UE przygotowuje reformę, która wesprze fundusze venture capital i kapitał wzrostu
Komisja Europejska szykuje zmianę zasad funkcjonowania funduszy venture capital i kapitału wzrostu. Powód jest prozaiczny – Europa wciąż nie potrafi zbudować dużych, konkurencyjnych wehikułów inwestycyjnych. W tle widać gigantyczną lukę finansowania innowacji i ryzyko, że spółki z potencjałem będą w decydującym momencie szukać kapitału poza UE.
Europa potrzebuje kapitału tu i teraz
Jak wskazuje Komisja Europejska: „obecnie w UE istnieje niewielu dużych zarządzających funduszami alternatywnymi, a mali i średni zarządzający napotykają znaczne przeszkody w osiągnięciu wystarczającej skali działalności”. Źródłem kłopotów – w opinii ekspertów – jest mieszanka fragmentacji rynku oraz kosztów zgodności regulacyjnej. Szczególnie dotkliwy ma być znaczący wzrost obowiązków po wejściu w życie pełnych wymogów dyrektywy dotyczącej zarządzających alternatywnymi funduszami inwestycyjnymi (ZAFI) oraz restrykcyjność rozporządzenia EuVECA (European Venture Capital Funds), co podnosi koszty i zniechęca do dalszego rozwoju.
REKLAMA
Organ, w swojej diagnozie, powołuje się na podstawowy dokument strategiczny, czyli raport M. Draghiego, w którym wprost wskazano, że gospodarka UE potrzebuje dodatkowych inwestycji rzędu 750-800 mld EUR rocznie, aby utrzymać tempo rozwoju i zdolność do generowania innowacji. Na to wszystko nakłada się również presja transformacji cyfrowej i energetycznej oraz oczekiwanie, że większa część finansowania popłynie z rynków kapitałowych, a nie tylko z banków. Rynek kapitałowy w UE jak dotąd nie radził sobie za dobrze. Aby odblokować jego pełny potencjał, Komisja analizuje więc obecnie funkcjonujące regulacje celem przeprowadzenia kompleksowej reformy.
ESMA zaostrza standardy komunikacji ESG i bierze na cel greenwashing
Regulacje do zmiany
W zapowiedzi Komisji Europejskiej wprost pada stwierdzenie, na które czekał rynek. Mowa o przeglądzie i aktualizacji rozporządzenia EuVECA, tak aby stało się „bardziej atrakcyjne”, m.in. poprzez rozszerzenie zakresu aktywów i strategii, w które fundusze będą mogły inwestować.
Równolegle analizowane mają być uproszczenia po stronie wspomnianej już dyrektywy ZAFI – od wymogów depozytariusza, przez procedury operacyjne, po sprawozdawczość – w odniesieniu do funduszy VC i growth. Bruksela sugeruje, że obecne progi i konstrukcja obowiązków były projektowane dla rynku operującego w innych okolicznościach, a od tamtego czasu sektor uległ zmianom m.in. przez inflację i wzrost wycen aktywów. To doskonały przykład pokazujący w jaki sposób regulacje nie są w stanie nadążyć za profilem ryzyka zarządzających.
Cel reformy: mniej barier, więcej pieniędzy dla gospodarki realnej i innowacji
Jak podaje organ wykonawczy UE – „inicjatywa ta […] ma na celu poprawę zdolności funduszy venture capital i funduszy kapitału wzrostu do wspierania gospodarki realnej, innowacji, wzrostu gospodarczego i konkurencyjności UE. Obejmuje to starania na rzecz usunięcia zbędnych obciążeń regulacyjnych i barier utrudniających zwiększenie skali działalności zarządzających unijnym kapitałem wysokiego ryzyka i kapitałem wzrostu oraz ich inwestycji”.
Brak zmian w obszarach wskazanych przez Komisję mógłby przynieść skutek w postaci niedofinansowania projektów strategicznych, braku osiągnięcia odpowiedniej skali funduszy lub/i ich przejęcie przez kapitał spoza UE. Tego rodzaju utrzymanie statusu quo mogłoby odcisnąć spore piętno na europejskiej suwerenności technologicznej. Z kolei reforma ma docelowo przynieść oszczędności kosztów, większą efektywność operacyjną, niższe bariery wejścia dla nowych strategii i uczestników oraz – w długim horyzoncie – większą konkurencję i potencjalnie niższe opłaty dla inwestorów końcowych.
Co to oznacza?
Prace Komisji Europejskiej mają nabrać konkretnych kształtów w III kwartale br. Wtedy też „na stole” pojawią się już propozycje aktualizacji prawodawstwa UE. Jeśli reforma pójdzie w stronę większej elastyczności dla venture capital i growth funds to rynek może dostać impuls podobny do odblokowania hamulca ręcznego – łatwiej będzie budować większe fundusze, a także szybciej i sprawniej pozyskiwać kapitał od inwestorów.
Nowe regulacje są szczególnie istotne w kontekście funkcjonowania scale-up’ów, które wreszcie nie będą musiały szukać pieniędzy na rynkach w USA czy Azji. Dla inwestorów instytucjonalnych to potencjalnie szersza oferta produktów „high risk/high growth” w bardziej ujednoliconych ramach UE, ale też konieczność uważnego śledzenia, czy deregulacja nie tworzy przypadkiem luk w nadzorze.
Największym beneficjentem zmian zapowiedzianych przez Komisję Europejską będzie jednak rynek. A zwłaszcza ten, który najszybciej zaimplementuje nowe przepisy i odblokuje możliwość napływu nowego kapitału, a to oznacza, że gra toczy się nie tylko o prawo, lecz także o zdolność lokalnych ekosystemów (w tym Polski) do budowania funduszy o europejskiej skali.
