Przejdź do treści

udostępnij:

SIU ma uruchomić długoterminowy kapitał i podnieść akceptację ryzyka - prezes PFR TFI (wywiad)

Europa ma wysoki poziom oszczędności, ale za mało kapitału długoterminowego dla innowacji i skalowania firm. Savings & Investment Union (SIU) ma zintegrować rynki, obniżyć koszty i zwiększyć udział finansowania rynkowego w gospodarce.

Piotr Dmuchowski, prezes zarządu PFR TFI, wskazuje na dwa wyzwania. Po pierwsze brak długoterminowego kapitału wyższego ryzyka dla innowacji, technologii „dual-use” i transformacji. Po drugie - małą produktywność oszczędności gospodarstw domowych w UE.

REKLAMA 

 

„Oszczędności są duże, ale w głównej mierze są lokowane w bezpiecznych aktywach (depozyty) lub przechowywane w gotówce, generując niższe stopy zwrotu i niewielki efekt majątkowy” – powiedział rozmówca PAP Biznes w kuluarach Konferencji Rynku Kapitałowego w Bukowinie Tatrzańskiej.

Diagnozę tę potwierdzają raporty Mario Draghiego i Enrica Letty oraz plan SIU Komisji Europejskiej z 19 marca 2025 r.

„System europejski pozostaje bankocentryczny” – podkreśla Piotr Dmuchowski. W Europie finansowanie przedsiębiorstw opiera się w większym stopniu na bankach niż w USA. Jego zdaniem to efekt fragmentacji regulacyjnej i niższej roli finansowania rynkowego.

"W Stanach Zjednoczonych 30 proc. gospodarki jest finansowana przez rynek bankowy, w Europie 70 proc., w Polsce pewnie ponad 80 proc. To jest punkt startu i pierwsza diagnoza - brakuje długoterminowego kapitału na finansowanie ryzykownych przedsięwzięć" - powiedział prezes PFR TFI.

W USA rynek kapitałowy przejmuje większą część ryzyka, a jednolity nadzór i skala obniżają koszty. W UE mozaika przepisów, różne praktyki nadzorcze i rozdrobniona infrastruktura ograniczają płynność i dostęp do kapitału.

„SIU ma te bariery zredukować – uprościć nadzór, ujednolicić produkty, zwiększyć skalę i transparentność” – wskazuje Dmuchowski.

Prezes PFR TFI przytacza statystyki, z których wynika, że suma oszczędności w Europie sięga 1,4 biliona euro, a w Stanach Zjednoczonych to tylko 900 mld euro, czyli w Europie oszczędności są większe prawie o 50 proc.

"W latach od 2009 do 2023 oszczędności Amerykanów przyniosły 150 proc. zwrotu, a europejskie 55 proc. Gotówka w Europie leży głównie na depozytach, na mało ryzykownych klasach aktywów, głównie w obligacjach" - powiedział, odnosząc się do danych z raportu Mario Draghiego “The future of European competitiveness”.

"Rynek jest bardzo chroniony, ale efekt jest taki, że stopa zwrotu jest mniejsza i efekt bogacenia się jest mało imponujący" - dodał.

Z przywołanego raportu Mario Draghiego wynika, że UE potrzebuje co najmniej 750–800 mld euro dodatkowych inwestycji rocznie, by utrzymać konkurencyjność i zrealizować cele zielone, cyfrowe i obronne.

„Tego nie sfinansują same budżety państw – potrzebny jest prywatny kapitał w długim horyzoncie” – komentuje Dmuchowski.

Komisja Europejska wskazała cztery strumienie prac: mobilizacja oszczędności obywateli, poszerzenie opcji finansowania dla firm, wzmocnienie infrastruktury rynku oraz zbliżenie nadzoru – potencjalnie w kierunku jednolitego systemu w wybranych obszarach.

Priorytety obejmują m.in. reformy sekurytyzacji, produkty długoterminowego oszczędzania i uproszczenia w infrastrukturze rynkowej.

„Sekurytyzacja to element układanki – zdejmuje aktywa z bilansów banków, uwalniając zdolność kredytowania i przenosząc część ryzyka na rynek” – mówi Piotr Dmuchowski.

Zwraca uwagę, że banki w Polsce widzą rosnącą falę inwestycji, która przyrasta z niskich poziomów, ale ważne, żeby - skoro faktycznie popyt zaczyna rosnąć - w jak najlepszy sposób go uchwycić.

"W Polsce warstwa kapitału najbardziej ryzykownego jest jeszcze cieńsza niż w krajach zachodnich. Dlatego mamy szereg bardzo dobrych polskich przedsiębiorstw, ale one pozyskują finansowanie poza Polską" - dodał.

Prezes PFR TFI wskazuje też, że w Polsce punkt wyjścia jest inny niż w wielu krajach UE. Relacja kredytów do depozytów od lat pozostaje znacząco poniżej 100 proc., co oznacza, że barierą częściej jest popyt na finansowanie niż zdolność banków do jego podaży.

Na poziomie strefy euro wskaźnik ten jest bliżej równowagi.

„Można doprowadzić konia do wodopoju, ale nie zmusi się go, by pił – regulacjami popytu nie stworzymy. Możemy jednak usuwać tarcia” – zaznacza Dmuchowski.

Dlatego – dodaje – potrzebny jest „pełny łańcuch” finansowania: od aniołów biznesu, przez pre-seed/seed i growth, aż po rynki publiczne i IPO.

„Najcieńsza jest warstwa najbardziej ryzykownego, długoterminowego kapitału. Tam właśnie SIU ma największe uzasadnienie” – mówi.

Tezę o niedoborze kapitału własnego i rozdrobnieniu potwierdzają wskaźniki CMU KPI: integracja wewnątrz UE się pogorszyła, IPO są słabe, a sekurytyzacja to wciąż 1,9 proc. portfeli – znacząco mniej niż w USA.

„Ryzyko faworyzowania największych istnieje, ale celem są efektywność i niższe koszty dla inwestora” – ocenia.

AFME wskazuje, że mimo rekordowych emisji długu w 2025 r., udział finansowania rynkowego w UE to ok. 13 proc. i rośnie wolniej niż w krajach porównawczych; IPO są wyraźnie słabsze niż w USA czy Azji.

"Musimy odblokować wyjścia i zwiększyć płynność, w przeciwnym razie firmy będą szukały listingu za granicą” – powiedział prezes PFR TFI.

„Chodzi o racjonalny wzrost akceptacji ryzyka w długim horyzoncie – nie o hazard. Inwestor detaliczny musi mieć prosty produkt, jasny podatek i przejrzystą ścieżkę wejścia” – wskazuje Dmuchowski.

Dane krajowe pokazują, że popyt detaliczny rośnie. Na koniec 2025 r. aktywa PPK przekroczyły 48 mld zł, a partycypacja wzrosła do ok. 57 proc. według. Podczas gdy jeszcze wiosną 2025 r. było to 36,2 mld zł i 52,6 proc., co ilustruje dynamikę napływów.

„To mechanizm, który może zasilać krajowy rynek kapitałowy, jeśli zapewnimy ciągłość podaży instrumentów i wyjść” – ocenia Dmuchowski. [

„Giełda jest środkiem, nie celem. Ma sens wtedy, gdy mamy rosnącą pulę spółek i powtarzalne emisje i co ważne zaczynamy obserwować na naszym parkiecie przyrost ilość i kwot transakcji (ABB, SPO, IPO) trafiające do szerokich programów oszczędnościowych” - dodał.

UE ma wysoki poziom oszczędności, ale udział środków w akcjach/funduszach jest niższy niż w USA, a depozyty dominują w strukturze aktywów gospodarstw domowych.

„Często mówimy o financing gap, podczas gdy to financing mismatch” – powiedział Piotr Dmuchowski.

"Kapitału jest dużo, ale on nie jest akurat w tych komponentach, których w tym momencie gospodarka potrzebuje, czyli właśnie innowacyjność. Na to kapitału dużo nie ma, podobnie na R&D czy dual use" - dodał.

W tle pozostaje odporność systemu. Najnowsza ocena stabilności finansowej dla strefy euro wskazuje, że banki są kapitałowo i płynnościowo silne, ale integracja rynków wciąż jest niepełna, a zadania unii bankowej i kapitałowej – niedomknięte.

„To argument za przyspieszeniem SIU” – mówi Dmuchowski.

„Stabilne ramy dla VC/PE i lokalnych inwestorów instytucjonalnych. Uproszczenia prospektowe i paszportowanie. Podejście portfelowe w MiFID, które łączy ryzyko z horyzontem. Ścieżki dla projektów dual-use i R&D. I wreszcie – sprawne wyjścia: ABB, SPO, IPO" - wymienia.

Zdaniem Piotra Dmuchowskego, jesteśmy na progu zmiany - jeżeli SIU obniży koszty, uprości reguły i zwiększy skalę, to europejskie oszczędności zaczną finansować europejski wzrost.

"A tam, gdzie powstaje bogactwo, tam tworzy się silny rynek kapitałowy” - dodał.

Ważnym elementem, który uzupełnia i wzmacnia rynek, są programy, takie jak Innovate Poland. Działając w modelu funduszu funduszy (FoF) środki publiczne służą mobilizacji kapitału od inwestorów prywatnych. Fundusze te, działając na zasadach rynkowych i z wykorzystaniem dodatkowo zmobilizowanego kapitału komercyjnego, będą inwestować środki w rozwój innowacyjnych spółek?o?wysokim potencjale wzrostu.

Taki model pozwoli zapewnić efektywność, transparentność i zgodność z logiką rynku. Środki mają charakter zwrotny – inwestycje są projektowane tak, aby przynosiły zysk, po czym kapitał wróci do inwestorów – tłumaczy Piotr Dmuchowski.

Zdaniem prezesa PRF TFI, bez mocnych rynków kapitałowych Europa nie sfinansuje swojej przewagi technologicznej i działań w zakresie bezpieczeństwa.

Obecnie polskie FDI (bezpośrednie inwestycje zagraniczne) to około 4 proc. PKB, w Czechach to 19 proc., a średnio w Europie 50 proc. W ocenie prezesa PFR TFI w ekspansji zagranicznej polskich firm widać zmianę.

„Startujemy z niskiej bazy, ale dojrzewamy kapitałowo. Projekty wychodzą poza Europę – w obszarze zainteresowań polskich firm są również Afryka, Bliski Wschód, Ameryka Południowa – choć transakcje są tu bardziej czasochłonne i regulacyjnie wymagające. To zainteresowanie przekłada się na konkretne projekty, nad którymi pracuje Fundusz Ekspansji Zagranicznej” – powiedział.

"Transakcje zagraniczne zawsze wymagają więcej czasu i zasobów. Naturalnie jest też dużo większe ryzyko przy fuzjach i przejęciach czy nawet w transakcjach greenfield, ale w mojej ocenie jesteśmy na progu jakościowo-ilościowego skoku" - dodał.

Piotr Rożek

(PAP Biznes)

pr/

udostępnij: