Pierwsze posiedzenie RPP w 2022 przyspieszone. Rynek oczekuje, że w styczniu nastąpi kolejna podwyżka stóp procentowych
Wygląda na to, że w styczniu nastąpi kolejna podwyżka stóp procentowych i to jeszcze przed publikacją danych o inflacji za grudzień.
Styczniowe posiedzenie RPP miało się początkowo odbyć 12 stycznia, ale zostało przesunięte na 4 stycznia. To oznacza, że będzie miało miejsce jeszcze przed publikacją danych o inflacji CPI za grudzień. To będzie pierwszy taki przypadek od momentu, gdy Główny Urząd Statystyczny (GUS) publikuje flashowe dane o inflacji w Polsce – podał serwis MacroNext.
Styczniowe posiedzenie #RPP (04.01) będzie mieć miejsce jeszcze przed publikacją danych o #inflacji CPI za miesiąc grudzień (08.01).
— macroNEXT (@Macronextcom) December 23, 2021
To pierwszy taki przypadek od momentu, gdy @GUS_STAT publikuje flashowe dane o inflacja w Polsce.
Kalendarz: https://t.co/jC47IMZGia
Źródło: NBP
W styczniu zapowiada się solidna podwyżka stóp
Taki ruch oznacza, że RPP może podjąć decyzję o podwyżce stóp bez informacji o szacunkowej inflacji za grudzień. Oznacza to, że z dużym prawdopodobieństwem w styczniu zobaczymy podwyżkę stóp i to odważną, niezależnie od tego jak wysoka inflacja będzie w grudniu. Aktualnie stopa referencyjna wynosi 1,75%. Wedle rynku, podwyżka będzie o 0,50 pb. lub 0,75 pb ponieważ aktualna stawka WIBOR 3M 2,45% i to bez poniedziałkowego odczytu, który będzie dostępny dopiero o 23.00.
już we wtorek 4 stycznia decyzja RPP #stopyProcentowe
— Daniel Kostecki €$₿ (@Dan_Kostecki) December 27, 2021
Konsensus to podwyżka o 50 pkt., ale 75 pkt. też zdaniem rynku bardzo prawdopodobne.
zrobiłem sobie na wzór FedWatch_Tool #NBPWatch_Tool ;)#NBP #RPP pic.twitter.com/tpfdQhmFsA
Prezes NBP Adam Glapiński mówił niedawno w „Obserwatorze Finansowym”, że „dalsze podwyżki stóp mogą być potrzebne, aby zapobiec utrwaleniu się wysokiej inflacji”. Stwierdził: „Zgadzamy się także z oceną, że – o ile nic nieoczekiwanego się nie wydarzy, biorąc pod uwagę zwłaszcza zmieniające się warunki gospodarcze i przebieg pandemii – dalsze podwyżki stóp mogą być potrzebne, aby zapobiec utrwaleniu się wysokiej inflacji. Podobnie jak przedstawiciele MFW, nie od dziś podkreślamy także, że w obecnych uwarunkowaniach makroekonomicznych, gdy nadal trwa pandemia i jednocześnie następuje szybkie post-pandemiczne ożywienie gospodarcze, bardzo trudno jest wskazać docelowy poziom stóp, i to nie tylko w przypadku Polski, ale też każdego innego kraju”.
Poza tym po ostatnim posiedzeniu RPP członek Łukasz Hardt mówił wprost, że Rada podniesie stopy procentowe w styczniu 2022 roku (a kilka dni temu w telewizji wPolsce.pl powiedział, że podwyżka może wynieść 50 pb.).
WIBOR 3M (kolor czarny) vs Stopa Referencyjna NBP (kolor czerwony) lata 2012
Patrząc po aktualnych notowaniach WIBOR 3M, który w ostatnich latach nie obiegał w górę od stopy referencyjnej RPP o więcej niż 20 - 25 pb. wynika, że rynek oczekiwał na ostatnim ustaleniu stawki czyli 24 grudnia podwyżki o około 40 - 50 pb. Pierwsze odczyty stawek WIBOR po zmianie terminu posiedzenia RPP wskaże czy ta decyzja w jakikolwiek sposób wpłynęła na oczekiwania.
Przypomnijmy, że cel inflacyjny NBP to 2,5% plus minus 1 pkt. proc., a tymczasem w listopadzie stopa inflacji w Polsce wyniosła 7,8% (wzrosła o 1 pkt. proc. m/m). Z tak dużym tempem wzrostu cen w naszym kraju nie mieliśmy do czynienia do 20 lat.
Dziennikarz „Rzeczpospolitej” Grzegorz Siemionczyk zwrócił uwagę, że zmiana terminu posiedzenia odbyła się bez komunikatu i że uczestnicy rynku mogą za to słono zapłacić.
Jeszcze wczoraj, gdy rozsyłałem comiesięczną ankietę @Parkietcom, posiedzenie RPP było planowane na 13.01. Teraz okazuje się, że to jednak 04.01. Zmiana terminu bez żądnego komunikatu. Może się wydawać, że to detal, ale uczestników rynku może sporo kosztować. @BiuroNbp
— Grzegorz Siemionczyk (@GSiemionczyk) December 23, 2021
Czy tak się stało? Rentowność polskich skarbowych obligacji 10-letnich spada o -0,1%, podobnie jak WIG-Banki (stan na 10:30). Reakcja rynku jest więc bardzo umiarkowana.
Zobacz także: Co wpływa na wyniki polskich funduszy inwestycyjnych i dlaczego są takie drogie
Jakie będą stopy, inflacja i tempo wzrostu PKB w 2022 r.
Jakie są prognozy co do inflacji i stóp w 2022 r.? Ekonomiści Banku Handlowego szacują, że stopa referencyjna może dojść do 4,25%. Ekonomiści mBanku zakładają 4%. Polski Instytut Ekonomiczny zakłada, że średni wzrost CPI w 2022 r. będzie zbliżony do 5,4%. Analitycy PKO BP zakładają średnioroczną inflację w 2022 r. na poziomie 7,1 - 8,2%, stopy sięgną 3,5%.
„Jeżeli nie pojawi się jakiś dodatkowy szok związany np. z cenami surowców czy energii oraz nie pojawi się spirala płacowa, to od połowy przyszłego roku powinien zacząć się rysować trend stabilizacji i następnie spadku inflacji, który sprowadzi ją poniżej 5% w 2023 r.” – powiedział w wywiadzie dla Business Insider Polska Paweł Borys, prezes Polskiego Funduszu Rozwoju.
Główny ekonomista Santander Bank Polska Piotr Bielski wskazuje, że jesienne podwyżki stóp procentowych mogą obniżyć inflację na koniec roku o 1 pkt. proc. „To pokazuje, że inflację trzeba zacząć gasić, zanim ona wzrośnie do 9%, bo przy takim poziomie jej redukcja wymaga znacznie mocniejszych zmian stóp procentowych” – powiedział Bielski w rozmowie z PAP. Dodał, że – sądząc na podstawie modeli banku centralnego - dokonane podwyżki mogą odjąć od przyszłorocznego tempa wzrostu gospodarczego 0,3 - 0,6 pkt. proc., a od PKB za 2023 r. nawet więcej, bo 0,3 - 1,4 pkt. proc.
Członek RPP Jerzy Kropiwnicki sugeruje, że zbyt agresywna polityka pieniężna nie jest w obecnych warunkach pożądana, bo „inflacja ma źródła zewnętrzne, a wzrost cen kredytu mógłby doprowadzić do stagflacji” – napisał na swoim blogu. „Wszak wiadomo, iż obecny wzrost cen wynika (w znacznej mierze) z innych niż wewnętrzne, popytowe, źródła: z polityki gazowej Putina, z naftowej polityki krajów OPEC+, z proekologicznej polityki UE i USA oraz z zerwania globalnych łańcuchów dostaw. W takim układzie inflacyjny wzrost cen trwałby (zapewne w mniejszym wymiarze), natomiast wzrost cen kredytu mógłby doprowadzić do znacznego zahamowania wzrostu gospodarczego i wzrostu bezrobocia – popadlibyśmy w stagflację” - napisał Kropiwnicki.