Polska gospodarka w stabilnym trendzie odbudowy; inflacja przekroczy 6 proc. w I kw. '22 - Bielski, Santander BP (wywiad) | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Wiadomości
23 wrz 2021, 12:32

Polska gospodarka w stabilnym trendzie odbudowy; inflacja przekroczy 6 proc. w I kw. '22 - Bielski, Santander BP (wywiad)

Publikowane w ostatnim czasie krajowe dane nie zmieniają znacząco scenariusza makroekonomicznego, polska gospodarka znajduje się w stabilnym trendzie obudowy - ocenia dyrektor departamentu analiz ekonomicznych w Santander BP, Piotr Bielski. Jego zdaniem, szczyt inflacji w Polsce wciąż nie został osiągnięty - na początku 2022 r. inflacja CPI może przekroczyć poziom 6 proc.

"Po ostatnich danych nasz scenariusz makroekonomiczny na ten rok znacząco nie zmienia się. Niektóre z napływających informacji były pewnym rozczarowaniem, ale inne – niekoniecznie. Sytuacja w budownictwie i przemyśle nie wygląda najgorzej. Warto zaznaczyć, że dane o wysokiej częstotliwości cechuje duża zmienność – w niektórych miesiącach widać odchylenie w dół od trendu, w innych w górę. Patrząc jednak na całokształt informacji - nie tracę przekonania, że wciąż jesteśmy w procesie odbudowy – zarówno w globalnej, jak i w polskiej gospodarce. Oczywiście widać pewne sygnały, które wskazują na problemy z dostawami – zaburzenia łańcuchów hamują część branż – ale co do trendu myślę, że cały czas jesteśmy na etapie solidnej odbudowy. Jestem tu raczej umiarkowanie optymistyczny. Patrząc na przewidywania dla światowej gospodarki, to prognozy również wydają się być optymistyczne, choć proces odbudowy jest zróżnicowany w zależności od branży, od geografii" - powiedział PAP Biznes Bielski.

"Jeśli chodzi o polską gospodarkę, to wydaje się, że jesteśmy w stabilnym trendzie odbudowy i powinniśmy dalej korzystać z tego, że nasza gospodarka jest bardzo konkurencyjna i w trudnych okresach nasze firmy dobrze radzą sobie na zagranicznych rynkach. Zyskujemy udziały w eksporcie i to powinno być kontynuowane. Jednocześnie proces inwestycyjny i odbudowa konsumpcji również powinny być kontynuowane – są do tego wszelkie podstawy. Rynek pracy jest mocny, przeciętny konsument jest spragniony powrotu do normalności, stopy procentowe są niskie, a nawet jeśli zaczną się podwyżki stóp, to wydaje się, że będą one bardzo stopniowe. Proces odbudowy trwa i mimo momentów chwilowego zawahania trend nie zmienia się" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes Bielski podkreślił, że jedną z pozytywnych niespodzianek jest sytuacja na polskim rynku pracy i mocny wzrost popytu na pracowników.

"Jednym z większym pozytywnych zaskoczeń jest rynek pracy. Mimo, że trochę widać efekt wygasania tarcz w zatrudnieniu, to równolegle mamy bardzo mocny wzrost popytu na pracowników. To się równoważy. W zasadzie niedobór rąk do pracy zaczyna być ponownie jednym z głównych problemów dla firm. Wydawało się, że jeśli firmy nie redukowały pracowników w okresie spowolnienia, to mają pewną nadwyżkę i przez dłuższy czas nie będą musiały zatrudniać" - powiedział.

"Okazuje się jednak, że popyt na pracowników zaczyna mocno odbijać – widać to po ofertach pracy i w badaniach koniunktury wśród firm. Z jeden strony to wyzwanie dla firm, ale dla konsumentów to bardzo dobra sytuacja. Widać, że przekłada się to też na wzrost wynagrodzeń i sprzyja odbudowie popytu konsumpcyjnego" - dodał.

Scenariusz makroekonomiczny Santander BP zakłada wzrost PKB Polski w latach 2021-2022 o ok. 5 proc.

"Wydawało się, że 2020 rok był rokiem mocnych wahań nastrojów i prognoz – przed nami była jedna wielka niewiadoma. W tym roku jednak zmienność nastrojów i rollercoaster prognoz jest nie mniejszy. Mieliśmy fale pesymizmu na początku roku, potem optymizm wzrósł, bo okazało się, że trzecia fala pandemii nie była aż tak dotkliwa, teraz mamy lekkie osłabienie nastrojów. Wydaje się jednak, że to falowanie pewnego trendu, który ewidentnie idzie ku poprawie. Zasadniczo obraz sytuacji się nie zmienia, to wciąż dość optymistyczny outlook. Gospodarka już wróciła do poziomu sprzed pandemii i ten trend będzie kontynuowany, będziemy wciąż jedną z szybciej wychodzących z dołka gospodarek" - powiedział PAP Biznes Bielski.

"Od pewnego czasu utrzymujemy prognozę wzrostu PKB Polski w okolicy 5 proc. w tym i w przyszłym, roku i nie planujemy jej póki co zmieniać. Jedyne co się może zmieniać, to być może struktura PKB i fakt, że wzrost będzie odbywał się w otoczeniu wyższej niż nam się wcześniej wydawało inflacji" - dodał.

Santander BP prognozuje, że w samym IV kw. 2021 r. wzrost PKB Polski wyniesie ok. 6,5 proc. rdr i ok. 2 proc. kdk.

Wśród ryzyka dla bazowego scenariusza makroekonomicznego ekonomista Santander BP wymienia wciąż znaczącą niepewność związaną z pandemią, a także sytuację na rynku energetycznym.

"Niepewność związana z pandemią utrzymuje się w związku z nowymi mutacjami. Wydaje się jednak, że tak jak trzecia fala nie wpłynęła istotnie na gospodarkę, mimo, że jej skutki społeczne były dotkliwe, tak tym bardziej czwarta fala nie powinna być bardzo negatywna dla aktywności ekonomicznej – mamy już pewien poziom odporności, więcej ludzi jest zaszczepionych i restrykcje nie powinny być bardzo dotkliwe" - ocenił Bielski.

"Oprócz pandemii ryzykiem jest też sytuacja na rynku energetycznym. Teraz w sposób dramatyczny rosną ceny surowców energetycznych – gazu, węgla – i pojawiają się głosy, że być może zimą Europę czeka kryzys energetyczny, że problemy z dostawami gazu mogą być kłopotem dla części branż. Mam nadzieje, że nam to nie grozi, ale jest to pewien czynnik ryzyka. Mocne wzrosty cen energii będą przekładać się i na koszty dla firm i dla konsumentów. Jeśli te wzrosty będą dalej kontynuowane i zimą pojawią się problemy z dostępnością gazu, to może to hamować aktywność ekonomiczną" - dodał.

W NAJBLIŻSZYCH MIESIĄCACH INFLACJA MOŻE PRZEKROCZYĆ 6 PROC.

Jak wynika z danych Głównego Urzędu Statystycznego, ceny towarów i usług konsumpcyjnych w sierpniu br. wzrosły o 5,5 proc. rdr - był to najwyższy odczyt wskaźnika CPI od dwóch dekad. W ocenie Piotra Bielskiego, szczyt inflacji w Polsce wciąż nie został osiągnięty.

"W ostatnim czasie każdy kolejny odczyt CPI zaskakiwał w górę i nowe informacje – np. z rynku surowców energetycznych – z tygodnia na tydzień podnosiły nam ścieżkę inflacji. Dziś wydaje się, że szczyt inflacji jest jeszcze przed nami. Nie unikniemy przekroczenia 6 proc. – w grudniu zbliżymy się do tej cyfry, a w I kw. przekroczymy ją. Dużo oczywiście będzie zależeć od tego co dalej z cenami paliw, gazu. Ceny gazu mocno rosną, mieliśmy zatwierdzoną podwyżkę taryfy gazowej i niewykluczone, że nie była to ostatnia podwyżka w tym roku. Ceny paliw idą w górę, kurs złotego jest słaby i nie sądzę, żeby istotnie umocnił do końca roku, ceny żywności też są wciąż wysokie. Na to wszystko nakładają się czynniki popytowe – z każdym miesiącem przybywa podwyżek cen w tych obszarach, które są zalewane popytem. Wszystkie komponenty inflacji pną się w górę" - powiedział PAP Biznes ekonomista.

"Szczyt inflacji – powyżej 6 proc. – będziemy mieć w I kw., i nawet jeżeli w kolejnych miesiącach inflacja zacznie się cofać, to i tak jest niewielka szansa, że w przyszłym roku zobaczymy CPI poniżej górnego poziomu odchylenia od celu NBP, tj. 3,5 proc. Średnioroczna inflacja w przyszłym roku może wynieść dużo powyżej 4 proc., bliżej 5 proc. Będzie to już trzeci rok bardzo wysokiej inflacji i być może nie ostatni" - dodał.

W rozmowie z PAP Biznes Bielski podkreślił, że nawet jeśli Rada Polityki Pieniężnej nie zdecyduje się na podwyżkę stóp procentowych w listopadzie, to nastąpi ona wkrótce - w którymś z kolejnych miesięcy.

"Moim zdaniem, szanse na podwyżkę w listopadzie wynoszą 'pół na pół'. Różne symulacje dotyczące pandemii sugerują, że jeszcze w listopadzie możemy być w szczycie epidemicznej fali i może to być istotny argument dla RPP, żeby jeszcze poczekać. Tym bardziej, że posiedzenie Rady zaplanowane jest na sam początek listopada. Do niedawana byłem raczej przekonany, że pierwszą podwyżkę zobaczymy w listopadzie, dziś jednak nie wykluczam tego, ale pewny nie jestem. Wydaje się jednak, że nawet jeśli nie będzie to listopad, to będzie to któryś z kolejnych miesięcy" - zaznaczył Bielski.

"Grudzień i styczeń to ostatni czas kiedy RPP będzie spotykała się w obecnym składzie. Będzie wówczas coraz więcej argumentów za podwyżką i - w obliczu potwierdzających to merytorycznie danych - sądzę, że członkowie RPP będą chcieli zakończyć swoją kadencję ruchem wyznaczającym kierunek dla nowej Rady. Podwyżki stóp są nieuniknione i rozpoczną się w ciągu najbliższych kilku miesięcy. Jest wciąż duża szansa, że ten rok zakończy się wyższymi stopami" - dodał.

Patrycja Sikora (PAP Biznes)

pat/ asa/

Ostatnie wiadomości