Wyniki Sandisk rozczarowały. Mocne spadki na akcjach producenta pamięci
Amerykański producent pamięci zamknął kwartał z wynikami, które jeszcze niedawno wydawałyby się rynkową anomalią. Mimo to akcje Sandiska zanurkowały w czwartkowym handlu przedsesyjnym o 9%. Inwestorzy wysłali jasny sygnał, że w erze sztucznej inteligencji nawet spektakularny sukces to za mało, jeśli prognozy na przyszłość nie obiecują kolejnych rekordów.
To, co dzieje się obecnie wokół Sandiska, doskonale obrazuje nastroje panujące w globalnym sektorze technologicznym.
Z jednej strony mamy potężny popyt na sprzęt napędzający rozwój sztucznej inteligencji, co dla firm dostarczających komponenty oznacza złote żniwa.
Z drugiej strony wyceny giełdowe urosły do tak absurdalnych rozmiarów, że jakakolwiek rysa na nieskazitelnym wizerunku wywołuje natychmiastową wyprzedaż. Europejscy inwestorzy i przedstawiciele branży technologicznej z uwagą obserwują ten trend, ponieważ dyktuje on warunki cenowe i łańcuchy dostaw na całym naszym kontynencie.
Micron po rekordowym kwartale. Hossa trwa, ale ryzyka rosną
Skokowy wzrost w cieniu AI
Liczby z czwartego kwartału roku fiskalnego 2026 robią kolosalne wrażenie.
Skorygowany zysk na akcję wyniósł 39.25 USD przy całkowitych przychodach rzędu 8.97 miliarda USD. Aby w pełni zrozumieć skalę tego skoku, wystarczy spojrzeć na analogiczny okres ubiegłego roku, w którym firma wypracowała zaledwie 29 centów zysku na akcję i 1.9 miliarda USD przychodu. Rezultaty znacznie przebiły też konsensus analityków ankietowanych przez FactSet, którzy spodziewali się zysku na poziomie 34.96 USD na akcję i przychodów rzędu 8.48 miliarda USD.
Głównym motorem napędowym tak dynamicznego wzrostu są oczywiście centra danych.
Popyt na komponenty pamięciowe drastycznie przewyższa rynkową podaż. Najwięksi gracze chmurowi na świecie, tacy jak Amazon, Alphabet czy notująca na giełdzie drobne zyski rzędu 0.14% Meta Platforms, inwestują setki miliardów dolarów w infrastrukturę niezbędną do obsługi modeli językowych i sztucznej inteligencji.
Taka dynamika rynkowa pozwala producentom sprzętu bez oporów podnosić ceny. Dla Sandiska okazało się to prawdziwym błogosławieństwem. Przychody samego segmentu centrów danych sięgnęły w czwartym kwartale 2.98 miliarda USD, zauważalnie dystansując szacunki analityków wyceniane na 2.74 miliarda USD.
Gigant finansów buduje zaplecze dla cyfrowego dolara. Adopcja kryptowalut przekracza punkt zwrotny
Rozczarowujące prognozy i zimny prysznic
Zwykła logika podpowiada, że po takiej publikacji kurs akcji powinien poszybować.
Dlaczego więc walory spółki zaczęły gwałtownie tracić. Odpowiedź kryje się w prognozach na obecny kwartał. Zarząd szacuje, że przychody w pierwszym kwartale nowego roku fiskalnego wyniosą od 10.3 do 10.8 miliarda USD. Górna granica tych widełek wciąż mija się z wyśrubowanymi oczekiwaniami Wall Street, które celowało w 10.82 miliarda USD.
Rozczarowanie przyniosły również prognozy dotyczące zyskowności. Firma spodziewa się w bieżącym kwartale marży brutto na poziomie od 83% do 85%. Chociaż dla wielu firm to marzenie, rynek zapamiętał, że w czwartym kwartale wskaźnik ten wyniósł 84.6%.
Perspektywa braku wyraźnej dynamiki wzrostowej wywołała nerwowość, spychając notowania o 9% jeszcze przed czwartkowym otwarciem. Samo rozpoczęcie sesji przyniosło spadek kursu akcji spółki o 5.40%. To wyraźny znak, że rajd, który w tym roku wywindował akcje Sandiska o 469%, a w ciągu ostatnich 12 miesięcy przyniósł oszałamiające 3108% zwrotu, przyzwyczaił rynek do nierealistycznej perfekcji.
Fed wywołał rynkowy wstrząs. Nasdaq 100 wszedł w korektę po konferencji Warsha
Strategia na spokojniejsze czasy
Zarząd firmy wydaje się dostrzegać rynkowe zmęczenie ciągłą huśtawką nastrojów.
Podczas telekonferencji wynikowej dyrektor generalny David Goeckeler mocno zaakcentował, że firma chce za wszelką cenę wyjść z cyklu gwałtownych giełdowych wzlotów i upadków.
Jak zaznaczył, priorytetem jest budowanie spójnych i głębokich relacji z klientami, co ma umożliwić lepsze planowanie biznesowe obu stronom. Wcześniej szef firmy podsumował miniony rok fiskalny 2026 słowami o wiodącym portfolio technologicznym, skutecznym ugruntowaniu pozycji w segmencie centrów danych jako kluczowym filarze wzrostu oraz o owocnym pogłębianiu relacji z partnerami.
Obecne zawirowania wokół gigantów technologicznych to ważny barometr dla europejskiej gospodarki, która w dużej mierze musi importować moc obliczeniową i sprzęt zza oceanu.
Gigantyczne nakłady na rozwój AI napędzają globalną hossę, ale jednocześnie windują oczekiwania inwestorów do poziomów, z którymi trudno rywalizować nawet przy rewelacyjnych bilansach. Najbliższe miesiące pokażą, czy wiodący producenci sprzętu zdołają ustabilizować wyceny i zachować płynność dostaw, czy też czeka nas przedłużający się okres ostrej zmienności uderzającej w technologiczne fundamenty rynków.
Apple wyprzedza Nvidię. Maruder AI znowu najwyżej wycenianą spółką na swiecie

