Akcje producentów leków na otyłość mocno rozjechały się w notowaniach. Co dalej z Novo Nordisk, Eli Lilly i resztą stawki
Ruben Dalfovo, strateg ds. inwestycji na platformie SaxoTraderGo, przygląda się rynkowi leków na otyłość i stawia tezę, że prosta historia „dwóch zwycięzców” właśnie się kończy. W jego analizie Eli Lilly utrzymuje pozycję lidera, Novo Nordisk broni kluczowego punktu wejścia do kategorii, a reszta stawki coraz wyraźniej wykorzystuje ich słabe strony. Materiał partnerski, przygotowany w ramach płatnej współpracy z Saxo Bank, partnerem serwisu Strefa Global Market.
Lilly i retatrutide podnoszą poprzeczkę
Dalfovo zaczyna od Eli Lilly, która jego zdaniem stała się spółką, do której cała branża musi się dziś odnosić.
Zwraca uwagę, że choć koncern produkuje leki na wiele chorób, to właśnie otyłość stała się głównym motorem wzrostu. Zepbound ustawił punkt odniesienia, a teraz Lilly podnosi poprzeczkę kolejnym kandydatem – retatrutide, cotygodniowym zastrzykiem nowej generacji.
Retatrutide to tak zwany potrójny agonista, naśladujący jednocześnie sygnały GIP, GLP‑1 i glukagonu, czyli trzy kluczowe ścieżki związane z apetytem, kontrolą glikemii i gospodarką energetyczną.
W danych zaprezentowanych na konferencji Amerykańskiego Towarzystwa Diabetologicznego (ADA) w Nowym Orleanie (5–8 czerwca 2026 r.) najwyższa testowana dawka przyniosła średnią redukcję masy ciała o 28,3% po 80 tygodniach terapii, a przedłużenie badania w wybranej grupie pokazało wynik nieco powyżej 30%.
Dalfovo podkreśla jednak nie tylko spektakularną średnią, ale także znaczenie niższej dawki, która „zapewniała istotną utratę masy ciała przy mniejszym ryzyku działań niepożądanych”. W jego ujęciu to przykład, że „najlepszy na papierze” nie zawsze jest „najlepszy w praktyce”, bo pacjenci muszą być w stanie wytrwać w terapii.
Autor zwraca też uwagę na dane wykraczające poza samą wagę.
Lilly pokazała sygnały korzyści w zakresie bezdechu sennego, bólu kolan i cukrzycy typu 2. Dalfovo argumentuje, że jeśli leki na otyłość łagodzą również choroby współistniejące, przestają być postrzegane jako rozwiązanie „kosmetyczne”, a zaczynają przypominać szeroką platformę terapeutyczną, która realnie zmienia profil zdrowotny pacjentów.
Novo Nordisk i siła tabletki
W drugiej części analizy Dalfovo przechodzi do Novo Nordisk.
Przypomina, że Duńczycy mają ponad stuletnie doświadczenie w diabetologii, a Wegovy uczynił firmę globalnym liderem w obszarze terapii otyłości. Problem polega na tym, że rynek przyspieszył i samo pierwszeństwo już nie wystarcza. Najmocniejszym atutem Novo w ostatnich miesiącach jest, według Dalfovo, doustna postać Wegovy.
Autor przytacza kluczową liczbę: od wprowadzenia na rynek w styczniu 2026 r. w USA wystawiono już ponad 3 mln recept na tabletkową wersję, a ponad 80% nowych inicjacji dotyczy osób, które wcześniej nie stosowały leków z grupy GLP‑1.
Dalfovo podkreśla, że to nie tylko „przekierowanie” części pacjentów z segmentu zastrzyków, ale przede wszystkim poszerzenie całego rynku, bo tabletka przyciąga do tej kategorii osoby, które wcześniej nie chciały słyszeć o iniekcjach.
W wygodzie stosowania Dalfovo widzi realną przewagę konkurencyjną. Zwraca uwagę, że część pacjentów nie akceptuje zastrzyków, inni szukają terapii podtrzymującej po intensywnej redukcji wagi, a jeszcze inni są skłonni zaakceptować nieco mniejsze efekty, jeśli w zamian dostaną niższą cenę albo prostszy schemat dawkowania.
Jak pisze, w ochronie zdrowia „najlepszy produkt to często ten, który ludzie faktycznie stosują”, a nie ten, który wygląda najlepiej w slajdach konferencyjnych.
Novo – i w tym punkcie analiza pozostaje spójna z podejściem do Lilly – nie opiera swojej obrony tylko na jednym produkcie. Dalfovo zwraca uwagę na nowe dane dotyczące CagriSemy, cotygodniowego zastrzyku łączącego semaglutyd z analogiem amyliny.
W badaniach u osób z cukrzycą typu 2 terapia obniżała zarówno poziom glukozy, jak i masę ciała. Jego zdaniem to ważny sygnał, że za portfelem projektów Novo „wciąż stoi solidna nauka”, a nie tylko zachwyt inwestorów nad fenomenem jednej marki.
Eli Lilly odjeżdża Novo Nordisk. Zgoda FDA na nowy lek na odchudzanie umacnia pozycję spółki
Nowi pretendenci szukają miejsca przy stole
Kolejny wątek, który Dalfovo mocno akcentuje, to pojawienie się nowych poważnych graczy.
W punkcie wyjścia stoi twarda liczba: według Światowej Organizacji Zdrowia z otyłością żyje ponad miliard ludzi na świecie. Autor podkreśla, że nie oznacza to automatycznie miliarda kandydatów do farmakoterapii, ale dobrze tłumaczy, dlaczego tak wiele firm chce mieć swoją ekspozycję na ten rynek.
Jednym z ciekawszych pretendentów jest według niego AstraZeneca.
Dalfovo przywołuje dane z badania fazy II, w którym doustny GLP‑1 elecoglipron pomógł pacjentom zredukować masę ciała średnio o 11,8% w ciągu 36 tygodni. To mniej niż najlepsze wyniki uzyskiwane w badaniach preparatów Lilly, ale strateg Saxo argumentuje, że AstraZeneca „rywalizuje inaczej”: stawia na formę doustną, łączenie terapii, kompetencje w obszarze kardiometabolicznym, bardziej przystępne ceny oraz szeroki zasięg na rynkach wschodzących.
Dalfovo opisuje też, jak inne firmy próbują wykorzystać słabe punkty Lilly i Novo.
Część rozwija zastrzyki podawane raz w miesiącu, co zmniejsza obciążenie pacjentów i systemów ochrony zdrowia. Inne stawiają na łagodniejsze leki oparte na amylinie, a jeszcze inne projektują terapie sprzyjające zachowaniu masy mięśniowej. Autor podkreśla, że „nie każda redukcja masy ciała jest taka sama” i że jakościowa różnica między utratą tłuszczu a utratą mięśni może stać się jednym z ważniejszych kryteriów kolejnej fazy wyścigu.
Z analizy wyłania się także ostrzeżenie: gwałtowny spadek kursu Zealand Pharma po pojawieniu się obaw o tolerowalność kandydata na lek przeciw otyłości Dalfovo przedstawia jako „pożyteczne przypomnienie” o skali wyzwań. Imponująca redukcja masy ciała „otwiera drzwi”, ale o tym, jak długo pozostaną otwarte, decydują działania niepożądane i to, jak wielu pacjentów rezygnuje z terapii po kilku miesiącach.
Co mówi rynek akcji
Dalfovo przygląda się też temu, co o całej historii mówią notowania giełdowe.
W ciągu ostatnich 12 miesięcy akcje Eli Lilly wzrosły o ok. 42%, podczas gdy kurs Novo Nordisk spadł o ok. 47%.
Akcje Eli Lilly są dostępne na platformie SaxoTraderGo pod tym linkiem
Akcje Novo Nordisk są dostępne na platformie SaxoTraderGo pod tym linkiem
Akcje Novo Nordisk mocno w dół po obniżeniu prognoz. Wycena Eli Lilly przekracza 1 bln USD
W tym samym czasie AstraZeneca zyskała ok. 27%, m.in. dzięki rosnącej wiarygodności jako konkurent na rynku terapii otyłości. Autor przypomina, że zaprezentowane stopy zwrotu dotyczą wyłącznie zmian cen, nie uwzględniają dywidend, a „wyniki historyczne nie stanowią gwarancji przyszłych wyników”, ale mimo to różnice są zbyt duże, żeby je zignorować.
W przypadku Lilly ryzyko polega, jego zdaniem, na tym, że kurs już dziś dyskontuje bardzo wysokie prawdopodobieństwo sukcesu Zepbound, retatrutide oraz szerokiego portfela kolejnych projektów.
Każda wpadka – czy to w danych o bezpieczeństwie, czy w tempie komercjalizacji – może więc boleć bardziej, bo oczekiwania są wyśrubowane. W przypadku Novo wycena po ostrym spadku wygląda „mniej wymagająco”, ale inwestorzy potrzebują przekonujących dowodów, że doustna postać Wegovy, CagriSema i przyszłe kombinacje są w stanie odbudować zaufanie w warunkach coraz ostrzejszej konkurencji.
Trzy kluczowe ryzyka według Dalfovo
Autor porządkuje zagrożenia w trzech punktach.
Po pierwsze, tolerancja. Nudności, wymioty i inne działania niepożądane mogą znacząco ograniczyć szerokie zastosowanie terapii, zwłaszcza jeśli pacjenci mają przyjmować lek latami. Wczesnymi sygnałami ostrzegawczymi są dla niego wysokie wskaźniki rezygnacji w badaniach klinicznych oraz słabe dane dotyczące kolejnych realizacji recept po wprowadzeniu preparatu na rynek.
Po drugie, ceny i dostęp. Dalfovo zwraca uwagę, że leki na otyłość potrafią być bardzo drogie, a „systemy ochrony zdrowia nie będą płacić w nieskończoność”. W praktyce trzeba obserwować zakres refundacji, poziom pokrycia ubezpieczeniowego, negocjacje rządowe oraz dowody na to, że terapia obniża koszty leczenia innych schorzeń. Bez takiej dokumentacji presja na obniżki cen będzie rosnąć zarówno w USA, jak i w Europie, a dostęp pacjentów może pozostać ograniczony.
Trzecie ryzyko to konkurencja. Nowi gracze będą wywierać presję na ceny i marże, a potknięcia w portfelu projektów klinicznych mogą bardzo szybko zmieniać oczekiwania rynku wobec poszczególnych firm. Dalfovo sygnalizuje, że w przypadku Lilly to właśnie „wysokie oczekiwania” są istotnym źródłem ryzyka, natomiast przy Novo kluczowa będzie zdolność do pokazania, że nowe kombinacje – w tym doustna Wegovy i CagriSema – potrafią wykorzystać skalę dystrybucji i doświadczenie firmy mimo rosnącej konkurencji.
Podręcznik inwestora w wersji Rubena Dalfovo
W końcowej części tekstu Ruben Dalfovo układa coś w rodzaju prostego podręcznika dla inwestorów zainteresowanych ekspozycją na rynek leków na otyłość. Po pierwsze, radzi, by „śledzić kontynuację leczenia, nie tylko spadek masy ciała”. Lek tworzy wartość dla pacjentów, płatników i akcjonariuszy tylko wtedy, gdy faktycznie jest stosowany, więc kluczowe są dane o utrzymaniu terapii, a nie wyłącznie procent utraty wagi w krótkim oknie czasowym.
Po drugie, sugeruje, by „oddzielać naukę od sprzedaży”. Imponujące wyniki badań klinicznych są warunkiem koniecznym, ale niewystarczającym; potrzebne są jeszcze moce produkcyjne, dostęp do rynku, decyzje refundacyjne i akceptacja ze strony lekarzy. Po trzecie, zachęca, by traktować portfel projektów danej firmy jak portfel inwestycji: jeden lek może być lokomotywą, lecz „kilka opcji zwiększa odporność” na niepowodzenia pojedynczego programu.
Wreszcie Dalfovo proponuje, by ekspozycję na leki na otyłość traktować jako element szerszej historii wzrostu w sektorze ochrony zdrowia, a nie prostą liniową opowieść. „Konkurencja przyniesie także potknięcia” – przypomina, sygnalizując, że w tej klasie aktywów należy liczyć się zarówno z sukcesami, jak i z bolesnymi korektami.
Poza wagą łazienkową – puenta Dalfovo
Cały tekst spina puenta, że wyścig w lekach na otyłość zaczął się od prostego miernika – liczby kilogramów traconych przez pacjentów – ale na tym się nie skończy. Rynek dojrzewa, a Dalfovo przewiduje, że kolejni zwycięzcy będą tymi, którzy połączą solidną redukcję masy ciała z mniejszą liczbą działań niepożądanych, prostszym stosowaniem, szerszymi korzyściami zdrowotnymi, lepszym dostępem dla pacjentów oraz bogatszym portfelem projektów.
„Na dziś Lilly wygląda na tę, która dyktuje tempo. Novo wciąż ma potężny zasięg komercyjny i solidne zaplecze naukowe. Rywale przestali być tylko tłem” – podsumowuje strateg Saxo. A dla inwestorów wniosek, który proponuje, jest zaskakująco prosty: waga nadal się liczy, ale to nie ona musi ostatecznie rozstrzygnąć, kto wygra wyścig na rynku leków przeciw otyłości.

