
Punktowe a portfelowe podejście do ryzyka
Z postów na większości giełdowych for internetowych wynika, że wielu z nas podejście do tematu ryzyka ogranicza do wystawienia zlecenia stoploss, ograniczającego maksymalną, akceptowalną stratę z pojedynczej transakcji. Jeśli ktoś już stawia stoplossy (co wcale nie jest takie oczywiste dla sporej rzeszy inwestorów), to zdecydowana większość inwestorów wystawia stopy punktowe, np. 15, 20 czy 50 pkt. Część broni się elastycznie pod/nad ważnymi poziomami technicznymi, jednak praktycznie nie spotyka się inwestorów piszących o portfelowym podejściu do ryzyka.

Uptick rule – nie tylko inwestorom indywidualnym rynek gra na nosie
Inwestowanie na giełdzie jest wielce frustrującym zajęciem. Właściwie każdy inwestor zaangażowany na rynku prędzej czy później doświadcza zjawiska stresu, towarzyszącemu inwestowaniu. Inwestorzy giełdowi narażeni są na ciągły stres niezależnie od sytuacji na rynku oraz wartości portfela. Inwestowanie to stress i ciągłe poczucie popełniania błędu. Żeby to lepiej zobrazować przyjrzyjmy się kilku hipotetycznym sytuacjom.

Inwestowanie to także biznes
Wiele osób, zwłaszcza tych posiadających znaczące nadwyżki finansowe, alokuje swoje środki w różnego rodzaju produkty inwestycyjne nie poświęcając wystarczającej ilości czasu na dokładną ich analizę.
Cały proces decyzyjny trwa zazwyczaj bardzo krótko i jest daleki od przemyślanego podejmowania decyzji inwestycyjnych. Wielokrotnie postanowienie o zakupie danych akcji, funduszu inwestycyjnego bądź innych aktywów finansowych jest jednorazowe i pozbawione jakiejkolwiek konsekwencji oraz dalszego planu działania. Zadziwiającym jest też to, że wiele osób więcej czasu oraz wysiłku poświęca na cały proces decyzyjny przed zakupem potrzebnego sprzętu RTV lub AGD, niż podczas angażowania znaczących środków finansowych w dowolne aktywa finansowe. Taka sytuacja ma miejsce nawet w przypadkach, gdy wartość inwestycji jest wielokrotnie wyższa.

IKE, czyli jak uniknąć zapłaty podatku od zysków kapitałowych na giełdzie?
Niniejszy artykuł ma za zadanie zaprezentować jakie możliwości każdemu inwestorowi daje posiadanie Indywidualnego Konta Emerytalnego. Ponadto w artykule zostaną zaprezentowane aktualne zasady działania oraz uregulowania tego niezwykle atrakcyjnego dla każdego inwestora giełdowego rozwiązania.
Zanim przejdziesz do czytania artykułu pamiętaj jednak, że prawo w Polsce zmienia się niezwykle szybko. Najlepiej w związku z tym przed podjęciem jakiegokolwiek działania związanego z IKE jeszcze raz sprawdź aktualne przepisy i uregulowania na jego temat. Zweryfikuj informacje zawarte w tym artykule, abyś mógł świadomie korzystać z przywilejów przysługujących właścicielom IKE.

O stopach, czyli zamykanie pozycji
Większość materiałów opisujących Analizę Techniczną w głównej mierze zajmuje się sposobami otwierania pozycji. Aby ocenić zajętą pozycję musimy wiedzieć jak ją zamknąć. Dopiero wtedy możemy oceniać taką transakcję. Bardzo często przy otwieraniu pozycji inwestor jest rozczarowany, że rynek nie ruszył w „odpowiednim kierunku”. Bywa, że po czasie odczuwamy niezadowolenie ze sposobu zamknięcia pozycji. Bo można było zrobić to lepiej.

Zlecenia obronne typu stop loss i stop limit
Potrzeba stosowania zleceń z limitem aktywacji oraz ich rodzaje
Każdy inwestor ma chyba świadomość tego, jak ważne jest zarządzanie ryzykiem oraz kontrolowane cięcie strat zanim okażą się one zbyt dotkliwe dla naszego portfela. Jednym ze sposobów uchronienia się przed nagłym załamaniem rynku są zlecenia z limitem aktywacji, potocznie nazywane stop loss.
Biura maklerskie wprowadzają rozbieżne ich nazewnictwo, więc postanowiłem używać tu nazw zaczerpniętych z GPW. Nasza giełda oferuje od roku 2000 dwa rodzaje takich zleceń. Są to stop limit i stop loss. Najpierw przyjrzymy się zleceniom typu stop limit.

Giełda to nie gra o sumie zerowej
W tym artykule chciałbym się podzielić kilkoma ciekawymi spostrzeżeniami na temat inwestowania na giełdzie i pułapek z tym związanych. Poruszę w nim sprawy nieco związane z rachunkiem prawdopodobieństwa i nierównej walki jaką musi toczyć inwestor podczas każdego dnia swoich inwestycji.
Każdy doświadczony inwestor wie, że pieniądze na giełdzie nie biorą się znikąd. Żeby ktoś mógł zarobić ktoś musi stracić. Niestety sprawa nie wygląda aż tak prosto ponieważ istnieje jeszcze jeden czynnik, który działa na niekorzyść inwestorów zwłaszcza aktywnych.

3 główne założenia analizy technicznej
Przejdźmy teraz do kolejnych faktów bez zrozumienia, których inwestowanie za pomocą analizy technicznej jest z góry skazane na porażkę. Na pewno wiesz, że aby coś dobrze robić trzeba zrozumieć dlaczego coś się tak dzieje. Ludzkość od zarania dziejów cały czas się rozwija właśnie dzięki tej zasadzie. Podobnie jest z analizą techniczną. Żeby ją skutecznie wykorzystywać trzeba wcześniej zrozumieć i uwierzyć z jakich przyczyn ona działa.

Jak patrzeć na wykres
Kiedyś jeden z bardzo dobrych polskich analityków technicznych powiedział, że trzeba przynajmniej 10 lat patrzenia na wykresy, aby zacząć na nich widzieć najprawdopodobniejszy scenariusz przyszłych wydarzeń. Kiedy zacząłem się nad tym zastanawiać doszedłem do wniosku że jest w tym dużo prawdy chociaż nie do końca. Oczywiście indywidualne dochodzenie do wiedzy będzie trwało znacznie dłużej niż korzystanie z cudzych doświadczeń. To jest jedna strona medalu. Teraz chciałbym przejść do drugiej ważniejszej.

Dlaczego zachowanie się rynków w innych krajach i kontynentach ma wpływ na kursy akcji na naszej giełdzie?
Doszliśmy do bardzo ważnego pytania, które moim zdaniem jest potwierdzeniem, że analiza techniczna może być bardzo skutecznym narzędziem inwestycyjnym. Skoro inwestorzy są tak racjonalni to jaki wpływ na przyszłość naszych spółek ma jakieś negatywna informacja z rynku w Stanach Zjednoczonych czy w odległej Japonii? Czasami dochodzi do takich śmiesznych zachowań: godzina 15:30 rynki w USA otwierają się na minusie, no to nasze indeksy do końca dnia spadają. Jeżeli jest na odwrót to nasze indeksy rosną. Prawda jest taka, że praktycznie spadki w USA nie powinny mieć żadnego znaczenia na naszą giełdę, zwłaszcza w krótkim okresie. Oczywiście w dłuższym terminie pod względem makroekonomicznym i monetarnym taka zależność istnieje, ale nie o tym mam zamiar teraz pisać.
