Polska według FTSE RUSSELL to już kraj rozwinięty - co to oznacza w praktyce? | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
02 paź 2017, 12:20

Polska według FTSE RUSSELL to już kraj rozwinięty - co to oznacza w praktyce?

Zaliczenie Polski do grona rynków rozwiniętych wcale nie musi wyjść akcjonariuszom polskich spółek na dobre – zwracają uwagę niektórzy analitycy. Tym niemniej warszawskie indeksy od rana świecą się na zielono.

Ależ się działo w piątek wieczorem! Nie można było spokojnie pić piwka, bo Twitter i inne media społecznościowe buzowały od emocji. Oto firma FTSE Russell podjęła decyzję o przeniesieniu Polski z koszyka rynków rozwijających (emerging markets) się do koszyka krajów rozwiniętych (developed markets). Formalnie nastąpi to we wrześniu 2018 roku.

FTSE

Dzięki temu Polska znalazła się w gronie takich rynków, jak Niemcy, USA czy Australia, jako pierwszy rynek z regionu Europy Środkowej i Wschodniej.

Nowy prezes GPW jest zachwycony decyzją FTSE Russell

Nowy prezes GPW Marek Dietl wyraził zadowolenie z tej decyzji FTSE Russell:

- Przekwalifikowanie Polski do rynków rozwiniętych to docenienie rozwoju polskiej gospodarki i naszego rynku kapitałowego oraz ważny krok w jego rozwoju. Polska posiada wszystkie zalety rynków rozwiniętych, m.in. bezpieczeństwo obrotu i usług post-transakcyjnych oraz rozwiniętą infrastrukturę. GPW funkcjonuje w oparciu o nowoczesny system transakcyjny, a spółki notowane na giełdzie spełniają wysokie standardy w zakresie ładu korporacyjnego i komunikacyjnego. Dodatkowo, dynamiczny rozwój polskiej gospodarki jest dobrym argumentem do inwestowania na naszym rynku przez globalnych inwestorów. Awans Polski do developed markets to także duże wyzwanie i rosnące oczekiwania wobec rynku kapitałowego, którym gotowi jesteśmy sprostać - powiedział Marek Dietl, prezes zarządu GPW.

Polską zainteresują się nowe grupy inwestorów

Jakie praktyczne znaczenie będzie miała ta decyzja dla inwestorów działających na polskim rynku? Czy akcje zdrożeją, czy zwiększy się płynność?

Większość ekspertów, jak na przykład Tomasz Wyłuda z Biura Maklerskiego ING BSK, widzi same pozytywy w tym historycznym, jakby nie patrzeć, wydarzeniu:

- Zaliczenie Polski do grupy 25 najbardziej rozwiniętych światowych rynków jest niewątpliwie dobrą informacją dla inwestorów. Należy podkreślić, że do indeksów FTSE Russell benchmarkują wiodące światowe fundusze inwestycyjne. W związku z tym dla Polski jest to korzystne rozwiązanie, ponieważ powinno ściągnąć do nas nowe grupy inwestorów. Przesunięcie polskich spółek w ramach indeksów FTSE do grona rynków rozwiniętych może stanowić okazję do wzrostu ich wartości poprzez większą rozpoznawalność wśród zarządzających. Poza tym polskie spółki na tle spółek z rynków rozwiniętych wyróżniają się pod względem niskiej wyceny wskaźnikowej, co stanowi dodatkowy atut za inwestowaniem nad Wisłą. Nowa klasyfikacja polskiego rynku akcji przez FTSE może okazać także się preludium do zmiany postrzegania Polski przez inne agencje indeksowe, w tym MSCI – powiedział Strefie Inwestorów Tomasz Wyłuda.

Bardziej sceptyczny jest i prof. Andrzej Fierla z warszawskiej SGH:

- Kiedyś zapytano Aleksandra Wielkiego, czy woli być pierwszym wśród ludzi, czy ostatnim spośród bogów. Nas o to nie pytano, ale sądzę, że dla notowań polskich spółek ta decyzja nie będzie miała wielkiego znaczenia. Nawet jeśli poniedziałek okaże się „byczy”, to nie musi to być reakcja rynku na tę decyzję! – podkreśla prof. Fierla.

A także Tomasz Hońdo, analityk Quercus TFI:

- Najbardziej popularną klasyfikację rynków sporządza firma MSCI. U niej na szybki awans do rynków rozwiniętych nie mamy szans, z uwagi na zbyt niski poziom rozwoju gospodarczego – zwrócił uwagę Hońdo.

Na pewno warto zapoznać się z analizą Tomasza Hońdo z czerwca br., w której pisał:

- Gdyby na jesieni FTSE wreszcie zdecydowało się awansować nasz kraj, to znaleźlibyśmy się w położeniu dokładnie takim, jak Korea Płd., która jeszcze na jesieni 2008 została przez FTSE przeniesiona do grupy krajów rozwiniętych, ale MSCI odmawia jej takiego statusu ze względu na liczne zastrzeżenia dotyczące funkcjonowania tamtejszego rynku finansowego. Różnica jest taka, że Korea już od dawna ze sporą nawiązką spełnia wymóg dotyczący poziomu rozwoju gospodarczego, to kraj zdecydowanie bogatszy niż Polska. Polska byłaby więc jedynym krajem awansowanym przez FTSE, ale bez szans na szybki awans w przypadku MSCI ze względów czysto ekonomicznych – napisał Hońdo.

Diabeł tkwi w szczegółach: fundusze będą więcej sprzedawać, niż kupować?

Jeszcze mniejszymi optymistami są analitycy Ipopema Securites:

- Generalnie postrzegamy tą zmianę jako negatywną. Z naszych estymacji wynika, że wartość aktywów w zarządzaniu funduszy benchmarkujacych się do FTSE Emerging Markets jest większa, niż tych, które benchmarkują się do FTSE Developed Markets. Czyli jest duże prawdopodobieństwo, że podaż polskich akcji ze strony funduszy rynków rozwijających się będzie większa, niż popyt ze strony tych, które będą musiały kupować polskie papiery. Do tego dochodzi jeszcze zmiana wagi. Waga Polski w indeksie FTSE znacznie zmaleje, z 1,68% do 0,18%. Kraj, który stanowi mniej niż 1,0% w benchmarku może nie wzbudzać zbyt dużego zainteresowania zarzadzajacych... – ostrzega Marcin Korza, analityk Ipopema Securities.

Czyli istnieje duże prawdopodobieństwo, że po pierwszym „zachłyśnięciu się” sukcesem mogą nadejść ciężkie chwile na warszawskim parkiecie. Być może okaże się, że lepiej było być „pierwszym wśród ludzi” (najmocniejszym rynkiem rozwijającym się) niż „ostatnim wśród bogów” (czyli najmniej znaczącym rynkiem rozwiniętym)... Oto kolejny argument za tym, że rok 2018 nie musi być na GPW udany (jak wróżył niedawno w wywiadzie prezes Quercus TFI Sebastian Buczek)...

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.