Przejdź do treści

udostępnij:

DZIEŃ NA RYNKACH: Wzrosty na Wall Street po zapowiedziach Trumpa o bliskim końcu wojny w Iranie

Po początkowych spadkach główne indeksy na Wall Street zakończyły sesję na plusach. Cena ropy przekroczyła 100 USD za baryłkę po raz pierwszy od 2022 r., co wywołało obawy o wzrost inflacji i spowolnienie wzrostu gospodarczego, ale inwestorów uspokoiły zapowiedzi Trumpa, że wojna w Iranie może się wkrótce zakończyć.

Dow Jones Industrial na zamknięciu wzrósł o 0,50 proc. i wyniósł 47.740,80 pkt.

REKLAMA 

 

S&P 500 na koniec dnia wzrósł o 0,83 proc. i wyniósł 6.795,99 pkt.

Nasdaq Composite zwyżkował o 1,38 proc. do 22.695,95 pkt.

Indeks spółek o średniej kapitalizacji Russell 2000 rośnie o 1,12 proc. i wynosi 2.553,68 pkt.

Indeks VIX spada o 13,53 proc. do 25,50 pkt.

Główne indeksy zniżkowały przez większość poniedziałkowej sesji w efekcie m.in. rosnących cen ropy, która przekroczyła 100 USD za baryłkę po raz pierwszy od 2022 r., rosnąc do ok. 119 USD w trakcie sesji. Część strat została odrobiona, gdy cena ropy spadła poniżej 100 USD za baryłkę, ale to zapowiedzi prezydenta USA poprawiły nastroje inwestorów.

Donald Trump zasugerował w poniedziałek w rozmowie ze stacją CBS News, że wkrótce może zakończyć się wojna z Iranem. Nie wykluczył też przejęcia cieśniny Ormuz.

"Nie mają marynarki wojennej, nie mają łączności, nie mają sił powietrznych” – powiedział prezydent, dodając, że Stany Zjednoczone są daleko przed pierwotnie zakładanym przez niego harmonogramem operacji, obejmującego 4–5 tygodni.

Trump dodał, że statki przepływają obecnie przez Cieśninę Ormuz, i że rozważa przejęcie nad nią kontroli.

"Mimo wzrostu cen ropy w poniedziałek, zmiany kursów akcji spółek energetycznych były minimalne podczas sesji - to może być sygnałem, że inwestorzy mają nadzieję na pomyślny wynik wojny. Rynek nadal zakłada, że sytuacja ta będzie raczej krótkotrwała" - uważa John Luke Tyner z Aptus Capital Advisors.

"Jeśli wojna rzeczywiście potrwa dłużej niż przewidywano, spadek indeksu S&P 500 do około 6.200 punktów nie jest +wykluczony+" - dodał Tyner.

Wojna na Bliskim Wschodzie, skutkująca wzrostem cen energii, jest dużym powodem do niepokoju wśród inwestorów - napędza inflację i zaciemnia perspektywy dla obniżek stóp procentowych. Indeks zmienności Cboe — tzw. wskaźnik strachu na Wall Street — wzrósł powyżej 30, do najwyższego poziomu od kwietnia.

"Obawy przed stagflacją dotykają rynki światowe, inwestorzy mają trudności z prognozowaniem czasu trwania i intensywności przerw w dostawach ropy i gazu. Stres i zmienność prawdopodobnie nie ustąpią, dopóki nie pojawią się sygnały dotyczące zakończenia konfliktu lub przynajmniej bezpiecznego transportu" – powiedział Dec Mullarkey, dyrektor zarządzający w SLC Management.

"Jeśli w ciągu najbliższych kilku tygodni nie zostanie znalezione rozwiązanie, zapasy w Zatoce Perskiej osiągną maksymalną pojemność, co spowoduje zamknięcie kolejnych zakładów. A ponowne uruchomienie zajmuje czas. Na tym etapie ceny prawdopodobnie wzrosną do poziomu 120–140 dolarów" - dodał.

Amerykańskie akcje były bardziej odporne na skutki wojny ze względu na mniejszą cykliczność i większą samowystarczalność energetyczną kraju, napisał w notatce David Cassidy, dyrektor ds. strategii inwestycyjnych w Wilsons Advisory. Dodał jednak, że "inwestorzy pozostaną wrażliwi i będą obawiać się gwałtownego wzrostu cen na światowych rynkach ropy i gazu, jeśli konflikt będzie trwał miesiące, a nie tygodnie".

"Nie możemy wykluczyć bessy, jeśli inwestorzy zaczną przewidywać powrót scenariusza stagflacji z lat 70. " – ocenił Ed Yardeni, prezes i główny strateg inwestycyjny Yardeni Research.

Dodał, że jeśli szok związany z ropą będzie się utrzymywał, Fed utknie między rosnącym ryzykiem wyższej inflacji a rosnącym bezrobociem.

Yardeni ocenił jednak, że pozostaje optymistą i wierzy, że wojna zakończy się w ciągu kilku tygodni, a jego podstawowym scenariuszem nadal jest boom gospodarczy napędzany technologią i hossa na rynku.

Agencja Reuters poinformowała w poniedziałek, że Saudi Aramco, saudyjski koncern paliwowo-chemiczny, rozpoczął ograniczanie wydobycia na swoich dwóch polach naftowych, po tym jak cieśnina Ormuz została zablokowana przez wojnę na Bliskim Wschodzie.

W poniedziałek ministrowie finansów grupy G7 oświadczyli, że są gotowi podjąć wszelkie niezbędne kroki w celu wsparcia globalnych dostaw energii, w tym uwolnić strategiczne rezerwy ropy naftowej.

Serwis informacyjny CNBC podał w poniedziałek po południu, powołując się na źródła, że ministrowie energii z krajów G7 spotkają się wirtualnie we wtorek rano, aby omówić ewentualne uwolnienie rezerw ropy naftowej w celu zaradzenia zakłóceniom dostaw spowodowanym wojną w Iranie.

Źródło CNBC poinformowało, że Stany Zjednoczone uważają, że wspólne uwolnienie 300–400 mln baryłek - co stanowi 25–30 proc. z 1,2 mld baryłek w rezerwach - byłoby odpowiednim rozwiązaniem.

Wojna na Bliskim Wschodzie praktycznie zamknęła cieśninę Ormuz dla ruchu morskiego z okolic Zatoki Perskiej, przepuszczając głównie dostawy z Iranu. Prawie całkowite zatrzymanie ruchu spowodowało zatory w eksporcie, podnosząc cenę ropy powyżej 100 USD za baryłkę i grożąc gwałtownym wzrostem globalnej inflacji.

Dla inwestorów na Wall Street poziom 100 USD za baryłkę ropy mógł stanowić punkt krytyczny dla gospodarki, chyba że byłby chwilowy, a wojna zakończyła się szybko.

Prezydent USA Donald Trump ocenił w niedzielę, że droższa ropa naftowa w krótkim terminie jest bardzo niską ceną do zapłaty za bezpieczeństwo i jedynie głupcy mogą myśleć inaczej.

Agencja Reuters poinformowała w poniedziałek, że prezydent Stanów Zjednoczonych ma przeanalizować szereg opcji mających na celu opanowanie cen ropy.

Jak podała agencja, wysiłki te odzwierciedlają obawy Białego Domu, że gwałtowny wzrost cen ropy naftowej zaszkodzi amerykańskim przedsiębiorstwom i konsumentom przed listopadowymi wyborami uzupełniającymi, w których Republikanie mają nadzieję utrzymać kontrolę nad Kongresem.

W rozmowie z gazetą „New York Post” Trump zapewnił, że ma plan, by zahamować wzrost cen ropy z powodu wojny z Iranem.

Źródła podają, że amerykańscy urzędnicy w Waszyngtonie omawiają z partnerami z G7 możliwość wspólnego uwolnienia ropy naftowej ze strategicznych rezerw jako jeden z kilku środków obecnie rozważanych.

Morgan Stanley ocenia, że amerykańskie akcje prawdopodobnie "pozostaną w dobrej kondycji" przez co najmniej kolejny rok, pomimo rosnącego ryzyka geopolitycznego, a rynek wykazuje już kilka oznak wychodzenia z trwającej od miesięcy korekty.

"Uważamy, że jesteśmy bliżej końca tej trwającej korekty niż jej początku i pozostajemy optymistyczni w odniesieniu do najbliższych 6–12 miesięcy" - napisali analitycy w nocie do klientów.

W poniedziałek traciły firmy kosmetyczne. Akcje Coty zniżkowały o blisko 3 proc., a kurs E.L.F Beauty spadł o ponad 6 proc. Wyższe koszty produkcji, koszty transportu i niższy popyt konsumencki mogą negatywnie wpłynąć na wyniki producentów kosmetyków.

Rosły natomiast ceny akcji spółek z branży półprzewodników.

Kurs Broadcom wzrósł o ponad 4 proc., a Micron Technology i Advanced Micro Devices po ponad 5 proc. Nvidia zyskała blisko 3 proc.

Dobrze radził sobie również sektor biotech. Kursy uniQure, Dyne Therapeutics oraz Denali Therapeutics wzrosły po odpowiednio 26 proc., 19 proc., 8 proc., po informacji, że Vinay Prasad, kluczowy urzędnik FDA odpowiedzialny za nadzór nad szczepionkami i terapiami biotechnologicznymi, odejdzie z agencji pod koniec kwietnia.

Na rynku ropy kontrakty na WTI na kwiecień zniżkują o 5,08 proc. do 86,28 USD za baryłkę, a majowe futures na Brent spadają o 3,33 proc. do 89,60 USD/b.

(PAP Biznes)

doa/

udostępnij: