Przejdź do treści

udostępnij:

Kategorie

Nowy ETS wpłynie na notowania spółek energetycznych

Udostępnij

Organ wykonawczy UE przedstawił projekt największej od czasu pakietu „Fit for 55” rewizji systemu EU ETS. Choć dokument zapowiadany był jako element wzmacniający konkurencyjność europejskiego przemysłu, jego analiza pokazuje, że zasadnicza architektura systemu pozostaje niezmieniona. Rozszerzenie zakresu ETS, utrzymanie celu redukcji emisji do 2040 r., nowe warunki przyznawania darmowych uprawnień oraz reforma rezerwy MSR oznaczają, że dla wielu spółek – także notowanych na GPW – najbliższa dekada będzie okresem dalszego wzrostu presji regulacyjnej.

SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY

ETS wciąż filarem polityki klimatycznej UE

Przedstawiony przez Komisję Europejską projekt nowelizacji dyrektywy ETS i decyzji dotyczącej rezerwy stabilności rynkowej (MSR) ma dostosować system handlu emisjami do obowiązującego celu redukcji emisji gazów cieplarnianych tj. -90 proc. netto do 2040 r. Jednocześnie Bruksela deklaruje, że celem zmian jest zwiększenie konkurencyjności europejskiego przemysłu i stworzenie bardziej przewidywalnych warunków do inwestowania w dekarbonizację. Dokument nie zmienia jednak podstawowej filozofii funkcjonowania ETS – system nadal ma być głównym mechanizmem wymuszającym redukcję emisji poprzez presję na cenę uprawnień do emisji CO2.

Najbardziej widoczną zmianą jest rozszerzenie zakresu systemu. Od 2031 r. system ETS ma bowiem objąć spalarnie odpadów komunalnych, a już 3 lata później tj. w 2034 r. instalacje te będą zobowiązane do rozliczania 100 proc. swoich zweryfikowanych emisji. Projekt przewiduje również objęcie systemem części mniejszych statków oraz rozszerzenie zasad dotyczących lotnictwa, a w tym lotów prywatnych. Oznacza to, że zamiast ograniczenia zakresu ETS Komisja proponuje jego dalsze rozszerzanie na kolejne sektory gospodarki.

Jednocześnie utrzymany zostaje unijny cel klimatyczny na 2040 r. Obniżenie liniowego współczynnika redukcji (LRF) w pierwszej połowie lat trzydziestych nie oznacza złagodzenia polityki klimatycznej. Wręcz odwrotnie – oznacza konieczność osiągnięcia znacznie większych redukcji w kolejnej „pięciolatce” tj. aż do 2040 r. Komisja przewiduje także możliwość wykorzystania od 2036 r. ograniczonej liczby międzynarodowych kredytów węglowych, jednak rozwiązanie to ma charakter uzupełniający i nie zmienia zasadniczego kierunku polityki klimatycznej UE.

Warunkowe wsparcie zamiast bezwarunkowych ulg

Jednym z najważniejszych elementów projektu są zmiany dotyczące darmowych uprawnień do emisji. Komisja proponuje ich utrzymanie po 2030 r., jednak ich przyznawanie zostanie ściśle powiązane z realizacją inwestycji dekarbonizacyjnych w Unii Europejskiej. Operator będzie mógł więc otrzymać 80 proc. darmowych uprawnień po przedstawieniu zweryfikowanego planu inwestycyjnego, natomiast pozostałe 20 proc. dopiero po wykazaniu, że inwestycje zostały rzeczywiście zrealizowane i przyniosły znaczącą redukcję emisji. Co więcej, przedsiębiorstwa przenoszące działalność poza UE będą zobowiązane do zwrotu przyznanych uprawnień.

KE zamierza również zwiększyć instrumenty finansowe wspierające transformację przemysłu. Powstać ma Przemysłowy Bank Dekarbonizacji – o którym już wcześniej pisaliśmy – z docelowym budżetem 100 mld euro, którego pierwszym etapem będzie „ETS Investment Booster” finansowany z rezerwy 400 mln uprawnień. Kontynuowane mają być także również wsparcie w ramach Funduszu Innowacji oraz Funduszu Modernizacji, a państwa członkowskie zostaną zobowiązane do przeznaczania co najmniej połowy wpływów z aukcji ETS na priorytetowe cele klimatyczne i przemysłowe.

Istotną zmianą jest również reforma MSR. Od 2029 r. progi MSR mają być obniżane o 4 proc. rocznie, co ma zapewnić większą płynność rynku przy jednoczesnym zachowaniu jego skuteczności w ograniczaniu podaży uprawnień. W praktyce oznacza to dalsze utrzymanie silnego mechanizmu oddziałującego na rynek emisji także w kolejnych dekadach.

Co to oznacza?

Projekt nie oznacza przełomu, którego oczekiwała energetyczna i energochłonna część biznesu. Dokument zachowuje wszystkie strategiczne filary systemu ETS – utrzymuje cel redukcji emisji do 2040 r., rozszerza zakres regulacji na kolejne sektory oraz wzmacnia powiązanie pomiędzy dostępem do wsparcia a tempem inwestycji dekarbonizacyjnych.

Największe znaczenie projekt będzie miał dla przedsiębiorstw energetycznych, hutniczych, cementowych, chemicznych oraz sektora gospodarki odpadami, takich jak: PGE, Tauron, Orlen, KGHM czy Grupa Azoty. W przypadku części spółek komunalnych i operatorów instalacji termicznego przekształcania odpadów wejście spalarni do ETS stworzy zupełnie nową kategorię kosztów operacyjnych. Z kolei przedsiębiorstwa przemysłowe zachowają możliwość korzystania z darmowych uprawnień, ale tylko pod warunkiem przedstawienia wiarygodnych planów inwestycyjnych oraz ich skutecznej realizacji.

Dla rynku kapitałowego oznacza to, że coraz większe znaczenie będą miały nie tylko wyniki finansowe spółek, lecz również jakość ich strategii transformacji energetycznej. Wycena przedsiębiorstw objętych ETS będzie w coraz większym stopniu zależeć od zdolności do pozyskiwania środków z nowych instrumentów unijnych, ograniczania kosztów emisji oraz realizacji inwestycji umożliwiających utrzymanie darmowych uprawnień. Z punktu widzenia inwestorów rewizja ETS nie jest więc sygnałem osłabienia polityki klimatycznej UE. To raczej próba utrzymania jej dotychczasowego kierunku przy jednoczesnym zaoferowaniu przemysłowi bardziej selektywnego i warunkowego wsparcia dla procesu dekarbonizacji.


 

Udostępnij