Krach na giełdzie może być skutkiem samospełniającej się przepowiedni – ostrzega noblista Robert J. Shiller
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
21 sty 2019, 10:28

Krach na giełdzie może być skutkiem samospełniającej się przepowiedni – ostrzega noblista Robert J. Shiller

Ekonomiści i inwestorzy coraz więcej mówią o końcu hossy, o nadchodzącej recesji, to może być samospełniająca się przepowiednia – twierdzi noblista Robert J. Shiller w wywiadzie dla blogów CFA Institute.

Robert J. Shiller to człowiek, który w książce „Irrational Exuberance” przewidział pęknięcie bańki internetowej, a kilka lat później ostrzegał przed szaleńczo rosnącymi cenami nieruchomości. Jest twórcą powszechnie używanego – szczególnie przez amerykańskich inwestorów – wskaźnika Shiller CAPE. Poza tym w 2013 roku otrzymał ekonomicznego Nobla. Jest profesorem Yale University.

Ostatnio udzielił wywiadu blogom CFA Institute. Wywiadu, po którym inwestorom powinna zapalić się czerwona lampka ostrzegawcza.

Zobacz także: Szefem działu analiz w największym prywatnym funduszu świata została młoda kobieta. Ray Dalio stawia na Millenialsów

Możliwe, że od dekad żyjemy w bańce

Schiller został zapytany - jakże by inaczej - o to, czy dostrzega jakieś bańki spekulacyjne. Odpowiedział, że w ostatnich latach tworzyły się bańki i na rynku akcji, i na rynku nieruchomości, i na rynku długu. Według niego widać głęboką korektę zarówno na rynku akcji, jak i nieruchomości.

- Nietypowe jest to, że w ostatnich latach akcje i nieruchomości zachowują się bardzo podobnie. Była hossa, teraz jest przecena. Historycznie rzecz biorąc, te dwa aktywa są ze sobą słabo skorelowane – podkreślił Schiller.

Zdaniem Schillera, zawsze gdzieś na rynku kapitałowym narastają bańki. I jest możliwe, że świat Zachodu od dekad żyje w swego rodzaju bańce, w której narastają inne, mniejsze.

- Kiedyś nie używano terminu bańka spekulacyjna, ale tego typu zjawiska miały miejsce. W USA inwestowano bez opamiętania w ziemię rolną, co doprowadziło do kryzysu i paniki bankowej w 1837 roku. Potem w nieruchomości, co doprowadziło m.in. do paniki 1907 roku – przypomina Schiller.

Efekt Trumpa już przeminął

Według Schillera, obecna atmosfera wokół giełdy nie może napawać optymizmem. Naukowiec z Yale wskazuje, że hossa trwa już niemal 10 lat, podobnie jak faza ekspansywna obecnego cyklu koniunkturalnego, która robi się coraz słabsza. Ale według niego, nie te fakty powinny niepokoić inwestorów.

- Wiele się mówi i pisze, zarówno w mediach głównego nurtu, jak i specjalistycznych, o nadchodzącej recesji i rynku niedźwiedzia. To mówienie o nieszczęściach może zadziałać jako samospełniająca się przepowiednia. W dużym skrócie: gdy ludzie obawiają się, że nadchodzi recesja, stają się bardziej oszczędni, firmy zatrzymują inwestycje, więc ją wywołują. Wcale by mnie nie zdziwiło, gdybyśmy niedługo rzeczywiście zobaczyli recesję – stwierdził noblista.

W opinii Schillera, od 2016 do niedawna na Wall Street było widać duże zainteresowanie spekulacją. Ten okres dobiegł końca.

- Wydaje mi się, że wzmożone zainteresowanie giełdą wynikało w dużej mierze z kampanią do wyborów prezydenckich w 2016 roku, która była dość mocno zorientowana na ekonomię. Potem przyszedł efekt Trumpa, związany m.in. z obniżkami podatków dla firm. Ten dobry moment dla rynku akcji dobiegł już końca – podsumował prof. Schiller.
 

Notowania S&P500 – 10 lat

sp 10l


Prof. Schiller jawi się w tym wywiadzie jako zwolennik twierdzenia, że historia może nie zawsze się powtarza, ale bardzo często się rymuje. Kapitał gdzieś musi płynąć, a bardzo lubi obierać „popularny” w danym momencie kierunek. Nic dziwnego, za tym kapitałem stoją ludzie, którzy są „zwierzętami stadnymi”.

Zobacz także: Donald Trump i jego meksykański mur sporo kosztuje Wall Street. Przez government shutdown debiut Ubera i Airbnb może się opóźnić

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.