DZIEŃ NA RYNKACH: Giełdy w Europie na plusach, w tle cła, geopolityka i dane
Główne indeksy w Europie zakończyły sesję na plusach; na Wall Street wzrosty. W centrum uwagi inwestorów pod koniec tygodnia znalazła się decyzja Sądu Najwyższego USA, który unieważnił większość wprowadzonych przez prezydenta Donalda Trumpa ceł, a także eskalacja relacji USA-Iran. Rynek poznał też słabsze od oczekiwań dane o PKB USA w IV kw.
Na zamknięciu sesji indeks Euro Stoxx 50 wzrósł o 1,18 proc., niemiecki DAX zyskał 0,87 proc., francuski CAC 40 zwyżkował o 0,56 proc., a brytyjski FTSE poszedł w górę 1,39 proc.
REKLAMA
Akcje włoskiego producenta dóbr luksusowych Moncler wzrosły w piątek o ponad 13 proc., plasując go na szczycie indeksu Stoxx 600, po tym jak firma opublikowała swoje wyniki finansowe za cały rok po zamknięciu czwartkowych notowań. Sprzedaż grupy osiągnęła w 2025 r. 3,13 mld euro, co przewyższyło prognozy analityków.
Mimo negatywnego otwarcia, w pierwszych godzinach handlu na Wall Street indeksy rosną - przed godz. 18.00 czasu polskiego S&P500 zyskuje 0,5 proc., DJI rośnie o prawie 0,3 proc., a Nasdaq Comp. idzie w górę 1,1 proc.
Sąd Najwyższy USA uznał w piątek, że prezydent USA Donald Trump nie miał uprawnień do nakładania ceł na podstawie ustawy IEEPA. Ustawa ta, stosowana dotąd głównie do wprowadzania sankcji, stanowiła podstawę prawną większości ceł nałożonych przez Trumpa, w tym 10-procentowych taryf na towary z niemal wszystkich państw świata.
Jak podaje Bloomberg, sędziowie nie odnieśli się do kwestii zakresu, w jakim importerzy są uprawnieni do zwrotu kosztów, pozostawiając rozstrzygnięcie tych kwestii sądowi niższej instancji. Jeśli zwrot kosztów zostanie w pełni dopuszczony, jego łączna kwota może wynieść nawet 170 mld dolarów – ponad połowę dochodów, jakie przyniosły cła Trumpa.
Wpływ na cały rynek decyzji Sądu Najwyższego USA nie był jednak znaczący, ponieważ inwestorzy z Wall Street w dużej mierze spodziewali się takiej decyzji. Analitycy oczekują ponadto, że Biały Dom ponownie zastosuje wiele z tych samych ceł, korzystając z innych środków.
Na rynku walutowym dolar osłabia się względem koszyka o 0,1 proc. do 97,82 pkt. Kwotowanie USD/JPY pozostaje bez zmian przy 155,0.
W centrum uwagi inwestorów znajduje się też geopolityka - prezydent USA Donald Trump powiedział w piątek, że rozważa ograniczony atak na Iran. Odniósł się w ten sposób do doniesień "Wall Street Journal" o opcji ataku, który miałby skłonić Iran do zmiękczenia stanowiska negocjacyjnego.
"Chyba mogę powiedzieć, że to rozważam" - stwierdził Trump w odpowiedzi na wykrzyczane pytanie przez dziennikarzy podczas śniadania z gubernatorami stanów w Białym Domu.
Według gazety, Trump mógłby wydać taki rozkaz w ciągu najbliższych dni. W czwartek podczas inauguracyjnego posiedzenia Rady Pokoju, prezydent podkreślił, że ma nadzieje na wypracowanie porozumienia z Iranem i że przekona się, czy jest to możliwe w ciągu 10 dni. Potem określił ten horyzont czasowy na 10-15 dni. Jeszcze w środę rzeczniczka Białego Domu Karoline Leavitt przekazała, że między stronami są bardzo duże rozbieżności.
Napięta sytuacja na Bliskim Wschodzie budzi na rynkach obawy o otwarty konflikt i potencjalne zakłócenia w dostawach ropy naftowej. Iran dostarcza dziennie na rynki ok. 3 proc. globalnych dostaw ropy, a surowiec ten trafia głównie do Chin.
Pod koniec tygodnia na rynku ropy WTI na NYMEX traci 0,3 proc. do 66,2 USD za baryłkę, a Brent na ICE zniżkuje ok. 0,1 proc. i wynosi 71,6 USD.
W piątek inwestorzy poznali słabsze od oczekiwań dane na temat stanu amerykańskiej gospodarki pod koniec 2025 r. Produkt Krajowy Brutto USA w czwartym kwartale 2025 r. wzrósł o 1,4 proc. w ujęciu zanualizowanym (SAAR) kwartał do kwartału, oczekiwano +2,8 proc.
Według Departamentu Handlu, winę za to ponosi w dużej mierze rekordowe zamknięcie administracji rządowej. Departament oszacował, że zamknięcie, które miało miejsce w pierwszej połowie czwartego kwartału, spowodowało spadek tempa wzrostu gospodarczego o około 1 punkt procentowy.
Oprócz danych dotyczących PKB, rynek poznał raport dotyczący wskaźnika cen wydatków konsumpcyjnych gospodarstw domowych — preferowanego przez Rezerwę Federalną miernika inflacji, który wykazał, że deflator PCE w grudniu wyniósł 2,9 proc. rdr wobec konsensusu na poziomie 2,8 proc.
Wyłączając zmienne ceny żywności i energii, bazowy wskaźnik PCE wyniósł 3 proc., zgodnie z oczekiwaniami, ale nadal znacznie powyżej celu Fed wynoszącego 2 proc.
Decydenci Fed są podzieleni co do dalszych decyzji dot. polityki monetarnej w USA - część z nich martwi się o wsparcie rynku pracy, inni bardziej obawiają potencjalnej presji inflacyjnej. Tempo wzrostu cen w USA spada, ale inflacja nadal przekracza 2-proc. cel banku centralnego.
Opublikowany w środę protokół ze styczniowego posiedzenia Fed wskazał, że niektórzy urzędnicy będą potrzebowali więcej dowodów na to, że inflacja trwale obniża się, zanim zagłosują za dodatkowymi obniżkami stóp procentowych.
(PAP Biznes)
pat/ asa/
