Polska musi stawiać na rynek kapitałowy; OKI, edukacja i zaufanie zwiększą inwestycje – IDM (wywiad)
Małe znaczenie rynku kapitałowego jest barierą rozwoju innowacyjności polskiej gospodarki – ocenia prezes IDM Waldemar Markiewicz. Jego zdaniem konieczna jest większa podaż kapitału krajowego, a drogą do tego jest m.in. wdrożenie OKI, rozwój TFI, PPK i IKE/IKZE, edukacja i budowa zaufania do rynku.
W dniach 8-11 marca w Bukowinie Tatrzańskiej odbędzie się 26. Konferencja Rynku Kapitałowego organizowana przez Izbę Domów Maklerskich.
REKLAMA
Hasło tegorocznej edycji „Budźmy rynek kapitałowy” – jak podkreśla prezes IDM Waldemar Markiewicz – nie jest jedynie sloganem, lecz odpowiedzią na kluczowe wyzwania stające przed polską gospodarką, jakimi są zwiększenie poziomu inwestycji i ich innowacyjności.
„Trwały wzrost zapewniają inwestycje – i to inwestycje innowacyjne, a nie konsumpcja. A te finansowane są przez rynek kapitałowy. Polska potrzebuje też wyższej stopy inwestycji. Od 2015 do 2024 r. ich udział w PKB spadł z 20 proc. do 16,9 proc., przy średniej unijnej na poziomie 21,2 proc. w 2024 r. Eksperci wskazują, że dla zdrowej modernizacji gospodarki, szczególnie w obliczu wyzwań demograficznych i transformacji energetycznej, poziom ten powinien wynosić co najmniej 20-22 proc. PKB” – powiedział w rozmowie z PAP Biznes Prezes Izby Domów Maklerskich.
Prezes IDM zwrócił uwagę, że nawet jeśli ubiegły rok przyniósł silne wzrosty na giełdzie, co cieszy, to jednak „nie tylko o indeksy chodzi, lecz o rynek pierwotny, na którym najbardziej dynamiczne i innowacyjne przedsiębiorstwa pozyskują kapitał na rozwój. Pytanie brzmi: ile było emisji akcji, ile firm sfinansowało wzrost poprzez rynek kapitałowy? W tym obszarze wciąż jest mały postęp, choć mieliśmy kilka sukcesów, które tworzą pozytywną atmosferę" – zaznaczył.
Markiewicz ocenia, że „dziś rola rynku kapitałowego pozostaje nieadekwatna do potrzeb gospodarki”, a podstawowe mierniki – jak relacja kapitalizacji giełdy do PKB czy aktywa długoterminowych inwestorów – są wyraźnie słabsze niż w krajach rozwiniętych.
Dodał, że kapitalizacja giełdy do PKB w Polsce to zaledwie dwadzieścia kilka procent, przy około 60 proc. średniej europejskiej i ponad 100 proc. w wielu gospodarkach rozwiniętych, a aktywa łącznie PPK i OFE to 9–10 proc. PKB, podczas gdy w najbardziej rozwiniętych krajach ten wskaźnik sięga 130–140 proc.
„Długoterminowi inwestorzy są naturalnym stabilizatorem i dostarczycielem kapitału dla firm. U nas ta baza wciąż jest zbyt płytka” – mówił.
Prezes IDM mówi także o barierach popytowych po stronie inwestorów detalicznych.
"Oprócz ostatniego półtora roku przez poprzednią dekadę trudno było inwestorom pokazać coś pozytywnego – i dziś to odbija się w zaufaniu. Polscy inwestorzy indywidualni w małym stopniu uczestniczyli w ubiegłorocznej hossie. Była ona napędzana głównie przez inwestorów zagranicznych. Widzę ogromną rolę spółek z udziałem Skarbu Państwa, aby wyznaczały standardy ładu korporacyjnego i były prymusami na giełdzie w budowaniu zaufania. Inicjatywy ministra aktywów państwowych cieszą rynek, jednak diabeł tkwi w szczegółach, dlatego potrzebny jest dialog z uczestnikami rynku” – powiedział.
W poniedziałek opublikowano nowe standardy nadzoru właścicielskiego, przygotowane przez resort kierowany przez ministra Wojciecha Balczuna.
„Co roku poruszamy w Bukowinie temat ładu korporacyjnego w spółkach z udziałem Skarbu Państwa, ponieważ te spółki stanowią trzon indeksu blue-chipów WIG20 oraz istotną cześć kapitalizacji warszawskiej giełdy. Jeśli chcemy zachęcić Polaków do udziału w programach powszechnego oszczędzania typu PPK czy OKI, to spółki pod nadzorem państwa powinny wyznaczać najwyższe standardy na rynku" – powiedział Markiewicz.
"Inwestorzy oczekują racjonalnych decyzji biznesowych zarządów i nadzoru. Jeśli inwestują w spółkę, gdzie Skarb Państwa ma decydujący głos, to chcą wiedzieć, jaki interes publiczny Państwo będzie realizowało w tej spółce i co to oznacza dla budowania wartości dla akcjonariuszy mniejszościowych. Kodeks Dobrych Praktyk Nadzoru Właścicielskiego to dobra droga, jednak nie zastąpi odpowiedzi na fundamentalne pytanie dot. priorytetów i roli państwa w danej spółce" - dodał.
Prezes Markiewicz przekonuje, że Bukowina jest najlepszym miejscem na rozmowy o nadzorze właścicielskim, tym bardziej, że to właśnie analitycy i maklerzy z biur i domów maklerskich tłumaczą inwestorom znaczenie wielu decyzji podejmowanych przez zarządy spółek pod nadzorem państwa.
Zdaniem prezesa IDM, polska gospodarka potrzebuje dodatkowego silnika wzrostu, jakim jest rynek kapitałowy.
"System finansowy jest regulowany i nie przybiera automatycznie kształtu optymalnego dla danej struktury gospodarki. Dlatego - aby obudzić w pełni potencjał rynku kapitałowego potrzebne jest wsparcie na szczeblu politycznym. Zrozumienie, czym jest rynek kapitałowy i jaką kluczową funkcję pełni w gospodarce powinno przełożyć się na wsparcie polityczne. A to na konkurencyjne otoczenie regulacyjne stymulujące rozwój rynku" - powiedział.
"Szczególnie istotna jest rola rynku we wspieraniu MŚP, które mogę sięgać po finansowanie giełdowe na ambitne projekty rozwojowe, kiedy kredyt bankowy jest dla nich niedostępny lub mało dostępny ze względu na zadłużenie lub z powodu ryzyka, którym obarczone są nowe inicjatywy rozwojowe" - dodał.
Jego zdaniem, finansowanie innowacyjnego rozwoju wymaga zwiększenia roli instrumentów rynkowych kosztem bankowych. Jednym z ważnych narzędzi jest Oszczędnościowe Konto Inwestycyjne (OKI), program przygotowywany przez ministerstwo finansów na wzór szwedzki.
„OKI mogą być przełomem na rynku kapitałowym pomagając Polakom w inwestowaniu - prościej i z niższym podatkiem. Kapitał z OKI popłynie w dużym stopniu do najbardziej dynamicznych i innowacyjnych spółek wspierając polska gospodarkę" – powiedział Waldemar Markiewicz.
„Chodzi o to, by większa część oszczędności gospodarstw domowych trafiła w formie kapitału dla przedsiębiorstw. Banki finansują głównie tradycyjne branże, ale dynamiczne, innowacyjne firmy potrzebują kapitałów własnych (equity) – i to ma zapewniać rynek” – dodał.
Dodał, że PPK i IKE/IKZE „działają jak tankowiec – skręcają z opóźnieniem, ale już widać pozytywny kierunek”.
„Z bardzo niskiego poziomu zaufania po latach stagnacji zaczęliśmy odbudowę. OKI powinno to przyśpieszyć i upowszechnić” – ocenia.
Zaznaczył, że udział akcji w aktywach TFI to tylko około 15–16 proc., podczas gdy 15 lat temu było 35–37 proc.
Wątek regulacyjny, w tym testów MiFID, ocenił jako wymagający zmiany praktyki.
„Ludzie nie lubią być tak szczegółowo testowani. To ma chronić inwestora – i słusznie – ale trzeba to zrobić prościej, bez odstraszania na starcie, szczególnie przy oferowaniu produktów prostych, nieskomplikowanych” – powiedział.
Zaznaczył jednocześnie, że wiceprzewodniczący KNF Dariusz Adamski sygnalizuje zmianę praktyki KNF dotyczącej ankiety MiFID.
„To bardzo dobrze. Pierwsze spotkanie już było, kolejne będzie w lutym. Idzie to w dobrym kierunku. Doceniamy wkład KNF w zmiany na rynku” – ocenił.
Odnosząc się do roli banków, Markiewicz podkreślił, że system finansowania gospodarki musi działać w symbiozie.
„Banki pozostaną fundamentem finansowania dłużnego, ale rynek kapitałowy uzupełnia je tam, gdzie potrzebny jest kapitał własny, kapitał wyższego ryzyka. Chcemy, by bankowe biura maklerskie były silne, organizowały IPOs, gwarantowały emisje, korzystając z dużej bazy kapitałowej macierzystych banków” - mówił.
W kontekście podaży nowych spółek na giełdzie prezes Izby Domów Maklerskich mówi również o roli private equity i venture capital.
„Zanim firma będzie gotowa na giełdę i pozyskanie np. 100 mln zł czy więcej, musi przejść kilka rund finansowania. PE i VC to fundament. Ale te fundusze potrzebują punktu wyjścia – i giełda jest naturalnym miejscem exitów. Gdy wyceny rosną, rośnie też atrakcyjność giełdy jako zakończenia inwestycji dla inwestorów na wcześniejszym etapie finasowania spółki” – powiedział.
Podkreślił, że „rynek publiczny i prywatny działają w symbiozie”, a „lepsze wyceny obniżają koszt kapitału dla przedsiębiorstw, co powinno przekładać się na większą aktywność na rynku pierwotnym”.
Z danych zebranych przez Stowarzyszenie Emitentów Giełdowych wynika, że w latach 2016–2025 łącznie zniknęły z warszawskiej giełdy 363 spółki (po korekcie o migracje z NewConnect na rynek główny GPW), a delistingów netto było 149 (po uwzględnieniu 101 debiutów na GPW i 162 na NewConnect). Na początku 2026 r. na Głównym Rynku GPW notowanych jest 399 spółek, a na NewConnect 357. Dla porównania 10 lat wcześniej na rynku głównym GPW było 487 spółek, a na NewConnect 406 małych firm.
Pytany o integrację europejskich giełd i koncepcję jednego nadzoru, Markiewicz wyraził sceptycyzm.
„Znam głosy, które przekonują, że rozwiązaniem jest jedna giełda i jeden nadzór w Europie. A ja odpowiadam analogią: zbudujmy jedną stację benzynową na wszystkich autostradach – ogromną. Czy ona będzie zdolna obsłużyć przedsiębiorstwo z Portugalii i z Polski?” – pytał.
„Małe i średnie przedsiębiorstwa rozwijają się dzięki lokalnym oszczędnościom i inwestorom, którzy znają te firmy i potrafią ocenić ryzyko. Wielkie spółki mogą iść do Nowego Jorku czy Londynu, ale zanim tam trafią, muszą urosnąć – i rosną dzięki miejscowemu kapitałowi" - powiedział.
Jak dodał, „Europa – by konkurować z USA – musi większą część oszczędności gospodarstw domowych kierować w inwestycje kapitałowe. To kapitał wyższego ryzyka, którego banki nie mogą zapewnić, bo muszą inwestować konserwatywnie chroniąc depozyty ludności. Dla firm najbardziej dynamicznych i innowacyjnych naturalnym źródłem pozostaje rynek kapitałowy”.
„Przejęcia i szybkie skalowanie wymagają rynku kapitałowego. Asseco wielokrotnie podkreślało, że środki na przejęcia brało z rynku kapitałowego. Z kolei start-upy technologiczne rosną szybciej tam, gdzie kapitał jest łatwiej dostępny. Gdyby był w Polsce, pierwsze rundy częściej odbywałyby się tutaj” – powiedział.
„Gdyby ElevenLabs mogło znaleźć w wystarczającej ilości kapitał w Polsce, być może pierwsze rundy finansowania odbywałyby się tu, a nie w Dolinie Krzemowej. W Bukowinie będzie chat z założycielami ElevenLabs. To okazja na rozmowę o tym, dlaczego poszli po finansowanie za granicę” – dodał.
Piotr Rożek
(PAP Biznes)
pr/
