Przejdź do treści

udostępnij:

Kategorie

„Czarny łabędź” uderza w rynek gazu. Katar ogranicza dostawy dla Orlen

Udostępnij

Sytuacja w Zatoce Perskiej zmusiła QatarEnergy do ograniczenia dostaw LNG. Trudności mogą spowodować miesięczną „wyrwę” w realizacji importu z kierunku katarskiego.

Nagłe ogłoszenie tzw. "siły wyższej" przez QatarEnergy to dla europejskiego rynku energetycznego sygnał alarmowy, który w ciągu jednej doby wywołał trzynastoprocentowy skok cen kontraktów terminowych. W obliczu paraliżu ataków irańskich na infrastrukturę w Zatoce Perskiej oraz utrudnień w Cieśninie Ormuz, globalne rynki stają przed widmem deficytu surowca, którego nie są w stanie zrekompensować nawet Amerykanie.

REKLAMA 

 

5 marca Orlen otrzymał od QatarEnergy dokument informujący o wystąpieniu tzw. "siły wyższej", czyli klauzuli zwalniającej stronę z odpowiedzialności za niedopełnienie zobowiązań z powodu przyczyn niezależnych, co w tym przypadku dotyczy dwóch dostaw LNG przewidzianych na kwiecień i początek maja.

Bezpośrednią przyczyną tej sytuacji są ataki irańskie na strategiczne zakłady w miastach przemysłowych Ras Laffan oraz Mesaieed, co wymusiło całkowite wstrzymanie produkcji skroplonego gazu ziemnego oraz produktów pokrewnych. Skala problemu jest ogromna, ponieważ Katar odpowiada za około 20 proc. globalnego eksportu LNG, zaopatrując nie tylko Europę, ale przede wszystkim rynki azjatyckie, gdzie ponad 80 proc. klientów pochodzi z takich krajów jak Chiny, Japonia, Indie, Korea Południowa czy Pakistan. To natomiast zwiastuje walkę cenową o dostawy pomiędzy głównymi importerami.

Czytaj także: Jak wojna w Iranie wpływa na bezpieczeństwo energetyczne Polski i spółki z GPW? Orlen, Unimot i Grupa Azoty

Orlen: miesięczna wyrwa w dostawach LNG

Eksperci rynkowi oraz źródła agencji Reuters wskazują, że powrót do normalności nie będzie ani szybki, ani łatwy. Według wstępnych szacunków QatarEnergy nie uruchomi ponownie swoich zakładów przez co najmniej dwa tygodnie, a po podjęciu takiej decyzji proces przekształcania gazu w paliwo superschłodzone i osiągnięcie pełnej wydajności zajmie kolejnych czternaście dni. Oznacza to co najmniej miesięczną lukę w dostawach, której nie są w stanie wypełnić istniejące rezerwy.

Minister energii Kataru, Saad al-Kaabi poinformował 6 marca Financial Times, że nawet jeśli wojna zakończy się natychmiast, Katar będzie potrzebował „tygodni lub miesięcy” na powrót do normalnego cyklu dostaw po ataku irańskiego drona na największą fabrykę skroplonego gazu ziemnego w kraju.

Warto zaznaczyć, że choć zakład w Ras Laffan dysponuje znaczną pojemnością magazynową wynoszącą około 1,8 mln m3 to zgromadzone zapasy są minimalne. Nadzieje na szybką pomoc ze strony Stanów Zjednoczonych, będących największym producentem LNG na świecie, również okazują się złudne, gdyż tamtejsze zakłady pracują już niemal na pełnych obrotach, a większość ładunków jest sztywno zakontraktowana w umowach długoterminowych.

Kurs akcji Orlen

Ograniczenie dostaw LNG. Polska ma magazyny gazu

Dla Polski ta sytuacja jest ważna, ale nie dramatyczna. Obecnie około 1/5 importowanego do naszego kraju LNG pochodzi właśnie z Kataru, co stanowi blisko 9 proc. całkowitego zużycia gazu nad Wisłą. Warto tu odnotować, że mimo zbliżającego się sezonu wiosennego krajowe magazyny gazu są wypełnione w prawie 50 proc. i podobny komfort ma w Europie tylko Hiszpania i Portugalia.

Brakujący wolumen można teoretycznie uzupełnić poprzez zakupy typu spot, na przykład z kierunku norweskiego (i innych), kwestią krytyczną pozostaje drastycznie rosnąca cena surowca. Problem dotyczy nie tylko nas, ale również Wielkiej Brytanii, Włoch, Hiszpanii oraz Belgii, która pełni rolę hubu gazowego dla Niemiec. W tle toczą się gorączkowe działania dyplomatyczne, w których Chiny starają się uzyskać od Iranu zapewnienie bezpiecznego przepływu statków przez Cieśninę Ormuz, co tylko potwierdza, że stawką jest obecnie drożność jednej z najbardziej newralgicznych arterii handlowych świata.

Ograniczenie dostaw LNG. Wnioski dla Polski i Europy

Nawet jeśli obecny konflikt zakończy się stosunkowo szybko, na rynku nieuchronnie pojawi się deficyt surowca, który trwale wpłynie na bilanse energetyczne Unii Europejskiej. Polska, mimo posiadania infrastruktury pozwalającej na elastyczność, musi liczyć się z faktem, że jest częścią większego systemu naczyń połączonych, w którym cena bezpieczeństwa właśnie gwałtownie wzrosła. Paraliż szlaków transportowych i ogłoszenie siły wyższej przez tak potężnego gracza jak Katar to lekcja, która zrodzi wiele reperkusji. Orlen z pewnością będzie dążyć do większej dywersyfikacji portfela dostaw LNG, zapewne postawi też większy nacisk na rozbudowę zdolności magazynowych. Zwolennicy OZE otrzymają natomiast kolejny argument, by rozwijać te źródła, bo są niezależne od czynnika importowego. Dla części rynku mimo restrykcji kusząca będzie się natomiast wydawać opcja ściągania rosyjskiego LNG przez pośredników. 

Czytaj także: Cena ropy mocno w górę! Atak na Iran, a polskie magazyny ropy naftowej maleją

Udostępnij