Alert europejski: Europa przyspiesza budowę rynku CCS
Unijny cel 50 mln ton rocznej mocy zatłaczania CO2 do 2030 r. przestaje być abstrakcyjną deklaracją klimatyczną, a staje się konkretnym i realnym projektem infrastrukturalnym. Najnowszy raport Komisji Europejskiej pokazuje szybki wzrost liczby składowisk CO2, ale także ujawnia słabe punkty. Wśród nich wymieniane są niepełne dane państw członkowskich, opóźnienia regulacyjne i zbyt ostrożne podejście części firm naftowo-gazowych.
SUBSKRYBUJ NEWSLETTER LEGISLACYJNY
Cel w zasięgu
Komisja Europejska ogłosiła, że UE robi wyraźne postępy w realizacji celu określonego w Akcie ws. przemysłu neutralnego emisyjne (ang. Net-Zero Industry Act). Do 2030 r. w UE ma być dostępne co najmniej 50 mln ton rocznej mocy zatłaczania CO2 do geologicznych składowisk. To jeden z filarów nowej polityki przemysłowo-klimatycznej, skierowanej zwłaszcza do sektorów, w których dekarbonizacja jest znacznie utrudniona, czyli w sektorach: cementowym, wapienniczym, chemicznym, rafineryjnym i hutniczym.
W 2024 r. cel ten został formalnie wpisany w unijne regulacje, a najnowszy raport Komisji pokazuje, że po latach powolnego rozwoju rynek wychwytywania i składowania dwutlenku węgla (ang. CCS – Carbon Capture and Storage) zaczyna nabierać tempa. Trzy składowiska – Porthos w Niderlandach, Greensand w Danii oraz Prinos w Grecji – posiadają już pozwolenia, niezbędne do rozpoczęcia działania. Składowisko Greensand na Morzu Północnym ma rozpocząć zatłaczanie jako jedno z pierwszych, Prinos powinno wejść do eksploatacji w latach 2026-2027, a Porthos w rejonie Rotterdamu rok później.
Co ważne od przyjęcia dyrektywy CCS w 2009 r. do ustanowienia celu na 2030 r. w UE wydano wyłącznie jedno pozwolenie. W ostatnim roku nastąpiło jednak przyspieszenie w tym obszarze, ponieważ ilość pozwoleń wzrosła o kolejne 4. Dodatkowo, co najmniej 7 kolejnych składowisk ma zostać uruchomionych w najbliższych latach, oferując łącznie 19 mln ton rocznej mocy zatłaczania CO2.
Popyt przemysłu rośnie szybciej niż dostępna infrastruktura
Z raportu KE nt. postępów w osiąganiu ogólnounijnego celu dotyczącego mocy zatłaczania CO2, opublikowanego 28 maja 2026 r. wynika, że CCS nie jest już wyłącznie technologią demonstracyjną, lecz odpowiedzią na realne zapotrzebowanie przemysłu. Zaktualizowane KPEiK państw członkowskich UE wskazują, że do 2030 r. w UE potencjalnie można byłoby wychwytywać około 35 mln ton CO2 rocznie, podczas gdy deklarowana moc zatłaczania wynikająca z tych planów wynosi wyłącznie 27,1 mln ton rocznie. Widać więc znaczną lukę pomiędzy chęciami a realnymi możliwościami.
Sprawozdania państw członkowskich z 2024 r. pokazują natomiast projekty składowania o potencjale ok. 1 gigatony pojemności oraz 33,12 mln ton rocznej mocy zatłaczania do 2030 r. Największą rolę mają odegrać Dania i Niderlandy, a następnie Włochy i Grecja. Równocześnie projekty finansowane z Funduszu Innowacyjnego same mają wychwytywać ponad 25 mln ton CO2 rocznie, a w latach 2020-25 o wsparcie z tego funduszu ubiegało się prawie 100 projektów wychwytywania CO2, wymagających ponad 70 mln ton rocznej mocy zatłaczania.
Oznacza to, że problemem nie będzie brak emitentów zainteresowanych usługą, lecz ryzyko niedoboru infrastruktury, a więc składowisk, rurociągów, terminali i kontraktów umożliwiających transgraniczny transport dwutlenku węgla.
Nastawienie firm paliwowych oraz sprawczość państw UE
Bruksela przerzuciła część odpowiedzialności za rozwój rynku CCS na sektor ropy i gazu. To głównie 44 zobowiązane podmioty mają odpowiadać za realizację unijnego celu, proporcjonalnie do swojej wcześniejszej produkcji w UE. Raport pokazuje jednak ostrożność branży. Tylko 16 z 44 podmiotów potwierdziło wkład w przypisany im wolumen rocznej mocy zatłaczania, a jedynie 25 przedstawiło właściwe w tym zakresie środki i kamienie milowe.
Projekty wskazane przez te podmioty dawałyby maksymalnie 29 mln ton rocznej mocy zatłaczania do 2030 r., co oznacza realizację celu na poziomie 58 proc. Równie istotna jest przejrzystość danych geologicznych. Do końca 2024 r. tylko 9państw członkowskich poinformowało o sposobie, w jakim udostępnia dane o obszarach potencjalnie nadających się pod składowiska CO2. Dane te były publicznie dostępne jedynie w 5 krajach.
Co ciekawe, Polska również jest wspominana w raporcie. Nie jest to jednak kontekst pozytywny. Pierwsza wzmianka dot. tego, że nasz kraj nie przedłożył jeszcze zaktualizowanego KPEiK. Druga, dot. lokalizacji projektu HuCCSar, wspieranego z Funduszu Innowacyjnego i przewidzianego do uruchomienia w 2028 r.
Co z tego wynika?
CCS wchodzi w fazę nową fazę. Sama technologia nie jest już główną wątpliwością i wyzwaniem. Kluczową kwestią jest teraz tempo budowy łańcucha wartości. UE potrzebuje równoległego rozwoju wychwytywania, transportu i składowania CO2, ponieważ każde opóźnienie nawet jednego elementu zablokuje cały system.
Dla naszego kraju to sygnał ostrzegawczy. Bez krajowej strategii, mapowania i decyzji o udziale w transgranicznej infrastrukturze CO2 przemysł może zostać zmuszony do kupowania usług składowania za granicą. CCS oczywiście nie zastąpi redukcji emisji u źródła, ale dla części sektorów będzie warunkiem utrzymania konkurencyjności w coraz bardziej restrykcyjnej polityce klimatycznej UE.
