Przejdź do treści

udostępnij:

wywiad_joanna_ossowska

Inwestorzy szukający okazji na rynku nieruchomości przenieśli swoją uwagę poza Unię Europejską – ekspertka o apartamentach w Tajlandii

Udostępnij

Zwrot 8–12% rocznie i koszty zakupu wielokrotnie niższe niż w Hiszpanii. Joanna Ossowska-Rodziewicz z By-Bright tłumaczy, dlaczego Tajlandia staje się nowym kierunkiem dla polskiego kapitału.


Jeszcze niedawno synonimem zagranicznej inwestycji w nieruchomości była Costa del Sol albo Dubaj. Dziś coraz więcej Polaków decyduje się na Phuket. Kuszą zwroty 8–12% rocznie, obłożenie na poziomie 80% i koszty zakupu wielokrotnie niższe niż w Hiszpanii. O tym, kogo i dlaczego przyciąga Tajlandia, mówi Joanna Ossowska-Rodziewicz, współwłaścicielka agencji nieruchomości By-Bright.

Rekordowa liczba cudzoziemców kupiła w 2025 roku mieszkanie w Polsce. Na czele Ukraińcy i Białorusini

Wioletta Hass: Czy w ostatnich latach obserwuje się rosnące zainteresowanie Polaków kupnem nieruchomości w Tajlandii?

Joanna Ossowska-Rodziewicz: Tak, zainteresowanie inwestorów znacząco wzrosło, co wynika m.in. z faktu, że rynek na Bliskim Wschodzie stał się obecnie rynkiem zamkniętym ze względu na sytuację geopolityczną. Inwestorzy szukający okazji poza Unią Europejską przenieśli swoją uwagę na Tajlandię, która oferuje stabilny wzrost. Choć w oficjalnych statystykach za 2025 rok Polacy nie są jeszcze w ścisłej czołówce (dominują Rosjanie, Hindusi i Chińczycy), to z raportów REIC (Real Estate Information Center), czyli oficjalnej agencji Banku Tajlandii analizującej rynek nieruchomości do połowy 2025 roku wynika, że cudzoziemcy kupili ponad 7000 nieruchomości o łącznej wartości ponad 28,71 mld THB czyli ponad 3,3 miliarda złotych. Rok 2026 może być pod tym względem przełomowy.

Jakie są obecnie średnie stawki za mieszkania w najpopularniejszych kierunkach, takich jak Bangkok czy Phuket?

Nieruchomości w dobrym standardzie deweloperskim zaczynają się od około 320 000 zł. Najczęściej realizowane inwestycje, tzw. „sweet spot” – mieszczą się w przedziale od 500 000 do 700 000 zł – są to zazwyczaj apartamenty dwupokojowe z jedną sypialnią. Wiele okazji rynkowych znajduje się właśnie na Phuket oraz w Hua hin.  

Jak w praktyce wygląda proces zakupu nieruchomości przez obcokrajowca?

Proces zaczyna się od rezerwacji i wpłaty zadatku (ok. 11–12 tys. zł). Umowa jest przesyłana kurierem do Polski, a pierwsza transza (zazwyczaj do 30% wartości) płatna jest w ciągu dwóch tygodni. Kolejne płatności są rozłożone w czasie zgodnie z postępem budowy.


Poznaj Saxo Bank – duński bank dla inwestorów, któremu zaufało ponad 1,5 mln klientów, powierzając ponad 150 mld EUR aktywów.

Dzięki platformom Saxo możesz inwestować na ponad 50 giełdach na całym świecie, m.in. w akcje, ETF-y i obligacje.

Polscy inwestorzy mają dostęp do obsługi klienta w języku polskim oraz raportu podatkowego ułatwiającego rozliczenie PIT.

🎁 Sprawdź szczegóły promocji, w ramach której nowi klienci mogą otrzymać równowartość 250 EUR na pokrycie prowizji przy transakcjach na akcjach, ETF-ach i obligacjach przez pierwsze 3 miesiące – sprawdź promocję →

Handel instrumentami finansowymi jest ryzykowny. Zawsze najpierw upewnij się, że rozumiesz to ryzyko.

Reklama Saxo Bank


Obcokrajowiec nie może kupić ziemi na własność, dlatego najczęściej kupuje się apartamenty (tzw. Condo), gdzie deweloper może sprzedać do 49% powierzchni obcokrajowcom. W przypadku willi stosuje się formę „leaseholdu” (użytkowanie wieczyste) na 30 lat z możliwością przedłużenia do 90 lat.  

Jak wyglądają kwestie wizowe dla osób kupujących nieruchomości?

Turyści mogą przebywać w Tajlandii do 30 dni bez wizy (z możliwością przedłużenia do 60 dni). Niektórzy deweloperzy oferują programy pozwalające na uzyskanie wizy na 90 dni z przedłużeniem do 1,5 roku przy zakupie nieruchomości za min. 330 000 zł. Istnieją też inne opcje, jak Retirement Visa dla osób 50+ (wymagane 90 tys. zł na koncie) czy Elite Visa (kosztowna, na 20 lat i więcej)

Czy obcokrajowcy mogą łatwo uzyskać kredyt na zakup nieruchomości w Tajlandii?

Procedura jest znacznie trudniejsza niż w Europie, dlatego większość zakupów finansowana jest gotówką. Można starać się o kredyt (np. w banku UOB) przy minimalnej wartości nieruchomości ok. 320 000 zł, ale wymogi dochodowe są bardzo wysokie (dochód roczny na poziomie 340–370 tys. zł). Oprocentowanie wynosi średnio 6,5–7%. Taką rolę „kredytu” pełnią płatności transzowe rozłożone na 1,5–2 lata budowy. 

Jakiego zwrotu z inwestycji można się spodziewać?

Średni zwrot w całej Tajlandii wynosi 6–6,5% brutto. Przy najmie długoterminowym (np. w Bangkoku) jest to 5–7%, natomiast najem krótkoterminowy (np. na Phuket) może generować od 8 do 12% rocznie. Phuket charakteryzuje się bardzo wysokim obłożeniem (occupancy rate) na poziomie około 80%

Jak prezentują się kwestie podatkowe związane z zakupem nieruchomości?

Przede wszystkim ceny podawane przez deweloperów w Tajlandii zazwyczaj zawierają już podatek VAT, więc kupujący nie musi doliczać go do ceny ofertowej. Istnieje opłata za przeniesienie własności, wynosi ona 2% wartości nieruchomości. Standardowo koszt ten jest dzielony po połowie (po 1%) między kupującego a dewelopera, choć zdarza się, że w ramach negocjacji deweloper bierze całość na siebie. Koszty dodatkowe (podatki i opłaty) przy zakupie w Tajlandii są oceniane jako bardzo niskie i wynoszą około 1–1,5% wartości nieruchomości, podczas gdy w Hiszpanii należy liczyć się z kosztami rzędu 10–15%. Ponadto, jeśli nieruchomość zostanie sprzedana przed upływem 5 lat, płaci się podatek w wysokości 3,3% jej wartości.

Jak wygląda rozliczenie podatku z najmu nieruchomości? 

Rozliczenie podatku od najmu nieruchomości w Tajlandii w dużej mierze zależy od liczby dni spędzonych w tym kraju w ciągu roku. Pobyt krótszy niż 180 dni oznacza status nierezydenta i podatek u źródła w wysokości około 15 proc., bez większego dostępu do ulg. Po przekroczeniu progu 180 dni uzyskuje się status rezydenta podatkowego i rozlicza według progresywnej skali od 0 do 35 proc. – z dostępem do odliczeń, które w praktyce drastycznie obniżają realne obciążenie. 

Rezydent może odliczyć 30 proc. przychodu jako koszty uzyskania, a dodatkowo przysługuje kwota wolna w wysokości 150 000 THB (około 16–17 tys. zł) oraz ulga osobista 60 000 THB (około 6–7 tys. zł). Jeśli chodzi o terminy, rozliczenie odbywa się dwuetapowo: do 30 września składane jest rozliczenie półroczne, a do 31 marca (lub w kwietniu online) – rozliczenie roczne. 

Warto też wiedzieć, że jeśli najemcą jest firma, ma ona obowiązek potrącić 5 proc. czynszu i odprowadzić go bezpośrednio do tajskiego urzędu skarbowego. Dla właściciela nieruchomości działa to jak automatyczna zaliczka, która często pokrywa większość zobowiązania podatkowego, a ewentualną nadpłatę można odzyskać w zeznaniu rocznym.
Pierwszym praktycznym krokiem przy planowaniu dłuższego pobytu jest wyrobienie TIN, czyli tajskiego numeru identyfikacji podatkowej. Bez niego nie ma możliwości skorzystania z ulg ani odzyskania nadpłat.

Największe ryzyka przy zakupie nieruchomości w Tajlandii?

Kluczowym ryzykiem jest wybór dewelopera; należy weryfikować ich historię, aby uniknąć opóźnień lub wstrzymania budowy. Ważne jest też uwzględnienie sytuacji geopolitycznej, która wpływa na turystykę, oraz kosztów finansowania kredytem, który jest mniej opłacalny niż np. w Hiszpanii. Barierą w Tajlandii pozostaje duża odległość od Polski.

Czy Tajlandia jest tak samo atrakcyjna jak Hiszpania?

To inny profil klienta. W Hiszpanii (np. Costa del Sol) częściej kupuje się nieruchomości na użytek własny, natomiast Tajlandia to typowy produkt inwestycyjny, często oddawany w pełni umeblowany i zarządzany przez profesjonalne firmy.

Hiszpania wciąż buduje za mało. Deficyt mieszkań może przekroczyć 900 tys. lokali do 2029 roku

Udostępnij