Unia szykuje nową falę regulacji, która dotknie PGE, KGHM i Orlen
Unijny cel redukcji emisji netto o 90 proc. do 2040 r. wchodzi w fazę przekładania politycznej deklaracji na konkretne regulacje. Jesienią i zimą Bruksela zajmie się reformą ETS, nowymi celami dla OZE i efektywności energetycznej, rozbudową sieci, elektryfikacją, infrastrukturą CO2 i wodorem. Dla Polski oznacza to kolejną rundę presji inwestycyjnej, ale też impuls do modernizacji systemu.
SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY
ETS wraca na pierwszy plan
Najostrzejszy spór może dotyczyć rewizji unijnego systemu handlu emisjami. Komisja Europejska przedstawiła propozycję zmian 17 lipca, a instytucje UE chcą uzgodnić reformę do marca 2027 r. W centrum negocjacji znajdą się tempo redukcji emisji, zasady wygaszania i przyznawania bezpłatnych uprawnień oraz obowiązek przeznaczania wpływów z ETS na dekarbonizację.
Kontrowersje budzi również możliwość wykorzystania międzynarodowych kredytów klimatycznych do kompensowania emisji sektorów objętych ETS. Równolegle Parlament Europejski ma wypracować stanowisko w sprawie rozszerzenia CBAM. Polityka klimatyczna ma więc zostać dostosowana do znacznie bardziej wymagającego celu na 2040 r., ale przy rosnącej presji na konkurencyjność europejskiego przemysłu.
Sieci i elektryfikacja
Drugim filarem zmian ma być pakiet dotyczący unii energetycznej, oczekiwany w grudniu. Może on otworzyć rewizję przepisów o OZE i efektywności energetycznej, których obecne cele kończą się w 2030 r. Komisja chce również przekształcić krajowe plany energetyczno-klimatyczne (KPEiK) w bardziej inwestycyjne dokumenty oraz zaproponować nowe regulacje dla transportu i rynku CO2 w sektorach, w których dekarbonizacja jest trudna.
Bruksela stawia też na elektryfikację. Plan Komisji wskazuje niewiążący cel 46 proc. w 2040 r., a prace nad pakietem sieciowym mają przyspieszyć inwestycje w infrastrukturę i procedury pozwoleniowe. Spór dotyczy m.in. wykorzystania przychodów z ograniczeń sieciowych oraz roli Parlamentu w scentralizowanym planowaniu sieci. Komisja proponuje również obniżenie opłat sieciowych dla przemysłu, rozwój inteligentnych liczników i zasadę, zgodnie z którą energia elektryczna nie powinna być opodatkowana wyżej niż gaz. W grudniu oczekiwana jest także strategia wodorowa.
Geopolityka komplikuje proces transformacji
Ambicje klimatyczne będą niestety realizowane w trudniejszym otoczeniu. Ekstremalne upały i susze uderzyły w systemy elektroenergetyczne, a konflikt na Bliskim Wschodzie podtrzymuje niepewność dotyczącą kosztów i bezpieczeństwa importu energii.
Komisja analizuje więc szerszą rewizję regulacji bezpieczeństwa dostaw energii, gazu i ropy. Jednocześnie USA naciskają na złagodzenie części europejskich regulacji klimatycznych, w tym CBAM i przepisów dotyczących metanu. Transformacja energetyczna staje się tym samym również elementem strategii bezpieczeństwa i konkurencyjności UE.
Co to oznacza?
Kluczowe będą trzy obszary – przyszła ścieżka ETS, tempo rozbudowy sieci oraz skala elektryfikacji. Ostrzejsza trajektoria redukcji emisji i większe wymagania dotyczące wykorzystania wpływów z ETS na dekarbonizację oznaczają presję na inwestycje w niskoemisyjne moce, sieci i technologie elastyczności.
Z kolei niższe koszty sieciowe dla przemysłu i zwiększanie przepustowości infrastruktury mogą poprawić warunki dla elektryfikacji gospodarki. Na tym mogą zyskać (ale też stracić) przede wszystkim spółki energetyczne i przemysłowe, a w tym KGHM, PGE i GK ORLEN.
