Chiny uruchomiły drugą największą hydroelektrownię na świecie i stawiają na energię wodną
Obrazek użytkownika Łukasz Kołodziejczyk
06 lip 2021, 09:03

Chiny uruchomiły drugą największą hydroelektrownię na świecie. Państwo Środka wciąż stawia na energię wodną

W ubiegłym tygodniu ukazał się niepokojący raport Międzynarodowej Agencji Energetycznej (MAE) dotyczący energii wodnej, która w ciągu najbliższej dekady może mieć się znacznie gorzej, niż ma się do tej pory. W związku z tym, że hydroelektrownie odgrywają bardzo ważną rolę w systemie gospodarowania energią, a obecnie generują więcej zielonej energii niż wszystkie inne OZE razem wzięte, MAE gorąco zachęca rządy państw rozwiniętych, aby te inwestowały więcej w czystą energię z wody. Chin, z kolei, wcale nie trzeba zachęcać, bo 28 czerwca otworzyły drugą największą hydroelektrownię na świecie – drugą, bo pierwszą pozostaje chińska Tama Trzech Przełomów.

16 GW za 6,3 miliarda dolarów – a apatyt Chin na energię wodną tylko rośnie

28 czerwca w Chinach ruszyła elektrownia w Tamie Baihetan – to największa inwestycja i największy tego typu projekt od czasu uruchomienia elektrowni na Tamie Trzech Przełomów. Docelowa moc 16 turbin o mocy tysiąca MW każda już w lipcu przyszłego roku ruszy pełną parą, dzięki czemu obiekt w Baihetan będzie drugim największym źródłem energii elektrycznej w Chinach i jednocześnie drugą największą elektrownią wodną na kontynencie. Obecnie w elektrowni umiejscowionej w górnej odnodze rzece Jangcy, na granicy prowincji Yunnan i Sichuan, pracują tylko dwie turbiny, jednak – jeśli tak ekstremalnie szybki i efektywny poziom prac zostanie utrzymany – już niedługo do mocy wytwórczych Chin dołączy nowe 16 GW. Mimo, iż pierwsze prace geodezyjne w rejonie rzeki Jinsha wykonane zostały w 1992 roku, budowę elektrowni rozpoczęto dopiero w 2017 roku – Chińczycy do perfekcji opanowali budowę konstrukcji wodnych, a tak szybkie ukończenie robót nie tylko stanowi niewątpliwy sukces Komunistycznej Partii Chin, ale jest także wyrazem wielkiej potęgi, jaka drzemie w jeszcze niedawno „uśpionym smoku”.

Podczas wielkich uroczystości głos zabrał także Xi Jinping, który oprócz podkreślenia skoku technologicznego wykonanego przez Chiny przy budowie tamy Baihetan zaznaczył jak ważny, z punktu widzenia infrastruktury energetycznej państwa, jest to obiekt: „Jako główny projekt w chińskim programie przesyłu energii z zachodu na wschód, Baihetan jest największym i najtrudniejszym technicznie projektem hydroenergetycznym obecnie budowanym na świecie”.

Wysokość obiektu to aż 289 metrów, a szerokość u podstawy to ponad 72 metry, dzięki czemu – podobnie jak Tamę Trzech Przełomów – Tamę Baihetan powinno być nawet z kosmosu. Jest to czwarta największa tama na świecie pod względem objętościowym. Zdaniem władz Chińskiej Republiki Ludowej, Tama Baihetan ma ułatwić transfer energii do szybko rozwijających się obszarów na wschodzie państwa, które w okresie szczytowego zapotrzebowania na energię często doświadczają niedoborów energetycznych. Nowa elektrownia ma również ułatwić gospodarkę wodną podczas letniego sezonu powodziowego.

Grupy ekologów wyraziły protest wobec zakrojonego na szeroką skalę spiętrzania wód w rzece Jangcy i jej dopływach z powodu obaw, iż nadmierna inżynieria rzeczna zniszczy naturalne środowisko i uszkodzi naturalne równiny zalewowe. Inną sprawą jest dyskusyjny wpływ, jaki agresywna chińska gospodarka rzeczna wywiera na państwa żyjące w dole wielkich rzek przepływających przez terytorium największej azjatyckiej gospodarki, o czym pisaliśmy już wcześniej – nic jednak nie wskazuje na to, że polityka chińskich władz w najbliższym czasie zmieni się w tej materii, ponieważ oddana właśnie do użytku tama nie jest jedynym obiektem, który obecnie jest w konstrukcji. Apetyt Chin na czystą energię wodną rośnie proporcjonalnie z budową nowych obiektów – w kraju wygasza się kolejne elektrownie węglowe (choć w niektórych częściach Chin wciąż powstają nowe obiekty zasilane węglem), a w ich miejsce otwiera się nowe hydroelektrownie. Jak podaje Reuters, najnowszy pięcioletni plan gospodarczy Chin, obejmujący lata 2021-2025, zakłada wybudowanie aż 10 nowych elektrowni wodnych w samej tylko prowincji Syczuan – a to nie wszystko, bo tylko w tym okresie ma w tym regionie ruszyć budowa kolejnych 7 hydroelektrowni. Jak skończy się zabawa Chin z siłami natury? Obudzony smok prawdopodobnie wyjdzie z niej zwycięsko, choć koszty tego zwycięstwa są obecnie trudne do przewidzenia.

Zobacz także: Efektywność energetyczna, elektryfikacja i inwestycje VC w startupy sektora OZE - te trendy inwestycyjne zdominują sektor energii

Elektrownie wodne produkują więcej energii niż wszystkie pozostałe OZE – choć MAE ma pewne obawy co do ich przyszłości

W 2020 roku 17% globalnej produkcji energii pochodziło z hydroelektrowni – jedynie elektrownie węglowe i źródła gazowe odnotowały wyższy udział w globalnym miksie energetycznym. Co więcej, udział energii wodnej jest w tym miksie większy niż udział wszystkich pozostałych OZE, w tym o aż 55% większy od udziału mocy elektrowni atomowych. Jak wskazuje MAE, moce hydroelektrowni w tym wieku wzrosły aż o 70%, choć ich udział pozostaje w miarę niezmienny. Mimo tego MAE ma pewne obawy – zdaniem agencji wzrost produkcji energii ze źródeł wodnych w tej dekadzie spowolni aż o 23% względem dekady poprzedniej, przez co ich odsetek może powoli maleć, a to bardzo zły sygnał, ponieważ w drodze ku neutralności klimatycznej żadne „zielone źródło” nie może pozostać pominięte. Hydroelektrownie pełnią bardzo ważną rolę w stabilizacji przepływu energii, dlatego niezwykle ważne jest, aby ich udział był proporcjonalnie stały i wzrastał odpowiednio do udziału pozostałych źródeł odnawialnych – prognozy MAE wskazują jednak, iż budowa nowych obiektów wodnych może w przyszłości nie nadążyć za gwałtownym wzrostem udziału źródeł słonecznych i wiatrowych. Obecnie elektrownie wodne zapewniają aż 30% mocy stabilizujących system, choć ich potencjał nawet teraz jest znacznie wyższy.

Rysunek 1. Moce OZE względem technologii, z której są produkowane

Moce OZE względem technologii

Źródło: opracowanie MAE

Elektrownie wodne odgrywają szczególnie dużą rolę w produkcji energii dla gospodarek wschodzących – w aż 28 gospodarkach wschodzących i rozwijających się energia wodna odpowiada za większość produkcji energii. MAE twierdzi, że połowa ekonomicznego potencjału elektrowni wodnych jest obecnie niewykorzystana – w przypadku gospodarek wschodzących i rozwijających się jest to aż 60%. Pełny potencjał wykorzystania hydroelektrowni blokuje szereg barier inwestycyjnych, do których MAE zalicza bardzo wysokie jednorazowe koszty budowy elektrowni, zastosowanie skomplikowanej i niedostępnej technologii, długotrwały proces budowy energetycznej infrastruktury wodnej, ryzyko zmian środowiskowych poprzez przesadną ingerencję w środowisko oraz uciążliwe i długotrwałe procesy wydawania niezbędnych pozwoleń i przygotowywania dokumentacji. Do największych zalet zalicza się jej stałość, z czego wynika także możliwość wyrównywania szczytów zapotrzebowania na energię, oraz skalowalność, w tym możliwość jednorazowego stworzenia „zielonego obiektu” o dużej mocy.

Zdaniem MAE uwaga przykładana energetyce wodnej jest stanowczo zbyt mała, szczególnie w Europie i Ameryce Północnej, choć to akurat wynika przede wszystkim z możliwości geograficznych – w latach 2021-2030 moce hydroelektrowni mają wzrosnąć o 17% (jest to odpowiednikiem 230 GW), co stanowi wzrost o aż 23% niższy względem poprzedniej dekady. Spadek ten ma wynikać głównie z zatrzymania gwałtownej ekspansji Chin ku energii wodnej, które powoli osiągają limity środowiskowe i infrastrukturalne w wykorzystaniu hydroelektrowni. Do 2030 roku Chiny mają pozostać największym na świecie rynkiem dla elektrowni wodnych, odpowiadając aż za 40% wzrostu. Z drugiej strony, pozytywnym znakiem są predykcje rosnącego udziału tego źródła energii dla gospodarek z regionu Afryki czy Bliskiego Wschodu. Aż 75% nowych mocy w latach 2021-2030 ma pochodzić z projektów wielkoskalowych finansowanych przez rządy państw azjatyckich i afrykańskich. MAE niepokoją także niskie wydatki na modernizację istniejących obiektów, które prędzej lub później zaczną być niewydolne i będą wymagały bardzo dużych nakładów inwestycyjnych – trend taki widoczny jest przede wszystkim w Europie, dopiero później w rejonie Ameryki Północnej.

Rysunek 2. Globalne wzrosty mody hydroelektrowni względem regionów

Globalne wzrosty mody hydroelektrowni

Źródło: opracowanie MAE

Zobacz także: Inwestycje w energetykę będą rosły, ale i tak są za małe aby Polska osiągnęła neutralność klimatyczną w 2050 roku

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.