Przejdź do treści

udostępnij:

Głównym źródłem przychodów Syn2bio będą umowy partneringowe; spółka nie zakłada obecnie emisji

Głównym źródłem przychodów Syn2bio będą umowy partneringowe, ale kontynuacja badań klinicznych kardioznacznika będzie finansowana m.in. ze środków zapewnionych przez Synektik. Spółka nie zakłada obecnie konieczności emisji akcji - poinformował zarząd podczas konferencji.

"Głównym źródłem przychodów Syn2bio będą umowy partneringowe, w szczególności licencyjne, które chcielibyśmy realizować po zakończeniu badań klinicznych, a w dla nas najkorzystniejszym scenariuszu w momencie uzyskania rejestracji dla tego produktu" - powiedział Cezary Kozanecki, założyciel i prezes Synektika oraz prezes Syn2bio.

"Interesują nas rynki europejskie i Stanów Zjednoczonych, więc będziemy poszukiwali partnera albo globalnego, który będzie odpowiadał za rynek światowy albo partnera, który jest silny na określonych rynkach" - dodał.

Spółka nie wyklucza także realizowania produkcji zleconej lub dzierżawy cyklotronów na potrzeby produkcji Syn2bio.

Spółka ocenia, że w przyszłości powtarzalne przychody zapewnić może zachowanie prawa do projektowania i dystrybucji jednorazowych kaset do syntezy SYN2, zużywanych przy każdej produkcji. Planuje także sprzedawać prekursor chemiczny niezbędny do przyłączenia izotopu 18F.

W czwartek KNF zatwierdziła prospekt Syn2bio, spółki, do której notowany już na warszawskiej giełdzie Synektik zamierza wydzielić działalność związaną z badaniami nad kardioznacznikiem i przyszłą komercjalizacją radiofarmaceutyku.

W ramach oferty publicznej, akcjonariuszom Synektika przydzielone zostaną akcje Syn2bio w stosunku 1 do 1. Oznacza to, że za każdą akcję Synektika posiadaną w tzw. dniu referencyjnym, planowanym na 7 kwietnia 2026 r., inwestor otrzyma 1 akcję Syn2bio.

Biorąc pod uwagę terminy rozliczeń transakcji giełdowych przez KDPW, sesja 1 kwietnia 2026 r. będzie ostatnią, na której inwestorzy będą mogli nabyć akcje Synektika uprawniające do objęcia akcji Syn2bio.

Emisja obejmie łącznie 8.529.129 akcji Syn2bio (na taką samą liczbę akcji dzieli się obecnie kapitał zakładowy Synektika).

Przydział akcji Syn2bio akcjonariuszom Synektika nastąpi automatycznie, bez konieczności podejmowania dodatkowych czynności przez inwestorów.

Pierwszy dzień notowania akcji Syn2bio na rynku regulowanym GPW w Warszawie spodziewany jest około 16 kwietnia 2026 r.

"Jeśli powstaną dwie niezależne firmy, które będą notowane na GPW, będą one miały odmienny profil i mogły przyciągnąć inwestorów, którzy mają różne apetyty na ryzyko i pozwoli to na bardziej adekwatną wycenę uwzględniającą potencjał każdej z tych spółek" - ocenił Kozanecki.

Oferta publiczna akcji Syn2bio przeprowadzana jest w związku z podziałem spółki Synektik, w ramach którego do Syn2bio przeniesione zostaną: projekt kardioznacznika – radiofarmaceutyku do diagnostyki chorób serca w zakresie perfuzji mięśnia sercowego, Centrum Badań nad Nowymi Cząsteczkami – jednostka zajmująca się poszukiwaniem nowych innowacyjnych cząsteczek farmaceutycznych, ich badaniami (przedklinicznymi i klinicznymi), rejestracją oraz przygotowaniem do wprowadzenia na rynek jako wyrobów medycznych.

Kardioznacznik jest obecnie w III fazie badań klinicznych, która stanowi ostatni etap prac nad cząsteczką diagnostyczną.

Badania prowadzone będą łącznie w ok. 30 ośrodkach badawczych w Europie, np. w Polsce, Finlandii, Niemczech, Holandii i Włoszech, a także w Stanach Zjednoczonych.

"W Stanach Zjednoczonych został dokonany transfer technologii do ośrodków produkcyjnych wkrótce mamy nadzieję rozpocząć badania również na tym rynku" - dodał Kozanecki.

Kontynuacja badań klinicznych będzie finansowana m.in. ze środków zapewnionych przez Synektik w łącznej kwocie 50 mln zł, pomniejszonych o wydatki poniesione do 30 marca 2026 r. – środki zostaną przekazane w momencie podziału i w ocenie spółki wystarczą na kontynuowanie badań przez 12-14 miesięcy.

"W momencie podjęcia decyzji określiliśmy wartość poniesionych nakładów oraz finansowania łącznie w wysokości 163 mln zł i to była tzw. wartość odtworzeniowa związana z projektem, czyli na etapie wydzielenia wtedy ponieśliśmy nakłady w wysokości stukilkunastu mln zł, w ramach kwoty finansowania 50 mln zł pokrywamy nadal te nakłady, a obecnie nasze nakłady szacujemy na ok. 8-10 mln zł kwartalnie, więc biorąc pod uwagę planowany harmonogram możemy przyjąć, że kwota stukilkunastu mln zł zostanie powiększona i do momentu wydzielenia kwota przeznaczona od poczaątku realizacji projektu będzie się zamykała na poziomie 130 mln zł, stutrzydziestukilku mln zł" - powiedział wiceprezes Synektik, Dariusz Korecki.

"Określiliśmy w planie finansowym, że kwota 50 mln zł służy do pokrycia większej części procesu badań klinicznych w ramach III fazy. (...) Na terenie Europy proces zostanie praktycznie zakończony w obecnym kwartale i osiągamy w ramach pierwszego progu zakładaną w modelu liczbę pacjentów (...), pozostali pacjenci będą w Stanach i temu służą środki, które zostaną w spółce. Szacowana kwota, którą przeniesiemy na etapie wydzielenia będzie rzędu dwudziestukilku mln zł - one będą służyły finansowaniu części badań w Stanach Zjednoczonych. Pozostałe badania realizowane w terminie po kilkunastu miesiącach od wydzielenia spółka będzie finansowała z innych źródeł" - dodał.

Jak wyjaśnił, spółka nie zakłada emisji w terminie przynajmniej kilkunastu miesięcy, bo środki przekazane przez Synektik są wystarczające do kontynuacji badań.

Ponadto, spółka będzie starać się o pozyskanie grantów i dotacji na prace rozwojowe, a także ma możliwość pozyskania finansowania dłużnego w formie kredytów czy obligacji.

"Pierwsze przychody ze sprzedaży produktu (kardioznacznika - PAP) mogą się pojawić po jego rejestracji. Zakładamy, że samo badanie kliniczne powinno być zakończone w ciągu mniej więcej 20 miesięcy, oczywiście zakładając planowaną przez nas liczbę ok. 200 pacjentów. Po zakończeniu badania musi nastąpić przygotowanie dokumentacji i złożenie jej do regulatora, co trwa 6-12 miesięcy i potem nastąpi procedura rejestracji, co trzeba liczyć, że potrwa miesiące, nie tygodnie" - powiedział prezes.

"Przychody z umowy partneringowej zależą od tego, jaka oferta może się pojawić i czy zarząd uzna ją za atrakcyjną (...). Z umowy partneringowej możemy czerpać korzyści, czy umowy licencyjnej (...). Nie wykluczamy tego - te największe rynki jak Ameryka, czy Europa są bardziej przewidywalne jeśli chodzi o nasze plany, bo szukamy globalnego partnera, natomiast rynki mniejsze, pozaeuropejskie - umowa partneringowa może się pojawić trochę wcześniej" - dodał.

Jak ocenił prezes, naturalnym kandydatem na partnera spółki są firmy farmaceutyczne z obszaru big pharmy, radiofarmaceutyczne, które są dużymi producentami na rynkach europejskim i amerykańskim, jak również producenci sprzętu do badań.

"Zainteresowanie rynkowe produktem jest duże, staramy się bywać na wszystkich istotnych dla nas konferencjach z zakresu kardiologii czy kardiologii izotopowej. Rozmawiamy, prezentujemy opublikowane prace (...). Zaawansowanie rozmów to jeszcze nie jest ten etap domawiania szczegółów, jesteśmy w fazie informowania co spółka ma do zaoferowania" - ocenił Kozanecki.

(PAP Biznes)

doa/ ana/

udostępnij: