LPP wstrzymuje inwestycje, obniża koszty, redukuje liczbę otwarć i zamówienia - prezes (wywiad) | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Wiadomości
26 mar 2020, 11:26

LPP wstrzymuje inwestycje, obniża koszty, redukuje liczbę otwarć i zamówienia - prezes (wywiad)

LPP po zamknięciu wszystkich sklepów skupia się na obniżce kosztów. Grupa wstrzymała inwestycje, zakłada zdecydowanie mniej otwarć, redukuje zamówienia i renegocjuje umowy z galeriami handlowymi - poinformował PAP Biznes prezes LPP Marek Piechocki. Zapewnia, że spółce nie grozi utrata płynności.

Polski rząd wprowadził od połowy marca stan zagrożenia epidemicznego w związku z rozprzestrzenianiem się pandemii koronawirusa i zdecydował m.in. o czasowym ograniczeniu działalności galerii handlowych. Podobne decyzje podjęło wiele innych państw europejskich, w których LPP ma swoje sieci sklepów.

"Mamy zamknięte praktycznie wszystkie sklepy. Być może większe, silniejsze firmy mogą wytrzymać kilka miesięcy dłużej, jesteśmy bowiem lepiej zorganizowani, ale problemy mamy takie same jak w przypadku mniejszych firm. Patrzymy na nasz cash flow i jeśli miałoby to potrwać za długo, to też może być dla nas zabójcze" - powiedział w wywiadzie dla PAP Biznes prezes Piechocki.

"Nie widzę w naszym przypadku ryzyka utraty płynności. Jestem jednak przekonany, że skutki kryzysu będą odczuwalne na pewno do końca tego roku. Trzeba się spodziewać spadków sprzedaży" - dodał.

Prezes zaznacza, że sytuacja LPP jest mimo wszystko lepsza niż w przypadku CCC, które poinformowało o potrzebie emisji akcji i wstrzymaniu płatności zobowiązań do czerwca.

"Nie jesteśmy w takiej sytuacji jak CCC. Nasza kondycja finansowa jest dobra, nie potrzebujemy emisji akcji. Banki i inwestorzy są przekonani, że LPP jest dobrze przygotowane do tej sytuacji. Gdyby zamknięcie sklepów potrwało dłużej niż do maja, to pewnie będziemy się zastanawiać, czy nie rozmawiać z bankami o podwyższeniu linii kredytowych" - powiedział.

Piechocki zapewnia, że LPP próbuje dostosowywać się organizacyjnie do zmienionych warunków rynkowych. Spółka przede wszystkim stara się obniżać koszty i maksymalnie zmniejszać wydatki inwestycyjne.

"W sytuacji kryzysu najważniejsza jest gotówka, dlatego wstrzymaliśmy inwestycje. Mocno ograniczamy otwarcia nowych sklepów, bo to są duże odpływy kapitałowe, wstrzymaliśmy budowę budynków biurowych" - powiedział prezes.

"Koncentrujemy się na tym, by mieć pieniądze na spłatę zobowiązań. Chcemy obciąć inwestycje maksymalnie, tyle ile się da. Jesteśmy w trakcie przeglądu. Chcemy jednak utrzymać miejsca pracy u naszych dostawców np. wyposażenia, więc jakieś otwarcia jesienią będą, chociaż będzie ich niewiele, pewnie cztery razy mniej" - dodał.

Grupa zapowiadała wcześniej, że jej CAPEX w roku 2020-21 miał wynieść ok. 1,12 mld zł, z czego ok. 760 mln zł miały wynieść wydatki na sklepy.

Prezes poinformował, że LPP redukuje też zamówienia towarów na sezon jesień-zima, część zamówień przesuwana jest na późniejsze okresy. Spółka utrzymuje jednak ciągłość procesów produkcyjnych. Grupa LPP przystąpiła też do renegocjacji czynszów w centrach handlowych w związku z decyzją rządu o czasowym ograniczeniu ich funkcjonowania.

Piechocki nie ukrywa, że sama sprzedaż przez internet nie wystarczy do utrzymania takiej firmy, jak LPP.

"E-commerce niewiele nam pomoże, stanowił niecałe 15 proc. przychodów i nie jest w stanie utrzymać tak dużego przedsiębiorstwa, ma też swoje koszty" - powiedział.

"W pierwszym tygodniu po zamknięciu galerii klienci przestali kupować także przez internet, teraz to się odbudowuje, ale kupowany jest towar na promocjach" - dodał.

Prezes Piechocki odniósł się również do zarzutów postawionych przez tygodnik Newsweek, który w niedzielę napisał, że gdy we Włoszech wprowadzano stan kryzysowy z powodu koronawirusa, odzieżowy gigant LPP wykupił w Polsce kilkaset tysięcy masek. Firma wysłała je do Chin, oficjalnie jako pomoc dla najbardziej potrzebujących regionów. Według ustaleń tygodnika większość masek, których eksport miał zachwiać polskim rynkiem, trafiła do fabryk szyjących ubrania dla LPP.

LPP twierdzi, że treść tej publikacji jest nieprawdziwa i wprowadza opinię publiczną w błąd.

"Wysłaliśmy pod koniec stycznia do Chin około 500 tys. maseczek w czasie, gdy wysyłały je też inne kraje europejskie. Najpierw do naszych pracowników w Szanghaju, ich rodzin, do konsulatów. Pomogliśmy im wtedy, a teraz Chińczycy pomagają nam. Sprowadzamy do kraju ponad 1 mln maseczek kosztem ok. 1,5 mln zł. Przekażemy je szpitalom. Wykorzystując długoletnie relacje z Chinami, pomagamy teraz Kancelarii Premiera w zakupach kombinezonów ochronnych" - powiedział Marek Piechocki.

Grupa LPP ma w portfelu takie marki odzieżowe, jak Reserved, Cropp, House, Mohito i Sinsay. Prowadzi sprzedaż stacjonarną na 25 rynkach. Posiada sieć ponad 1.700 salonów sprzedaży o łącznej powierzchni ponad 1 mln m kw. Oferta online dostępna jest na 30 rynkach, a w 2019 roku stanowiła ona ok. 12 proc. sprzedaży całej grupy. Grupa zatrudnia 25 tys. osób, z czego ponad 14 proc. pracowników w Polsce.

Anna Pełka (PAP Bizns)

pel/ pr/

Zobacz także: LPP SA - notowania, wyniki finansowe, dywidendy, wskaźniki, akcjonariat

Ostatnie wiadomości