To tylko korekta, opinie o końcu hossy AI są przesadzone - uważają analitycy JPMorgan
W ostatnich tygodniach na rynku akcji można było odnieść wrażenie, że ktoś wyłączył muzykę w połowie imprezy AI. Koreański KOSPI, naszpikowany producentami pamięci, zjechał od szczytu o jedną czwartą. Amerykański indeks półprzewodników SOX dostał po głowie o ok. 20%. Giganci rynku pamięci – od Samsunga po Microna – zaliczyli bolesne dwucyfrowe korekty, a szerokie koszyki „AI‑beneficjentów” i „AI‑zagrożonych” najzwyczajniej w świecie przestały robić wynik. Na to wszystko nakłada się nerwowa geopolityka wokół Iranu i znajomy straszak stagflacji. Idealne tło pod nagłówki o końcu hossy.
Nowy raport „Equity Strategy” z 20 lipca, sygnowany przez zespół Mislava Matejki z JPMorgan, idzie jednak pod prąd tej narracji.
Ten raport to raczej próba pokazania, że to, co widzimy, jest bolesną, ale potrzebną rotacją – od rozgrzanego momentum w AI w stronę bardziej przyziemnych segmentów rynku. Autorzy mówią wprost: korekta w AI boli, ale nie widzą w niej początku wielkiego krachu, tylko dojrzewanie hossy.
Pierwsza rekomendacja dla SpaceX. Oto jak Goldman Sachs wycenia spółkę Elona Muska
Giganci rynku pamięci w raporcie JPMorgan – od korekty do roli liderów hossy AI
W części poświęconej technologii widać ciekawy dysonans.
Z jednej strony JPMorgan bardzo szczegółowo opisuje, co przestraszyło rynek: inwestorzy zaczęli bać się, że hyperscalerzy przesadzili z wydatkami inwestycyjnymi, że pojawi się overbuild infrastruktury, że rośnie presja na efektywność tokenów, a do tego chińscy gracze w pamięci szybciej niż się wydawało gonią technologiczny dystans.
Z drugiej – ci sami autorzy nie chowają sektora pamięci pod stół. Przeciwnie: piszą o tym, że wskaźniki techniczne na semikach dochodzą do strefy wyprzedania, pozycjonowanie w chipach zostało solidnie przewietrzone, a fundamenty – popyt i podaż – wciąż wyglądają jak podręcznikowy supercykl.
Według raportu problem nie polega na tym, że sztuczna inteligencja nagle przestanie potrzebować pamięci. Przeciwnie: popyt na DRAM i NAND napędzany przez centra danych ma utrzymywać strukturalny niedobór aż do okolic 2028 roku, a ceny – nawet po ostatnich nerwach – pozostają wysoko. W tym sensie giganci rynku pamięci są dla JPMorgan nie ofiarami korekty, tylko kandydatami do roli liderów kolejnej odsłony hossy. Stąd mocne „overweight” na semiconductors w tabeli rekomendacji.
Inflacja, stagflacja i prognozy JPMorgan – dlaczego bank nie boi się powrotu lat 70.
Drugi ważny wątek to inflacja i wojna w Iranie. JPMorgan pokazuje świeże dane: amerykańska inflacja liczona w ujęciu krótkoterminowym schodzi z okolic 8% do poziomów bliższych 3%, a podobne schłodzenie widać w strefie euro. Jednym z głównych czynników jest mocny spadek cen ropy, który zaczyna mechanicznie obniżać headline CPI, poprawiając realne dochody i luzując presję na rentowności i banki centralne.
Raport mocno akcentuje, że to nie jest powtórka z 2022 r.: oczekiwania inflacyjne podczas ostatniego szoku energetycznego pozostają dobrze zakotwiczone, nie „wyrywają się” ponad cel, a dynamika płac zaczyna schodzić w dół. W tym kontekście stagflacja pojawia się u nich bardziej jako ryzyko do monitorowania niż bazowa historia na drugą połowę 2026. To też element studzenia strachu – kontra do nagłówków, które lubią straszyć powrotem lat 70.
Czy to koniec hossy AI? Michael Burry coraz lepiej zarabia na swoich shortach
Wojna w Iranie i giełda – jak JPMorgan każe traktować geopolitykę w strategii akcyjnej
Trzeci element układanki to geopolityka. Matejka i jego zespół wracają do własnych rekomendacji z marca i powtarzają, że podchodzą do spadków z tytułu Iranu w sposób niemal mechaniczny: wykorzystują je do dokładania ekspozycji na akcje, zamiast ciąć ryzyko. W raporcie pokazują, że każda kolejna odsłona konfliktu przynosi mniejszy drawdown indeksów i szybsze odbicie, co w ich oczach świadczy o tym, że rynek nauczył się traktować te szoki jako przejściowe.
To oczywiście nie oznacza, że zmienność zniknie, ale autorzy bardzo wyraźnie piszą, że nie widzą w geopolityce powodu, by uciekać z akcji.
Wyniki spółek, banki i TSMC – fundament hossy według JPMorgan
W tle tej narracji idą twarde liczby z sezonu wyników. Wczesne raporty za drugi kwartał pokazują, że odsetek spółek z S&P 500 bijących prognozy oscyluje bardzo wysoko względem historycznej średniej, a Europa nie pozostaje w tyle – w Stoxx600 beat‑rate też jest wyraźnie powyżej normy.
Co ważne, na te dobre wyniki rynek reaguje po staremu: kursy na ogół rosną po zaskoczeniach in plus, mimo kilku głośnych przypadków, gdzie tech po wynikach zaliczył cofnięcie.
Wśród bohaterów sezonu raport wyróżnia zarówno TSMC – z mocnym momentum zamówień i pozytywnymi planami pojemności na 2027 – jak i banki, które dowożą stabilny dochód odsetkowy i niezłe wyniki w bankowości inwestycyjnej. To dokładnie te dwa segmenty, które potem pojawiają się w naszym tytule: giganci pamięci i banki.
Europa i rynki wschodzące – gdzie JPMorgan widzi przewagę nad Wall Street
Osobny, bardzo wyraźny akcent pada na Europę. JPMorgan zwraca uwagę, że strefa euro ma za sobą kilkanaście tygodni wzrostu wskaźników rewizji EPS i że po raz pierwszy od początku 2025 roku europejskie rewizje doganiają amerykańskie. Poprawa nie jest wyłącznie dziełem jednego sektora – obejmuje kilka głównych branż, szczególnie materiały, przemysł i usługi komunikacyjne, które korzystają z impulsu fiskalnego i poprawy w globalnym handlu.
W konsekwencji Europa dostaje wyraźne „overweight” w regionalnych rekomendacjach, podobnie jak rynki wschodzące, które autorzy postrzegają jako niedoważone, tanie i z rosnącymi napływami. To przeciwstawienie „drogich, przepełnionych pozycji w USA” z „tańszą, nadrabiając Europą i EM” jest jednym z ważniejszych przesłań raportu.
Rotacja zamiast krachu – jak strategia JPMorgan układa II połowę 2026 na rynku akcji
Wszystko to składa się na dość spójny obraz: według JPMorgan nie stoimy dziś na krawędzi końca hossy, tylko wchodzimy w kolejną fazę, w której zmienia się układ liderów.
Z rozgrzanych, przesyconych pozycji w wąskich koszykach AI, część kapitału ma płynąć w stronę gigantów rynku pamięci, w stronę banków korzystających z wciąż przyzwoitego otoczenia stóp i w stronę europejskich akcji, które dopiero nadrabiają zaległości wobec
Wall Street. Strach – przed pęknięciem bańki, przed wojną, przed stagflacją – w tym obrazie jest raczej paliwem dla rotacji niż sygnałem do wyjścia z rynku.

