Donald Trump i jego meksykański mur sporo kosztuje Wall Street. Debiuty Uber i Airbnb mogą się opóźnić
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
16 sty 2019, 07:40

Donald Trump i jego meksykański mur sporo kosztuje Wall Street. Przez government shutdown debiut Ubera i Airbnb może się opóźnić

Nadzorca amerykańskiego rynku kapitałowego, czyli urząd SEC, pracuje już trzeci tydzień  na bardzo zwolnionych obrotach. Wszystko przez trwający w USA tzw. government shutdown. Przez to opóźnią się debiuty takich gigantów, jak Uber czy Airbnb, a wiele małych spółek biotechnologicznych znajdzie się w poważnych tarapatach.

Jeszcze kilka dni i minie miesiąc, odkąd w USA trwa government shutdown, czyli przerwa w funkcjonowaniu rządu federalnego. Jest ona spowodowana brakiem porozumienia między prezydentem USA Donaldem Trumpem i Republikanami a Demokratami w sprawie budowy muru na granicy z Meksykiem.

Ta przerwa nie oznacza, że najważniejsze instytucje nie funkcjonują. Ale niektóre z nich działają w bardzo ograniczonym zakresie. Tak jest z amerykańskim regulatorem i nadzorcą rynku kapitałowego, czyli urzędem U.S. Securities and Exchange Commission (SEC). Już w tej chwili ta trzytygodniowa praca SEC na zwolnionych obrotach ma spore konsekwencje dla niektórych spółek chcących zadebiutować na Wall Street.

Zobacz także: W USA trwa government shutdown. Rząd federalny USA nie działa 13 dzień, ale mimo to inwestorzy nie panikują

Przerwa w pracy SEC zaszkodzi spółkom planującym IPO...

SEC działa w tej chwili na zwolnionych obrotach. Wiele departamentów jest nieczynnych, albo niemal zupełnie w praktyce nie funkcjonują. Wystarczy wejść na stronę SEC, by zobaczyć złowieszczo brzmiący komunikat.
 

sec
 

Obecnie do pracy w SEC przychodzi dokładnie 285 spośród 4436 pracowników. Niemal zupełnie nie działa m.in. departament, który jest odpowiedzialny za obsługiwanie debiutów giełdowych. Trzy tygodnie działania na zwolnionych obrotach zrodziły już duże negatywne konsekwencje dla wielu spółek, w tym dla takich gigantów jak Uber, Lyft, Slack, Pinterest, Palantir czy Airbnb.

- Uber i Airbnb planowały debiuty na początku 2019 roku. Już wiadomo, że ich IPO będą musiały być przesunięte na luty albo marzec, jeśli dobrze pójdzie i shutdown niedługo się skończy. Problem w tym, że nie wiadomo, co będzie się działo na giełdach za 2-3 miesiące, czy warunki do IPO będą pomyślne – zwraca uwagę prof. James Cox z Duke University na łamach jednego z najnowszych odcinków podcastu Wharton Business Radio.

Przerwa w normalnym funkcjonowaniu SEC jeszcze większe problemy sprawia małym i średnim spółkom – zwraca uwagę w tym samym podcaście prof. David Zaring z Wharton School of Business.

- Duże firmy, takie jak Uber, zawsze sobie poradzą na rynku prywatnym. Natomiast wiele mniejszych spółek finansowanie na odpowiednim poziomie może znaleźć tylko na rynku publicznym. Jeśli przez przerwę w funkcjonowaniu SEC ich „okienko” im ucieknie, mogą ponieść olbrzymie konsekwencje biznesowe. Nawet jeśli zadebiutują w późniejszym terminie, mogą nie zebrać tyle środków, ile chciały – tłumaczy prof. Zaring.

Na Wall Street chciały się w tym roku pojawić liczne spółki z sektora ochrony zdrowia i biotechnologii. Zdecydowana większość z nich to spółki małe, które przeżywają okres dynamicznego rozwoju i potrzebują kapitału.

Prof. Zaring przypomina, że SEC daje możliwość debiutu na giełdzie w USA na zasadzie milczącej zgody. Jeśli spółka wybiera przyspieszony tryb debiutu i w ciągu 20 dni roboczych SEC nie zgłasza uwag do prospektu emisyjnego, spółka ma zielone światło w kwestii IPO. Problem w tym, że na tej drodze pełną odpowiedzialność za wszelkie nieprawidłowości ponoszą kancelarie prawne i bokerzy, którzy podpisują się pod prospektem. W związku z tym spółki i ich doradcy niezwykle rzadko wybierają tą drogę na skróty.

...a w długim terminie zaszkodzi całej Wall Street

Według prof. Jamesa Coxa w przypadku gdyby shutdown wydłużył się jeszcze o kilka tygodni, poważne konsekwencje poniosą nie tylko spółki, ale cały amerykański rynek akcji.

- Spółki zaczną rozważać debiuty na innych poważnych parkietach, takich jak Londyn czy Frankfurt. Poza tym zacznie pogarszać się sytuacja finansowa kancelarii prawnych i maklerów, którzy pracują przy IPO. W dodatku, działalność SEC zacznie wpływać negatywnie również na rynek fuzji i przejęć – wymienia prof. Cox.

Z kolei prof. Zaring zwraca uwagę, że niepokojące jest również zamrożenie departamentu odpowiedzialnego za ściganie oszustw finansowych.

- Co prawda system EDGAR, który zbiera najróżniejsze informacje z rynku kapitałowego, wciąż działa, ale mamy obecnie do czynienia z sytuacją typu „śpiący policjant”. Niby on gdzieś jest, ale siedzi na posterunku i się stamtąd nie rusza. Jak wiadomo, na ulicach mogą się dziać złe rzeczy, jeśli nie widać na nich policji – podkreśla prof. Zaring.
 

1. Notowania S&P500 – 3 miesiące

spx
 

Donald Trump pokazuje, że jest twardym graczem (podobnie Demokraci, którzy są nieugięci w kwestii muru). Ten pat zaczyna szkodzić amerykańskim firmom i amerykańskiej giełdzie. Im dłużej będzie trwał, tym większe negatywne skutki przyniesie. Kto wie, być może już za kilka sesji inwestorzy stracą cierpliwość i na Wall Street zacznie się robić nerwowo?

Zobacz także: Smart Money okazały się w 2018 roku nie takie znowu smart. Fundusze Hedge zachowały się gorzej niż rynek

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.