Dlaczego sportowcy tak często bankrutują? Oto 3 powody | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
12 lip 2017, 11:42

Dlaczego sportowcy tak często bankrutują? Oto 3 powody

Rozbuchane wydatki, brak umiejętności cięcia strat, brak odpowiedniej edukacji – oto główne przyczyny problemów finansowych wielu aktualnych i byłych sportowców. Świetnie widać to na przykładzie byłego reprezentanta Polski w piłce nożnej Piotra Świerczewskiego.

Jak to możliwe, że co jakiś czas w mediach pojawiają się sygnały, że czynny lub „emerytowany” znany sportowiec ma kłopoty finansowe, skoro zazwyczaj są to ludzie, którzy zarabiają pieniądze niedostępne zwykłym śmiertelnikom?

Jak to możliwe, że 78 proc. byłych zawodników ligi futbolu amerykańskiego NFL, 60 proc. koszykarzy grających kiedyś w NBA oraz spora część „emerytowanych” baseballistów z ligi MLB ogłasza bankructwo konsumenckie w 5 lat po zakończeniu profesjonalnej kariery (jak pokazują badania naukowe)? Przecież w ciągu roku zarabiają setki, a czasami i miliony dolarów...

Można znaleźć 3 główne powody, dla których tak się dzieje.

1. Rozbuchane wydatki

Świetnie widać to na przykładzie Piotra Świerczewskiego. To były piłkarz m.in. klubów GKS Katowice, SC Bastia, Olympique Marsylia oraz reprezentacji Polski. Ostatnio w wywiadzie dla portalu Weszło! – którego fragmenty cytujemy poniżej - przyznał się do tego, jaki tryb życia prowadził.

Po transferze do francuskiego klubu SC Bastia, gdy jego pensja skoczyła znacząco w górę, zaszalał:

Weszło: Realia życia bardzo się zmieniły?

P. Świerczewski: Zamieniłem dwupokojowe mieszkanie na dom z basenem, siłownią i kortem tenisowym, więc owszem, poszedłem od razu parę półek wyżej. Wracał człowiek do domu i myślał: kurde, fajnie. Wieczorem przyjeżdżali znajomi. Szliśmy na basen, graliśmy w tenisa. Zamiast zarabiać kilka tysięcy złotych, zarabiałem kilkanaście, tylko w twardej walucie. To była przepaść.

Najbardziej zwariowane wydatki?

Z tym domem w sumie zaszalałem, grubo poszedłem. Kort, basen? Ponad potrzeby. Później może coś było, ale nie lubię żałować. Po co? Bo kupiłem sobie nową zabawkę, samochód czy motor? Trzeba sobie sprawiać przyjemność.”

2. Błędy inwestycyjne...

Świerczewski starał się inwestować, ale popełniał błędy inwestycyjne „stare jak świat”. Przede wszystkim nie potrafił uciąć strat:

Pan się przejechał na niektórych inwestycjach.

Giełda była ryzykowna. Bardzo dochodowa, ale jak nastąpił światowy krach, wszyscy dostali mocno w kość.

Dobrze się pan znał na giełdzie?

W ogóle się nie znałem, ale nie grałem spekulacyjnie, tylko inwestowałem w fundusze giełdowe. W pewnym momencie jednak spadały, spadały, aż spadły poniżej wszelkich oczekiwań. Sto tysięcy topniało do trzydziestu. Patrzysz, a tu coraz mniej, coraz mniej.”

Z tej wypowiedzi wynika, że zainwestował 100 tys. zł w fundusze akcji. Nie uciął strat, gdy zaczął się krach na giełdzie, więc wycena jego jednostek stopniała do 30 tys. zł, czyli o 70 proc. Gdyby uciął straty po obsunięciu o 30 proc., zostałoby mu w kieszeni 70 tys. zł, prawda?

Pamiętajmy, że straty bardzo trudno jest odrobić. Jeśli straciliśmy 30 tys. zł ze 100 tys. zł, to by odrobić stratę, nasz kapitał musi wzrosnąć o 42,9 proc. Aby Świerczewski odrobił 70 tys zł straty, to mając 30 tys. zł musiał osiągnąć stopę zwrotu w wysokości 233 proc.!

Na jego usprawiedliwienie można dodać, że jest to powszechny błąd, popełniany przez większość inwestorów. W końcu inwestorzy to tylko ludzie postępujący emocjonalnie.

3. ...i brak odpowiedniej edukacji

Zwróćmy też uwagę, że Świerczewski przyznaje, że nie znał się na giełdzie, ale zainwestował na niej (za pośrednictwem funduszy) swoje pieniądze. Nie posiadł żadnej wiedzy, nie podjął wysiłku wyedukowania się. Tymczasem wielu znanych inwestorów ostrzega: inwestowanie to ciężka praca, związana głównie z edukacją.

Warto podkreślić, że Świerczewski ma świadomość popełnionych błędów i podejmuje działania, które mają uchronić młodych polskich piłkarzy przed trwonieniem majątku:

Teraz na zajęciach z juniorami w akademiach mają się pojawiać specjaliści, którzy będą uczyć młodych zarządzania pieniędzmi.

I słusznie, chcielibyśmy nawet przez Polski Związek Piłkarzy podpowiadać młodym, żeby rozsądnie zarządzali swoją kasą, a nie tylko kupowali samochody i fajne ubrania. Każdy ma swój rozum i sam zdecyduje, ale można przecież powiedzieć: słuchaj, jak kupisz trzy mieszkania w Warszawie, to choćby ci się noga powinęła, będziesz mógł żyć z wynajmu. Masz zapewniony byt. Wspieram więc te inicjatywy, niech od początku piłkarze mają świadomość tego, że muszą zapewnić sobie przyszłość.”

Lepsze kupowanie mieszkań na wynajem, niż kolejnego modelu wypasionego mercedesa czy lexusa, albo „inwestycja” w kort tenisowy, nieprawdaż? Chwała Piotrowi Świerczewskiemu, że chce podjąć wysiłek, by nieco zmienić podejście polskich piłkarzy do pieniędzy!

Sportowcy przez relatywnie krótki okres zarabiają duże pieniądze. Utrzymują się na szczycie przez kilka lat. Ponieważ zazwyczaj nie mają innego wykształcenia, pieniądze które zarabiają w tym „wąskim okienku” powinny zabezpieczyć ich przyszłość (a może nawet i ich dzieci). Problem w tym, że sportowcy na całym świecie popełniają podobne błędy: nie potrafią powstrzymać się przed wydawaniem pensji na luksusowe przyjemności. A jeśli już oszczędzają czy inwestują, to rzadko kiedy robią to z głową, wedle sprawdzonych prawideł. Życzymy młodym sportowcom, by uczyli się na błędach starszych kolegów!

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.