Przejdź do treści

udostępnij:

Obecnie nie widać konieczności podwyżek stóp proc., ich poziom dosyć wysoki - prezes NBP (opis)

Trwała podwyżka cen ropy i zaprzestanie stabilizowania cen paliw przez rząd może wywołać dyskusje o podwyżce stóp proc., ale na razie nie widać takiej konieczności - poziom stóp jest dosyć wysoki, ale nie dusi gospodarki - ocenił prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że niższy odczyt CPI w maju zmniejsza prawdopodobieństwo podwyżek stóp.

"GUS podał inflację niższą, niż wszyscy spodziewali. Trudno to interpretować inaczej, jak jakiś element, który zmniejsza prawdopodobieństwo podwyżki. W przekonaniu Rady – Rada mnie upoważniła do tego, żeby to powiedzieć – obecny poziom stóp jest dobry. Jest odpowiednio wysoki, żeby stabilizować inflację w obecnych warunkach i nie ma żadnego powodu w tej chwili, żeby ten poziom zmieniać, czy dyskutować na temat jego zmian. (...) Ale przy utrzymaniu tych warunków, jakie są w tej chwili mniej więcej porównywalnych (...) te stopy są dobre. Ten poziom stóp jest dobry. Dosyć wysoki poziom, ale nie taki wysoki, żeby tłumił rozwój gospodarczy" - powiedział Glapiński.

"Gdyby ceny ropy i odpowiednio paliw jednak się podwyższyły trwale i gdyby rząd zaprzestał, co kosztuje dużo przecież, podtrzymywania tych cen na niższym poziomie, to wtedy oczywiście taka dyskusja by się pojawiła natychmiastowo. Jak zwykle w Radzie, jeśli sytuacja nie byłaby taka niejednoznaczna, zdania byłyby podzielone, ale myślę, że znalazłaby się większość za decyzją o podwyższeniu stóp" - dodał.

Glapiński podkreślił, że RPP jest w gotowości do działania w każdej chwili.

"Jeszcze nie doszło za mojej dziesięcioletniej prezesury, żeby nadzwyczajne posiedzenie zwoływać, poza tymi wyznaczonymi, ale to jest możliwe. Jesteśmy przygotowani na każdą ewentualność, ale ona nie wisi w powietrzu, nie widać jej. Taki łagodny optymizm można powiedzieć, ale powtarzam, on może być jednym newsem zerwany" - powiedział.

Szok inflacyjny jest mniejszy niż wcześniej się obawiano.

"Mamy do czynienia z lekko podwyższoną inflacją, ale w ramach celu NBP, której towarzyszy niewielkie osłabienie wzrostu gospodarczego i hamująca dynamika płac. Co istotne, jak na razie szok inflacyjny jest mniejszy niż niektórzy się obawiali. Powszechnie wyrażane były opinie, że ten efekt inflacyjny będzie wyższy" - powiedział Glapiński.

"Skala tego wstrząsu jest oczywiście o wiele, wiele mniejsza niż w szoku energetycznym z lat 2021-2022. Bez porównania mniejsza. Poza tym, tym razem nie towarzyszą temu silne zakłócenia sieci dostaw. Poza surowcami i paliwami nic się w tej kwestii nie dzieje na świecie. Jak już zaznaczyłem, dynamika popytu nie jest nadmierna. Sytuacja na rynku pracy jest mniej napięta. Ponadto, to jest niezwykle istotne, stopy procentowe Narodowego Banku Polskiego są znacząco wyższe w momencie wybuchu tego problemu" - dodał.

Prezes NBP podkreślił, że kurs złotego jest stabilny, dzięki między innymi polskim rezerwom złota, ale rezerwom dewiz w ogóle, a stopy procentowe odpowiednio wysokie.

"Kurs jest stabilny, stopy procentowe odpowiednio wysokie. Jest za tym wiele czynników na naszą korzyść. Na korzyść jest, że inflacja będzie trzymana w karbach. Sytuacja inflacyjna w Polsce jest relatywnie dobra w stosunku do wielu innych gospodarek. Prawie wszystkich europejskich. Właściwie wszystkich znaczących europejskich" - dodał.

Prezes NBP wskazał, że realna stopa procentowa w Polsce jest dziś nadal dodatnia - wynosi 0,6 proc., podczas gdy w strefie euro jest wyraźnie ujemna – minus 1,2 proc.

"Nie zmienia to faktu, że w obliczu wysokiej niepewności i zmiennych cen ropy, Rada nieustannie analizuje sytuację makroekonomiczną, w tym przełożenie konfliktu na Bliskim Wschodzie, na polską gospodarkę" - zaznaczył.

Oprócz cen surowców Rada obserwuje wiele innych czynników, które wpływają na proces inflacyjny, a kolejne decyzje Rady będą całkowicie zależne od danych.

"Regulacje rządowe dotyczące cen paliw, urzędów odpowiedzialnych za te ceny, sytuacje w koniunkturze, sytuacja fiskalna - też mają swoje znaczenie. Dlatego nasze kolejne decyzje będą jak zwykle zależne od napływających danych. Takie podejście jest dziś szczególnie uzasadnione. Nie będziemy mówić, czego się spodziewamy. Obserwujemy sytuację z miesiąca na miesiąc. Decyzje Rady będą uzależnione całkowicie od rozwoju sytuacji makroekonomicznej" - dodał.

Poinformował, że droższa ropa na rynkach światowych uderza w polską gospodarkę dwutorowo - z jednej strony podbija inflację: bezpośrednio oraz pośrednio przez koszty funkcjonowania przedsiębiorstw.

"A to tworzy presję na wzrost innych cen. Towarów, usług, które te przedsiębiorstwa wytwarzają. Z drugiej strony obecny szok hamuje dynamikę realnych przychodów. Zmniejsza dynamikę dochodów w ogóle. Zwiększa niepewność i w efekcie pogarsza perspektywę aktywności gospodarczej. Pogarsza dynamikę gospodarki, pogarsza koniunkturę" - dodał.

Glapiński podkreślił, że RPP działa tak, aby z jednej strony zapewnić kształtowanie się inflacji zgodnie z celem NBP w średnim okresie – około dwóch lat, a z drugiej, zgodnie z ustawą, jeśli inflacja jest pod kontrolą - aby wspierać zrównoważony wzrost gospodarczy.

W ocenie Glapińskiego, jak najwyższy wzrost gospodarczy, jest "jedynym remedium" na wysoki deficyt budżetowy i narastające zadłużenie.

"W I kw. 2026 roczna dynamika PKB wyniosła 3,5 proc. To wciąż bardzo dobry wynik. Na tle Europy bardzo dobry. (...) Jednak jest to niższa dynamika niż w poprzednim kwartale 4,1 proc. Szok energetyczny tegoroczny oznacza, że wzrost w całym roku może być niższy niż wydawało się to jeszcze kilka miesięcy temu. Nadal to będzie szybki wzrost, dobra dynamika, ale niższa. A wzrost dla Polski w naszej sytuacji fiskalnej jest niezwykle sine qua non, jest podstawowym elementem" - powiedział.

Glapiński poinformował, że Narodowy Bank Polski ma w tej chwili zgromadzone ok. 613 ton złota, a Polska znajduje się w top 10 państw na świecie z największymi zasobami złota.

"Narodowy Bank Polski ma w tej chwili, tak jak dzisiaj to sprawdzałem, około 613 ton złota. Jak państwo wiedzą, dążymy do 700 ton. Wartość tego złota w dniu dzisiejszym to jest około 324,2 mld zł (stan na koniec maja - PAP). Pokazuje to ogromną skalę" - powiedział Glapiński.

Poinformował też, że tzw. niezrealizowane zyski na złocie to ok. 153 mld zł.

(PAP Biznes)

pat/ map/ jz/ kek/ tus/ asa/

udostępnij: