Bywa, że pacjenci po COVID-19 mają włóknienie płuc, na które polska spółka OncoArendi rozwija potencjalny lek
Obrazek użytkownika Paweł Biedrzycki
29 kwi 2020, 09:52

U części pacjentów z COVID-19 zaobserwowano wczesne zmiany włóknieniowe płuc, na które rozwijamy potencjalny lek - Rafał Kamiński, CSO i Sławomir Broniarek, CFO OncoArendi Therapeutics

Polska spółka biotechnologiczna OncoArendi zakończyła pierwszą fazę kliniczną badań nad potencjalnym lekiem we wskazaniu sarkoidozy i idiopatycznego włóknienia płuc. Okazuje się, że drugie wskazanie może mieć związek z koronawirusem COVID-19.

O tym jak długo będzie trwała epidemia, na jakim etapie znajdują się projekty polskiej spółki, szansach na ich komercjalizację oraz o tym jak komentują zarzuty medialne, że firma czerpie rzekome korzyści z tytułu powiązań osobistych pomiędzy prezesem spółki, a ministrem zdrowia rozmawiam z Chief Scientific Officer oraz Chief Financial Officer OncoArendi Therapeutics, Rafałem Kamińskim oraz Sławomirem Broniarkiem.

Paweł Biedrzycki: Jak pandemia koronawirusa wpływa na działalności OncoArendi?

Sławomir Broniarek: Nowe regulacje dotyczące organizacji miejsca pracy spowodowały, że musieliśmy wprowadzić pracę w laboratoriach w trybie zmianowym. Ponadto część pracowników pracuje zdalnie. Dodatkowo podpisane zostało z pracownikami porozumienie o redukcji wymiaru czasu pracy począwszy od 1 maja. Ze względu na epidemię występują także pewne ograniczenia, np. mamy ograniczony dostęp do zwierzętarni, zdarzają się opóźnienia od niektórych dostawców. Na tym etapie to nie jest jednak nic znaczącego i nie widzimy żadnych powodów, aby zatrzymać czy spowolnić którekolwiek z powadzonych badań.

Pojawiają się jednak głosy, że epidemia koronawirusa może wpłynąć negatywnie na prowadzone na świecie badania kliniczne?

Rafał Kamiński: To prawda, że widać już spowolnienie w badaniach klinicznych. Są już na przykład zalecenia, żeby nie rekrutować zdrowych ochotników do badań ze względu na bezpieczeństwo uczestników. Z drugiej strony projekty dotyczące potencjalnych leków, szczepionek i badań, które w jakiś sposób mogą leczyć COVID-19, uległy ogromnemu przyspieszeniu i stosowane są w ich przypadku „skróty” regulacyjne, także wpływ epidemii koronawirusa na badania kliniczne na świecie jest znaczący.

Ostatnio OncoArendi poinformowało o zakończeniu badań 1. fazy klinicznej dla projektu OATD-01, zarówno we wskazaniu sarkoidozy jak również włóknienia płuc. Co to oznacza w praktyce?

R.K.: To bardzo ważny moment dla spółki. Spółka będzie miała dostęp do pełnych wyników badań i rozślepionych danych, dzięki temu możliwe będzie przyspieszenie dojścia do II fazy klinicznej. Zakończyliśmy część kliniczną badania fazy Ib (ang. multiple ascending dose, MAD) związku OATD-01 na etapie potwierdzającym bezpieczeństwo testowanych dawek oraz osiągnięcia pożądanego efektu farmakodynamicznego. Był to drugi etap badań po uprzednio zakończonej z sukcesem fazie Ia (ang. single ascending dose, SAD). Możemy stwierdzić, że wstępne dane z drugiego etapu pierwszej fazy badania klinicznego OATD-01 wskazują, że nasz związek jest na dobrej drodze w kierunku dalszego rozwoju klinicznego. Podawany zdrowym ochotnikom związek OATD-01 był dobrze tolerowany, nie zaobserwowaliśmy poważnych działań niepożądanych oraz nie wystąpiły żadne przewidziane w protokole zdarzenia, które spełniałyby kryteria zatrzymania badania.

Na podstawie danych, które zebraliśmy w badaniu pierwszej fazy klinicznej OATD-01, przeprowadziliśmy wstępne analizy modelowania, które wskazują, że dawki niższe niż 25 mg wciąż powinny mieć oczekiwany efekt farmakodynamiczny. Dlatego w planowanej fazie badań klinicznych IIa chcemy rozpocząć podawanie leku w niższych dawkach u pacjentów z sarkoidozą. Potencjalnie pozwoli to uzyskać jeszcze szersze okno terapeutyczne dla związku OATD-01.
 

Laboratoria OncoArendi

7L1A4665-copy.png

W ostatnim komunikacie informowaliście o tym, że projekt OATD-01 w obszarze włóknienia płuc może mieć zastosowanie w leczeniu komplikacji po koronawirusie, czy to prawda?

R.K.: To prawda, że potencjalnie może, ale wielu rzeczy jeszcze nie wiemy. U części pacjentów z COVID-19 zaobserwowano wczesne zmiany włóknieniowe płuc. Choroba jest stosunkowo nowa, więc są to dopiero pierwsze obserwacje i w najbliższym czasie będą zbierane na ten temat kolejne dane. Trzeba ustalić czy te zmiany postępują dalej i czy są nieodwracalne. Warto jednak zaznaczyć, że mamy już długofalowe wyniki badań z poprzednich epidemii koronawirusów, czyli SARS i MERS. One potwierdzają, że u około 30% pacjentów, którzy mieli tamte choroby, nastąpiły zmiany w postaci włóknienia płuc. Obydwie epidemie miały jednak dużo mniejszą skalę, dlatego potrzebujemy potwierdzenia tych tendencji u pacjentów po COVID-19.

Zobacz także: NCBiR przeznaczy 200 mln zł na dofinansowanie innowacyjnych projektów polskich firm, które będą przeciwdziałać epidemii koronawirusa

Z czego wynika fakt, że osoby chore na koronawirusa mogą mieć powikłania w postaci włóknienia płuc?

R.K.: Wynika z tego, że włóknienie płuc jest skutkiem stanów zapalnych w płucach, które prowadzą do uszkodzeń pęcherzyków płucnych. Z niewyjaśnionych przyczyn proces gojenia płuc u części pacjentów przebiega nieprawidłowo i prowadzi do ich włóknienia. Pęcherzyki przestają prawidłowo pracować, stają się mniej elastyczne i osoby dotknięte tym schorzeniem mają problemy z oddychaniem i dotlenieniem organizmu.

Czy OATD-01 może mieć jakieś zastosowanie w leczeniu samego COVID-19?

R.K.: Nic na to nie wskazuje. Rozwijane przez nas terapie są kierowane do pacjentów z przewlekłymi chorobami płuc, a nie leczenia infekcji wirusowych. Działanie lecznicze OATD-01 u pacjentów po przebytej chorobie COVID-19 lub innej infekcji wirusowej skutkującej podobnym przebiegiem choroby mogłoby tylko polegać na spowolnieniu lub zapobieganiu potencjalnie postępującym zmianom włóknieniowym w płucach, a w konsekwencji poprawie wydolności oddechowej. Jeżeli badania długofalowe wykażą, że u części pacjentów po chorobie COVID-19 rozwija się postępujące włóknienie płuc oraz okaże się, że nasz cel terapeutyczny w postaci białka CHIT1 ma istotny związek z tym mechanizmem, wówczas liczba pacjentów, którym moglibyśmy pomóc, znacząco wzrośnie.

Zobacz także: Ryvu będzie rozwijać nowe leki ze spółką zależną od Gilead Sciences, która prowadzi najbardziej zaawansowane prace nad lekiem na koronawirusa

Kiedy waszym zdaniem epidemia się skończy i świat powróci do normalności przynajmniej w obszarze komunikacji i funkcjonowania?

R.K.: Biorąc pod uwagę ilość prowadzonych badań, stopień ich zaawansowania, wartość środków jakie są w nie zaangażowane oraz priorytety regulatorów w ich kontynuacji, to z punktu widzenia statystycznego można ocenić, że najbardziej prawdopodobnym scenariuszem jest wynalezienie skutecznej szczepionki w okresie około 12-18 miesięcy. Dopiero wtedy realne będzie kontrolowanie rozprzestrzeniania się choroby. W przypadku Polski wydaje się, że rozprzestrzenianie epidemii udało się znacząco ograniczyć, ale to nie oznacza powrotu do normalności. Musimy się przyzwyczaić do życia z tą chorobą, dopóki nie zostanie wynaleziony lek lub szczepionka.

Czy badania kliniczne OATD-01 w obszarze sarkoidozy będzie kontynuowane i dlaczego?

R.K.: Badania kliniczne nad związkiem OATD-01 będą kontynuowane. Po ostatecznym potwierdzeniu przez raporty z badania MAD (wstępny i końcowy) profilu bezpieczeństwa oraz pożądanego efektu farmakodynamicznego leku OATD-01, będzie możliwe przejście do planowanej II fazy badań klinicznych, której celem jest dalsze potwierdzenie bezpieczeństwa oraz wstępne wykazanie działania terapeutycznego, w pierwszej kolejności u pacjentów z sarkoidozą, z drugim możliwym wskazaniem w leczeniu idiopatycznego włóknienia płuc (IPF). Raport końcowy z badania klinicznego fazy Ib oczekiwany jest w trzecim kwartale 2020 r.

Sarkoidoza jest naszym priorytetem z wielu powodów. Mamy na ten cel finansowanie, a same badania są relatywnie łatwiejsze i krótsze niż w IPF. Inaczej mówiąc, w sarkoidozie łatwiej będzie wykazać właściwości lecznicze OATD-01 – tj. w krótszym czasie i na mniejszej populacji pacjentów, co pozwoli zebrać cenne doświadczenie i przygotować się do badania w IPF.

Sarkoidoza jest chorobą, na którą nie ma leku, nie jest schorzeniem przewlekłym i w połowie przypadków się cofa samoczynnie. Wielu inwestorów ma wątpliwości czy w związku z tym warto kontynuować ten kierunek badań.

R.K.: Choroba rzeczywiście ma różny przebieg, ale u istotnej części pacjentów jest to forma progresywna i przewlekła. My będziemy się skupiać jednak na tych pacjentach, którzy wymagają leczenia. Nie ma zatwierdzonych leków na sarkoidozę co powoduje, że leczenie tej choroby jest dzisiaj pewnego rodzaju metodą prób i błędów. My uważamy, że znaleźliśmy zależność w mechanizmie działania choroby, w oparciu o którą jesteśmy w stanie zaproponować terapię celowaną. Szanse wykazania efektu terapeutycznego oceniamy dość wysoko.

Warto podkreślić, że w ramach całej platformy chitynazowej prowadzimy badania nad większą liczbą cząsteczek i najbardziej przełomowym punktem dla całej platformy jest potwierdzenie wstępnej skuteczności pierwszego leku eksperymentalnego w badaniach klinicznych – czyli tzw. kliniczny proof of concept. Wykazanie tej skuteczności u pacjentów z sarkoidozą, a nie tylko w modelu chorobowym, jest bardzo istotnym etapem dla rozwoju całej platformy.

Dlaczego badania na sarkoidozę mają być łatwiejsze?

R.K.: Dużo łatwiej jest nam trafić do pacjentów. Na sarkoidozę jest prowadzone mniej badań klinicznych niż w przypadku idiopatycznego włóknienia płuc. Pula pacjentów jest większa, czyli łatwiej do nich dotrzeć oraz optymalnie dobrać pod kątem badania klinicznego, tj. z ekspresją celu terapeutycznego, będącą biomarkerem choroby. Biomarker ten jest obecny w osoczu krwi, co pozwala nam wstępnie ocenić efekt terapeutyczny i odpowiednio wybrać dawki. To wszystko znacząco zwiększa prawdopodobieństwo wykazania skuteczności leku i osiągnięcie istotnego kamienia milowego, jakim jest proof of concept w badaniu klinicznym. Czyli pierwsza walidacja kliniczna nastąpiłaby w sarkoidozie. Oczywiście w dalszej perspektywie możemy również prowadzić badania w innych wskazaniach jak idiopatyczne włóknienie płuc, czy niealkoholowe stłuszczeniowe zapalenie wątroby.

Kolejna kwestia jest związana z tym co Pan powiedział, że na tę chorobę nie ma leku. Przed nami swego rodzaju błękitny ocean, podobnie jak w przypadku idiopatycznego włóknienia płuc, na które 3-4 lata temu nie było rynku, a po wprowadzeniu dwóch leków jest on warty ponad 2 mld USD.

OATD-01 we wskazaniu sarkoidozy oraz w idiopatycznym włóknieniu płuc ma status leku sierocego. Co w sytuacji, gdy się okaże, że w efekcie epidemii COVID-19 liczba chorych w tym drugim wskazaniu drastycznie wzrośnie. Czy istnieje ryzyko, że wasza cząsteczka może stracić status leku sierocego?

S.B.: Status leku sierocego otrzymują cząsteczki, które dotykają chorób rzadkich, czyli występujących w małej części populacji, np. w liczbie mniejszej niż 200 tys. przypadków w USA. Na tym rynku już dziś liczba chorych na COVID-19 jest znacznie większa jednak jeszcze nie jest wiadoma liczba pacjentów u których potencjalnie rozwinie się włóknienie płuc. Mamy więc tu do czynienia z bezprecedensową sytuacją - konieczne jest dokładne przeanalizowanie rozwoju choroby, a ewentualne zmiany dotyczące statusu sierocego jakiejkolwiek choroby wymagają rekomendacji regulatora (FDA). Jest to jednak dyskusja teoretyczna, bo ewentualne zmiany w odniesieniu do włóknienia płuc nie wydarzą się wcześniej, niż w perspektywie kilkuletniej, gdy my będziemy rozwijać nasz lek. To oznacza, że w pełni będziemy mogli korzystać ze statusu wskazania w chorobie rzadkiej.

Oczywiście potencjalnie na przestrzeni czasu idiopatyczne włóknienie płuc może utracić status choroby rzadkiej. To oznaczałoby, że mamy do czynienia z rynkiem o wiele większym zasięgu, co rekompensuje z nawiązką potencjalnie utracone przywileje związane ze statusem sierocym.

Zobacz także: Scope Fluidics chce rozszerzyć możliwości diagnostyczne PCR|ONE w kierunku wykrywania koronawirusa – Covid19

Jakie są w tej chwili alternatywne projekty do OATD-01 we wskazaniu włóknienia płuc, czym dzisiaj się leczy tę przewlekłą chorobę?

R.K.: We wskazaniu związanym z idiopatycznym włóknieniem płuc są rozwijane inne projekty, ale w zakresie samego celu terapeutycznego, tj. chitynazach, nie mamy konkurencji, co jest dobrą wiadomością. W tym momencie w leczeniu IPF zatwierdzone są dwie terapie: firmy Roche i firmy Boehringer Ingelheim, które mają ograniczoną skuteczność. Jest to zatem nadal niezaspokojona potrzeba medyczna, uzasadniająca nasz rozwój w tym wskazaniu. Zarejestrowanych jest też wiele badań klinicznych, w tym w II i III fazie.

Czy projekt OATD-01 jest już gotowy do komercjalizacji i czy są prowadzone w tym zakresie jakieś rozmowy?

S.B.: Możemy mówić o oknie transakcyjnym, którego szerokość jest uzależniona od potrzeb danego partnera i jego strategii rozwoju. Na pewno zakończenie pierwszej fazy klinicznej i możliwość pokazania większej ilości danych zwiększa prawdopodobieństwo transakcji i przybliża nas do tego celu. My w oknie partneringowym dla tego projektu jesteśmy już od momentu wprowadzenia go do fazy klinicznej. Nasz lek jest jednak na tyle innowacyjny, że proces komercjalizacji jest nieco dłuższy i bardziej złożony niż w przypadku leku, który ma znany mechanizm działania, dlatego potencjalni partnerzy czekają na większą ilość danych. Kończąc fazę 1 badań klinicznych osiągnęliśmy ważny kamień milowy. Kolejnym ważnym momentem będą pierwsze dane potwierdzające skuteczność na pacjentach. Najszybciej jesteśmy w stanie potwierdzić skuteczność cząsteczki w sarkoidozie i do tego zamierzamy dążyć.
 

Debiut OncoArendi na GPW

Oncoarendi

Na koniec 2019 roku OncoArendi zaraportowało 34 mln zł gotówki, czy czujecie się komfortowo z takim poziomem?

S.B.: Środki jakie posiadamy gwarantują nam działalność do końca 2021. Wydajemy je ostrożnie, ale nie oszczędzamy na badaniach, prowadzimy je tak, aby postępowały jak najszybciej. Jak w przypadku każdej spółki biotechnologicznej pieniądze do spółki mogą trafiać z trzech źródeł z grantów, emisji akcji i partneringu. Z pierwszych dwóch źródeł mamy pieniądze, teraz dążymy do tego, aby pojawiły się też z trzeciego źródła.

Zobacz także: Poszukujemy partnerów również w Chinach, bo za 10 lat wyprzedzą USA pod względem sprzedaży leków - Marcin Szumowski prezes OncoArendi

Wygląda na to, że po epidemii czeka nas eskalacja konfliktu handlowego na linii USA-Chiny. Co to będzie oznaczać dla branży biotechnologicznej i czy kierunek komercjalizacyjny związany z Dalekim Wschodem jest wciąż aktualny?

S.B.: Od samego początku mówiliśmy, że kierunek chiński, czy ogólnie azjatycki, stanowi pewne rozszerzenie dla naszego głównego kierunku aktywności partneringowej, jakim jest Zachód, szczególnie USA. W przypadku Chin rozmowy są prowadzone, ale w związku z epidemią COVID-19 wyraźnie zwolniły. Mamy nadzieję, że jeżeli sytuacja związana z epidemią się uspokoi, to ponownie wrócą na właściwe tory.

Niektóre media sugerują, że ze względu na powiązania rodzinne Prezesa Szumowskiego z Ministrem Zdrowia spółka czerpie jakieś korzyści, zwłaszcza w obszarze pozyskiwanego finansowania na rozwijane projekty, jak ustosunkujecie się do takich zarzutów?

S.B.: OncoArendi Therapeutics od powstania w 2012 roku korzysta w finansowaniu swojej działalności, podobnie jak inne spółki biotechnologiczne, zarówno ze środków publicznych, jak i prywatnych. To jest model działalności tej branży w naszym kraju, ponieważ na razie nie doczekaliśmy się powstania wyspecjalizowanych funduszy VC w tym obszarze. Od początku istnienia spółki korzystaliśmy z finansowania zarówno z Unii Europejskiej, jak i NCBR, a nawet pozyskujemy dotacje w amerykańskim NIH dla naszej spółki zależnej, która działa w USA. Ministerstwo Zdrowia w żaden sposób nie nadzoruje, ani nie jest powiązane z NCBR, który decyduje o tym komu i na co przyznać granty, więc jakikolwiek wpływ nie jest możliwy.

Dla nas kluczowa jest jakość, potencjał naukowy i komercyjny projektów, które otrzymały dofinansowanie, z czego jesteśmy bardzo dumni. Myślimy, że kluczowe jest to, aby koniec końców publiczne dofinansowanie przełożyło się na rozwój branży i realną poprawę jakości życia społeczeństwa i na tym się koncentrujemy. W OncoArendi dążymy do tego, aby być pierwszą polską firmą biotechnologiczną, która opracuje lek w Polsce od samego początku i w dalszej perspektywie we współpracy z większym partnerem branżowym umożliwi dostęp do tego leku pacjentom na całym świecie.

Zobacz także: Niemiecka firma CureVac, która pracuje nad szczepionką na koronawirusa, zainteresowała Amerykanów

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.