Pacjenci po przebyciu koronawirusa COVID-19 często mają włóknienie płuc, na które OncoArendi rozwija innowacyjny lek

Pojawia się coraz więcej związków COVID-19 z idiopatycznym włóknieniem płuc, na które OncoArendi rozwija innowacyjny lek

Jak podaje instytut Johna Hopkinsa liczba zakażonych koronawiusem Sars-CoV-2 przekroczyła 18 mln, a w wyniku epidemii zmarło do tej pory niemal 700 tys. osób. W tej chwili każdego dnia na świecie przybywa około 200–300 tys zakażonych.

Epidemia się nie cofa i przez to przybywa dowodów na coraz więcej związków COVID-19 z idiopatycznym zwłóknieniem płuc. Okazuje się, że włóknienie płuc, na które jeszcze nie tak dawno temu nie było żadnego leku staje się coraz bardziej niezaspokojonym obszarem terapeutycznym. Tak się składa, że to w tym wskazaniu giełdowe OncoArendi posiada najbardziej rozwinięty projekt OATD-01, który zakończył I fazę kliniczną.

Czym jest idiopatyczne zwłóknienie płuc?

„Idiopatyczne zwłóknienie płuc należy do chorób rzadkich, zachorowalność wynosi 6 – 8 przypadków na 100 tys. Dochodzi do niej wówczas, gdy prawidłowa struktura pęcherzyków płucnych jest zastępowana produkowaną w nadmiarze tkanką łączną. To prowadzi do niewydolności płuc i w konsekwencji do zgonu. Do tej pory nie wiadomo, co jest przyczyną schorzenia, wśród różnych hipotez są też i takie, które mówią o przebytych ciężkich infekcjach wirusowych, takich, które mogą indukować uszkodzenie nabłonka dróg oddechowych. Nie bez znaczenia jest palenie tytoniu i przebywanie w zanieczyszczonym środowisku” - czytamy na łamach Świata Lekarza.

Idiopatyczne zwłóknienie płuc prowadzi do konsekwentnego spadku wydolności płuc. Na ten moment istnieją jedynie leki, które spowalniają postępy choroby, ale jej nie leczą całkowicie. Zazwyczaj pacjenci z IPF są leczeni jednym z dwóch dostępnych leków przeciwfibrotycznych – pirfenidonem lub nintedanibem, które jedynie spowalniają tempo postępowania choroby, ale jej nie likwidują. Jeszcze kilka lat temu nie było żadnych leków w tym wskazaniu, dzisiaj są dwa, ale wciąż nie ma leku, który zatrzymywałby postępy choroby lub ją całkowicie leczył. Na ten moment jedynym sposobem całkowitego wyleczenia z idiopatycznego zwłóknienia płuc jest przeszczep płuc. IPF ma obecnie charakter choroby sierocej, która dotyczy małej liczby pacjentów. W wyniku epidemii COVID-19 liczba chorych na idiopatyczne zwłóknienie płuc może rosnąć, a wraz z tym i potrzeby terapeutyczne w tym obszarze.

Zobacz także: Dr Timi Oshodi dołączył do zespołu OncoArendi Therapeutics

COVID-19, a idiopatyczne zwłóknienie płuc - prowadzone badania

COVID-19 jest stosunkowo nową chorobą, która wciąż nie została jeszcze dokładnie zbadana. Długoterminowe wyniki badań z poprzednich epidemii koronawirusów jak SARS i MERS, który były dużo krótsze i mniejsze, potwierdzają jednak, że u około 30% pacjentów, którzy mieli tamte choroby, nastąpiły zmiany w postaci włóknienia płuc. Istnieje coraz więcej tropów wskazujących na to, że podobnie może być w przypadku COVID-19. Badania przeprowadzone przez ekspertów z Hiszpańskiego Towarzystwa Chorób Płuc i Klatki Piersiowej – SEPAR oraz zespołu medycznego z hiszpańskiego Uniwersytetu Szpitala Wysp Kanaryjskich – HUC. Wystąpienie idiopatycznego zwłóknienia płuc stwierdzano nawet po 6 – 8 tygodniach od przebycia przez pacjenta zakażenia SARS-Cov-2. Najczęściej dotyczyło to chorych w bardzo ciężkim stanie, które były leczone na oddziałach intensywnej terapii.

„Wprawdzie większość pacjentów zakażonych SARS-CoV-2 wychodzi z oddziałów intensywnej terapii bez zmian zwłóknieniowych w płucach, ale istnieje też całkiem spora grupa tych, u których zjawisko zwłóknienia się pojawia. U wielu z nich te niekorzystne zmiany w płucach z pewnością będą trwałe” – powiedział jeden z ekspertów, dr Orlando Acosta.

W tej chwili ruszają masowe badania osób, które przebyły COVID-19 i wymagały w związku z przebytą chorobą hospitalizacji. Ich wyniki mogą ostatecznie potwierdzić związki pomiędzy IPF i koronawirusem.
 

OATD-01, czyli najbardziej zaawansowany projekt OncoArendi

OATD-01 to najbardziej zaawansowana cząsteczka jaką posiada w swoim portfolio OncoArendi, która rozwijana jest m.in we wskazaniu idiopatycznego zwłóknienia płuc (IPF). W tej chwili projekt uzyskał status leku sierocego i zakończył I fazę kliniczną. To oznacza, że polskim naukowcom udało się dowieść jego skuteczności na zwierzętach oraz w modelach in-vitro w ramach badań przedklinicznych oraz ustalić bezpieczną dawkę terapeutyczną dla ludzi w ramach 1 fazy klinicznej, która będzie podawana pacjentom w drugiej fazie klinicznej aby ustalić skuteczność leku.

OATD-01 jest inhibitorem kinazy pierwszej generacji to związek o całkowicie nowym i nie do końca rozpoznanym mechanizmie działania. Jak wynika z ostatniego raportu kwartalnego spółki pozytywne wyniki badań fazy klinicznej IIa będą miały istotny wpływ na wzrost wartości programu.

„Spółka obecnie zakłada sprzedaż licencji na nowy lek po uzyskaniu pierwszych wyników badań klinicznych fazy IIa, natomiast nie wyklucza wcześniejszego podpisania umowy partneringowej lub licencyjnej” – czytamy w raporcie spółki

Zobacz także: U części pacjentów z COVID-19 zaobserwowano wczesne zmiany włóknieniowe płuc, na które rozwijamy potencjalny lek - Rafał Kamiński, CSO i Sławomir Broniarek, CFO OncoArendi Therapeutics
 

Kurs akcji OncoArendi

OncoArendi


Notowania OncoArendi od początku 2020 roku wzrosły o 72%. Wycena rynkowa biotechnologicznej spółki przekracza 230 mln zł i jest to jedna z najniżej wycenianych pod tym względem spółek z tego sektora na GPW.

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.