Konkurencja ze strony podmiotów zagranicznych to obecnie największa bolączka branży, 84 proc. firm inwestycyjnych w Polsce obawia się oferty fintechów spoza kraju, mówi Tomasz Bilczyński z Accenture Polska
Polskie firmy inwestycyjne odczuwają coraz większą presję ze strony zagranicznych podmiotów, ale mimo to z optymizmem patrzą w przyszłość. Dużym wyzwaniem dla rynku, który może stanowić szansę i zagrożenie, jest integracja AI. O nastrojach na polskim rynku kapitałowym po prezentacji raportu „Szanse rosną. Konkurencja też.” opowiedział jego współautor Tomasz Bilczyński z Accenture Polska
Paweł Biedrzycki: Jako Accenture od kilku lat realizujecie badania dla sektora inwestycyjnego. Jaki jest główny cel tych działań i jak branża reaguje na Wasze analizy?
Tomasz Bilczyński: Jako przedstawiciele branży doradczej chcemy być blisko naszych klientów i wspierać ich w realizacji celów. Nasze badania nie są typową działalnością firmy badawczej, lecz elementem pracy doradczej, która pozwala nam jeszcze lepiej poznać rynek, pomóc klientom zrozumieć ich odbiorców i wskazać kierunki rozwoju, szanse oraz zagrożenia.
Trzy lata temu podjęliśmy decyzję by nasza obecność na konferencji w Bukowinie wiązała się z premierą własnego raportu merytorycznego. Pierwsza edycja koncentrowała się na inwestorach i ich motywacjach. Rok później zderzyliśmy perspektywę inwestorów z punktem widzenia branży. Okazało się wówczas, że istnieje pewien rozdźwięk: klienci oczekiwali przejrzystych i niższych opłat, podczas gdy branża była przekonana, że dla odbiorców kluczowy jest design i UX. Tegoroczna, trzecia edycja, to swoisty „barometr” lub „pulse check” branży na przełomie 2025 i 2026 r., który pokazuje jak w ciągu tych kilku lat zmienia się spojrzenie na podobne wyzwania.
UE chce skrócić i uprościć prospekty emisyjne. Nadchodzi EU IPO prospectus
Świat gwałtownie przyspiesza. Jak sektor inwestycyjny reaguje na tę dynamikę? Czy firmy są świadome zachodzących zmian?
W sferze technologicznej obserwujemy ogromny postęp. W tym roku temat technologii w 90% zdominowany jest przez wątek sztucznej inteligencji. To już nie są pojedyncze eksperymenty czy proste boty. Większość firm traktuje AI jako normalne wdrożenia biznesowe i zaczyna rozliczać te projekty z ich sukcesu, choć, co bardzo ciekawe, wciąż 36% podmiotów nie mierzy ich w sposób sformalizowany.
Niezmiennym wyzwaniem pozostaje edukacja inwestorów. Choć branża o niej mówi, realnie nie robimy w tym zakresie wystarczająco dużo. W tym kontekście kluczowe może okazać się wykorzystanie sztucznej inteligencji. Wbudowane w aplikacje narzędzia mogłyby pomagać klientom zrozumieć prezentowane im treści i produkty.
Co konkretnie mówi nam najnowszy raport o największych wyzwaniach branży na przełomie 2025 i 2026 roku?
Ogólnie rzecz biorąc nastroje w polskiej branży inwestycyjnej są raczej dobre. Z naszego raportu wynika, że niemal sześciu na dziesięciu respondentów patrzy w przyszłość z optymizmem, choć w większości jest to optymizm umiarkowany – tak swoją postawę określa 45 proc. badanych.
Co ciekawe, w perspektywie do 2030 r. branża największych szans na rozwój upatruje nie tyle we własnych strukturach, ile w otoczeniu rynkowym. Najwyżej ocenione zostały czynniki zewnętrzne, które uzyskały średnio 8,37 pkt. w 12-punktowej skali. Wśród nich respondenci najczęściej wskazują rosnącą zamożność Polaków, sprzyjające zmiany podatkowe i regulacyjne oraz stopniowo rosnącą świadomość inwestorów.
Drugą kluczową grupą z wynikiem 7,8 pkt. jest technologia, w tym AI, digitalizacja usług i budowanie doświadczeń użytkownika. Trzecia kategoria, która otrzymała najmniej punktów – 4,33 pkt. to oferta produktowa. Branża jest z niej relatywnie zadowolona, ale badanie obnażyło ciekawy paradoks: firmy uważają, że ofertę należy poszerzać, ale jednocześnie prezentować ją klientowi w sposób maksymalnie uproszczony. Połączenie szerokiego wachlarza produktów z ich zrozumiałością jest niezwykle trudnym zadaniem.
Fundusze ETF szczególnie popularne na IKE i IKZE. Emerytura głównym celem inwestorów
Czy polska branża czuje presję ze strony globalnych gigantów, którzy realizują ekspansję na krajowy rynek i postępującej demokratyzacji finansów?
Zdecydowanie tak. Tytuł naszego tegorocznego raportu – „Szanse rosną. Konkurencja też.” – to nie przypadkowy wybór. Konkurencja ze strony podmiotów zagranicznych to obecnie największa bolączka branży, 84 proc. firm inwestycyjnych w Polsce obawia się oferty fintechów spoza kraju.
O ile tradycyjne bankowe biura maklerskie wciąż opierają się na bazie lojalnych klientów, o tyle młodsze pokolenie, wychowane na aplikacjach mobilnych, coraz częściej wybiera rozwiązania takie jak Revolut. Oferują one szeroki wachlarz produktów: od klasycznych instrumentów po aktywa cyfrowe, które podane są w prostej, intuicyjnej formie. Dla początkującego użytkownika te globalne platformy są po prostu łatwiejsze w obsłudze. I nic dziwnego, że branża patrzy na to z rosnącą uwagą.
Gdzie w takim razie polskie firmy mogą szukać swoich przewag konkurencyjnych?
Przewagą pozostaje powiązanie biur maklerskich z bankami, co wciąż ułatwia pozyskiwanie klientów, choć nie dzieje się to już automatycznie. Ważnym argumentem jest też obsługa klienta i fizyczna dostępność oddziałów, na co część osób nadal zwraca uwagę.
Kluczowa będzie jednak walka na polu online. Branża musi traktować zagraniczne podmioty jako inspirację, a nie tylko zagrożenie. Nie zablokujemy trendu wchodzenia globalnych graczy na nasz rynek, dlatego musimy uczyć się od nich, jak skutecznie przekonywać do siebie nowoczesnego klienta. Polskie instytucje już teraz starają się uatrakcyjniać ofertę, zapewniając dostęp do rynków zagranicznych, a w przyszłości prawdopodobnie także do aktywów cyfrowych, gdy tylko pozwolą na to regulacje.
Skoro mowa o regulacjach na konferencji w Bukowinie pojawił się temat poluzowania regulacji i wdrożenia „Oszczędnościowego Konta Inwestycyjnego” (OKI). Jak branża na to patrzy?
Widać wyraźną zmianę narracji. Kilka lat temu branża postulowała całkowite zniesienie podatku Belki. Dziś to rozwiązanie zeszło na dalszy plan na rzecz OKI – mechanizmu, który pozwoli korzystać z dobrodziejstw rynku bez narzutu podatkowego do pewnego progu. Branża akceptuje ten kierunek i wiąże z nim duże nadzieje na napływ miliardów złotych do funduszy.
Jeśli chodzi o ogólne podejście regulatora, deklaracje przewodniczącego KNF o możliwym „odchudzeniu” regulacji są przyjmowane z zaufaniem. Branża rozumie, że ryzyko jest naturalnym elementem rynku kapitałowego. Regulacje nie powinny blokować możliwości podejmowania ryzyka w taki sposób, by przypadkiem „nie stała się klientowi krzywda”, bo to paraliżuje naturę rynku. Zamiast nadmiarowych blokad, kluczowa powinna być rzetelna edukacja o ryzyku.
UE przygotowuje reformę, która wesprze fundusze venture capital i kapitał wzrostu
