Intel cofa się po mocnych wzrostach. Analitycy ostrzegają przed bańką na spółkach półprzewodnikowych
Seria spadków na akcjach Intela coraz mocniej rzuca się w oczy, ale sama w sobie nie przesądza jeszcze o zmianie długoterminowej historii spółki. Po wcześniejszym, bardzo mocnym rajdzie inwestorzy zaczęli po prostu realizować zyski, a wraz z korektą wróciła stara wątpliwość - czy wyceny producentów chipów nie urosły szybciej niż fundamenty.
Intel bije prognozy i mierzy w historyczny rekord. Akcje rosną o 20% po wynikach Q1
W ciągu pięciu kolejnych sesji akcje Intela spadły o 16%, a przed wtorkowym otwarciem rynek wskazywał jeszcze około 3% zniżki.
To oznaczało ryzyko szóstej z rzędu spadkowej sesji. Nastroje zmieniły się wyraźnie, zwłaszcza że między 30 marca a 11 maja kurs wzrósł o ponad 200%.
Akcje Intela są dostępne na platformie SaxoTraderGo pod tym linkiem
Szeroki ruch w sektorze
Jeszcze 15 maja przecena była częścią szerszego ruchu w całym sektorze. Intel tracił wtedy 5,7% i kosztował 109,32 USD, AMD spadał o 4,2%, a Arm Holdings o 7,5%. Inwestorzy zaczęli zamykać część pozycji po historycznie mocnym wzroście napędzanym entuzjazmem wokół sztucznej inteligencji i popytu na układy wykorzystywane w serwerach AI.
To właśnie ten wątek coraz częściej pojawia się w komentarzach analityków.
Z jednej strony rynek nadal zakłada, że spółki z branży półprzewodników skorzystają na boomie AI. Z drugiej rośnie obawa, że notowania zaczęły dyskontować zbyt idealny scenariusz i ignorują zwykłą presję konkurencyjną, która prędzej czy później wraca do gry.
Ostrzeżenia analityków
Na to zwracał uwagę Michel Lerner z UBS, kierujący HOLT, czyli modelem oceny wyników operacyjnych i wyceny spółek. Według UBS firmy z obszaru półprzewodników powiązanych z AI zmierzały w tym roku do średniego zwrotu CFROI na poziomie 30%.
Problem polega na tym, że historycznie takie wyniki rzadko okazują się trwałe, bo tylko jedna na pięć spółek utrzymuje CFROI na takim poziomie jeszcze po 10 latach.
Lerner ostrzegał też, że rynek może być po prostu zbyt rozgrzany historią AI. W jego ocenie wzrost amerykańskich akcji w kwietniu był ruchem wyjątkowo mocnym na tle ostatnich 25 lat i odstawał od porównywalnych miesięcznych okresów. Innymi słowy, rynek zaczął zachowywać się tak, jakby cykl dla spółek AI miał rządzić się innymi zasadami niż dla reszty rynku.
Intel na tle rynku
To nie znaczy jednak, że Intel został wrzucony do jednego worka z najbardziej oderwanymi wycenami.
Jay Goldberg z Seaport ocenił, że część spółek półprzewodnikowych rzeczywiście wyprzedziła fundamenty, ale Intel i AMD mają relatywnie dobrą szansę szybciej dorosnąć do obecnych poziomów wycen. Właśnie dlatego obecna korekta może być odbierana bardziej jako schłodzenie nastrojów niż sygnał, że teza inwestycyjna całkowicie się rozsypuje.
Dodatkowym elementem układanki pozostaje polityka. W sierpniu 2025 roku Donald Trump poinformował, że rząd USA obejmie około 10% udziałów w Intelu, a według medialnych relacji ogłosił to podczas rozmowy z reporterami w Gabinecie Owalnym.
Ten ruch był przedstawiany jako część szerszego wsparcia dla krajowego sektora półprzewodników.
Nadal jest miejsce na optymizm
Bardziej optymistycznie na perspektywy Intela patrzy też Benchmark.
Cody Acree po spotkaniu z przedstawicielami spółki ocenił, że inwestorzy nadal mogą nie doszacowywać potencjału zysków Intela w 2027 i 2028 roku oraz mnożników, jakie rynek może mu wtedy przypisać.
Podtrzymał rekomendację kupuj i podniósł cenę docelową akcji do 140 USD z 105 USD, co według tej wyceny oznaczało jeszcze 30% potencjału względem poniedziałkowego zamknięcia.

