Co oznacza konflikt na bliskim wschodzie dla Unimot. Spółka przedstawiła szanse i zagrożenia
Bardzo dużo dzieje się obecnie wokół rynków paliw płynnych i gazu za sprawą wojny w Iranie i blokady Cieśniny Ormuz. Zarząd grupy Unimot, podmiotu bezpośrednio związanego z obecną sytuacją makroekonomiczną, odniósł się do czynników wpływających na pozycję spółki. Jak podkreślił na webinarze prezes Adam Sikorski: „Dzisiaj uspakajamy”.
Otoczenie biznesowe pozostaje jednak wysoce zmienne, co wymaga od firmy ciągłego monitorowania rynku i elastyczności. Sytuacja związana z dostępnością surowców ewoluuje z dnia na dzień. Prezes Adam Sikorski zaznaczył:
REKLAMA
Zastrzegamy, że sytuacja jest tak dynamiczna, że to co mówimy dzisiaj, może być już jutro nieaktualne, ale jako zarząd jesteśmy zobowiązani do przygotowania scenariuszy i podzielenia się z państwem, jak ta sytuacja ma wpływ na działalność Unimotu
Podsumujmy więc czynniki ryzyka i szanse dla Unimot w obecnej sytuacji rynkowej. Zacznijmy od zagrożeń.
„Czarny łabędź” uderza w rynek gazu. Katar ogranicza dostawy dla Orlen
Ryzyka logistyczne i podażowe
Podstawowym czynnikiem ryzyka na rynku pozostają zakłócenia w transporcie morskim, co przekłada się na wzrost kosztów frachtu oraz problemy z dostępnością tankowców. Przez Cieśninę Ormuz przechodzi 90% eksportu ropy z Arabii Saudyjskiej, Kuwejtu i Kataru, a zablokowana część mocy produkcyjnych rafinerii na Bliskim Wschodzie (odpowiadająca za 10%-12% tamtejszego potencjału) silnie oddziałuje na łańcuchy dostaw. Mimo że większość tego surowca trafia do Azji, europejscy importerzy również odczuwają presję.
Wydawałoby się że tylko azjatyckie rynki mogłyby ucierpieć na tym, co nie jest prawdą. Gdyż dziś wszyscy konkurują o te same baryłki. Kraje azjatyckie chcą teraz kupować z tych samych miejsc, gdzie my kupowaliśmy. Musimy więc na to patrzeć jak na wyzwanie. Rynek układa się po prostu od nowa, tak jak to miało miejsce w 2022 r. po rozpoczęciu działań na Ukrainie i po sankcjach
– wyjaśnia ten mechanizm Adam Sikorski.
Powyższa sytuacja wywołała szok cenowy, skutkujący m.in. skokowym wzrostem cen oleju napędowego (o 38%), nieprzetworzonej ropy (o 13%) oraz paliwa lotniczego (o 80%). Gwałtowny wzrost premii zakupowych do 50 USD za tonę pokazuje wagę problemu.
Muszę to powiedzieć, jest to premia wyższa, niż po wprowadzeniu sankcji i rozpoczęciu wojny w Ukrainie. Ta premia przebiła już o kilkanaście dolarów tamtą sytuację. My to odbieramy jako czynnik , może nie negatywny, ale pokazujący jak rynek tę sytuację uważa za poważną
– zauważa Sikorski.
To może być wszystko chwilowe, ale pokazuje, że ten skok był bardzo gwałtowny
– dodaje prezes.
Z kolei Filip Kuropatwa, członek zarządu ds. finansowych, zauważa, że rynek był ostatnimi wydarzeniami zaskoczony:
Rynki ropy bardziej się przygotowywały na te wydarzenia, jednak to tak długie zamknięcie Cieśniny Ormuz wszystkich zaskoczyło i zaczęło mocniej uderzać w produkty
Częściowym wentylem bezpieczeństwa pozostają alternatywne źródła produkcji.
OPEC jest w stanie regulować wydobycie ropy. Może zastąpić produkcją w innych krajach. Wróciła też na rynek Wenezuela. USA też jest w stanie uruchomić przy takich cenach dodatkowe moce produkcyjne. Ale liczba rafinerii jest ograniczona
– wskazuje Adam Sikorski.
Zawirowania dotknęły również rynku gazu ziemnego, którego notowania w Europie skoczyły o 72% wskutek ograniczeń w dostawach LNG z Kataru.
Europa nie jest głównym odbiorcą, ale Azja gdzieś się musi zwrócić po dostawy, więc będziemy konkurowali o te same wolumeny. Rynek układa się całkowicie od nowa
– zaznacza prezes.
Taka sytuacja nie jest dobra z perspektywy finansowej spółki:
To jest negatywny czynnik jeśli chodzi o nasz biznes. Wytrąca to rynek z sinusoidalnego cyklu lato-zima, na którym możemy zarobić
– zauważa Filip Kuropatwa
Ekstremalne „backwardation”
Kolejnym poważnym obciążeniem operacyjnym jest obecna krzywa terminowa rynków surowcowych.
To co nas najbardziej boli czyli „backwardation” Rynek znajduje się w sytuacji ekstremalnego „backwardation” czyli przyszła cena jest niższa niż obecna
– wskazuje Adam Sikorski.
Szerzej, obecną sytuację nakreśla Filip Kuropatwa szczegółowo opisując wpływ tego zjawiska na wymogi kapitałowe firmy:
Są dwie strony „backwardation”. Jednej której nie lubimy: my jako importer, by zaoferować paliwo musimy mieć operacyjne zapasy. Rynek antycypuje to, że w przyszłości sytuacja się poukłada w jakiś sposób i się ustabilizuje. Póki co, w krótkim terminie, mamy kłopot, niezbilansowany rynek, mamy ryzyka. Ceny przyszłe terminowe są niższe niż ceny natychmiastowe. Przed piątkiem (przed wojną w Iranie która zaczęła się w sobotę – przyp. red.) „backwardation” utrzymywało się na poziomie 20 USD, co nas boli, ale to było do zniesienia. Jak rynek spotowy zaczął wyskakiwać do góry od poniedziałku, to z każdym wzrostem cen, ceny terminowe nie reagowały tak gwałtownie – rosły wolniej. „backwardation” wzrosło nawet do 200 USD za tonę. Ale będziemy też mówili o drugiej stronie, tej pozytywnej – o tym później.
Dodatkowymi czynnikami, na które narażona jest działalność Unimotu w takich warunkach, są wyższe koszty finansowania, potrzeba większego angażowania kapitału obrotowego oraz potencjalne spowolnienie gospodarcze wynikające z wyższej inflacji.
Kurs akcji Unimot
Szanse rynkowe dla Unimot
Pomimo istotnych wyzwań, gwałtowne zmiany na rynkach surowcowych stanowią dla Unimotu środowisko do generowania ponadprzeciętnych zysków i budowania trwałych, i co ważniejsze, długoterminowych relacji z klientami. Zjawisko backwardation posiada także wymiar korzystny z perspektywy zabezpieczania marż. Wyjaśnił to Filip Kuropatwa:
Pozytywną stroną „backwardation” jest to, że możemy zaoferować klientom dobre ceny terminowe na dostawy paliw w przyszłych okresach taniej niż teraz. My to robimy już od jakiegoś czasu. Dla przykładu teraz paliwo jest w cenie powyżej 7 zł, ale paliwo z dostawą w lipcu-sierpniu można już kupić o złotówkę taniej. To właśnie wynika z tego, że terminowe ceny są niższe i możemy kupić na rynkach termiowych paliwo i dostarczyć je w sierpniu za 6,30 zł już w tej chwili. Pytanie oczywiście jest takie, po ile paliwo będzie w sierpniu, jest to produkt, który zawsze łączy się z ryzykiem, ale ta cena jest możliwa do zafixowania. Mamy wielu klientów którzy są odbiorcami paliwa, ale uczestniczą w realizacji przetargów więc dla nich jest kluczowe by znać tę cenę już teraz. Na tym mocno korzystamy.
Prezes Adam Sikorski zwrócił uwagę na potencjał sprzedażowy tego rozwiązania wśród przedsiębiorców:
Trochę to autoreklama, ale jest to produkt, który mamy od dawna, a na Polskim rynku jest bardzo mało, w których cena jest zabezpieczona. Patrząc na rynki zachodnie, tam jest bardzo dużo cen za-hedge-owanych, Klient, który np. buduje drogę, chce za-hedgeować, nie chce spekulować na cenie paliwa. Więc to co my oferujemy jest zabezpieczeniem ceny. Mamy duże zainteresowanie tym tematem. Więc liczymy, że ten moment, będzie takim momentem, gdzie nasza oferta spotka się z jeszcze większym zainteresowaniem.
Stabilność rynku LPG
Segmentem, który wykazuje dużą odporność w dobie trwającego kryzysu, jest gaz LPG. Pomimo częściowego wstrzymania dostaw z Saudi Aramco, rynek ten opiera się mocnym wahaniom. Sprzyja temu rosnąca rola Stanów Zjednoczonych jako kluczowego eksportera.
Jest planowany znaczny wzrost możliwości eksportowych Stanów Zjednoczonych jeśli chodzi o gaz LPG. Jest to dobra informacja dla nas. Nowe moce przeładunkowe w USA już są uruchomione. Mówimy tu o dużych statkach
– precyzuje Adam Sikorski.
Dywersyfikacja zastosowań tego surowca pozwala Unimotowi przejmować klientów z rynku gazu ziemnego.
Dlaczego LPG jest bardzo ważny? Gdyż również używany jest w przemyśle chemicznym. My mamy klientów „dual fuel” i są w stanie przejść szybko z gazu ziemnego na gaz propan. Gaz ten stał się konkurencyjny i zaczęliśmy wysyłać ten gaz do klientów przemysłowych. Przypominam, że mamy terminal w Wilhelmshaven i on już pracuje pełną mocą
– wyjaśnia strategiczne znaczenie tego trendu prezes Sikorski.
Stąd perspektywy dla tego segmentu rysują się wysoce optymistycznie.
W gazie propan czujemy się bardzo dobrze i to jest woda na młyn tego co się będzie działo w średnim okresie w Unimot
– dodaje prezes.
Środowisko wysokiej zmienności
Nagłe wstrząsy podażowe naturalnie promują spółki o rozbudowanej infrastrukturze, elastycznych strategiach zakupowych i stabilnej pozycji bilansowej. Unimot bardzo szybko odnotował gwałtowne zwyżki w wolumenach sprzedaży.
Od poniedziałku widzimy wyraźny wzrost. Wydania na terminalach wzrosły o 40% poniedziałek do poniedziałku. Wyraźnie widać zwiększony ruch na terminalach, zwiększone zainteresowanie stacji paliw, żeby zbudować zapasy. Widzimy też co się działo na naszych stacjach Avia. Mamy wyraźny wzrost, jeśli chodzi o sprzedaż. To jest 60%. Jest to bardzo dużo. Lecz trzeba też o tym powiedzieć, że to jest trochę odłożona sprzedaż. Ktoś kto zatankował wcześniej, później kupi mniej
– tłumaczy Adam Sikorski.
Skomplikowane otoczenie uwypukla przewagi konkurencyjne Unimotu jako tradera potrafiącego działać pod presją czasu.
Wiecie państwo, że naszym DNA jest zmienność cen surowców i umiejętność dostosowania się. Pływamy w tym jak ryba w wodzie. Ten trudny czas, jest takim naszym pięć minut, gdzie doświadczenie naszego zespołu możemy najlepiej pokazać. Pracujemy od soboty 24/7 po to byśmy przede wszystkim mieli zabezpieczony towar i mieli co sprzedawać. Mamy dobrą dywersyfikację dostaw, mamy dobrze zdywersyfikowane kontrakty zakupowe. Część jest na formułach długoterminowych z gwarantowanymi terminami. Bardzo pozytywnie patrzymy na rynek LPG
– podsumowuje prezes.
Okresy niepewności są też dla spółki momentem budowania renomy godnego zaufania dostawcy. Prezes Sikorski podsumował to z perspektywy relacji B2B:
Co ważne, w tak trudnych czasach klienci zawsze się zwracają do firm, które gwarantują długoterminowe dostawy. W dobrych czasach paliwo można kupić w wielu miejscach, ale przychodzi taki moment, że rynek pokazuje prawdę. Nie ukrywamy, że to jest właśnie ten moment, kiedy możemy pokazać, że jesteśmy bardzo poważną firmą i jesteśmy jednym z kluczowych graczy na rynku.
Ogólny wydźwięk przedstawiony przez zarząd dla akcjonariuszy sprowadza się do faktu, że spółka potrafi monetyzować rynkowy niepokój. Filip Kuropatwa ujął tę dwoistą naturę kryzysu następująco:
Są koszty większe, ale też i szanse. Patrzymy na to, co się dzieje na rynku i przyjmujemy to optymistycznie. To jest dobry sygnał dla nas.
Zapraszamy do wysłuchania webinaru z zarządem Unimot:
