BREXIT nam sprzyja, bo koncerny medyczne rezygnują ze zlecania usług do Wielkiej Brytanii - Bogusław Sieczkowski, prezes Selvita CRO
Obrazek użytkownika Paweł Biedrzycki
23 wrz 2019, 07:04

"Nie ma innej drogi, żeby efektywnie gonić światową czołówkę niż przejęcia" - Bogusław Sieczkowski prezes Selvita CRO

Bogusław Sieczkowski wraz z Pawłem Przewięźlikowskim to jeden ze współzałożycieli Selvity. Od 2007 roku nieprzerwanie zaangażowany w spółkę jako wiceprezes, w której do dziś pozostaje znaczącym akcjonariuszem. Po podziale na Ryvu Therapeutics, do której trafią projekty innowacyjne oraz Selvitę CRO, do której trafi działalność usługowa wraz z bioinformatycznym Ardigenem stanie już jako prezes na czele tego drugiego podmiotu. O perspektywach rozwoju usługowej Selvity, zmianach w branży i cennym aktywie, jakim jest bioinformatyczny Ardigen porozmawialiśmy z Bogusławem Sieczkowskim, nowym prezesem Selvita CRO.

Paweł Biedrzycki: Jak w tej chwili wygląda rynek usług na którym działa Selvita CRO, której formalnie zostałeś prezesem? Jak dzisiaj wygląda rynek?

Bogusław Sieczkowski: Bardzo dobrze. Rynek CRO cały czas rośnie – firmy farmaceutyczne coraz chętniej outsourcują badania. Do tego obserwujemy wiele korzystnych zjawisk związanych z sytuacją makroekonomiczną i geopolityczną. Sprzyja nam BREXIT bo wiele koncernów medycznych, które zlecały usługi do Wielkiej Brytanii, w związku z wyjściem kraju z UE poszukują alternatywy. Selvita idealnie wpisuje się w ten trend, bo mamy wszystkie certyfikaty obowiązujące w całej Wspólnocie. Z kolei napięcia na linii Stany Zjednoczone-Chiny ułatwiają nam pracę z amerykańskimi klientami.

Zobacz także: Nadzwyczajne Walne Zgromadzenie Akcjonariuszy Selvita S.A. zatwierdza decyzję o podziale Spółki

To jakie usługi dzisiaj oferuje Selvita. Który rodzaj działalności usługowej jest najważniejszy?

Nie da się wyróżnić jednego segmentu, który jest najważniejszy. Zasadniczo chcemy wspierać firmy farmaceutyczne na każdym etapie rozwoju ich leków. De facto robimy takie same rzeczy jak w części innowacyjnej, tylko na zlecenie klientów. Selvita oferuje pełny przekrój usług, począwszy od modelowania cząsteczek, do testowania gotowych leków w naszych laboratoriach. Wszystkie usługi są ważne. Staramy się sukcesywnie poszerzać naszą ofertę, tak aby nasze procesy pokrywały maksymalnie duży zakres badań przedklinicznych.

W jaki sposób udaje Wam się zwiększać marżowość usług?

Wykonujemy coraz więcej zaawansowanych usług. Staramy się kontraktować dłuższe, bardziej złożone projekty w tym tzw. „zintegrowane”. Do tego stale uzupełniamy nasze kompetencje, aby nasza oferta była na najwyższym poziomie i – co się z tym wiąże – droższa. Wyższą marżę uzyskuje się również w zleceniach, które wymagają certyfikacji, jak np. badania wykonywane w standardzie GMP/GLP.

Jaka jest ścieżka rozwoju usług w Selvicie? Jak chcecie budować wzrost i wartość?

Stawiamy zarówno na rozwój ilościowy, jak i jakościowy. Dzięki większym kompetencjom będziemy w stanie szybciej się rozwijać. Przykładowo: jeżeli będziemy posiadać zwierzętarnię, to nasza usługa będzie bardziej kompletna i tym samym bardziej atrakcyjna dla klientów. Jednocześnie jeżeli nasza usługa będzie pełniejsza, będziemy mogli pozyskać więcej kontraktów – to wszystko jest ze sobą powiązane. Oczywiście po splicie planujemy rozwijać się również poprzez akwizycje, co daje szansę na wzmocnienie trendu wzrostowego.
 

Bogusław Sieczkowski wywiad

Czy aktualnie prowadzicie jakieś analizy i rozmowy w sprawie przejęć?

Nie jesteśmy jeszcze na tyle zaawansowani w procesach, aby dzielić się tymi informacjami z rynkiem. Warto jednak zaznaczyć, że systemowo przygotowujemy się do tego. Do zarządu Selvity wszedł szef naszego działu prawnego, mecenas Dawid Radziszewski, jego głównym zadaniem będzie nadzór nad procesami akwizycyjnymi. Z kolei Dariusz Kurdas, który w zarządzie przejął ode mnie rolę CFO/COO ma doświadczenie i kompetencje w zakresie integrowania przejmowanych firm - wszystko po to, aby sprawnie wejść w nowy dla nas etap rozwoju, jakim są akwizycje.

Dlaczego rozwój usług poprzez przejęcia to dobry kierunek?

Bo nie ma innej drogi, żeby efektywnie gonić światową czołówkę firm CRO. Skoro nasza konkurencja staje się powoli seryjnymi akwizytorami, to my też musimy wejść na tę ścieżkę i uzupełniać swoje portfolio oraz budować skalę. W tej chwili rozwijamy się w tempie 30% rocznie, ale efekt rosnącej bazy będzie coraz bardziej odczuwalny. Jeżeli chcemy tę dynamikę utrzymać, a najlepiej przyspieszyć, to musimy postawić na akwizycje.

W jaki sposób tego rodzaju transakcje będą finansowane?

To zależy od wielkości spółki, która będzie przedmiotem akwizycji. W przypadku przejęcia mniejszych firm, jesteśmy w stanie sobie wyobrazić, że nie będzie na te akwizycje potrzebne finansowanie zewnętrzne. Dla większych przejęć widzimy dwie możliwości finansowania. Pierwsza z nich to klasyczny, lewarowany wykup pod zastaw udziałów w przejmowanym podmiocie. Przygotowujemy się już do tego, mamy oferty wstępne od instytucji, które chcą nas w tym wspierać. Alternatywnym sposobem mogłaby być emisja akcji. Jeśli cały czas będziemy utrzymywać dynamiczny wzrost i rentowność, to dla udziałowców spółki przejmowanej wymiana na akcje spółki większej, wzrostowej jest z reguły atrakcyjną propozycją.

Zobacz także: Podział umożliwia nam zaproszenie do akcjonariatu nowych inwestorów, dla których tylko jedna część naszego modelu biznesowego jest atrakcyjna - Paweł Przewięźlikowski prezes Selvita S.A.

Co z Ardigenem? Jak wynika z dokumentów, zostaje jako część Selvita CRO?

Tak, jako spółka zależna Ardigen pozostaje częścią Selvity CRO. Ardigen to dobry przykład tego, jak oferując usługi można rozwijać własne produkty. Widzimy jakie kontrakty podpisują firmy, które działają dłużej w obszarze medycyny precyzyjnej i mają większy dostęp do klientów amerykańskich. Z tych analiz wynika, że zaawansowane firmy bioinformatyczne, jak Ardigen, mają więcej współpracy technologicznej. Stąd też pomysł aby stworzyć w spółce platformę i masowo wykonywać za jej pomocą usługi. Na ten moment nie udało nam się jeszcze w pełni zrealizować tego projektu, ale konsekwentnie, krok po kroku, idziemy w stronę platform produktowych, które będą docelowo w Ardigenie.

Czym się dzisiaj w takim razie zajmuje Ardigen?

W dużym uproszczeniu wykorzystaniem sztucznej inteligencji i Big Data w biotechnologii i farmacji. Wykorzystując te narzędzia staramy się w oparciu o duże zbiory danych klienta czy własne bazy danych znaleźć relacje, na podstawie których będziemy w stanie przewidzieć np. skuteczność leków na określoną grupę pacjentów, czy wręcz projektować precyzyjnie np. szczepionki. Ostatnio Ardigen dostał się do prestiżowego badania jako jedna z 8 firm na świecie. Projekt zakłada stworzenie personalizowanych szczepionek immunologicznych, które zostaną podane pacjentom z konkretnymi schorzeniami m.in. nowotworami płuc czy jelita grubego. Za jakiś czas dowiemy się jak wypadł Ardigen na tle innych firm.

Z czego wynika tak dynamiczny rozwój bioinformatyki? Czy to faktycznie przyspiesza proces wynajdywania nowych leków?

Głównie z rosnącej ilości dostępnych danych, z możliwości wykorzystania do ich analizy zaawansowanych algorytmów, sztucznej inteligencji oraz dostępnych dużych mocy obliczeniowych. To daje coraz lepsze efekty i nie ma od tego ucieczki. Danych cyfrowych będzie coraz więcej, więc w tym momencie jest to zalążek tego, co za kilka lat będzie dostępne. Im więcej danych i im bardziej „doświadczone” algorytmy, tym tego rodzaju badania, metody diagnozowania czy projektowania terapii będą coraz skuteczniejsze. Chcemy być obecni na tym rynku. Przypomnę tylko, że Ardigen był pierwszym spin-offem w historii Selvity. Dzisiaj to bardzo ważne aktywo, które działa na bardzo perspektywicznym, globalnym rynku.

Selvita CRO nie będzie już prowadzić działalności innowacyjnej. W jaki sposób chciałbyś, aby inwestorzy oceniali czy biznes prawidłowo się rozwija. Co powinni obserwować przychody, wynik EBITDA, czy jednak wynik netto?

Chciałbym abyśmy byli oceniani przez pryzmat spółki high-tech z dużym potencjałem do wzrostu. Na obecnym etapie chcemy utrzymać dynamikę przychodów na poziomie co najmniej 30% oraz dwucyfrową rentowność operacyjną. Takie parametry powinny nam pozwolić budować silną firmę na rynku międzynarodowym. Pamiętajmy przy tym, że szykujemy się by odpalić drugi silnik wzrostu – poza rozwojem organicznym, przygotowujemy się do przejęć.

Kiedy pojawił się pomysł na Selvitę?

Inicjatywa powstania Selvity pojawiła się w 2007 roku. Chcieliśmy z Pawłem Przewięźlikowskim wspólnie stworzyć coś od zera. Z góry założyliśmy, że nie będzie to coś, czym do tej pory się zajmowaliśmy. Chcieliśmy pozostać w sektorze high-tech, tak jak wcześniej w informatyce pracować z inteligentnymi, twórczymi ludźmi. Analizowaliśmy podstawowe parametry wielu sektorów, jak np. kapitalizacja na pracownika, i stąd pojawiło się nasze zainteresowanie sektorem biotech. Zawsze powtarzamy, że jednym z kluczowych kryteriów była również chęć realizowania czegoś pożytecznego społecznie oraz pozostania w Krakowie. Mamy tutaj mocne zasoby jeśli chodzi o naukę. Dlatego mogliśmy pójść w stronę healthcare oraz biotech.

Jaki był kluczowy moment w historii spółki? W którym momencie wiedziałeś, że ten kierunek ma sens?

Na początku nie było łatwo. Wiele osób uważało, że założenie firmy life science w Polsce to nie jest dobry pomysł. Znajomi dziwili się nam, że zdecydowaliśmy się wyjść z dobrze prosperującej spółki, takiej jak Comarch. Tak naprawdę dopiero w IV kwartale 2013 roku, czyli jakieś 6 lat od momentu założenia spółki, odetchnęliśmy z ulgą. Spółka przestała wtedy tracić gotówkę i udowodniliśmy, że ten model biznesowy może zarabiać. To był przełom.

Co najbardziej zaskoczyło Cię w branży biotechnologicznej? Czym się różni ten biznes od branży informatycznej, którą przecież dobrze znasz?

Biotechnologia jest bardzo specyficzna. W biotechnologii pojawia się pierwiastek życia, co powoduje, że pewne rzeczy są nieprzewidywalne. Zdarzają się sytuacje kiedy w końcu dochodzisz do przysłowiowej ściany, i to jest koniec. W informatyce tego nie ma, bo np. każdy software da się wyczyścić z błędów – kwestią są tylko budżet i czas. Naukowcy kierują się również innymi wartościami niż specjaliści innych dziedzin. Chodzi o ambicje, emocje i przywiązanie do tego, co się stworzyło. Umiejętność pracy z ludźmi jest w biotechnologii dużo bardziej znacząca niż w informatyce.

W którym momencie pojawił się pomysł wprowadzenia usług dla firm biotechnologicznych i chemicznych w Selvicie?

Od początku planowaliśmy aby Selvita w pierwszych latach działała w oparciu o dwa segmenty – innowacyjny oraz usługowy. Już w 2007 roku szukaliśmy miejsca w Krakowie, w którym moglibyśmy otworzyć laboratorium, żeby robić własne badania oraz świadczyć usługi. Wbrew pozorom znalezienie takiego miejsca nie było łatwe, bo nawet jeśli spełniało warunki ekonomiczne, to pojawiła się inna kwestia, która nie zostałaby zaakceptowana np. przez sanepid. Dzięki temu, że profesor Adam Dubin zgodził się rozpocząć z nami współpracę, ruszyła działalność usługową w Selvicie.

Czy w segmencie klasycznych usług jest miejsce na własne produkty?

Z szerokiej perspektywy, to co powstaje w naszych laboratoriach – np. określone cząsteczki czy białka – to są produkty i tutaj jest miejsce na rozwój. W obecnej formie nie spełnia to pełnej definicji produktu, więc nadal traktujemy to jako usługę. Nie zamykamy się jednak na taką opcję – myślę, że możemy jeszcze tutaj zaskoczyć.

Dziękuję za rozmowę.

Zobacz także: Selvita wprowadza do kliniki drugą cząsteczkę i zapowiada do końca roku wyłonienie kolejnego kandydata klinicznego

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.