DEBATA: Chemia w Europie stoi przed wyzwaniami, szanse w technologii i łagodzeniu regulacji
Słaba kondycja europejskiej chemii, obciążonej wysokimi kosztami energii i narastającą konkurencją spoza UE oraz poszukiwanie rozwiązań i możliwości poprawy - to główne tematy debaty z udziałem przedstawicieli firm chemicznych podczas konferencji Future Talks by Siemens.
Uczestnicy czwartkowej debaty zgodzili się, że ostatnie trzy lata przyniosły energetycznego „czarnego łabędzia” w postaci zielonej presji regulacyjnej i ekspansji Chin – wskazując jednocześnie miejsca, w których widać pierwsze „jaskółki” poprawy.
REKLAMA
„Chemia jest przemysłem energochłonnym, a gaz bywa bezpośrednim surowcem. W nawozach jego udział w koszcie wytworzenia sięga 75–80 proc. Jeżeli surowiec, którego w Europie mamy mało, jest drogi – produkt przestaje być konkurencyjny” — powiedział Paweł Bielski, wiceprezes Grupy Azoty.
Dodał, że regulacje klimatyczne w obecnym kształcie działają przede wszystkim „karząco”, drenując środki na emisje CO2 i ograniczając przestrzeń inwestycyjną.
„Kierunek dekarbonizacji zostanie z nami, ale pakiet trzeba zmodernizować do realiów po pandemii i po wojnie” - dodał.
Prezes BASF Polska Katarzyna Byczkowska wskazała, że chemia pozostaje jednym z filarów europejskiej gospodarki, mimo postępującej utraty konkurencyjności.
Jak podkreśliła, sektor chemiczny odpowiada za ok. 7 proc. całego przemysłu UE i generuje ponad 1 mln bezpośrednich miejsc pracy, a pośrednio nawet trzy–pięć razy więcej, głównie w małych i średnich firmach.
„Chemia jest przemysłem przemysłów i wciąż ma fundamentalne znaczenie dla Europy” – zaznaczyła.
Zdaniem Katarzyny Byczkowskiej, problem ma charakter wyłącznie europejski.
„Globalnie produkcja chemiczna rośnie, ale Europa traci moce – w ostatnich trzech latach zniknęło ok. 9 proc. zdolności wytwórczych, a od 2003–2004 r. spadek sięgnął 14 proc.” – wskazała, dodając, że popyt w Europie nie maleje, co przekłada się na rosnący import.
Katarzyna Byczkowska oceniła, że kluczowym wyzwaniem są koszty energii.
„Europa jako importer netto energii startuje z gorszej pozycji konkurencyjnej. Gaz w USA bywa cztery–sześć razy tańszy niż w Europie, co dla części produktów jest barierą nie do przeskoczenia” – powiedziała prezes BASF Polska.
Drugim problemem są regulacje.
„Chaos regulacyjny i brak przewidywalności oznaczają realne koszty. Jeden z projektów zmian, dotyczący oznakowania substancji, mógłby kosztować BASF ponad 300 mln euro” – dodała, podkreślając, że bez tańszej, zielonej energii i stabilniejszych przepisów trudno będzie zatrzymać dalszy spadek produkcji chemicznej w Europie.
Kamil Majczak, prezes Qemetica, podkreślił, że różnica w kosztach energii między Europą a USA jest „natychmiast widoczna w rachunku zysków i strat” oraz wymusza dywersyfikację.
„Dlatego globalizujemy portfel i szukamy geografii o innych warunkach kosztowych. Równolegle robimy to, co możemy sami: poprawiamy efektywność, upraszczamy procesy, inwestujemy w tańsze, bardziej przewidywalne źródła energii” — wskazał.
„W naszych zakładach sodowych ok. 70 proc. kosztów to energia. Wchodzimy w instalację termicznego przekształcania odpadów i konwersję kotłów na biomasę; to duże projekty, rzędu setek milionów złotych, które muszą się spłacać przez dekady. Potrzebujemy stabilnych reguł gry” — dodał.
Zdaniem Majczaka sama determinacja przemysłu nie wystarczy, jeśli Europa nie dostosuje instrumentów do realiów globalnej rywalizacji.
„Świat się zmienił. Europa świetnie działała w stabilnym otoczeniu, poprawiając procesy o procent, dwa rocznie. Dziś, gdy staliśmy się importerem chemikaliów, a Chiny mają nadwyżki mocy i tańszą energię. Czasu jest mało — kiedy zakład się zamyka, zwykle nie wraca” — zaznaczył prezes Qemetica.
"Musimy znajdować technologie, które są konkurencyjne globalnie i być tańsi niż produkty z Chin plus koszt transportu. Jednocześnie musimy szukać nowych biznesów, dywersyfikacji, nie stać w miejscu, bo dzisiaj jak patrzymy na chemię, to nowych inwestycji w instalacje w Europie nie ma. Jest jedynie CAPEX na utrzymanie istniejących instalacji, chociaż też przesuwany w czasie i ograniczany" - dodał.
Paweł Bielski zwracał uwagę na kumulację szoków i brak refleksji regulacyjnej.
„Green Deal ogłoszono w grudniu 2019 r., później mieliśmy Covid, a następnie wojnę i nagłą zmianę bilansu energetycznego. Mimo to prace nad Fit-For-55 szły swoim torem. Dziś potrzebne są korekty i mechanizmy wsparcia transformacji, a nie wyłącznie opłaty” - powiedział.
Jako przykład wyzwania podał unijną dyrektywę RED III.
„W praktyce obowiązek dużego udziału zielonego wodoru od 2030 r. oznaczałby dla nawozów konieczność wyłączeń krajowych wytwórni amoniaku i import zielonego lub niebieskiego amoniaku — w skali rynku to dziś niewykonalne” - powiedział.
Technologia pojawiła się w debacie jako główna szansa dla konkurencyjności.
„Symulacja procesów, cyfrowe bliźniaki, zaawansowane modelowanie równowagi masy i energii oraz AI w predykcyjnym utrzymaniu ruchu realnie skracają time-to-market i obniżają koszty” — powiedział Maciej Zieliński, prezes Siemens Polska.
„Widzimy to w projektach dla przemysłu chemicznego i rafineryjnego: szkolenia na wirtualnych odwzorowaniach instalacji poprawiają bezpieczeństwo i jakość pracy, a optymalizacja parametrów procesu przynosi wymierne oszczędności” — dodał.
Kamil Majczak podkreślił, że „zielona transformacja” jest szansą, ale wymaga kapitału, czasu i przewidywalności polityki.
„Inwestujemy w źródła energii odpadowej i biomasę, co pozwoli nam zredukować emisje o setki tysięcy ton rocznie. Równocześnie szukamy nowych specjalizacji – od materiałów zaawansowanych po spin-offy akademickie – bo europejska chemia nie przyciąga dziś nowych wielkich instalacji. To musi się zmienić” — mówił prezes Qemetica.
Wiceprezes Grupy Azoty wskazał, że jednym z kierunków dywersyfikacji może być współpraca z przemysłem obronnym, z zachowaniem profilu chemicznego.
„Od lat dostarczamy stężone kwasy do syntez nitrozwiązków. Widzimy przestrzeń, by wejść głębiej w łańcuch wartości w obszarach zgodnych z naszymi kompetencjami. Równolegle prowadzimy projekty inwestycyjne — jesteśmy po wyborze licencjodawcy i biur projektowych, czekamy na finansowanie” — powiedział Paweł Bielski.
Choć diagnoza była surowa — spadek mocy w Europie o ok. 9 proc. w trzy lata, ucieczka części miejsc pracy i powstrzymanie nowych projektów — uczestnicy debaty wyrażali warunkowy optymizm.
„Jestem przekonany, że przy korektach ETS, mądrej sekwencji wymogów i wsparciu dla zielonej energii Europa znów może produkować konkurencyjnie” — stwierdził Kamil Majczak.
„Nie prosimy o zwolnienie z transformacji, lecz o reguły, które pozwolą ją sfinansować i przeprowadzić” — dodał Paweł Bielski.
„Więcej technologii, mniej tarcia w regulacjach i stabilna ścieżka inwestycyjna — to trzy elementy, które widzimy w projektach już dziś. Każdy biznes jest nakręcany w jakiejś części regulacjami. Ważne, żeby nie były one opresyjne, ale zachęcające” — podsumował Maciej Zieliński.
Uczestnicy zgodzili się, że chemia, pozostając „przemysłem przemysłów”, jest strategicznie ważna dla bezpieczeństwa gospodarczego – od żywności, przez motoryzację i budownictwo, po łańcuchy obronne – a decyzje podjęte w najbliższych kwartałach zadecydują, czy „jaskółki” zamienią się w trwałą zmianę trendu.
(PAP Biznes)
pr/ gor/
