Notowania ropy w mroźnej pułapce pomiędzy Iranem, USA i Wenezuelą - Unimot (opinia)
Pierwsza połowa roku prawdopodobnie przyniesie spadki na rynku ropy naftowej, ale nie można wykluczyć krótkiego i dynamicznego odbicia w przypadku eskalacji na linii USA-Iran i braku większego wolumenu eksportu z Wenezueli - uważa Magdalena Płaczek, analityczka Unimot Energia i Gaz.
Unimot Energia i Gaz opublikował najnowszą edycję comiesięcznego „Przeglądu rynków surowcowych – styczeń 2026”, przygotowanego przez Magdalenę Płaczek, analityk rynku energii i gazu.
REKLAMA
W raporcie przedstawiono sytuację na kluczowych rynkach: ropy naftowej, gazu ziemnego, energii elektrycznej, węgla energetycznego oraz uprawnień do emisji CO2 (EUA), z uwzględnieniem wpływu czynników geopolitycznych, klimatycznych i makroekonomicznych.
W opinii Magdaleny Płaczek, ceny ropy naftowej w pierwszej połowie roku powinny wykazywać tendencję spadkową, przy rosnącej podaży surowca na rynku (głównie) z OPEC+.
"Jednak nie można wykluczyć krótkotrwałego, ale dynamicznego wzrostu notowań w przypadku eskalacji na linii USA-Iran i destabilizacji na Bliskim Wschodzie (ryzyko poważnych zakłóceń w handlu morskim ropą naftową i paliwami płynnymi)" - napisała.
Według obecnych założeń, większy wolumen eksportu ropy z Wenezueli powinien dodatkowo wzmacniać presję spadkową, jednak zostało to już częściowo uwzględnione w cenach przez rynek.
Zdaniem analityczki Unimot Energia i Gaz, kluczowa będzie strategia wydobycia przyjęta przez OPEC+ od drugiego kwartału. W razie zbyt niskich cen ropy naftowej, kartel może ograniczyć swoją produkcję, wzmacniając jej notowania.
Istnieje jednak ryzyko, że pogorszenie relacji producentów z państw arabskich ze Stanami Zjednoczonymi, mogłoby w skrajnym przypadku doprowadzić do zwiększenia wydobycia (nawet kosztem niższych zysków dla OPEC+), celem ograniczenia udziału w rynku producentów z amerykańskich łupków.
"Zagadką pozostaje popyt na ropę naftową w Chinach, które w 2025 roku przejmowały nadwyżkę surowca z rynku, celem uzupełnienia rezerw strategicznych i komercyjnych w kraju. W przypadku większego zapotrzebowania na paliwa w krajach Azji (większa aktywność gospodarcza), możliwe jest niewielkie ograniczenie spadku notowań Brenta wraz z szybszą konsumpcją rekordowej nadwyżki ropy z globalnego rynku" - napisała Magdalena Płaczek.
Notowania ropy naftowej Brent w pierwszych dniach stycznia umocniły się do poziomu 61,8 USD/b na tle amerykańskiej interwencji w Wenezueli, po czym nastąpił chwilowy spadek poniżej 60 USD/b, po zapowiedzi zakupu wenezuelskiej ropy przez USA. Następnie ceny silnie wzrosły do 66,5 USD/b (14.01) w reakcji na eskalację napięć USA–Iran.
Jednak późniejsza rezygnacja USA z interwencji w Iranie oraz spór o Grenlandię z państwami UE osłabiły ceny Brenta poniżej 64 USD/b. Z kolei pod koniec miesiąca odwołanie 10 proc. ceł na państwa Europy i komunikat o wstępnym porozumieniu w tej sprawie oraz ponowna eskalacja napięcia na linii USA-Iran wzmocniły Brenta do 65 USD/b.
Blokada morska USA u wybrzeży Wenezueli ograniczyła działalność floty cienia, jednak nieodebrany surowiec zapełnił krajowe magazyny, doprowadzając do 20 proc. spadku wydobycia z największego pola naftowego w tym kraju.
"W najbliższych miesiącach spodziewane jest przyspieszenie importu do USA, co obniża ceny Brenta, przy oczekiwanej rekordowej globalnej nadwyżce surowca. Z drugiej strony, notowania ropy naftowej wzmacniane są obawami o destabilizację na Bliskim Wschodzie" - napisała Magdalena Płaczek.
"W styczniu odnotowano również spadek morskiego eksportu rosyjskiej ropy do Azji, względem poziomu z grudnia, a także kolejny przyrost wolumenu surowca znajdującego się „na wodzie” do 205 mln baryłek. Przyczyną są trudności w dostawach do Indii, będące konsekwencją amerykańskich i unijnych sankcji" - dodała.
(PAP Biznes)
pr/
