Ceny gier w Polsce mogą pójść w górę. KE zarzuca platformie Steam, że łamie prawo antymonopolowe
Obrazek użytkownika Anna Mazurek
08 kwi 2019, 07:01

Komisja Europejska zarzuca Valve, że Steam łamie prawo antymonopolowe – ceny gier w Polsce mogą pójść w górę

Komisja Europejska (KE) oficjalnie wydała zastrzeżenia dotyczące działalności spółki Valve i pięciu innych wydawców gier. KE zarzuca dystrybutorom stosowanie blokad regionalnych, które uniemożliwiają kupowanie gier za tą samą cenę w różnych krajach. Jeśli KE nie zmieni zdania, to może to doprowadzić do wzrostu cen w gier w Polsce i w kilku innych krajach.

Oficjalne pismo z zastrzeżeniami (Statement of objection), oprócz spółki Valve, dostali także Bandai Namco, Capcom, Focus Home, Koch Media i ZeniMax. Zdaniem KE stosowanie przez tych wydawców blokad regionalnych jest łamaniem unijnego prawa antymonopolowego.

Jak powiedziała w komunikacie prasowym Margrethe Vestager, odpowiedzialna w KE za politykę konkurencji, na prawdziwym jednolitym rynku cyfrowym, europejscy konsumenci mają prawo kupować i grać w gry według własnego wyboru bez względu na to gdzie mieszkają.
 

Blokady i regionalne ceny gier w państwach członkowskich UE

Ten kto kupuje gry na platformie Steam pewnie zorientował się, że czasami ceny gier w zależności od kraju znacząco się różnią. Kluczowe jest tu, w którym dokładnie kraju znajduje się dany użytkownik kupujący grę. Skąd to się bierze? To właśnie zasługa tzw. blokad regionalnych.

Blokady regionalne uniemożliwiają zakup gry w danym kraju po niższej cenie np. w Czechach, Polsce czy Estonii, a następnie jej aktywację w innym państwie członkowskim UE. Ponadto zdarza się, że sprzedaż niektórych tytułów jest zablokowana całkowicie.

Zobacz także: Steam wprowadza nowe prowizje od dystrybucji gier, na których zyskają CD PROJEKT i 11 bit studios

Zarzuty KE dotyczą łamania prawa antymonopolowego

KE w swoim zastrzeżeniach wskazała, że działania Valve i pięciu pozostałych wydawców gier mogą stanowić łamanie unijnego prawa antymonopolowego.

Główne zastrzeżenie KE dotyczy stosowania przez spółkę Valve tzw. kluczy aktywacyjnych. Dzięki nim użytkownicy mogą aktywować grę, którą kupili w innym kraju niż ich kraj zamieszkania. W ocenie KE taka działalność uniemożliwia konsumentom kupowanie gier po niższych cenach, a tym samym nie zapewnia dostępu do jednolitego rynku cyfrowego w ramach UE.

Natomiast pozostałym pięciu spółkom tj. Bandai Namco, Focus Home, Koch Media i ZeniMax, KE zarzuca, że w swych umowach zawartych z innymi dystrybutorami niż spółka Valve, dodają niezgodne z prawem unijnym postanowienia umowne. Chodzi o ograniczanie sprzedaży gier tylko do danego obszaru, co uniemożliwia ich kupowanie w niektórych krajach członkowskich UE.

Oficjalnie zastrzeżenia postawione Valve i pięciu innym wydawcom przez KE to wynik uchwalenia przez Parlament Europejski i Radę rozporządzenia 2018/302 w sprawie nieuzasadnionego blokowania geograficznego oraz innych form dyskryminacji klientów ze względu na przynależność państwową, miejsce zamieszkania lub miejsce prowadzenia działalności na rynku wewnętrznym.

Valve odpowiada na zarzuty Keomisji Europejskiej

Właściciel platformy Steam już wydał oficjalne oświadczenie i odpowiedział na zarzuty postawione przez KE. Zdaniem Valve zarzuty KE są bezpodstawne.

Spółka wskazuje, że klucze aktywacyjne, pozwalające aktywować grę na platformie Steam, są bezpłatne i Valve nie odnosi z tego tytułu żadnych korzyści finansowych. Jednocześnie firma przyznaje, że 3% kluczy posiada formę blokady regionalnej, ale żaden z nich nie dotyczy gry wydawanej przez Valve.

Ponadto spółka zapewnia, że ewentualne blokowanie niektórych tytułów na terenie danego państwa jest koniecznością nałożona przez prawo tego kraju lub podyktowane sytuacją licencyjną wydawcy, który posiada ograniczone prawa do dystrybucji danej gry.

Jakie będą skutki postępowania wszczętego przez KE?

Postępowanie w tej sprawę KE wszczęła już w 2017 r. Natomiast wystosowane zastrzeżenia do Valve i pozostałych spółek to oficjalny krok procedury antymonopolowej. Teraz wydawcy gier mają czas na przygotowanie stosownej odpowiedzi na zarzuty KE.

Co się stanie gdy KE udowodni, że dystrybutorzy łamią unijne prawo? Prawdopodobnie KE nałoży na Valve obowiązek ujednolicenia cen we wszystkich państwach UE. Możemy sobie zatem wyobrazić, że niższe ceny gier w takich krajach jak Polska, Czechy czy Estonia raczej wzrosną do tych cen z krajów zachodnich. Krótko mówiąc, użytkownicy z krajów zachodnich nic na działaniach KE nie zyskają. Natomiast gracze w Polsce być może będą musieli zapłacić za grę więcej niż dotychczas i pogodzić się z tym, że będą traktowani tak samo jak nasi sąsiedzi z zachodniej części Europy.

Oprócz nałożonych obowiązków, KE ma także możliwość nałożenia na wydawców kary w wysokości nawet dziesięciu procent ich rocznego globalnego obrotu.

Jak widać z KE nie ma żartów. Prowadzenie działalności na terenie UE wiąże się z wieloma obowiązkami i dotyczy to każdego podmiotu bez wyjątku. Zgodnie z unijnymi przepisami stosowanie blokad regionalnych jest łamaniem prawa antymonopolowego. Jeśli KE udowodni winę spółce Valve i pięciu innym wydawcom, to prawdopodobnie zobowiąże ich do wyrównania cen gier na terenie całej UE. Szkoda tylko, że w ostatecznym rozrachunku stracić mogą na tym najbardziej gracze w Polsce i pozostałych kilku innych państwach.

Zobacz także: Stadia ma sprawić, że gry AAA będą dostępne dla każdego. Pytamy prezesów polskich spółek gamingowych co myślą o nowym projekcie Google

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.