Rewolucja AI z fazy wywoływania wzrostów na giełdzie przeszła do fazy wywoływania spadków. Jak interpretować flash crash'e w gamingu i sektorze IT?
Znaleźliśmy się w nowej „AI-reaktywnej” rzeczywistości rynkowej. Paradoksalnie nie chodzi o to, że nowinka AI realnie „kasuje” od razu całe branże. Za to rynek przez pewien czas będzie przesadzał w obie strony, próbując “na żywo” wycenić tempo automatyzacji i erozję przewag konkurencyjnych. Do nerwowych reakcji dołączają się automaty giełdowe i mamy gotowy przepis na systematyczne “flash crash’e”.
Jeszcze nie “opadł kurz” po błyskawicznym załamaniu notowań czołowych przedstawicieli branży gamingowej na giełdach światowych, w tym CD Projekt z GPW, a już kolejna nowinka AI podcięła wysokie loty szerokiego grona spółek IT. Cierpiały kursy firm IT m.in. w odległych Indiach, ale też z warszawskiej giełdy wyparowały grube setki milionów kapitalizacji chociażby Asseco Poland, czy DataWalk.
REKLAMA
Gaming oberwał po pokazie narzędzia Google do generowania „playable worlds” (Project Genie) i rynek natychmiast zaczął dyskontować tezę o krótszych cyklach produkcji i potencjalnej zmianie ekonomiki tworzenia gier. Dosłownie trzy dni później sektor IT i software mocno oberwał po premierze narzędzia Anthropic, co uruchomiło wyprzedaż „koszyka ekspozycji na automatyzację pracy umysłowej”.
AI uderza w wyceny WIG-Informatyka
Spółki i inwestorzy w kolejnym matrixie
Jeszcze niedawno AI wywoływała na rynkach giełdowych niemal wyłącznie entuzjastyczne reakcje i euforyczne rajdy wycen przede wszystkim big-techów, które walczą o dominację w tym obszarze. Obecnie ewidentnie weszliśmy w nową fazę i "terra incognita", gdzie coraz bardziej dominują obawy o to co AI zrobi kolejnym sektorom. W efekcie rewolucja AI przetacza się walcem przez rynki, spółki, akcje, modele biznesowe w coraz szybszym tempie. Ma również coraz bardziej namacalny wymiar, póki co głównie na wycenach akcji i portfelach inwestorów giełdowych.
Tzw. “sztuczna inteligencja” stała się „meta-czynnikiem”. Dotyka wielu sektorów naraz, więc algorytmy, zarządzający i inwestorzy sprzedają lub kupują “koszykami”, nie analizując pojedynczych spółek. Narasta niepewność na giełdach, gdyż inwestorzy nie wiedzą, czy dana premiera to „demo”, czy realna zmiana produktywności i marż. Narracja i emocje wyprzedzają liczby i rozsądek. Zanim cokolwiek zostanie zweryfikowane w wynikach finansowych spółek, kursy akcji odnotowują gwałtowne i nieracjonalne ruchy.
"Panika, która pojawiła się na rynku, pokazuje, jak głęboko żyjemy w czasach napędzanych clickbaitami. ‘Koniec przemysłu gier wideo, jaki znamy’ i podobne nagłówki zalały media — w tym branżowe media. Ta panika jest nieuzasadniona, przynajmniej moim zdaniem” - komentował prezes Bloober Team Piotr Babieno.
Autor kanału “Okiem Deva”, analizował że Project Genie nie jest narzędziem do tworzenia komercyjnych gier, tylko efektowną demonstracją technologiczną – „generator filmików, które udają gry i to w krótkiej, technicznie słabej formie".
“W przewidywalnej przyszłości podobne narzędzia będą raczej usprawniać fragmenty procesu (szczególnie na etapie prototypowania), niż zastępować studia i zespoły deweloperskie” - wskazywał Trigon.
Jednak takie merytoryczne głosy próbują się przebijać przez clickbait kiedy już wyceny akcji zanotowały silne korekty.
Reakcje notowań Asseco i CD PROJEKT na doniesienia ze świata AI
Przesadzona czy uzasadniona skala reakcji?
Wydaje się, że reakcje rynkowe na ogłoszenia z obszaru AI najczęściej są mocno przesadzone i wywołane w dużym stopniu przez algorytmiczny charakter handlu na giełdach.
“To była po prostu automatyczna reakcja zanim ktoś w ogóle przeanalizował, przemyślał i wycenił to co zaprezentował Google” - ocenił gamingowy “flash crash” w rozmowie ze Strefą Inwestorów analityk Noble Securities Mateusz Chrzanowski.
Komentatorzy giełdowi wskazują, że aktualnie rynek miesza trzy różne aspekty:
1) „Capability demo” (pokaz możliwości) - taka prezentacja generuje duże ruchy cenowe, ale realny wpływ na wyniki spółek bywa odległy.
2) Produkt, dystrybucja i wdrożenia, gdzie jest już powód do trwałej rewaluacji, bo zmienia się model ekonomiczny (koszt pracy, czas, marże) i realnie przedstawia się łańcuch wartości.
3) Regulacyjne, czy prawne wyzwania (copyright, dane, licencje), które potrafią uderzać w takie sektory jak gaming, media, oprogramowanie.
Chaos zamiast efektywnej kategoryzacji kolejnych ogłoszeń z obszaru AI powoduje najczęściej stadne, rynkowe reakcje, kończące się gwałtownymi przecenami, bo nikt nie chce “zostać z krwawiącymi papierami”.
Take-Two poprawia wyniki, ale dla rynku liczą się data premiery GTA VI i wpływ AI
Jak się w tym odnaleźć żeby clickbait nie spalił portfela
Rynki będą nerwowo reagować na newsy AI, bo to technologia o szerokim zasięgu i potencjalnie ogromnym wpływie na modele biznesowe. Inwestorów przerażają jej potencjalne implikacje, jak erozja przychodów, marż, czy wręcz załamanie dotychczasowej działalności.
Choć ryzyko istnieje (już przekonują się o tym chociażby spółki modelu SaaS) to wielu przypadkach pierwsza reakcja rynkową jest po prostu ceną za eksplozję niepewności, a nie twardym dowodem, że model biznesowy się właśnie skończył.
W obecnej sytuacji wydaje się, że najlepszymi rozwiązaniami są: neutralne obserwowanie tej fazy rynku z perspektywy inwestora, który ma długoterminowy portfel (kupował akcje znacznie taniej), trzymanie się strategii systematycznego wpłacania określonej kwoty do produktów akcyjnych w ramach własnego programu emerytalnego (kontrola własnych finansów i emocji), unikanie wchodzenia ze znaczącymi kwotami na totalnie rozchwiany emocjonalnie rynek.
Aktywni inwestorzy mogą za to szukać asymetrii. Najlepsze okazje powstają, gdy rynek np. wrzuca spółkę do „koszyka przegranych na AI”, a ona w rzeczywistości jest adopterem (zyskuje na kosztach). W takiej sytuacji jest np. obecnie Alphabet, który wyrasta na lidera AI. Ale wyszukiwanie perełek to zabawa dla zaawansowanych, którzy potrafią zarządzać szczególnie własnymi emocjami na tle rozhisteryzowanego rynku.
Niezależnie od doświadczenia warto sprawdzać źródła pierwotne: blog producenta, dokumentację, demo, czy benchmarki, a dopiero potem - ewentualnie - komentarze w social mediach. Te ostatnie żyją z Waszej uwagi, ale nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za Wasze finanse i emocje. Warto o tym pamiętać i zamiast podjąć nieprzemyślaną decyzję, np. schłodzić głowę spacerem na mrozie.
