DZIEŃ NA RYNKACH: Wzrosty na Wall Street na początku nowego miesiąca | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Wiadomości
01 cze 2020, 22:10

DZIEŃ NA RYNKACH: Wzrosty na Wall Street na początku nowego miesiąca

Poniedziałkowa, pierwsza w czerwcu, sesja na Wall Street zakończyła się niewielkimi wzrostami. Inwestorzy koncertują się na zapowiadanym ożywieniu gospodarczym, ignorując rosnące napięcia USA-Chiny i antypolicyjne protesty w USA.

Dow Jones Industrial na zamknięciu zyskał 0,36 proc. i wyniósł 25.475,02 pkt.

S&P 500 zwyżkował 0,38 proc. i wyniósł 3.055,73 pkt.

Nasdaq Comp. poszedł w górę 0,66 proc., do 9.552,05 pkt.

Rósł sektor bankowy - Citigroup i Wells Fargo zyskiwały po 2 proc.

Notowania Coty rosły o 20 proc. po tym, jak podano, że CEO spółki został Peter Harf.

W centrum uwagi są też spółki, które mogą skorzystać na otwarciu gospodarki. Armatorzy Carnival, Norwegian Cruise Line i Royal Caribbean zyskały po ponad 5 proc.

Sieci hoteli Hilton i Marriott International wzrosły odpowiednio: 4 i 7 proc.

Linie lotnicze American Airlines, United i Delta zwyżkowały 7, 6 i prawie 5 proc.

Prawie 8 proc. zniżkowały natomiast akcje firmy farmaceutycznej Pfizer.

Analitycy są podzieleni co do oceny obecnej sytuacji na rynku.

"Oznaki ożywienia gospodarczego i stopniowe otwieranie gospodarek pomogły w poprawie sentymentu. W dodatku nadal nie widzimy oznak drugiej fali pandemii koronawirusa" - powiedział Mark Nash, szef działu instrumentów o stałym dochodzie w Merian Global Investors.

„Zdecydowanie czujemy, że rynki zbytnio wyprzedzają rzeczywistość. Naprawdę mówimy każdemu klientowi, aby mógł skorzystać z obecnej sytuacji w ramach możliwości, ponieważ uważamy, że ceny nie mogą już być wyższe” – wskazywał Manolo Falco, współzarządzający bankowością inwestycyjną w Citigroup.

W USA kolejny dzień trwają masowe protesty przeciwko policyjnej brutalności po zabiciu przez policję czarnoskórego George'a Floyda w Minneapolis w zeszły poniedziałek. Protestowano m.in. w Nowym Jorku, Waszyngtonie, Atlancie, Chicago, Los Angeles, Miami i Seattle. W niemal 40 miastach w USA w nocy z niedzieli na poniedziałek lokalne władze wprowadziły godzinę policyjną.

Amerykanie są oburzeni przesadną agresją policji i Gwardii Narodowej - filmiki z brutalnym zachowaniem służb bezpieczeństwa biją w mediach społecznościowych rekordy popularności.

Podczas demonstracji przed Białym Domem w piątek, prezydent USA Donald Trump został zaprowadzony przez służby bezpieczeństwa do podziemnego schronu - podała w poniedziałek agencja AP powołując się na źródła w administracji. AP podała, że Trump poważnie obawiał się o swoje bezpieczeństwo.

Analitycy wskazują, że protesty mogą być odpowiedzią na trudną sytuację materialną, w której znaleźli się Amerykanie, którzy stracili pracę w recesji spowodowanej przez pandemię koronawirusa. W czwartek Departament Pracy USA podał, że liczba bezrobotnych przekroczyła 40 milionów, a wielu milionom pracowników obniżono wynagrodzenie.

Protesty i napięcia społeczne kontrastują z optymizmem wśród inwestorów na giełdach. S&P 500 wzrósł o 36 proc. od najniższego poziomu z 20 marca.

„Myślę, że ludzie zdają sobie sprawę, że ich miejsca pracy mogą nigdy nie wrócić. Wszystko to łączy się z napięciami rasowymi i podkreśla głębię rozpaczy w Ameryce”- powiedział Mark Zandi, główny ekonomista Moody's Analytics.

Rzecznik chińskiego MSZ Zhao Lijian zapowiedział w poniedziałek stanowcze środki odwetowe za działania Stanów Zjednoczonych w sprawie Hongkongu. Potępił decyzję Waszyngtonu o odebraniu Hongkongowi przywilejów handlowych w relacjach z USA.

„Wszelkie słowa i działania USA, które podkopują korzyści strony chińskiej, napotkają zdecydowany kontratak” - powiedział Zhao na briefingu w Pekinie. Ocenił zapowiadane przez USA kroki jako ingerencję w sprawy Hongkongu, które – jak zaznaczył - są wewnętrznymi sprawami Chin.

Trump oświadczył w piątek, że Hongkong nie jest już na tyle autonomiczny, by USA mogły w dalszym ciągu traktować go w sposób uprzywilejowany. Zapowiedział kroki w kierunku nałożenia sankcji na hongkońskich urzędników biorących udział w ograniczaniu autonomii regionu.

Pekin planuje obecnie narzucenie Hongkongowi prawa o bezpieczeństwie narodowym, które ma zakazać między innymi podważania władzy Pekinu. Zdaniem hongkońskiej opozycji i wielu zachodnich przywódców, będzie to najpoważniejsza ingerencja władz centralnych w sprawy Hongkongu od czasu jak przestał być brytyjską kolonią w 1997 r.

Chińscy urzędnicy rządowi poinformowali główne państwowe firmy rolne - w tym Cofco i Sinograin, aby wstrzymały zakupy niektórych produktów rolnych z USA, w tym soi.

Analitycy wskazują, że może to postawić pod znakiem zapytania realizacje wstępnej umowy handlowej USA-Chiny podpisanej w styczniu. Porozumienie miało zakończyć trwający od wielu miesięcy konflikt handlowy, w ramach którego obie strony ocliły wzajemny eksport wart miliardy dolarów rocznie.

Agencja Reutera podała w poniedziałek, że grupa republikańskich kongresmenów planuje w tym tygodniu przedstawić ustawę, która ma zakazać Amerykanom inwestowania w zagraniczne firmy zbrojeniowe powiązane z chińskim wojskiem.

„Jesteśmy zdecydowanie zaniepokojeni eskalacją napięć między USA i Chinami. Widzieliśmy, jak narastały w ciągu ostatnich dni i tygodni. Istnieje wiele zagrożeń, które nie sądzę, aby były odpowiednio wycenione na rynku” – powiedziała strateg inwestycyjna w Wilmington Trust Meghan Shue.

Wskaźnik aktywności w przemyśle w USA w maju wzrósł do 43,1 pkt., z 41,5 pkt. w poprzednim miesiącu - podał Instytut Zarządzania Podażą (ISM). Analitycy spodziewali się indeksu na poziomie 43,7 pkt.

Na zamknięciu sesji indeks Euro Stoxx 50 wzrósł o 0,91 proc., francuski CAC 40 poszedł w górę o 1,43 proc., a brytyjski FTSE 100 zyskał 1,48 proc.

Indeks Stoxx Europe 600 poszedł w górę o 1,1 proc. (PAP Biznes)

kkr/ pr/

Ostatnie wiadomości