Kryteria wycofania akomodacji są jasno określone, a tempo powrotu CPI do celu nie może zdusić ożywienia – Kochalski, RPP (wywiad) | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Wiadomości
23 wrz 2021, 12:02

Kryteria wycofania akomodacji są jasno określone, a tempo powrotu CPI do celu nie może zdusić ożywienia – Kochalski, RPP (wywiad)

Kryteria, które będą uzasadniały rozpoczęcie wycofywania akomodacji monetarnej przez NBP są jasno określone, jednocześnie jest kluczowe, żeby tempo powrotu inflacji do celu nie zdusiło ożywienia w polskiej gospodarce – powiedział PAP Biznes członek RPP Cezary Kochalski.

"Ryzyko trwałego utrzymywania się podwyższonej inflacji postrzegam przez pryzmat wskazania optymalnego momentu decyzyjnego o zacieśnieniu polityki pieniężnej. Jak dotąd moim zdaniem ten moment nie nadszedł, stan i wyniki gospodarki, perspektywy koniunktury oraz niepewność co do rozwoju pandemii są tutaj kluczowe. Decyzja o zacieśnieniu polityki pieniężnej nie może przyczyniać się do nadmiernego ryzyka zaburzenia ożywienia gospodarczego po pandemii, chociażby w kontekście bezrobocia" - powiedział Kochalski.

"Z drugiej strony inflacja powyżej celu nie może być akceptowana bez ograniczenia czasowego, co wynika przecież ze średniookresowego charakteru celu inflacyjnego. Tempo powrotu inflacji do celu musi być rozważnie określone, w kontekście występujących szoków, ale i niepewności co do rozwoju pandemii. Kluczowe jest, by tempo powrotu inflacji do celu nie zdusiło ożywienia w polskiej gospodarce. Rada na bieżąco analizuje w jakim stopniu spełnione są warunki, aby rozważać zasadność wycofywania akomodacji monetarnej. Przewodniczący RPP w imieniu całej Rady wskazywał wielokrotnie na konkretne kryteria w tym względzie" - dodał.

Kochalski nie zgadza się z opiniami, że RPP bagatelizuje podwyższoną inflację i wskazuje, że Rada na bieżąco bardzo wnikliwie analizuje procesy inflacyjne i przygląda się w jakim stopniu spełnione są kryteria dotyczące wycofania akomodacji.

„Po pierwsze, inflacja jest zawsze naszym głównym punktem uwagi i troski. Po drugie, Rada jasno komunikuje warunki jakie muszą zaistnieć, by zacząć sprowadzać inflację do celu w średnim okresie. Fundamentalnymi pytaniami są: czy wzrost inflacji będzie faktycznie trwały, czy inflacja będzie napędzana popytem oraz jakie będą gospodarcze skutki IV fali. Od odpowiedzi na te pytania będą zależeć dalsze kroki w zakresie polityki pieniężnej. Ewentualne decyzje muszą być jednak dobrze ugruntowane i podjęte w odpowiednim momencie” – dodał.

Dla Kochalskiego najważniejszym warunkiem postawionym przez Radę są obecnie skutki IV fali epidemii, jednak nie sądzi on, by nowa fala zakażeń miała „katastrofalne” skutki – określa się jako umiarkowany optymista.

„W tej chwili banki centralne na świecie różnią się tym, jak interpretują konsekwencje pandemii. Niektóre z nich uważają, że IV fala może mieć negatywny wpływ na aktywność, a druga grupa banków mówi, że wpływ IV fali nie będzie generować istotnych kosztów gospodarczych. Wiele wskazuje, że uodpornienie gospodarek jest coraz większe, ale nadal nie można wykluczyć negatywnego przebiegu nasilonego okresu epidemii, który mógłby generować istotne koszty gospodarcze” – uważa członek RPP.

Prezes NBP informował we wrześniu, że jeśli pojawi się ryzyko trwałego przekraczania celu inflacyjnego na skutek trwałej presji popytowej w warunkach mocnego rynku pracy, czyli braku bezrobocia znaczącego i w warunkach dobrej koniunktury, wówczas RPP „natychmiast” zacieśni politykę pieniężną. Dodał, że chciałby, aby warunki do podwyżki stóp procentowych nastąpiły jak najszybciej, już w I kw. 2022 r.

Według Kochalskiego ważne jest "dobre rozpoznanie", jaka jest obecnie reakcja innych banków centralnych na inflację wyższą od celu, ale trzeba mieć na uwadze, że każdy bank centralny podejmuje decyzje w zakresie polityki pieniężnej w kontekście własnych uwarunkowań i ocen perspektyw co do koniunktury i procesów cenowych.

"Ze względu na te uwarunkowania i oceny, nie powinno się przyjmować stanowiska, że skoro inny bank podjął decyzję o zacieśnieniu polityki pieniężnej, to i nasz bank centralny powinien postąpić podobnie" - uważa Kochalski.

Banki centralne w regionie - w Czechach i na Węgrzech - rozpoczęły cykl podwyżek stóp procentowych. W bieżącym tygodniu kolejnej podwyżki dokonał Bank Węgier (o 15 pb. do 1,65 proc.). Z kolei przedstawiciele banku centralnego z Czech, gdzie stopa referencyjna obecnie wynosi 0,75 proc., sugerowali ostatnio możliwość przyspieszenia tempa podwyżek z uwagi na nasilającą się presję inflacyjną.

Kochalski powiedział PAP Biznes, że utrzymanie się w Polsce wskaźnika inflacji powyżej 5 proc. do końca bieżącego roku jest "wysoce prawdopodobne", co w ujęciu średniorocznym przełożyłoby się na inflację w okolicach 4,4-4,5 proc. rdr, czyli trochę powyżej centralnej ścieżki z projekcji lipcowej (4,2 proc.).

W ocenie Kochalskiego są jednak „istotne przesłanki”, że sytuacja cenowa będzie się poprawiała w 2022 roku wraz z zakładanym spadkiem dynamiki cen energii, żywności i napojów bezalkoholowych oraz usług.

Ekonomista zaznaczył, że podwyższona inflacja jest czymś co występuje aktualnie powszechnie w gospodarce światowej.

Kochalski zwrócił uwagę, że obecnie ceny paliw, towarów i usług administrowanych mają duży wkład do inflacji konsumenckiej - w sierpniu było ok. 2,5 pkt. proc.

Jak podał GUS, inflacja w sierpniu wyniosła 5,5 proc. i była najwyższa od 20 lat. Wszystkie miary inflacji bazowej za ten sam miesiąc również wzrosły na poziomy nienotowane od wielu lat (bazowa po wyłączeniu cen administrowanych najwyższa od końca 2004 r., po wyłączeniu cen najbardziej zmiennych od 9 lat).

Odnosząc się do kwestii ewentualnej zmiany celu inflacyjnego w Polsce, Kochalski stwierdził, że "nie ma aktualnie przeważających argumentów” za rozpoczęciem takiej debaty.

Odnośnie do PKB, Kochalski poinformował, że nadal zakładany jest scenariusz szybkiej odbudowy gospodarczej w dalszych kwartałach, co powinno przełożyć się na wzrost PKB na poziomie ok. 5 proc. rdr w bieżącym roku, głównie za sprawą konsumpcji.

"Generalnie przyjmowany jest pozytywny scenariusz w zakresie dynamiki aktywności gospodarczej oraz wzrostu PKB. Jednocześnie ciągle mamy sporo niepewności, w szczególności związanej z przebiegiem pandemii, ale i chociażby zakłóceniami w międzynarodowych łańcuchach dostaw, czy generalnie tendencjami w handlu światowym. Nie ma jeszcze pewności co do trwałości poprawy aktywności gospodarczej, chociaż coraz więcej danych i informacji potwierdza pozytywny scenariusz odbudowy w nadchodzących kwartałach" - dodał.

Kochalski widzi poprawę sytuacji na rynku pracy, jego zdaniem z dostępnych danych nie wyłania się jednak sytuacja presji płacowej.

"Tempo wzrostu wynagrodzeń w przedsiębiorstwach spowolniło, a liczba ofert pracy przypadająca na jednego bezrobotnego jest niższa aniżeli przed pandemią. W kierunku ograniczania presji płacowej oddziałuje także wzrost liczby migrantów na rynku pracy. Oczywiście sytuacja w zakresie płac jest wnikliwie analizowana w kontekście obecnej i przewidywanej dynamiki, ale i także w zderzeniu z dynamiką wydajności pracy. Także i oczekiwania inflacyjne są 'pod lupą', zarówno konsumentów jak i przedsiębiorstw i te przybliżane statystyką bilansową, i te kwantyfikowane probabilistycznie" - dodał.

W sierpniu wynagrodzenia w sektorze przedsiębiorstw wzrosły o 9,5 proc. rdr.

Wiosną 2020 r. RPP trzykrotnie obniżyła stopę referencyjną, łącznie o 140 pb., w krokach po 50, 50 i 40 pb., do poziomu 0,10 proc. To najniższy poziom stóp w historii.

KURS PLN MA SZCZEGÓLNE ZNACZENIE PRZY WYCHODZENIU Z PANDEMII

RPP od czerwca 2020 r. odnosi się w komunikatach do kursu złotego. Obecnie Rada wskazuje, że tempo ożywienia gospodarczego w kraju będzie także uzależnione od dalszego kształtowania się kursu złotego, a w celu wzmocnienia oddziaływania poluzowania polityki pieniężnej na gospodarkę NBP może także stosować interwencje na rynku walutowym.

Kochalski pytany o kwestie kursowe i ich rolę w polityce pieniężnej, powiedział, że mają one szczególne znaczenie przy wychodzeniu gospodarki z pandemii.

"Jednym z instrumentów przewidzianych w Założeniach Polityki Pieniężnej są interwencje na rynku walutowym. Komunikat o tym po prostu przypomina. A dlaczego? Dlatego, że poziom kursu PLN ma wpływ na stan i wyniki polskiej gospodarki, co w warunkach wychodzenia z pandemii ma szczególne znaczenie" - powiedział.

STOPA I OPROCENTOWANIE REZERWY OBOWIĄZKOWEJ SĄ SPÓJNE Z KIERUNKIEM PROWADZONEJ POLITYKI PIENIĘŻNEJ W WARUNKACH PANDEMII

„Obniżona stopa rezerwy obowiązkowej jest zgodna z kierunkiem prowadzonej polityki pieniężnej po wybuchu pandemii. Zbyt wczesna podwyżka stopy byłaby odebrana jako ruch banku centralnego w kierunku zacieśniania warunków monetarnych, z wieloma dalszymi tego konsekwencjami dla samej spójności działań NBP oraz oczekiwań co do dalszych kroków" - powiedział członek RPP.

Zdaniem Kochalskiego oprocentowanie rezerwy obowiązkowej powinno kształtować się na poziomie rynkowym, ponieważ wtedy „jest neutralne”.

W kwietniu, maju i lipcu RPP odrzuciła wniosek o podwyższenie stopy rezerwy obowiązkowej do 3,5 proc., przy zachowaniu zerowej stopy rezerwy obowiązkowej od depozytów powyżej 2 lat. Za każdym razem wniosek popierali członkowie RPP E. Gatnar, Ł. Hardt i K. Zubelewicz, pozostali obecni na posiedzeniu, w tym C. Kochalski, byli przeciw.

W trakcie tych samych posiedzeń Rada odrzucała wniosek o obniżenie oprocentowania środków rezerwy obowiązkowej z 0,10 proc. do 0,01 proc. Takie działanie popierali za każdym razem wymienieni wyżej członkowie RPP, a w maju i lipcu również J. Kropiwnicki.

RPP obniżyła w marcu 2020 r. stopę rezerwy obowiązkowej do 0,5 proc. z 3,5 proc. i ustaliła oprocentowanie jej środków na poziomie stopy referencyjnej NBP (wcześniej 0,50 proc.).

Najbliższe decyzyjne posiedzenie RPP zaplanowano na 6 października.

Rafał Tuszyński (PAP Biznes)

tus/ ana/

Ostatnie wiadomości