Creotech Instruments jeszcze w tym roku wyjdzie na rynki Niemiec i Francji. Rozważamy przejęcie lub JV mówi Grzegorz Brona
Creotech Instruments ogłosi 3-letnią strategię z uwzględnieniem dłuższej perspektywy, w której chce osiągnąć poziom integratora europejskiego. Zastanawia się nad akwizycją, ewentualnie nad joint venture, ze spółkami polskimi lub spółkami z Europy Zachodniej, po to, żeby pozyskać kompetencje w obszarach, których jeszcze nie ma. Kolejne działania, które spółka przygotowała do realizacji jeszcze w tym roku, to ekspansja na rynek niemiecki i francuski, powiedział w rozmowie ze Strefą Inwestorów prezes Grzegorz Brona.
Strefa Inwestorów: Zapowiedział Pan nową strategię Creotech Instruments i cel dołączenia do czołówki europejskich integratorów. Jaki horyzont mają mieć te plany?
Grzegorz Brona: Strategia ma być przygotowana na najbliższe trzy lata, ale będzie również uwzględniać dłuższą perspektywę. Jej ogłoszenie prawdopodobnie nastąpi w maju. W tej dłuższej perspektywie chcemy osiągnąć poziom integratora europejskiego, który będzie mógł konkurować, jak równy z równym, z dużymi europejskimi prime contractorami, jak Airbus Defense and Space, Thales Alenia Space, OHB Systems. Chcemy stać się czwartą tego typu spółką w Europie.
Czwartą pod jakim względem?
Pod względem znaczenia. Obecnie brane są pod uwagę zazwyczaj trzy wymienione spółki. My chcielibyśmy być czwartą opcją przy dużych zamówieniach europejskich, jako integrator systemów kosmicznych.
Co jest do tego potrzebne? Musimy podjąć konkretne działania, które będą opisane w strategii. Jak wspomniałem, będzie ona obejmować trzy lata, ale horyzont realizacji tych działań będzie dłuższy. Natomiast już dziś wiemy, w jakim kierunku chcemy się rozwijać. Co więcej, nie jest to wyłącznie nasz autorski pomysł. Odbyliśmy szereg spotkań z Europejską Agencją Kosmiczną (ESA), która również postrzega nas, jako przyszłego europejskiego integratora. To zostało wprost podkreślone przez dyrektorów programowych ESA, którzy wskazali kierunki zbieżne z założeniami naszej strategii. Trudno wyobrazić sobie lepszego patrona.
Myślę, że ESA obserwowała proces tworzenia dotychczasowych europejskich prime'ów i wprost doradziła nam, aby nie wyważać otwartych drzwi, lecz skorzystać również z jej wsparcia w roli swoistego doradcy. Program Camila umożliwia nam bezpośrednie kontakty z ESA, a jednocześnie pokazuje Europejskiej Agencji Kosmicznej nasze ambicje. Kolejne programy, które mam nadzieję uda nam się wygrać w najbliższym czasie, rozszerzą tę współpracę właśnie w obszarze budowy potencjału do pełnienia roli prime’a.
Zasygnalizował też Pan dość istotnie kwestie potencjalnych akwizycji.
To także opiszemy w strategii. W tej chwili zastanawiamy się nad akwizycją, ewentualnie nad joint venture ze spółkami polskimi albo spółkami z Europy Zachodniej, po to, żeby pozyskać kompetencje w obszarach, których jeszcze nie mamy. Są to obszary związane albo z produktami potrzebnymi dla platform satelitarnych, albo z naziemnymi systemami kontroli satelitów. Więcej wskażemy w strategii, a następnie, w miarę upubliczniania rozmów z partnerami, będziemy informować, gdzie takie rozmowy się toczą.
Ekspansja zagraniczna to też obszar, który Pan wyraźnie zasygnalizował na ostatniej konferencji...
Tak, na razie nasza ekspansja ogranicza się do otwarcia biura w Krakowie. Kolejne działania, które przygotowaliśmy do realizacji jeszcze w tym roku, to ekspansja na rynek niemiecki i francuski. Oznacza to otwarcie dwóch biur regionalnych w tych obszarach geograficznych. Pierwszym założeniem jest pozyskanie specjalistów z Francji i Niemiec pod kątem budowania kompetencji, których jeszcze w Polsce nie ma. Drugim założeniem jest uczestnictwo w rynku i realizacja zleceń w tych krajach już jako gracz, zlokalizowany geograficznie we Francji i Niemczech.
Kurs akcji Creotech Instruments od początku 2024
W poprzednich latach mówił Pan też o USA…
Przygotowanie oddziału w USA wiąże się z bardzo dobrym przygotowaniem nie tyle technologicznym, ile merytorycznym i prawnym. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Musimy być dobrze przygotowani do takiej ekspansji na Stany Zjednoczone i dobrze ją przemyśleć. Oczywiście cały czas nad tym pracujemy, ale wstrzymujemy się z konkretnymi ruchami do momentu solidnego przygotowania. Nie jest trudno otworzyć oddział w Stanach Zjednoczonych: można to zrobić z dnia na dzień, w Delaware, za stosunkowo niewielką kwotę. Natomiast później trzeba mieć plan: jak taki oddział ma działać, z kim i dlaczego. W przeciwnym razie będzie to po prostu wyłącznie ruch medialny. Musimy być dobrze przygotowani. Na pewno najpierw powstaną oddziały europejskie, a potem będziemy celować zapewne w rynek amerykański.
Zarys strategii, który Pan przedstawił już sygnalizuje, że macie ogromne ambicje. Czy też będzie to się wiązało z kolejnym wyjściem do inwestorów giełdowych?
Jeszcze o tym nie myślimy, natomiast rozglądamy się za różnymi innymi źródłami finansowania. Po pierwsze, staliśmy się już spółką zyskowną. Mamy przychody. Wierzę, że te przychody będą pojawiały się także w kolejnych latach. Programy i projekty są dobrze sfinansowane, w związku z czym wydaje się, że stopniowo budujemy wewnętrzne finansowanie spółki. Nie należy też zapominać, że w zeszłym roku nasza emisja o wartości
ponad 70 mln zł była przeznaczona na program Mikroglob. W pewnym momencie te środki powinny wrócić do nas w postaci zapłaty ze strony Ministerstwa Obrony Narodowej. To również wzmocni nas finansowo. Poza tym na rynku pojawiają się konkretne mechanizmy wspierające ekspansję, czy to przygotowywane przez PAIH i PFR, czy wdrażane przez inne agendy rządowe. Temu również bardzo uważnie się przyglądamy, w szczególności pod kątem potencjalnego tworzenia JV ze spółkami zagranicznymi.
Projekt budowy geostacjonarnego satelity dla polskiego wojska z udziałem Airbus i Thales Alenia Space pokazuje, że Polska wchodzi w segment dużych, strategicznych systemów kosmicznych – gdzie w tym ekosystemie widzi Pan miejsce dla Creotech Instruments: jako partnera takich projektów, czy raczej konkurenta rozwijającego własne, niezależne zdolności?
Takie inicjatywy postrzegamy przede wszystkim jako szansę, a nie zagrożenie. Projekty realizowane z udziałem globalnych liderów, takich jak Airbus czy Thales Alenia Space, przyspieszają rozwój całego ekosystemu kosmicznego w Polsce – zarówno po stronie przemysłowej, jak i instytucjonalnej. W praktyce oznacza to transfer wiedzy, budowę kompetencji w łańcuchu dostaw oraz tworzenie fundamentów pod bardziej zaawansowane projekty w przyszłości. Warto też jasno powiedzieć, że tego typu program to przede wszystkim pozyskanie strategicznych zdolności komunikacyjnych dla polskiej armii, które są jednym z kluczowych elementów nowoczesnej infrastruktury bezpieczeństwa państwa.
Jednocześnie trzeba patrzeć na ten rozwój w sposób realistyczny. Budowa pełnych kompetencji w segmencie dużych systemów geostacjonarnych to perspektywa wieloletnia – liczona raczej w dekadzie niż w pojedynczych latach. Dlatego z punktu widzenia Creotechu naturalnym kierunkiem jest dziś rola partnera technologicznego w wybranych obszarach, przy jednoczesnym konsekwentnym rozwijaniu własnych, niezależnych zdolności tam, gdzie
możemy budować przewagę konkurencyjną szybciej i efektywniej.
Tym obszarem jest przede wszystkim segment niskiej orbity okołoziemskiej, czyli LEO. To zupełnie inna logika działania niż w przypadku dużych, pojedynczych platform – mówimy o systemach opartych na konstelacjach mniejszych satelitów, które wspólnie tworzą zdolności operacyjne. Kluczową rolę odgrywa tutaj liczba satelitów, która bezpośrednio przekłada się na częstotliwość rewizyty, czyli to, jak często dany obszar Ziemi może być obserwowany. W praktyce oznacza to możliwość niemal ciągłego monitorowania wybranych regionów, co ma ogromne znaczenie zarówno dla zastosowań wojskowych, jak i cywilnych. Systemy LEO to przede wszystkim zdolności obserwacyjne – dostarczanie zobrazowań, danych i informacji w czasie bliskim rzeczywistemu. I to jest obszar, w którym Creotech już dziś aktywnie działa i buduje swoje kompetencje. Co istotne, jest to zdolność komplementarna wobec komunikacji satelitarnej – jedna warstwa odpowiada za łączność, druga za pozyskiwanie danych. Dopiero ich połączenie daje pełny obraz sytuacyjny i realną wartość operacyjną.
Istotną cechą segmentu LEO jest także krótszy cykl życia satelity – typowo około 5 lat. To oznacza konieczność regularnej odnowy konstelacji, ale jednocześnie stwarza unikalną przewagę: możliwość ciągłego wprowadzania nowych, coraz bardziej zaawansowanych technologii. W odróżnieniu od dużych systemów projektowanych na kilkanaście lat bez zmian, tutaj rozwój odbywa się w znacznie szybszych iteracjach. Z perspektywy przemysłowej przekłada się to na większą powtarzalność produkcji, krótsze cykle rozwojowe i znacznie lepszą skalowalność biznesu.
W praktyce mówimy więc o architekturze warstwowej i komplementarnej. Z jednej strony mamy duże systemy zapewniające strategiczną łączność, z drugiej – konstelacje satelitów na niskiej orbicie dostarczające dane obserwacyjne i zwiększające świadomość sytuacyjną. Te elementy nie konkurują ze sobą, tylko się uzupełniają, tworząc spójny system zdolności kosmicznych państwa. W tym ekosystemie Creotech widzi swoją rolę bardzo wyraźnie: jako firmy, która już dziś rozwija i dostarcza zaawansowane rozwiązania w segmencie LEO, budując jednocześnie suwerenne kompetencje technologiczne w Polsce. Nasze podejście jest hybrydowe – z jednej strony uczestniczymy w międzynarodowych projektach i łańcuchach dostaw, z drugiej konsekwentnie rozwijamy własne produkty i systemy. W długim horyzoncie to właśnie takie podejście pozwala nie tylko być partnerem dla największych graczy, ale także stopniowo przechodzić do roli integratora coraz bardziej zaawansowanych systemów kosmicznych.
