Alert europejski: AccelerateEU, czyli szybciej, taniej i z mniejszą podatnością na szantaż energetyczny
W drugiej połowie kwietnia 2026 r. Komisja Europejska zaprezentowała swoją pierwszą skoordynowana odpowiedź na szok paliwowy wywołany atakiem na Iran. Mowa o planie AccelerateEU, który ma być swoistą próbą trwałej przebudowy unijnej energetyki. Co to oznacza w praktyce? Mniej importowanych paliw kopalnych, więcej własnej czystej energii, szybsza elektryfikacja, a także mocniejsze sieci i większe inwestycje.
SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY
Rachunek za zależność
W związku z sytuacją na Bliskim Wschodzie UE po raz kolejny boleśnie przekonała się, ile kosztuje uzależnienie od importowanych paliw kopalnych. Według Komisji Europejskiej ponad połowa energii zużywanej w Europie pochodzi z importu paliw kopalnych, a w 2025 r. UE wydała na nie ok. 340 mld euro. Po wybuchu konfliktu i zamknięciu cieśniny Ormuz rachunek za import wzrósł dodatkowo o 24 mld euro. I choć Bruksela podkreśla, że obecnie nie ma bezpośredniego zagrożenia dla bezpieczeństwa dostaw, to ceny paliw i energii już uderzają w gospodarstwa domowe, transport, przemysł energochłonny i MŚP.
W tym właśnie celu w połowie kwietnia br. zaprezentowana została pierwsza skoordynowana odpowiedź KE na sytuację, która dotyka coraz większej części biznesu i społeczeństwa – plan AccelerateEU.
Przyspiesz Europo
Plan ma działać dwutorowo. Z jednej strony Komisja chce pomóc państwom członkowskim łagodzić skutki cenowego szoku – przez czasowe i celowane wsparcie dla odbiorców wrażliwych, przemysłu oraz sektorów szczególnie narażonych na wzrost kosztów. Z drugiej strony Bruksela jasno wskazuje, że działanie nie będą mogły utrwalać zależności od gazu i ropy. Pomoc ma być za to powiązana z oszczędzaniem energii, wymianą kotłów, termomodernizacją, pompami ciepła, fotowoltaiką, magazynami energii i elektromobilnością. W praktyce państwa członkowskie będą mogły sięgać po środki takie jak bony energetyczne, taryfy socjalne, obniżki akcyzy lub obniżki VAT na czyste technologie.
Istotny elementem w zaproponowanych planie jest elektryfikacja. Komisja wskazuje, że w 2024 r. 71 proc. energii elektrycznej w UE pochodziło ze źródeł czystych, ale prąd odpowiadał za mniej niż jedną czwartą końcowego zużycia energii. Dlatego kluczowa ma być transformacja sektora transportu, ogrzewania, a także części procesów przemysłowych z działania w oparciu o paliwa kopalne na działania bazujące na energii elektrycznej. W tym celu już w II połowie br. ma zostać zaprezentowany dodatkowy plan związany z elektryfikacją unijnej gospodarki.
Czysta energia gwarancją polityki bezpieczeństwa
Przekaz z Brukseli jest jasny - transformacja energetyczna przestaje być wyłącznie polityką klimatyczną. Staje się polityką bezpieczeństwa, konkurencyjności i odporności społecznej. Komisja Europejska chce więc, aby UE przyspieszyła instalowanie OZE do 100 GW rocznie, uprościła procedury pozwoleń i uruchomiła obszary przyspieszonego rozwoju OZE.
Tu jednak pojawia się problem, który w Polsce widoczny jest już od dłuższego czasu. Choćby rozwój OZE sięgnął poziomu nawet 200 GW rocznie to i tak bez rozwoju sieci nie będzie taniej energii. Organ wykonawczy UE chce więc przyspieszenia w obszarze wdrażania pakietu sieciowego, rozwoju połączeń transgranicznych i realizacji inicjatywy Energy Highways, obejmującej priorytetowe korytarze infrastrukturalne. Cel to przepływ energii tam, gdzie jest potrzebna, po możliwie najniższej cenie. Dodatkowo UE zakłada również zwiększenie pojemności magazynów energii z obecnych 55 GW do 200 GW w 2030 r. oraz upowszechnienie inteligentnych liczników, które mają pomóc odbiorcom reagować na ceny i ograniczać zużycie w szczycie.
Co z tego wynika?
AccelerateEU to dokument quasikryzysowy, ale jego znaczenie wykracza poza bieżącą reakcję na ceny paliw. Komisja próbuje połączyć trzy agendy – ochronę odbiorców, dekarbonizację i bezpieczeństwo energetyczne. Dla Polski najważniejszy wniosek niestety jest dość przykry - sama regulacja cen (nawet CPN) nie zastąpi inwestycji. Potrzebne są sieci dystrybucyjne, magazyny, elastyczność, źródła odnawialne, atom, modernizacja ciepłownictwa i realne programy dla gospodarstw domowych. Największym ryzykiem nie jest tempo transformacji, lecz jej opóźnianie. Każdy rok zwłoki oznacza większą ekspozycję na import paliw, droższe kryzysy i słabszą pozycję przemysłu.
