Przejdź do treści

udostępnij:

Rezygnacja z chińskich komponentów może podnieść koszty OZE w krótkim terminie - raport ING

W krótkim terminie odejście od importowanych z Chin m.in. paneli słonecznych może spowodować wzrost kosztów budowy źródeł OZE i spowolnić ich instalacje w Europie - wskazali w raporcie Energy Outlook 2026 analitycy ING. Dodali, że same Chiny będą kontynuować rozwój OZE pełną parą, a ich udział w globalnej mocy zainstalowanej w magazynach energii może wynieść 46 proc. w 2026 r.

"W 2026 r. energia słoneczna i wiatrowa odnotują dynamiczny wzrost, ale ich wdrażanie staje się coraz bardziej skomplikowane ze względu na ograniczenia sieciowe, politykę handlową i presję kosztową. Chiny dominują zarówno w sektorze energii słonecznej, jak i wiatrowej, koncentrując się na konkurencyjności przemysłowej. Europa i Stany Zjednoczone są napędzane innymi driverami: Europa bezpieczeństwem energetycznym, a Stany Zjednoczone napędzanym sztuczną inteligencją wzrostem popytu na energię" - napisali analitycy ING.

REKLAMA 

 

Podkreślili, że zarówno Europa, jak i Stany Zjednoczone wdrożyły polityki mające na celu wzmocnienie krajowej produkcji sprzętu do wytwarzania energii słonecznej i wiatrowej.

"Jednak w krótkim terminie odejście od tanich produktów z Chin, które stanowią 98 proc. importu paneli słonecznych do UE, może spowodować wzrost kosztów, zakłócić współpracę z dostawcami i spowolnić instalacje. W 2026 r. zrównoważenie długoterminowych korzyści przemysłowych z krótkoterminowym, tańszym importem stanie się większym wyzwaniem" - ocenili.

Dodali, że kraje UE obawiają się napływu z Chin i zaczynają wykluczać dostawy z Chin ze swojego systemu aukcji OZE.

"W grudniu 2025 r. Włochy jako pierwsze państwo UE przeprowadziły aukcję na dostawy paneli słonecznych, na której zakazano udziału chińskich modułów, ogniw i falowników. Spodziewamy się, że w 2026 r. kolejne kraje wprowadzą podobne zasady aukcji – albo poprzez całkowity zakaz udziału chińskich komponentów, albo poprzez priorytetowe traktowanie komponentów wyprodukowanych w UE. Chociaż środki te wspierają krajową produkcję, korzyści z nich wynikające będą widoczne dopiero po pewnym czasie" - wskazali.

Zauważyli, że wykluczenie chińskich komponentów lub nadanie priorytetu częściom z Europy może podnieść koszty projektów.

"W przypadku Włoch - o 17 proc., zgodnie z szacunkami BNEF. Tymczasem finansowanie w ramach unijnej polityki neutralności klimatycznej wydaje się niewystarczające, aby przyciągnąć znaczące inwestycje prywatne. Dlatego też w najbliższej przyszłości jest mało prawdopodobne, aby zdolności produkcyjne UE w zakresie energii słonecznej znacznie wzrosły" - oceniono w raporcie.

Analitycy wskazali, że w Stanach Zjednoczonych cła spowodują w tym roku zmianę łańcuchów dostaw komponentów do produkcji energii słonecznej i wiatrowej. W 2025 r. Stany Zjednoczone nałożyły wysokie cła na komponenty PV – średnio od 350 proc. do 670 proc. – na Kambodżę, Tajlandię i Wietnam, które dostarczają znaczną część importu do Stanów Zjednoczonych. Nałożono również 50-proc. cło na produkty pochodne stali, w tym wieże wiatrowe i gondole. Wreszcie Stany Zjednoczone rozpoczęły dochodzenie w sprawie importu komponentów PV z Indii, Laosu i Indonezji, co sugeruje, że na kraje te mogą zostać nałożone dodatkowe cła.

Autorzy raportu ING zwrócili też uwagę, że pilna potrzeba zwiększenia udziału energii odnawialnej powoduje ożywienie na rynku magazynowania energii i oczekują oni jeszcze silniejszego rozwoju tego rynku w 2026 r. Zwrócili też uwagę na spadek kosztów bateryjnych magazynów energii osiągnięty dzięki postępowi technologicznemu - koszty te spadły o 61 proc. między 2020 a 2025 r.

"W połączeniu z rosnącym popytem powinno to spowodować 31-procentowy roczny wzrost mocy zainstalowanej do 2030 r. Dzięki przewadze w zakresie kosztów i wdrażania bateryjnych systemów magazynowania energii (BESS) Chiny będą miały 46-proc. udział w globalnej mocy zainstalowanej w 2026 r." - oszacowali.

Zauważyli też, że chociaż polityki w zakresie bateryjnego magazynowania energii i produkcji odgrywają coraz większą rolę, pozostają wyzwania związane z łańcuchami dostaw.

"Pomimo tych przeszkód, odnawialne źródła energii pozostają najszybciej rozwijającą się częścią globalnego krajobrazu energetycznego" - podsumowali analitycy banku.

Odnosząc się do samych Chin, zaznaczyli, że chiński rynek energii odnawialnej będzie się rozwijał dzięki absolutnej przewadze w produkcji sprzętu do wytwarzaniu energii słonecznej i wiatrowej oraz dzięki celowi zmniejszenia emisji o 7-10 proc. do 2035 r. wobec szczytowego ich poziomu.

"Oznacza to, że Chiny będą kontynuować pełną parą rozwój odnawialnych źródeł energii" - podkreślono w raporcie.

Odnosząc się do innych technologii, z którymi m.in. Europa wiązała duże nadzieje na obniżenie emisji CO2, napisali, że w 2026 r. w technologii CCS uwaga skupi się na budowie infrastruktury do transportu i przechowywania CO2, ale uruchomienie wychwytywania CO2 pozostaje powolne ze względu na wysokie koszty i słaby popyt.

"Pojawiają się zintegrowane modele łańcucha wartości, przy silniejszym wsparciu publicznym w Europie i zrewidowanych zachętach w Stanach Zjednoczonych. Jednak szybsze inwestycje w wychwyt wymagają bardziej klarownego mandatu i silniejszych polityk po stronie popytu" - napisano w raporcie.

Analitycy wskazali też na zatrzymany postęp w zielonym wodorze przez rosnące koszty i opóźnienia w odbiorze instalacji.

"Nadzieje na szybki rozwój sektora wodoru zbladły, a branża utknęła w fazie pilotażowej. Koszty pozostają wysokie, popyt jest słaby, a wsparcie rządowe osłabło. W tym roku uwaga świata skupia się na Chinach, które uczyniły wodór kluczowym filarem swojego 15. planu pięcioletniego" - napisali eksperci ING.

Dodali, że budowa wielkoskalowych elektrolizerów i nowe programy subsydiów w Chinach mogą na nowo zdefiniować globalne krzywe kosztów.

"Jednak ograniczenia handlowe oznaczają, że Europa i Stany Zjednoczone mogą z tego nie skorzystać w pełni. W 2026 r. nacisk kładziony jest tam na postępy w projektach pilotażowych w kierunku ostatecznych decyzji inwestycyjnych, a nie na ekspansję na dużą skalę" - dodali.

Podczas Światowego Forum Ekonomicznego w Davos prezydent USA Donald Trump powiedział, że Chiny wytwarzają niemal wszystkie turbiny wiatrowe na świecie, ale trudno tam znaleźć farmy wiatrowe.

W maju ubiegłego roku energetyczny think tank Ember podał, że w kwietniu 2025 r. źródła wiatrowe i słoneczne w Chinach łącznie wygenerowały 26 proc. energii elektrycznej kraju.

(PAP Biznes)

jz/ ana/

udostępnij: