7 inwestorskich grzechów głównych Getbacka | StrefaInwestorow.pl
Obrazek użytkownika Rafał Irzyński
09 mar 2018, 09:26

7 inwestorskich grzechów głównych Getbacka

Spółka Getback jest obecna na giełdzie stosunkowo niedługo. Po udanym IPO w połowie 2017 roku, kurs akcji mocno zyskiwał na wartości. Z 18,50 zł wzrósł do 28,55 zł. Potem za sprawą pogorszenia sentymentu do branży zaczął się osuwać. Dzień przed ogłoszeniem planów emisji akcji od szczytu kurs akcji GetBack spadł praktycznie dokładnie tyle samo, o ile zostały przecenione w tym czasie akcje spółki Kruk.

Kurs akcji Getback (góra) vs Kruk (dół) od IPO pierwszej spółki na GPW

GBK vs KRU

Od swoich historycznych maksimów z 2017 roku akcje Getback do 1 marca straciły około 43%. Mniej więcej w tym samym czasie notowania spółki Kruk od szczytu spadły o 42%. Do tego momentu można było stwierdzić, że obydwie spółki „chodzą tak samo”. 2 marca 2018 roku Getback ogłosił jednak plany wielkiej emisji akcji. Oto 7 grzechów głównych spółki Getback, które sprawiają, że jej akcje są dużo poniżej ceny emisyjnej z IPO w 2017 roku.

Zobacz także: Emisja akcji GetBack. Jak będzie wyglądała oferta akcji w SPO

Grzech 1. Duża emisja akcji, z rozwodnieniem do nawet 70%

Zapotrzebowanie na 1 mld zł nowego kapitału ze strony Getback da się uzasadnić zamiarem kontynuacji dynamicznego rozwoju firmy i obniżeniem kosztów finansowania długu. Nowy kapitał pomógłby obniżyć wysokie koszty finansowania. Jednak zgłoszenie zapotrzebowania na tak duży kapitał od inwestorów musiało skutkować nieprzychylnością rynku. Pewne jest bowiem to, że duzi inwestorzy zawsze będą chcieli jak najtaniej kupić akcje. Dlatego jest to grzech numer jeden. Przy tak dużej emisji akcji przecena notowań Getback musiała nastąpić.

Sama emisja akcji bowiem nie może dziwić. Wystarczy przypomnieć o czym często rynek zapomina, że pod koniec 2016 roku KRUK przeprowadził emisję 1 mln akcji po cenie emisyjnej 215 zł. Rozwodnienie wynosiło nieco ponad 5%, a cena sprzedaży akcji w ofercie prywatnej była z niewielkim dyskontem (jednocyfrowym) od ceny rynkowej sprzed komunikatu. Dodatkowo, cena emisyjna była podana od razu. Tamta decyzja nie wywołała wielkich kontrowersji, pomimo że ostatnio kurs akcji KRUK spadł poniżej ceny emisyjnej i zapalił 205 zł.

Getback mógłby podążyć tą ścieżką. Wraz z poprawiającymi się wynikami i rosnącym kursem akcji w drodze budowy przyspieszonej książki popytu, mógłby co roku emitować do 10% nowych akcji i w ten sposób wykorzystywać swoją obecność na rynku giełdowym. Jednak z drugiej strony istniałby nawis podażowy, ponieważ rynek nie wierzyłby, że po kolejnej emisji ta jest już ostatnią.

Grzech 2. Brak ustalonej ceny za nowe akcje

Aby nie dopuścić do wodospadu na wykresie akcji Getbacka, zarząd mógł z góry zaproponować minimalną cenę emisyjną. Jak wiemy, nie zrobił tego i rynek postanowił sam wyznaczyć dogodną dla siebie cenę. Jak wiadomo, to akcjonariusze na walnym zgromadzeniu zdecydują o ostatecznym kształcie uchwały o emisji akcji, ale pozostawienie wolnego pola dla rynku bez wskazania minimalnej ceny emisyjnej przez zarząd, dało pole do popisu sprytnym inwestorom.

Teraz to oni mają ponad 3 tygodnie do WZA (walnego zgromadzenia akcjonariuszy) i mogą wywierać presję na kurs akcji i zrobić z nim co tylko zechcą. Zwykła zapowiedź prezesa Kąkolewskiego o zamiarze pozyskania 1 mld zł przy emisji 70 mln akcji w dwóch etapach, poniekąd wskazuje na cenę akcji w okolicach 14 zł, ale bez odpowiednich zapisów, to może być zbyt mało.

Grzech 3. Emisja akcji GetBack bez prawa poboru

Jak ma się czuć akcjonariusz Getback, którego pozbawia się prawa poboru do nowych akcji? Źle! Po to wymyślono prawo poboru, aby zapewnić elastyczność i możliwość wyboru dla dotychczasowych akcjonariuszy, czy chcą utrzymać swoje zaangażowanie w spółce czy odstąpić swoje prawa komuś innemu. Inwestor, który dysponuje prawami poboru może je wykonać i objąć akcje nowej emisji po niższej cenie od rynkowej, lub może je sprzedać, „odzyskując” dzięki temu różnicę między ceną rynkową akcji, a niższą ceną emisyjną nowych akcji.

Pozbawienie prawa poboru dotychczasowych akcjonariuszy wraz z ogłoszeniem dużej emisji bez ceny minimalnej, to skazanie inwestorów w najlepszym przypadku na okresowe straty. Przypomnijmy, że w IPO, które miało miejsce w lipcu 2017 roku, akcje kupiło 3 641 inwestorów indywidualnych po cenie 18,5 zł. W zapowiedzianym kształcie oferty sprzedaży nowych akcji, jedynie akcjonariusze posiadający ponad 0,5% akcji, będą mieli pierwszeństwo do objęcia nowych akcji. W praktyce oznacza to, że oferta jest skierowana przede wszystkim do inwestorów instytucjonalnych.
 

DSC00585-001

Grzech 4. Słabość większościowego akcjonariusza

Poprzedni grzech można jednak rozgrzeszyć. Głównym akcjonariuszem Getback jest obecnie pośrednio fundusz Abris Capital Partners poprzez spółkę DNLD Holdings S.a.r.l. która posiada obecnie 60% akcji Getback. Przypomnijmy, że w 2016 roku Idea Bank sprzedał wszystkie akcje Getback spółce Abrisa za 825 mln zł. W ubiegłorocznym IPO sprzedał on część akcji, przy wycenie spółki na poziomie 1,85 mld zł. Nawet po tak dużej przecenie akcji Getback, Abris jest nadal na solidnym plusie na swojej inwestycji, gdyż obecna wycena Getback wynosi około 1,2 mld zł. Neutralna postawa głównego akcjonariusza przy pozyskaniu świeżego kapitału do spółki, wskazuje na jego słabość.

Patrząc na przykłady z historii, główny akcjonariusz mógłby wiele zrobić, aby nie dopuścić do takiego rozwoju wypadków. Po pierwsze, mógł sam objąć nowe akcje w ofercie prywatnej np. po niższej cenie od rynkowej, ale wówczas byłaby to oferta celowana do jednego podmiotu. Tym samym inni inwestorzy, chcący wejść do akcjonariatu Getback, musieliby kupować akcje z rynku. Drugą możliwością byłaby sprzedaż pewnego pakietu posiadanych akcji przez Abris do inwestorów instytucjonalnych, a następnie objęcie nowych akcji również w ofercie prywatnej celowanej do głównego akcjonariusza. Taka formuła byłaby podobna do tej stosowanej przez KRUK, zaskoczyłaby rynek i nie skazywałaby inwestorów na niepewność aż do walnego. Jak widać, przy wsparciu głównego akcjonariusza można było wyjść obronną ręką z całej tej sytuacji i nie dopuścić do tak dużej przeceny akcji. Za ten grzech trudno winić prezesa Kąkolewskiego.

Grzech 5. Zbyt duże inwestycje, które wywołały potrzebę nowego kapitału własnego

Dla jednych to może nie być grzech, ale dla nas jednak tak. W lipcu 2017 roku po IPO do spółki wpłynęło 370 mln zł. Te środki w dość szybkim czasie zostały zainwestowane w nowe portfele wierzytelności. Podwyższenie kapitałów własnych umożliwiło też zwiększenie długu w postaci kredytów i obligacji. Dzięki lewarowi, Getback mógł łącznie pozyskać finansowanie w wysokości około 1 mld zł. Tylko w IV kwartale ubiegłego roku, spółka wydała 336,5 mln zł na zakup nowych portfeli. W całym 2017 roku nabycia portfeli wierzytelności wyniosły 1,92 mld zł, a rok wcześniej było to 911,9 mln zł. Na tym spółka nie poprzestała. W połowie 2017 roku Getback kupił bowiem 99,38 proc. akcji EGB Investments za 207,6 mln zł.

Początek 2018 roku spółka rozpoczęła znowu z dużym przytupem. W Hiszpanii nabyła portfel o wartości 2,7 mld zł. Równolegle Getback informował o pozyskiwaniu nowego kapitału dłużnego. Tutaj z góry należy przyznać, że warunki na jakich spółka się zadłuża są atrakcyjne. Dla przykładu w ostatnich dniach, jeden z londyńskich banków zadeklarował udzielenie finansowania w kwocie do 250 mln zł przy oprocentowaniu WIBOR 3M+175 p.p. Była to informacja pozytywna, bo żadna firma z branży nie ma takiego kosztu kapitału. Jednak patrząc na rosnące wskaźniki zadłużenia, kończy się już miejsce do pozyskiwania kolejnego długu, bez zwiększenia bazy kapitału własnego.

Naturalnym wydaje się więc, że aby Getback mógł kontynuować dotychczasową dynamikę rozwoju, co nieodzownie łączy się z nabywaniem kolejnych portfeli wierzytelności, musi zwiększyć poziom kapitałów własnych. Pozyskanie około 1 mld zł nowego kapitału własnego, umożliwi ponownie wykorzystanie lewara, ale pytanie czy należy to robić tak szybko, a nie poczekać aż ostatnie inwestycje przyniosą efekty.

Grzech 6. Zbyt duże ułatwienie wejścia do akcjonariatu dla zagranicznych inwestorów

Prezes Getback na antenie Parkiet TV mówił o bardzo dużym zainteresowaniu spółką zagranicznych inwestorów. Konstrukcja zapowiedzianej emisji akcji jest stworzona tak, aby ułatwić wejście do akcjonariatu dużych, zagranicznych inwestorów. To do nich będzie zaadresowana oferta objęcia 50 mln nowych akcji w drugiej transzy, po cenie nie niższej, niż ta obowiązująca w pierwszej transzy dla obecnych akcjonariuszy instytucjonalnych. W ten sposób na pierwszym miejscu postawiono interes spółki w postaci pozyskania nowego kapitału, a na dalszy plan zepchnięto interes akcjonariuszy, dla których istotny jest kurs akcji i wynik ich inwestycji.

Cenę emisyjną w dużej mierze będą ustalać krajowi inwestorzy instytucjonalni. Włączenie do pierwszej puli inwestorów zagranicznych mogłoby sprawić więc, że ostateczna cena emisyjna akcji byłaby nieco wyższa niż ostateczna cena w przypadku rozdzielania obydwu pul akcji.

Grzech 7. Opóźnienie publikacji raportu rocznego za 2017 rok

Niepewność wśród akcjonariuszy może wzmagać też data publikacji raportu rocznego za 2017 rok i tym samym wyników za IV kwartał ubiegłego roku. Publikacja dobrych wyników przed emisją spowodowałaby na pewno wyższą cenę akcji. Tymczasem, publikacja raportu została wyznaczona na 30 kwietnia 2018 roku. Oznacza to, że emisja akcji może być przeprowadzona jeszcze przed datą upublicznienia najnowszych wyników finansowych Getback. Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy zaplanowane jest na 28 marca br. i na nim ma zostać podjęta uchwała zatwierdzająca kształt emisji akcji.

Grzechów Getback na pewno jest więcej. Co jeszcze budzi wasze wątpliwości i pytania? Do walnego zgromadzenia akcjonariuszy, na którym zostaną podjęte ostatecznie decyzje o emisji akcji pozostało trochę czasu. W tym momencie zapowiadamy, że zgłosimy się do spółki, aby wyjaśniła nam te wszystkie kwestie i wątpliwości oraz odpowiedziała na te pytania.

Zobacz także: Analiza IPO GetBack: Czy warto kupić akcje debiutującej spółki?

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.