Strategia 60% akcje, 40% obligacje to nie jest gwarancja sukcesu w inwestowaniu
Obrazek użytkownika Piotr Rosik
29 lip 2021, 08:30

Portfel 60% akcje i 40% obligacje nie gwarantuje sukcesu w inwestowaniu, to niezdrowe przyzwyczajenie

Żadna strategia nie działa bez przerwy tak samo dobrze, bo warunki rynkowe się zmieniają, więc portfel 60/40 też nie jest Świętym Graalem inwestowania.

W trakcie ostatniej dekady portfel 60/40 – czyli 60% akcji i 40% obligacji - odniósł rynkowy sukces. Kombinacja spadających rentowności obligacji oraz świetnego zachowania akcji, szczególnie tych amerykańskich, okazała się być bardzo przyjemna.

Obecnie portfel 60/40 jest powszechnie stosowany. Pytanie jednak, czy taki pasywny portfel powinien być „oczywistością” na kolejne lata?

Portfel 60/40 to nie jest gwarant sukcesu

Dowody na skuteczność, efektywność portfela 60/40 jest do udowodnienia – twierdzi Joe Wiggins na blogu Behavioural Investment. Zwroty były znakomite, zwłaszcza odkąd rozpoczął się sekularny spadek rentowności obligacji. Ci, którzy część akcyjną mieli spozycjonowaną na USA, trafili świetnie – zauważa Wiggins.

„Obecnie trzymanie amerykańskich akcji w portfelu to lekceważenie faktu, że w długim terminie drogie rynki przynoszą niskie stopy zwrotu. W dodatku, trzymanie w portfelach obligacji o niskiej rentowności to proszenie się o kłopoty” – zwraca uwagę Wiggins.

Analityk radzi zastanowić się, co się stanie, jeśli założymy, że w ciągu kolejnych 10 lat to rynki wschodzące będą przyciągały kapitał, a nie rynek USA. „Czy wtedy ci, którzy w portfelu 60/40 mają ekspozycję na amerykański rynek akcji będą zadowoleni z wyników? Czy będzie można za 10 lat powiedzieć, że portfel 60/40 się sprawdza? Wydaje się, że wtedy większość prasy będzie pisała o śmierci portfela 60/40” – prognozuje Wiggins.
 

Wskaźnik Buffetta

buffett indicator

Źródło: currentmarketvaluation.com

Zobacz także: To już końcówka hossy na akcjach, bessa przyjdzie w ciągu 12, maksymalnie 24 miesięcy – wieszczy Jeremy Grantham

Portfel 60/40 to niezdrowe przyzwyczajenie, niczym home bias

Zdaniem Wigginsa, prawdą jest, że jest niezwykle trudno przestać stosować strategię, która spisywała się dobrze, a nawet bardzo dobrze, przed 10 lat. „Problem w tym, że żadna strategia nie działa bez przerwy tak samo dobrze, bo warunki rynkowe się zmieniają. Inwestorzy patrząc na portfel 60/40 skupiają się na historycznym performansie, a ignorują inne istotne informacje, jak przewartościowanie rynków akcyjnych, szczególnie amerykańskiego” – wskazuje Wiggins.

Analityk przypomina o skrzywieniu domowym (home bias), które pojawia się u inwestorów na całym świecie. Są oni silnie nastawieni na rynek krajowy, bo wydaje im się, że go dobrze znają. Zmiana alokacji przychodzi im z tym większym trudem, im lepsze wyniki w ostatnim okresie można było osiągnąć na danym rynku. Tymczasem home bias jest podobny do nadmiernego przywiązywania się do portfela 60/40 – inwestorzy za bardzo ufają temu, co znane, co oswojone, co skuteczne.

„Inwestorzy patrzą w przeszłość, ale zazwyczaj tylko na tę niedawno minioną. Podejście inwestycyjne oparte na wielkich cyklach i długoterminowych trendach wymaga wielkiej cierpliwości, a inwestorzy jej zazwyczaj nie mają. To dlatego psychika wmawia im, by stosowali tę strategię, która działała w niedalekiej przeszłości. 60/40 to świetna opcja dla wielu inwestorów, ale nie możemy zapominać, że jest to tylko pewne spojrzenie inwestycyjne i tak należy je traktować, a nie jak strategię przynoszącą zawsze sukces” – podsumowuje Wiggins.

Zobacz także: SpaceX ma BTC, a Tesla rozważa powrót do płacenia kryptowalutą za auta - Elon Musk czeka aż bitcoin stanie się zielony

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.