Przejdź do treści

udostępnij:

Kategorie

Alert europejski: Bank Przemysłowej Dekarbonizacji. Nowy instrument KE w ramach rewizji ETS

Udostępnij

Rozpoczęło się polityczne odliczanie do jednej z najważniejszych rewizji unijnych regulacji dla przemysłu i energetyki – reformy systemu handlu uprawnieniami do emisji, czyli EU ETS. Stawką jest nie tylko dalsza redukcja emisji po 2030 r., lecz także odpowiedź na pytanie, czy dekarbonizacja stanie się źródłem przewagi konkurencyjnej Europy, czy kolejnym czynnikiem kosztowym dla przemysłu, transportu morskiego i lotnictwa.

SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY

ETS wciąż kluczowym narzędziem polityki klimatycznej UE

12 maja br. Dyrekcja Generalna ds. Klimatu (DG CLIMA) zorganizowała Okrągły Stół wysokiego szczebla, który potwierdził, że wokół EU ETS kształtuje się nowy kompromis regulacyjny. System ma pozostać głównym, rynkowym i technologicznie neutralnym instrumentem unijnej polityki klimatycznej, ale jednocześnie powinien zapewniać przedsiębiorstwom większą przewidywalność inwestycyjną. W spotkaniu uczestniczyło blisko 60 organizacji reprezentujących m.in. przemysł energochłonny, energetykę, lotnictwo i żeglugę, a także organizacje klimatyczne, analityków rynku oraz platformy aukcyjne. Komisja Europejska wskazuje, że przegląd EU ETS i mechanizmu rezerwy stabilności rynkowej (MSR) ma przygotować system na lata 2031-2040, czyli dekadę, w której UE będzie zmierzać do redukcji emisji netto o 90 proc. do 2040 r.

Z prezentacji przedstawicieli Komisji, przedstawionej podczas spotkania wynika, że EU ETS przyniósł dotychczas wymierne efekty. Emisje objęte systemem są obecnie o ok. 50 proc. niższe niż w 2005 r., a sektory ETS odpowiadały za znaczną część redukcji osiągniętych w UE. Jednocześnie Bruksela dostrzega rosnące znaczenie kwestii stabilności rynku, zwłaszcza w kontekście zmienności cen uprawnień, wpływu kosztów CO2 na ceny energii oraz konsekwencji dla łańcuchów dostaw.

Przemysł chce ochrony przed ucieczką emisji i pieniędzy na transformację

Jednym z najbardziej wrażliwych politycznie elementów rewizji EU ETS będzie przyszłość bezpłatnych uprawnień oraz mechanizmów chroniących przemysł przed tzw. ucieczką emisji, czyli przenoszeniem produkcji poza UE do państw o mniej restrykcyjnej polityce klimatycznej. Komisja Europejska sygnalizuje, że bezpłatna alokacja dla sektorów nieobjętych mechanizmem CBAM może zostać utrzymana po 2030 r. Jednocześnie ma być ona silniej powiązana z warunkami inwestycyjnymi, poprawą efektywności energetycznej oraz planami dochodzenia do neutralności klimatycznej. Oznacza to istotną zmianę podejścia – darmowe uprawnienia mają nie tylko ograniczać ryzyko utraty konkurencyjności w hutnictwie, cemencie, chemii czy papiernictwie, ale również stać się narzędziem mobilizującym realne inwestycje w redukcję emisji.

Rewizja EU ETS ma przynieść także nowe rozwiązania w obszarze finansowania przemysłowej transformacji. Komisja podkreśla, że od początku funkcjonowania systemu ETS wygenerował już ok. 260 mld euro przychodów, jednak tylko ograniczona część tych środków trafiła bezpośrednio na dekarbonizację przemysłu. W tym kontekście pojawia się koncepcja Banku Przemysłowej Dekarbonizacji, czyli Industrial Decarbonisation Bank. Pierwszy etap jego działania – Investment Booster – miałby zostać zasilony 400 mln uprawnień, co przy cenie 75 euro za tonę CO2 odpowiadałoby ok. 30 mld euro. Docelowo instrument ten miałby mobilizować nawet 100 mld euro, m.in. poprzez kontrakty różnicowe dla CO2, aukcje oraz wsparcie projektów ograniczających ryzyko inwestycji w technologie niskoemisyjne.

Czytaj także: Rząd prezentuje pierwsze szczegóły o windfall tax. Orlen pod presją

Nowe granice systemu

Rewizja EU ETS nie będzie ograniczać się wyłącznie do korekty parametrów rynku uprawnień. Komisja Europejska analizuje rozszerzenie systemu na kolejne obszary gospodarki. Wśród rozważanych kierunków znajdują się wybrane kategorie mniejszych jednostek pływających, dodatkowe segmenty lotnictwa międzynarodowego, a po 2030 r. także objęcie systemem spalarni odpadów komunalnych, spalarni odpadów niebezpiecznych oraz składowisk odpadów innych niż niebezpieczne. W sektorze morskim priorytetem ma być uproszczenie monitorowania, raportowania i weryfikacji emisji, zwiększenie wsparcia dla zrównoważonych paliw i czystych technologii napędowych oraz wzmocnienie zabezpieczeń przed obchodzeniem regulacji. W lotnictwie Komisja dąży natomiast do wprowadzenia skuteczniejszego sygnału cenowego dla emisji z połączeń pozaeuropejskich, przy jednoczesnym unikaniu podwójnych obciążeń tam, gdzie zastosowanie ma mechanizm CORSIA.

Nowością może być również włączenie do EU ETS trwałego pochłaniania CO2. Komisja podkreśla, że technologie usuwania dwutlenku węgla nie mają zastępować redukcji emisji u źródła, lecz wspierać sektory najtrudniejsze do dekarbonizacji oraz budować popyt na rozwijający się rynek „carbon removals”. Równolegle analizowane są zasady rozliczania produktów opartych na CCU oraz wykorzystania CO2 jako surowca w gospodarce. W tle tych propozycji pozostają jednak warunki podstawowe, na które konsekwentnie wskazywali uczestnicy okrągłego stołu, czyli: dostęp do konkurencyjnych cenowo źródeł energii, rozwój infrastruktury, finansowanie inwestycji, tworzenie rynków zbytu dla produktów niskoemisyjnych, przyspieszenie gospodarki obiegu zamkniętego oraz uproszczenie procedur administracyjnych.

Co z tego wynika?

Sam sygnał cenowy CO₂ nie wystarczy, aby uruchomić przemysłową transformację na skalę wymaganą przez cele klimatyczne UE. Bez dostępu do konkurencyjnych cenowo źródeł energii, odpowiedniej infrastruktury sieciowej, kapitału oraz stabilnych ram regulacyjnych europejski przemysł będzie miał ograniczoną zdolność do inwestowania w technologie niskoemisyjne. Komisja Europejska próbuje więc przedefiniować rolę EU ETS – z instrumentu postrzeganego głównie jako źródło kosztów w kierunku mechanizmu mobilizującego inwestycje i innowacje.

To kierunek racjonalny, ale obarczony istotnym ryzykiem politycznym i gospodarczym. Zbyt łagodna ścieżka redukcji może osłabić skuteczność unijnej polityki klimatycznej, natomiast zbyt restrykcyjna może zwiększyć presję kosztową i przyspieszyć utratę konkurencyjności części sektorów energochłonnych. Z perspektywy Polski kluczowe będzie, czy nowe przychody z ETS oraz planowane instrumenty finansowe rzeczywiście zostaną skierowane na modernizację przemysłu, energetyki i infrastruktury, czy też pozostaną elementem deklaratywnej agendy bez wystarczającego przełożenia na inwestycje w państwach członkowskich.


 

Udostępnij