Alert europejski: 5%, które może zmienić wszystko. Międzynarodowe jednostki emisji w strategii UE 2040
W ostatnich tygodniach Komisja Europejska rozpoczęła prace nad ramami prawnymi umożliwiającymi wykorzystanie międzynarodowych jednostek emisji do realizacji celu redukcji emisji o 90 proc. do 2040 r. To potencjalnie przełomowy element architektury klimatycznej po 2030 r., który może zmienić bilans kosztów transformacji. Równocześnie rodzi również obawy dot. integralności środowiskowej i konkurencyjności unijnej gospodarki.
SUBSKRYBUJ NASZ NEWSLETTER LEGISLACYJNY
REKLAMA
Nowy etap wdrażania europejskiego prawa klimatycznego
Opublikowane przez Komisję Europejską zaproszenie do zgłaszania uwag dotyczy przygotowania ram prawnych dla wykorzystania międzynarodowych jednostek emisji w realizacji celu klimatycznego UE na 2040 r. W tym obszarze organ wykonawczy UE jasno wskazuje, że chodzi o wdrożenie zmienionych przepisów europejskiego prawa klimatycznego, które przewidują możliwość uwzględnienia – od 2036 r. – do 5 proc. emisji netto z 1990 r. w formie jednostek międzynarodowych.
To konsekwencja politycznego porozumienia w sprawie 90% redukcji emisji netto do 2040 r. względem 1990 r. Mechanizm ma jednak charakter ograniczony i uzupełniający wobec działań krajowych. Komisja w tym obszarze zastrzegła możliwość przeprowadzenia pilotażu w latach 2031-35, który pozwoliłby przetestować funkcjonowanie całego mechanizmu.
Elastyczność odmieniana przez wszystkie przypadki
Propozycja wpisuje się w szerszy przegląd polityki klimatyczno-energetycznej po 2030 r., obejmujący m.in. system EU ETS, rozporządzenie ESR czy regulacje LULUCF. O dwóch ostatnich aktach pisaliśmy w poprzednim alercie. Międzynarodowe jednostki emisji mają jednak stanowić element większej układanki, który zapewni większą elastyczność. Docelowo ma być to narzędzie, które pozwoli zoptymalizować koszty transformacji bez podważania ambicji klimatycznych.
Komisja Europejska wielokrotnie podkreślała, że osiągnięcie neutralności klimatycznej do 2050 r. wymaga transformacji wszystkich sektorów gospodarki oraz zwiększenia pochłaniania CO2. Polityka redukcji emisji po 2030 r. musi więc zapewnić „pewność i oszczędność kosztową”, aby przyciągnąć inwestycje i utrzymać konkurencyjność europejskiego przemysłu. W tym kontekście ograniczone wykorzystanie jednostek międzynarodowych ma wspierać globalne wysiłki klimatyczne, a zarazem zmniejszać presję kosztową w UE.
Jakość kluczem do sukcesu
Transformacja w kierunku neutralności klimatycznej oznacza wzrost inwestycji, realokację kapitału i zmiany w strukturach produkcji oraz konsumpcji. Włączenie kredytów międzynarodowych może zmodyfikować tempo i kierunek tych zmian. Komisja zapowiedziała już porównanie kosztów wykorzystania jednostek z kosztami równoważnych działań krajowych, aby zagwarantować, że mechanizm nie podniesie łącznych kosztów osiągnięcia celu 90 proc.
W kontekście samego mechanizmu – kluczową kwestią pozostaje jakość jednostek. Będą one musiały pochodzić z wiarygodnych i transformacyjnych działań, wspierających państwa trzecie na ścieżce zgodnej z celem 1,5°C. Przewidziano w tym zakresie analizę ryzyk trwałości i odwracalności redukcji emisji, a także ocenę sposobu podziału korzyści z łagodzenia zmian klimatu między UE a państwami partnerskimi. To sygnał, że Bruksela chce uniknąć powtórki z pierwszej dekady EU ETS, kiedy niskiej jakości kredyty zewnętrzne osłabiały bodźce do redukcji emisji w Europie.
Ścieżka legislacyjna
Zarówno wstępne, jak i właściwe konsultacje publiczne tj. kwestionariusz zostały uruchomione 9 lutego br. Zainteresowane strony będą mogły zabrać głos do dnia 4 maja br. Po tym terminie nastąpi analiza wniesionych uwag, za którą odpowiedzialna jest Dyrekcja Generalna ds. Klimatu (DG CLIMA).
Całość prac ma się zakończyć publikacją prezentacją nowych zmian legislacyjnych w IV kwartale br. Inicjatywa ta jest bowiem powiązana z dwiema innymi inicjatywami: przeglądem krajowych celów i wariantów dotyczących elastyczności w ramach polityki klimatycznej UE po 2030 r. oraz przeglądem rozporządzenia w sprawie zarządzania unią energetyczną.
Co z tego wynika?
Propozycję Komisji niestety nie można określić jako „furtkę” do ucieczki od redukcji w UE, lecz próbę wprowadzenia kontrolowanej elastyczności w systemie, który po 2030 r. stanie się – prawdopodobnie – jeszcze bardziej restrykcyjny. Limit 5 proc. oznacza, że zdecydowana większość wysiłku redukcyjnego będzie musiała nadal zostać zrealizowana w samej Unii. Jednocześnie nawet tak ograniczony margines może mieć znaczenie dla kosztów transformacji w sektorach trudnych do dekarbonizacji.
Kluczowe będzie jednak to, czy UE zdoła stworzyć właściwy system certyfikacji i rozliczania jednostek. Jeśli mechanizm zostanie zaprojektowany zbyt liberalnie, grozi to podważeniem wiarygodności polityki klimatycznej. Jeśli zbyt restrykcyjnie – może okazać się martwym przepisem.
Dla państw członkowskich i przemysłu oznacza to początek debaty o nowym porządku, który musi pogodzić ambicję oraz pragmatyzm. Równocześnie dla partnerów zewnętrznych to sygnał, że UE chce budować globalny rynek redukcji emisji oparty na wysokich standardach.
