Wzrosną ceny paliw, zdrożeje złoto, inflacja w górę. Goldman Sachs wyjaśnia jak wojna na Ukrainie wpłynie na gospodarkę
Wojna na Ukrainie gwarantuje Europie Środkowej wzrost inflacji. Ropa zmierza do 120 USD za baryłkę, a złoto do 2 150 USD za uncję – twierdzą analitycy Goldman Sachs.
Ropa, gaz i inne surowce, w tym rolne, będą drożeć na skutek wojny na Wschodzie. Rosja i Ukraina są liczącymi się producentami surowców, a z różnych powodów przestaną spełniać te role – tłumaczą analitycy Goldman Sachs.
Wojna napędzi wzrost cen w Europie Środkowej
Analitycy Goldman Sachs stwierdzają, że widzą 3 główne kanały transmisyjne kryzysu w Europie Środkowej w krótkim terminie.
- Kryzys walutowy. Zwracają uwagę, że złoty, forint czy czeska korona jednak słabną wobec euro, choć te kraje nie są obiektem ataku. Osłabienie tych walut, w takiej skali, doda około 0,-0,7 pp. do stopy inflacji w tym roku, która i tak nie jest przecież niska i bije we wzrost gospodarczy.
- Wyższe ceny surowców. Konflikt podnosi ceny wszelkich surowców, szczególnie ropy i gazu. Jak zauważają analitycy GS, Rosja i Ukraina są jednak jednymi z głównych dostawców surowców rolnych na teren CEE i mogą nastąpić problemy z dostawami, a to właśnie ceny surowców rolnych są głównymi komponentami inflacji w regionie.
- Niepewność w zakresie wymiany handlowej. Więzy handlowe między CEE a Rosją i Ukrainą z uwagi na konflikt znacznie się poluzują, a być może i zerwą. Jednak, jak zwracają uwagę analitycy GS, kraje Europy Środkowej mają zaskakująco niską ekspozycję na handel z krajami Europy Wschodniej, z uwagi na rosnącą wymianę z Unią Europejską. Wśród krajów CEE, największą ekspozycję ma Polska (Rosja i Ukraina mają 5% udziału w jej eksporcie i 8% w imporcie).
Według analityków Goldman Sachs, te wszystkie 3 czynniki będą przekładały się na wyższą inflację. To oznacza, że banki centralne krajów CEE będą zmierzały ze stopami w kierunku 5% a może nawet i wyżej, jeśli konflikt będzie się przedłużał.
Dodatkowym czynnikiem, który będzie mocno widoczny w gospodarkach CEE, jest migracja. Szczególnie Polska jest zalewana falą uchodźców wojennych. To, czy ten exodus będzie długotrwały i jak bardzo intensywny będzie, będzie zależało od skali i długości trwania konfliktu.
Notowania wybranych par walutowych na tle ceny ropy i gazu
Źródło: Goldman Sachs
Wymiana handlowa między krajami CEE a Rosją i Ukrainą
Źródło: Goldman Sachs
Główna stopa procentowa w Polsce
Źródło: Trading Economics
Zobacz także: KGHM i JSW gwiazdami ostatnich sesji. Oto spółki, które mogą skorzystać na wzroście cen surowców wywołanych wojną w Ukrainie
Ile podrożeje ropa, a ile złoto
Wspomniane już zostały surowce – wzrost ich cen na skutek konfliktu jest gwarantowany. Zarówno Rosja, jak i Ukraina są znaczącymi producentami różnego rodzaju surowców. „Największym zagrożeniem dla podmiotów gospodarczych z Zachodu jest to, że rosyjskie surowce mogą stać się przedmiotem sankcji. To będzie oznaczało odcięcie pokaźnego kawałka światowej podaży surowców energetycznych, co zaowocuje rajdem cenowym” – ostrzegają analitycy GS.
Dlatego, według analityków Goldman Sachs, cena 120 USD za baryłkę ropy jest celem krótkoterminowym. Drożeć powinien także gaz ziemny oraz metale przemysłowe: pallad, nikiel. Analitycy GS przypominają, że Rosja i Ukraina odpowiadają za około 25% światowego eksportu pszenicy czy kukurydzy. „Jeśli chodzi o złoto, to uważamy, że w średnim terminie perspektywy dla tego metalu są bycze. Działania Rosji zwiększyły ryzyko stagflacji, co powinno wspierać wycenę złota i doprowadzić ją do okolic 2 150 USD za uncję w kilka najbliższych miesięcy” – stwierdzili analitycy GS.
Kurs XAU/USD – 5 lat
Źródło: TradingView
Co ciekawe, analitycy GS twierdzą, że – gdy patrzymy na nakładane na Rosję sankcje - większą przeszkodą w eksporcie surowców dla tego kraju będzie utrudniony dostęp banku centralnego do rezerw, niż odłączenie od SWIFT. „Chodzi o to, że ta pierwsza sankcja może uniemożliwić dokonywanie transakcji przy pomocy rubla lub złota. Tym samym, rosyjscy producenci surowców mogą zostać zmuszeni do ograniczenia produkcji, co jest procesem kosztownym i trudnym do odwrócenia w przyszłości” – stwierdzają analitycy Goldman Sachs.