Przejdź do treści

Partner serwisu
Saxo Bank

udostępnij:

Nie redaguj automatycznie
Wyłączony
Od FOMO do FEMO
Kategorie

7 spółek AI z potencjałem 50% według analityków. Zyski wyprzedzają kursy akcji, a FEMO to nowa taktyka inwestowania

Udostępnij

Hossa sztucznej inteligencji wyniosła część spółek technologicznych i infrastrukturalnych na rekordowe poziomy wycen. Mimo to Ed Yardeni, jeden z najbardziej znanych i optymistycznych strategów na Wall Street, radzi inwestorom ostrożność. Zamiast próbować wskazać pojedynczego zwycięzcę wyścigu AI, woli zdywersyfikowaną ekspozycję na indeks Nasdaq-100 oraz sektory, które skorzystają na bezpośrednim wdrażaniu tej technologii w swoich operacjach.


Ed Yardeni, prezes Yardeni Research i twórca pojęcia „strażników obligacji” (bond vigilantes), pozostaje konsekwentnym bykiem wobec amerykańskiego rynku akcji. W bieżącym roku trzykrotnie podnosił prognozę dla indeksu S&P 500 na koniec roku: z 7700 pkt do 8250 pkt, a następnie do 8400 pkt. Jednocześnie uważa jednak, że po silnym rajdzie AI wytypowanie pojedynczych wygranych stało się wyjątkowo trudnym zadaniem.

- Nie wchodziłbym teraz w transakcje związane z AI. Wszyscy są już zmęczeni tym tematem, a zbyt trudno wskazać, kto wygra, kto przegra i która firma może się potknąć. Jeśli ktoś chce takiej ekspozycji, lepiej wybrać zdywersyfikowany fundusz, taki jak QQQ, niż pojedyncze akcje - powiedział Yardeni w rozmowie z MarketWatch.

Bill Ackman wykorzystuje giełdową obsesję na punkcie AI. Pershing Square inwestuje 5 miliardów USD w Netflixa i gigantów finansowych

Nie FOMO, lecz FEMO napędza wzrosty spółek AI

Zdaniem Yardeniego obecna hossa nie jest prostą powtórką bańki internetowej z przełomu lat 90. i 2000. 

Wówczas rynek napędzało głównie FOMO (fear of missing out), czyli strach przed pominięciem okazji, a wyceny spółek technologicznych całkowicie oderwały się od ich realnej zdolności do generowania zysków.

Strateg przekonuje, że tym razem podstawą wzrostów są w znacznie większym stopniu twarde wyniki i rosnące prognozy finansowe. Opisuje to własnym określeniem FEMO, od fabulous earnings momentum, czyli wyjątkowo silnego rozpędu wyników spółek.

- Podczas bańki internetowej hossę napędzało głównie FOMO. Tym razem obserwujemy FEMO. Obecna hossa, a nawet „melt-up”, jest napędzana wynikami, podczas gdy poprzednia była napędzana wycenami - wskazał Yardeni.

Rekordowa ugoda Meta w sprawie dzieci. Mark Zuckerberg uniknął sądowej katastrofy

W jego ocenie wskaźnik forward C/Z (relacja kursu do prognozowanych zysków z kolejnych 12 miesięcy) dla sektora technologicznego w S&P 500 wzrósł na początku 2000 r. do około 55. Obecnie forward C/Z sektora półprzewodników wynosi około 17, a dla całego rynku około 20.

Taka różnica nie oznacza, że wszystkie spółki związane z AI są tanie ani że korekta nie jest możliwa. 

Pokazuje jednak, że argument za dalszą hossą nie opiera się wyłącznie na mnożnikach wyceny, lecz także na dynamicznym wzroście przychodów i zysków największych beneficjentów rozbudowy infrastruktury AI. Wyjątkowym przykładem tego mechanizmu pozostaje Nvidia, która po zapowiedzi ponad 70-procentowego wzrostu przychodów na rok obrotowy 2028 i przy wdrożeniu architektury Vera Rubin sprawiła, że część analityków – m.in. Simon Leopold z Raymond James – zaczęła wskazywać na realność osiągnięcia przez spółkę poziomu 1 biliona dolarów rocznego przychodu w perspektywie kolejnych lat.

Innymi słowy, rynek akcji rósł, ale jego wycena mierzona relacją cen do oczekiwanych zysków spadała. Taka rozbieżność oznacza, że prognozy zysków spółek rosły szybciej niż notowania. To właśnie zjawisko Yardeni określa jako FEMO, czyli fabulous earnings momentum — hossę wspieraną przez poprawę wyników i oczekiwań dotyczących wyników, a nie przede wszystkim przez coraz wyższe mnożniki wyceny.

Spółki AI, które skorzystają na boomie sztucznej inteligencji. Analitycy wskazują energetykę i trzon półprzewodników

Zestawienie prognoz analityków Wall Street dla siedmiu spółek uznawanych za istotnych beneficjentów rozwoju sztucznej inteligencji pokazuje, jak głęboko różnicują się obecne oczekiwania rynkowe. Na liście znajdują się producenci chipów i infrastruktury centrów danych, dostawca serwerów, dostawca oprogramowania analitycznego oraz przedsiębiorstwa energetyczne:

Spółka

Stopa zwrotu 12 miesięcy

Liczba pozytywnych rekomendacji

Potencjał wzrostu do ceny docelowej analityków

Cena docelowa analityków

Vistra Corp. (VST)

-28,16%

21

57,95%

220,83

Nvidia (NVDA)

25,54%

66

46,08%

333,03

Broadcom (AVGO)

23,74%

56

43,75%

534,10

Constellation Energy (CEG)

-10,61%

24

23,90%

349,89

Arm Holdings (ARM)

81,44%

41

15,76%

295,43

Palantir Technologies (PLTR)

18,64%

34

8,04%

200,88

Super Micro Computer (SMCI)

-14,08%

17

7,47%

41,33

Wojna mistrza z uczniem na Wall Street. Stanley Druckenmiller uderza w politykę fiskalną USA i ostrzega przed rynkową lawiną

Największy potencjał do średniej ceny docelowej analitycy przypisują spółce Vistra Corp. – wynosi on 57,95%, przy 21 pozytywnych rekomendacjach. Jednocześnie jej akcje w ostatnich 12 miesiącach straciły 28,16%, co przypomina, że nawet spółki postrzegane jako beneficjenci boomu na centra danych pozostają wrażliwe na zmianę rynkowych oczekiwań i wycen.

Wysoki potencjał do średnich cen docelowych zachowują również Nvidia i Broadcom – odpowiednio 46,08% oraz 43,75%. Nvidia posiada 66 pozytywnych rekomendacji, a Broadcom 56 – najwięcej spośród spółek ujętych w zestawieniu. W ostatnich 12 miesiącach akcje tych firm wzrosły odpowiednio o 25,54% i 23,74%.

W przypadku Constellation Energy potencjał do średniej ceny docelowej wynosi 23,90%, przy 24 pozytywnych rekomendacjach. Kurs spółki obniżył się jednak w ostatnich 12 miesiącach o 10,61%, co dobrze pokazuje, że rynek energetycznych beneficjentów AI bywa znacznie bardziej zmienny, niż sugeruje sama historia rosnącego zapotrzebowania na energię.

Na drugim biegunie znajduje się Arm Holdings, wyróżniający się 12-miesięczną stopą zwrotu na poziomie 81,44%, ale jego średnia cena docelowa wskazuje na 15,76% potencjału dalszego wzrostu. Znacznie niższy margines wynika z konsensusu dla Palantira i Super Micro Computer: odpowiednio 8,04% oraz 7,47%. Niski potencjał nie oznacza automatycznie braku wzrostów, lecz sygnalizuje, że wyceny tych firm uwzględniają już bardzo optymistyczne scenariusze.

Druga fala hossy AI. Które sektory i spółki sztucznej inteligencji mogą teraz rosnąć?

Ed Yardeni sugeruje, by inwestorzy przestali patrzeć na rynek AI wyłącznie przez pryzmat producentów chipów, serwerów i oprogramowania. Jego zdaniem coraz istotniejsze stają się sektory wykorzystujące sztuczną inteligencję do zwiększania przychodów, automatyzacji procesów i redukcji kosztów.

Wśród preferowanych obszarów strateg wskazuje finanse i ochronę zdrowia. To branże, w których AI może wspierać analizę danych, obsługę klientów, wykrywanie nadużyć, rozwój produktów, diagnostykę oraz automatyzację procesów administracyjnych.

Yardeni pozytywnie patrzy również na przemysł i energetykę. Najwięksi dostawcy usług chmurowych rozbudowują moce obliczeniowe dla AI, co napędza popyt nie tylko na półprzewodniki, lecz także na sieci, systemy chłodzenia, urządzenia elektryczne, transformatory oraz stabilne źródła energii.

To właśnie ten mechanizm tłumaczy obecność firm Vistra Corp. i Constellation Energy w zestawieniu. Rozwój AI wymaga ogromnej mocy obliczeniowej, a więc także dostępu do energii i rozbudowy infrastruktury przesyłowej. Nie oznacza to, że każda spółka energetyczna automatycznie stanie się wygranym tego trendu, ale zwiększa to znaczenie firm posiadających odpowiednie aktywa, kontrakty i ekspozycję na regiony rozwoju centrów danych.

Bitcoin notuje potężny short squeeze. Najlepszy tydzień na krypto od lat

QQQ zamiast trudnej selekcji spółek sztucznej inteligencji

Dla inwestorów, którzy chcą zachować ekspozycję na AI, ale nie chcą samodzielnie wybierać zwycięzców, Yardeni wskazuje fundusz QQQ śledzący indeks Nasdaq-100. Jego argument jest prosty: w indeksie znajdą się zarówno firmy, które utrzymają przewagę, jak i te, które przegrają konkurencję, ale w długim terminie zwycięzcy powinni przeważyć nad przegranymi.

Taka strategia ogranicza ryzyko błędnej selekcji pojedynczej spółki, lecz nie eliminuje ryzyka koncentracji na dużych amerykańskich firmach wzrostowych i technologicznych. QQQ nie jest szerokim funduszem całego rynku akcji, lecz narzędziem zapewniającym ekspozycję na największe podmioty notowane na giełdzie Nasdaq.

Optymizm z zastrzeżeniem

Yardeni nadal zakłada kontynuację scenariusza „Roaring 2020s”. Prawdopodobieństwo realizacji tego scenariusza ocenia na 80%, pozostawiając 20% dla wariantów, w których sytuacja gospodarcza i rynkowa wyraźnie się pogarsza.

Wśród ryzyk wskazuje geopolitykę, wzrost cen ropy, możliwy powrót presji inflacyjnej, stopy procentowe oraz możliwość wystąpienia bessy nawet bez formalnej recesji. Jego zdaniem kluczowe pozostaje pytanie, czy wysokie oczekiwania dotyczące zysków przedsiębiorstw znajdą potwierdzenie w kolejnych raportach finansowych.

Przesłanie dla rynku jest więc jednoznaczne: hossa związana ze sztuczną inteligencją może trwać, ale po okresie żywiołowych wzrostów coraz większego znaczenia nabiera precyzyjna selekcja, wycena oraz zdolność spółek do przekuwania technologicznej przewagi w twarde wyniki finansowe.

Udostępnij