Przejdź do treści

udostępnij:

spadki_wojna
Kategorie

Jak wojna w Iranie wpływa na bezpieczeństwo energetyczne Polski i spółki z GPW? Orlen, Unimot i Grupa Azoty

Udostępnij

Widmo wojny w Iranie i napięcia w Cieśninie Ormuz kładą się cieniem na warszawskim parkiecie, stawiając największe polskie spółki w obliczu potężnej presji. Choć premier Donald Tusk zapewnia o rekordowych zapasach i bezpieczeństwie energetycznym kraju, inwestorzy reagują nerwowo – kurs Orlenu zanurkował o blisko 5 proc. a Grupa Azoty wstrzymuje zamówienia z powodu drastycznych skoków cen gazu. 

Wojna w Iranie: premier uspokaja akcje Orlenu spadają

- Cała struktura dostaw ropy do Orlenu i do Polski jest całkowicie w tej chwili bezpieczna i nie ma mowy o żadnych, nawet najmniejszych zakłóceniach. (...) Sytuacja jest absolutnie stabilna, nie ma żadnego, najmniejszego powodu do niepokoju, jeśli chodzi o dostawy i zapasy. Poziom wypełnienia systemu, tam gdzie gromadzimy paliwa, wynosi ponad 73 proc., to jest więcej niż normalnie. To jest 3 mln metrów sześcienny ropy naftowej z tendencją rosnącą, a nie malejącą - zapewnił premier Donald Tusk.

REKLAMA 

 

Premier miał najprawdopodobniej na myśli wysokie poziomy magazynowe Saudi Aramco w Sidi Kerir - czyli już po "naszej stronie" kanału Sueskiego. Wzrosły one znacząco w ostatnich miesiącach.

Tusk podkreślił, że Orlen użyje narzędzi finansowych, w tym związanych na przykład z marżą, aby ewentualne skoki cen ropy na giełdach światowych nie odbiły się. W efekcie akcje koncernu spadły wczoraj o 4,8 proc.

 

Szef rządu podkreślił również, że sytuacja jest również stabilna - jeżeli chodzi o zapasy gazu ziemnego. Dostawy gazu do polskiej gospodarki są realizowane z wydobycia własnego, gazociągu Baltic Pipe z szelfu norweskiego i terminalem LNG. Z czego większość LNG pochodzi z USA, a mniejsza część z Kataru. Marcowe dostawy od Qatargas są już w realizacji i opływają Afrykę. Pytaniem otwartym pozostają dostawy na kwiecień.

Oczywiście dla Orlenu naftoport i gazoport dają elastyczność przekierowania dostaw. Są też zapasy czy narzędzia rynkowe jak SWAP-y. Bardziej problematyczna jest kwestia ceny. Tę będzie w dużym stopniu kształtować geopolityka.

Tylko wczoraj ambasada USA w Arabii Saudyjskiej ostrzegła przed nieuchronnym atakiem rakietowym lub dronami na miasto Dhahran, gdzie mieści się siedziba Saudi Aramco. Jeden z największych na świecie magazynów ropy został natomiast uderzony przez dron. Chodzi o port Fudżajra w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.

 

Wojna w Iranie: sytuacja wpłynie na pewno na Unimot

Poza Orlenem sytuacja wpłynie na pewno na Unimot, choć koncern jest na to przygotowany. Jak podkreśla prezes Adam Sikorski: to nie brak ropy naftowej, lecz niedobór gotowych paliw może stać się największym wyzwaniem energetycznym w związku z wojną w Iranie. Kluczowe pytanie brzmi: czy paliw gotowych wystarczy dla wszystkich, gdy logistyka i remonty rafinerii w Europie Środkowej zaczną dyktować nowe warunki gry?

Po wprowadzeniu sankcji na surowce z Rosji, struktura zaopatrzenia Europy przeszła radykalną metamorfozę. Region Bliskiego Wschodu stał się kręgosłupem dostaw paliw gotowych na Stary Kontynent. Z tego powodu długotrwałe utrudnienia związane z ruchem handlowym w Zatoce Ormuz są niezwykle istotne dla rynków.

Sytuacja w naszym regionie może stać się szczególnie napięta ze względu na zbieg dwóch czynników: logistyki morskiej oraz kalendarza prac technicznych.

  • Statki z gotowymi paliwami w pierwszej kolejności rozładowują się w portach zachodniej Europy. Polska i kraje bałtyckie znajdują się na końcu tego „łańcucha pokarmowego”, co w momentach kryzysowych może ograniczać elastyczność dostaw.
  • Planowane postoje remontowe w kluczowych rafineriach w Polsce i na Litwie znacząco ograniczą lokalną produkcję. To sprawia, że rynek staje się niemal całkowicie uzależniony od importu drogą morską.

Mimo napiętej atmosfery, Polska dysponuje jednak solidnym fundamentem bezpieczeństwa w postaci 90 dni zapasów paliw gotowych.

Czytaj także: Cena ropy mocno w górę! Atak na Iran, a polskie magazyny ropy naftowej maleją

Wojna w Iranie a sytuacja Grupy Azoty

Sytuacja na rynkach gazu związana z wojną w Iranie wpływa również na Grupę Azoty. 

Grupa Azoty potwierdziła wczoraj pojawiające się w przestrzeni publicznej informacje o wstrzymaniu przyjmowania nowych, marcowych zamówień na nawozy azotowe. Zdecydowanie zdementowała jednak informacje  o wstrzymaniu produkcji. Zakłady grupy pracują wykorzystując maksymalne moce. Grupa Azoty realizuje też wszystkie zamówienia, które zostały złożone przed podaniem informacji o czasowym wstrzymaniu przyjmowania nowych zamówień.

Powodem decyzji w kwestii ograniczenia nowych zamówień jest niestabilna sytuacja na rynku gazu. 2 marca cena gazu tj. podstawowego surowca do produkcji nawozów azotowych wzrastała 35 – 50  proc.  3 marca wzrosty sięgały kolejnych 30 proc.

Producenci nawozów spoza Europy (Egipt, Algieria, Chiny, USA) zdecydowali się na natychmiastowe podwyżki cen nawozów (45-70 USD/mt). Przyjmowanie zamówień na dotychczasowych warunkach przy tak drastycznym wzroście kosztów narażałoby Grupę Azoty na negatywne konsekwencje. 

Wojna w Iranie: Trump uspokoi sytuację w Cieśninie Ormuz?

Aby zneutralizować działania Iranu, atakującego statki w Cieśnienie Ormuz, Stany Zjednoczone zdecydowały się na dwutorowe działanie: ekonomiczne gwarancje dla armatorów oraz militarną osłonę w Cieśninie Ormuz. Wykorzystanie administracji finansowej USA (Korporacji Rozwoju Finansowania) do ubezpieczania statków to próba uspokojenia rynku przy jednoczesnym pokazie siły US Navy. Wcześniej Hapag-Lloyd wprowadził dopłatę wojenną w wysokości 1500 dolarów za TEU (kontener 20-stopowy). Dopłaty zapowiedział też Maersk.

Prezydent Trump jasno dał do zrozumienia, że Ameryka nie dopuści do paraliżu energetycznego świata. Piłka jest teraz po stronie Irańczyków, którzy mogą odpowiedzieć agresją wobec konwojowanych jednostek. Warto jednak zauważyć, że ewentualne zaostrzenie konfliktu na morzu obnaży intencje Teheranu, utrudniając mu stawianie się w roli ofiary zagranicznej agresji.

Udostępnij