Prezes NBP widzi docelowy poziom stóp 3,5 proc., przestrzega przed zbyt mocnymi obniżkami (opis)
Poziom docelowy stóp proc. powinien wynosić 3,5 proc., przy realnej stopie 1-1,5 proc. - ocenił na konferencji prasowej prezes NBP Adam Glapiński. Dodał, że stopy NBP nie mogą zejść za nisko, żeby potem ich szybko nie podnosić. Glapiński nie wykluczył ani nie zapowiedział obniżek stóp w lutym lub marcu.
"Jak widzi Rada, to nie wiem, natomiast ja widziałbym (poziom docelowy – PAP) na 3,5 proc. (...) Realną stopę procentową bym widział na poziomie przynajmniej 1 do 1,5 proc. Nie tak jak Europejski Bank Centralny w strefie euro. Natomiast członkowie Rady, jak się zorientowałem w czasie wczorajszej rozmowy, mają różne zdanie i jaki punkt widzenia zdecyduje, trudno powiedzieć. (...) Mówię to, co w tym momencie i dzisiaj wiem. Ja bym się opowiadał za tym 3,5 proc., ale na pewno są członkowie Rady, którzy widzieliby to niżej" - powiedział Glapiński.
REKLAMA
"Moim zdaniem należy zachować daleko idącą ostrożność i nie zejść za nisko, żeby potem nie musieć szybko podnosić. Dlatego, że w gospodarce, a w szczególności w polityce pieniężnej, ale nie tylko, potrzebna jest stabilność i przewidywalność. (...) Jeszcze mamy pewną przestrzeń (do obniżek stóp - PAP), a potem się zatrzymamy. Według mnie 3,5 proc. Ale może ktoś mnie przekona, że jednak jest inaczej" - dodał.
Prezes NBP zaznaczył, że obniżka stóp w kroku o więcej niż 25 pb. jest mało prawdopodobna, bo docelowy poziom stóp jest blisko, a RPP jest w procesie precyzyjnego dostrajania się do pożądanego poziomu stóp.
"To mało prawdopodobne, bo jesteśmy tak blisko docelowego, tego maksymalnie niskiego poziomu stóp (...) Jesteśmy w okresie precyzyjnego dostrojenia się do poziomu, który uważamy za pożądany. Także wygodniej wtedy jest drobnymi ruchami do tego dochodzić, żeby nie zrobić błędu, nie przeszarżować. Zakładam, że to będą decyzje po 25 pb." - powiedział Glapiński, pytany czy jest w RPP otwartość na to, żeby zwiększyć skalę obniżek stóp, wobec pięciu z rzędu obniżek stóp do grudnia po 25 pb.
Glapiński nie potwierdził, ani nie wykluczył, czy obniżka stóp może nastąpić już w lutym czy w marcu.
"Co do lutego (...) przez trzy tygodnie będziemy lepiej się mogli przyjrzeć na przykład koniunkturze grudniowej w gospodarce, bo tam nastąpiło pewne niespodziewane spowolnienie. (...) Przyjrzymy się jeszcze raz cenom usług, różnym jeszcze elementom, żeby się upewnić co do właściwej decyzji. (...) Jeśli uznamy, że w lutym jest właściwy moment, że już można, to podejmujemy decyzję w lutym. A jak uznamy, że nie można, to nawet i w kwietniu możemy" - powiedział prezes NBP.
"Nie wykluczam lutego, a jednocześnie nie mówię, że to będzie w lutym. Nie wykluczam marca, ale nie mówię, że to będzie w marcu" - dodał.
Prezes NBP nie chciałby, żeby marzec był traktowany jako "święta data" w kwestii potencjalnej obniżki stóp ze względu na nową projekcję inflacji. Dodał, że RPP analizuje skutki dotychczasowych decyzji i będzie gotowa do dalszych decyzji.
"Powiedzieliśmy sobie poprzednio, że zamierzamy zrobić na początku tego roku taką przerwę, żeby dobrze przeanalizować skutki naszych poprzednich działań - sześciokrotnych obniżek stóp proc. Analizujemy te skutki, patrzymy dalej i będziemy gotowi do następnych decyzji" - powiedział Glapiński.
"Nadal będziemy podejmować decyzje w zależności od napływających danych i prognoz. Sytuacja jest dobra" - dodał.
Glapiński wskazał, że w RPP przeważa obecnie gołębie nastawienie.
"Pozwoliłem sobie kiedyś zażartować, że przychodzę jako jastrząb na czele jastrzębi. (...) Teraz mogę powiedzieć, że całkowicie odwrotna jest sytuacja - ten drugi ptak lata nad głowami wszystkich członków Rady Polityki Pieniężnej, bo sytuacja jest dobra. Inflacja jest w karbach, w celu. A w którym momencie podejmiemy decyzję, jest jeszcze jakaś przestrzeń do poluzowania na pewno. To nie jest wielka przestrzeń, ale jakaś jest do dyskutowania" - powiedział.
Według Glapińskiego wszystko wskazuje na to, że obniżenie inflacji w Polsce jest trwałe i w 2026 r. powinna ona kształtować się w granicach celu inflacyjnego NBP.
"Aktualne prognozy wskazują, że inflacja przez cały obecny rok powinna kształtować się w ramach przedziału celu NBP, wynoszącego 2,5 proc., plus minus 1 pp. (...) Obecnie niska inflacja jest faktem, wydaje się ustabilizowana. Nasze projekcje do końca roku to przewidują" - powiedział Glapiński.
"Co ważne, relatywnie korzystnie kształtują się nie tylko perspektywy inflacyjne w najbliższych kwartałach, ale również uwarunkowania makroekonomiczne. Nie widać tam słabych punktów. Stopniowo maleje presja cenowa w sektorze usług, na co czekaliśmy. Przyczynia się do tego spadek dynamiki wynagrodzeń, (...) które w ostatnich miesiącach rosną w tempie zbliżonym do 7 proc., a było jeszcze niedawno dwucyfrowe. Jednocześnie wzrost płac minimalnych będzie niski. Sektor publiczny też będzie miał w tym roku niskie tempo wzrostu wynagrodzeń. (...) Dynamika wynagrodzeń w całej gospodarce będzie się dalej obniżać" - dodał.
W ocenie prezesa NBP z gospodarki globalnej płyną impulsy dezinflacyjne w postaci: niskich cen surowców, w tym ropy naftowej, gazu, a także żywności. Dodatkowo wskazał na szybki wzrost eksportu tanich towarów z Chin do Europy.
"To jest bardzo istotny czynnik. To nie jest wielka skala, ale stale oddziaływująca i rosnąca. Import tanich towarów z Chin do Europy, w tym do Polski, obniża tempo wzrostu cen, wpływa dezinflacyjnie. (...) Ostatnio widzimy to na przykładzie samochodów, nowych samochodów kupowanych w Polsce, w Europie" - powiedział.
Wśród zagrożeń dla inflacji Glapiński wymienił kształtowanie się presji popytowej, dynamiki wynagrodzeń i polityki fiskalnej.
"Musimy obserwować pilnie kształtowanie się presji popytowej. W tym roku oczekujemy pewnego przyspieszenia wzrostu gospodarczego, znaczącego. Czy większego, czy niższego niż w zeszłym roku, to się okaże. Temu ma sprzyjać głównie napływ środków z KPO - to jest w tej chwili główny dopalacz tempa wzrostu w Polsce. Przypominam tylko, że ten dopalacz w pewnym momencie się dopali. Gdzieś pod koniec 2027 r. już tego dopalacza nie będzie. (...) Wtedy tempo wzrostu znacząco by spadło. W tej chwili mamy ten dopalacz z KPO, on działa i mamy wysokie tempo wzrostu" - zaznaczył.
"Po drugie, będziemy śledzić, jeśli chodzi o te zagrożenia, czy dynamika wynagrodzeń pozostaje w trajektorii spadkowej. Tak jak to ładnie w tej chwili wygląda. Z dwucyfrowego już do tego siedmioprocentowego" - dodał.
"Obiektem troski" RPP jest ponadto wysoki deficyt sektora finansów publicznych i rosnące zadłużenie rządowe.
"To w krótkim okresie, na bieżąco, w tym roku nie ma znaczenia. W długim okresie będzie miało narastające znaczenie. W szczególności ciężar obsługi tego rosnącego zadłużenia. My ten ciężar znacząco zmniejszamy zresztą, obniżając stopy procentowe" - dodał.
Rada Polityki Pieniężnej (RPP) na posiedzeniu w dn. 13-14 stycznia 2026 r. utrzymała wszystkie stopy procentowe NBP na niezmienionym poziomie, referencyjna wynosi nadal 4,0 proc. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku.
W 2025 r. RPP obniżyła stopy NBP łącznie o 175 pb. w sześciu ruchach, w tym pięciokrotnie z rzędu: po 25 pb. w grudniu, listopadzie, październiku, wrześniu oraz lipcu (w sierpniu nie ma posiedzenia decyzyjnego), a także w maju o 50 pb.
Wcześniej w 2023 r. Rada ścięła stopy o 100 pb. Do września 2023 r. RPP przez rok utrzymywała koszt pieniądza na najwyższym od 21 lat poziomie 6,75 proc.
Stopa referencyjna NBP określa rentowność 7-dniowych bonów pieniężnych NBP.
(PAP Biznes)
kek/ map/ jz/ doa/ tus/ osz/
