Rozwój fotowoltaiki w Polsce. Większość firm nie jest gotowa na tak szybki wzrost – Adam Sikorski, Unimot
Obrazek użytkownika Paweł Biedrzycki
23 cze 2020, 08:42

„Większość firm nie jest przygotowana na tak szybki rozwój fotowoltaiki w Polsce” – Adam Sikorski, Grupa Unimot

Większość obecnie działających firm na rynku fotowoltaiki nie jest przygotowana do tak szybkiego wzrostu jaki przeżywają. Od rozwoju paneli słonecznych i powiązanego z tym boomu na auta elektrycznie nie ma odwrotu. O energii ze słońca, fuzji Orlenu z Lotosem, przyszłości Grupy Unimot oraz przede wszystkim o nowym projekcie grupy jakim jest AVIA Solar rozmawiam z prezesem zarządu spółki Unimot, Adamem Sikorskim.

Paweł Biedrzycki: Od debiutu na GPW w Unimocie sporo się wydarzyło, które nowe inicjatywy w spółce są najważniejsze?

Adam Sikorski: Bez wątpienia jako jedną z najważniejszych inicjatyw wymieniłbym uruchomienie sieci stacji benzynowych AVIA. Dzięki nowej marce Unimot zyskał widoczny i fizyczny wymiar działalności. Dzięki temu możemy wreszcie inwestorom, ale też i partnerom biznesowym, pokazać czym się zajmujemy.

Mimo, że od 28 lat naszym głównym biznesem jest handel hurtowy paliwami i wciąż z tego obszaru pochodzi większość naszych przychodów i zysków to mam wrażenie, że jest on postrzegany jako coś co może przeminąć. AVIA daje nam fizyczny wymiar i stanowi nasz centralny punkt wokół którego powstają wszystkie kolejne inicjatywy. Jestem dumny, że od startu działalności AVIA w Polsce, do naszej marki udało się przekonać wielu przedsiębiorców i mimo że czujemy mały niedosyt, bo chcielibyśmy mieć więcej stacji w naszej sieci, to jest to fundament pod długoterminowy wzrost.

Zmiany na samym rynku są też bardzo duże. Gdy debiutowaliście na GPW ropa była po 60 USD, a dzisiaj jest mniej więcej o połowę tańsza. Jakie to ma dla was znaczenie?

My lubimy wszelkie ruchy na rynku ropy. Oczywiście najbardziej korzystny jest spadek cen, bo możemy wykorzystywać w zakupach mniej finansowania zewnętrznego, w tym aspekcie sprzyjają nam również niskie stopy procentowe. Bardzo szybko reagujemy na zmiany cen na rynku i jako firma możemy funkcjonować w każdych warunkach, bo koniec końców zarabiamy na marży handlowej.

W trakcie dnia inwestora powiedział Pan, że Unimot nie zarabia na spekulacji tylko na handlu ropą, trading jest narzędziem do osiągnięcia celu? Dlaczego nie wykorzystujecie zmienności rynku, przecież się na tym znacie.

Każda pozycja zakupionego przez nas paliwa jest zawsze zabezpieczona kontraktami i mamy dzięki temu zagwarantowaną marżę. Największym przestępstwem w naszej organizacji jest otwarcie niezabezpieczonej fizycznym surowcem pozycji. Od wielu wielu lat nie wystąpiła u nas taka sytuacja i pilnujemy tego, aby tak było też w przyszłości. Miałem wielu kolegów, którzy prowadzili taki sam biznes jak Unimot, tylko dorabiali sobie na spekulacji. Byli tacy, którym przez długi czas nawet dobrze szło. Zawsze jednak przychodził moment kiedy się w końcu mylili i dzisiaj wielu z nich w tej branży nie funkcjonuje.

Zobacz także: Dzień Inwestora UNIMOT Online [Relacja WIDEO]

Czego ciężki dla spółki rok 2018 rok nauczył Unimot?

Na pewno nauczył nas pokory. To była bardzo bolesna, ale cenna lekcja po 28 latach prowadzenia biznesu. Ośmielę się postawić tezę, że nie byłoby dzisiejszego Unimotu, gdyby nie trudny 2018 rok. Jako szef Rady Nadzorczej spółki w tamtym okresie biorę pełną odpowiedzialność za to co się wtedy wydarzyło. W 2017 roku nam się wydawało, że skoro mamy już ponad 3 mld zł przychodu, przeprowadziliśmy duże IPO i jesteśmy spółką giełdową z głównego parkietu, to powinniśmy być poważniejsi i zacząć działać jak duża korporacja.

Dokonaliśmy wielu wzmocnień kadrowych oraz innych działań, które wiązały się z wyższymi kosztami. Tylko, że to się w naszym przypadku całkowicie nie sprawdziło. Dlatego dzisiaj jesteśmy korporacją tam, gdzie to jest konieczne, czyli w zakresie bezpieczeństwa, procedur finansowych i nadzoru inwestycji. W pozostałych obszarach, jak podejmowanie decyzji, szybkość i elastyczność — pozostajemy dawnym Unimotem. Jeszcze bardziej patrzymy na koszty niż kiedykolwiek wcześniej i to jest naszą największa siłą i naszym DNA, od którego nie powinniśmy już nigdy odchodzić.
 

Avia 1

Wchodzicie w nowy obszar działalności związany z fotowoltaiką. To jest wasze być albo nie być? Czy ten gigatrend związany z niskoemisyjnością nie działa przeciwko waszej podstawowej działalności?

To nie jest nowy trend, bo ja go obserwuję od wielu lat. Pamiętam dobrze 2014 rok, gdy jako Unimot wchodziliśmy w gaz ziemny. To był taki czas, że baryłka ropy kosztowała 120 USD, a tona oleju napędowego ponad 1000 USD. Wtedy wydawało się, że to właśnie gaz ziemny będzie alternatywnym źródłem energii, który wyprze emisyjną ropę i węgiel zarówno w transporcie jak i w domu. My już wtedy reagowaliśmy, bo wiedzieliśmy, że istnieje ryzyko, że za 10 – 15 lat biznes, w którym działamy, może nie istnieć.

No, ale koniec końców gaz ziemny nie wyparł oleju napędowego, dlaczego tak się nie stało?

No właśnie nie wyparł. Ja to nazywam ryzykiem regulacyjnym. Regulator nie zdecydował się odpowiednio mocno wspierać rozwój tego rodzaju paliwa. Teraz widać trend w kierunku energii elektrycznej głównie ze słońca i wiatru. Idzie regulacyjny nacisk w tym kierunku i z tym nie można dyskutować. My już rok temu prowadziliśmy dwa procesy due-diligence w spółkach fotowoltaicznych, aby je przejąć. Wtedy jednak to wszystko było wciąż niepewne. Nie wiadomo było czy będzie program Mój Prąd, czy regulator nie ukróci rozpoczynającego się boomu, tak jak kilka lat wcześniej ukrócił rozwój wiatraków. Dzisiaj wydaje się, że to jest ten docelowy kierunek, bo konsumenci też chcą w nim uczestniczyć. Dlatego tak samo jak w 2014 roku nie mogliśmy ignorować gazu, tak teraz budujemy swoją pozycję w obszarze fotowoltaiki. Chcemy aby Unimot dalej się rozwijał i działał jak przez ostatnie 28 lat.

A nie boi się Pan, że z dnia na dzień podstawowy biznes, mam tu na myśli hurtowy handel paliwem, przestanie istnieć?

Może zaskoczę Pana, ale wbrew pozorom my się nie boimy skokowego spadku rynku. Takie szybkie i drastyczne zmiany mogłyby być dla nas bardzo korzystne. Eliminują one bowiem mniejszą konkurencję i my byśmy szybko przejęli ich biznes. Obawiam się jednak powolnych i konsekwentnych spadków które spowodują, że z roku na rok będzie coraz gorzej. Dlatego też wszystkie nasze inicjatywy inwestycyjne mają dawać szansę, na wzrost w jakimś alternatywnym obszarze. Często tłumaczę naszym pracownikom i inwestorom, że my musimy działać jak firma farmaceutyczna, która świetnie zarabia na swoim starym i sprawdzonym leku, ale już teraz musi inwestować w nowe badania, aby mieć na czym zarabiać za 10 – 20 lat, gdy na podstawowy lek przestanie obowiązywać patent albo pojawią się nowe lepsze leki.

Zdecydowaliście się rozpocząć działalność w obszarze fotowoltaiki z marką AVIA Solar, ciśnie się na usta pytanie, czy nie jest już trochę za późno?

Myślę, że jest dużo miejsca na rynku. To jest trochę tak, jakby ktoś 20 lat temu zapytał czy jest jeszcze sens wchodzić w telefonię komórkową. Fotowoltaika bardzo szybko rośnie, ale przed nią są jeszcze lata dalszego wzrostu, oczywiście z zastrzeżeniem czy ustawodawca będzie dalej na taki szybki wzrost pozwalał. Od czterech lat bardzo uważnie obserwuję rozwój branży aut elektrycznych. Jako Prezes Polskiej Grupy Motoryzacyjnej miałem okazję uczestniczyć w konsorcjum budującym polski samochód elektryczny. Z pełną odpowiedzialnością stwierdzam, że już nie ma od tego odwrotu. Technologia związana ze składowaniem energii, efektywnością paneli i turbin sprawia, że to jest nie do zatrzymania, tym bardziej, że konsumenci chcą w tej rewolucji uczestniczyć, zwłaszcza młodsze pokolenie. Dzisiaj w telewizji są już reklamowane praktycznie tylko auta elektryczne. Oczywiście kryzys może przejściowo spowolnić trend, ale i tak go nie zatrzyma.

Dlaczego powstaje AVIA Solar, a nie Unimot Solar? Dlaczego zdecydowaliście się zaangażować do tego biznesu stacje benzynowe z waszej grupy?

Kto będzie lepszym partnerem w tym projekcie niż lokalni przedsiębiorcy, którzy od kilkunastu, a nawet kilkudziesięciu lat prowadzą swój biznes?! Właściciele stacji benzynowych też sobie zadają takie same pytanie jak my, co będzie z ich obecnym biznesem za 10 – 15 lat. My im dajemy możliwość zbudowania nowego perspektywicznego przyczółka. W mniejszych miejscowościach, w których zlokalizowane są nasze stacje, często właściciele doskonale znają lokalny rynek. Mają kontakty, dostarczają paliwo firmom. Kto lepiej niż oni będzie w stanie skutecznie sprzedawać nasze rozwiązania. Ponadto są to sprawdzeni partnerzy, z którymi już współpracujemy przez dłuższy czas i możemy to robić dalej w nowym obszarze na zasadzie win-win.
 

Co z rosnącą liczbą samochodów elektrycznych, czy docelowo na stacjach AVIA pojawi się możliwość ładowania aut elektrycznych?

Właściciele stacji na pewno będą musieli docelowo wstawić u siebie ładowarki aut elektrycznych, ale zła wiadomość dla nich jest taka, że raczej będą obsługiwać samochody okazyjnie. Już wspominałem, że od dłuższego czasu obserwuję rynek aut elektrycznych, często jeżdżę do Chin, gdzie sprzedaje się rocznie już 1,5 mln aut elektrycznych. To są na tyle duże liczby, że można obserwować, w którym kierunku zmierza rynek. Statystyki pokazują, że auta elektryczne ładuje się w domach, na parkingach, a nie na stacjach benzynowych. Z tego punktu widzenia AVIA Solar jest dla nich bardzo ważny projektem, chcemy wspólnie transformować swój biznes do nowej ery.

Czym oferta AVIA Solar ma się wyróżniać na rynku i jak chcecie zbudować swoją pozycję?

Myślę, że naszą największą przewagą jest doświadczenie, lokalni partnerzy, świadomość tego jaka jest cena szybkiego wzrostu i kompleksowa oferta. Obserwuję wiele spółek z branży fotowoltaicznej, zrobiliśmy przecież kilka due-diligence i moim zdaniem większość obecnie działających firm na rynku nie jest przygotowana do tak szybkiego wzrostu. Przekonamy się o tym jednak dopiero za 2-3 lata, jak wrócą reklamacje za zrealizowane obecnie projekty. My tej pułapki będziemy chcieli uniknąć i nawet kosztem przejściowo wolniejszego rozwoju zamierzamy budować swoją pozycję na tym rynku na lata. Wiem, że będzie dużo do zrobienia, magazyny energii, ładowarki, ale musimy to robić mądrze z odpowiedzialnymi dostawcami.

Rozumiem, że to jest główny powód dlaczego nie wychodzicie z nową ofertą bardzo szeroko?

Czuję dużą odpowiedzialność za Unimot, tym bardziej, że nie jestem jedynym jego właścicielem. Mamy inwestorów, którzy zaangażowali w naszą spółkę swoje ciężko zarobione pieniądze. Chcemy się dalej rozwijać, ale musimy to robić w sposób rozsądny i bezpieczny. Dlatego nie chcemy robić takiego wystrzału, że 2 – 3 sezony upłyną nam na szybkim wzroście, a potem wrócą do nas poważne problemy. Mamy szczęście, że część naszego zespołu jest związana z branżą samochodową i wiemy jak to funkcjonuje. Dzisiaj nie jest sztuką zrobić samochód i go sprzedać. Największym wyzwaniem jest zrobić taki samochód, żeby nie wracał szybko na gwarancji, bo to najwięcej kosztuje. Będziemy rozwijać naszą ofertę fotowoltaiki tak, żebyśmy mogli działać na tym rynku przez wiele lat.

Zobacz także: Fuzja SolarCity z Teslą uczy, że nie każdy biznes na fotowoltaice i panelach słonecznych przynosi zyski

Co z waszymi klientami, którym już dostarczacie prąd. Czy to jest też jakaś grupa potencjalnych odbiorców instalacji fotowoltaicznych?

Bardzo liczę na tę grupę ponad 3,5 tys. klientów, którym dostarczamy prąd. To są ludzie, którzy nam zaufali i są zadowoleni z tego, że wywiązujemy się ze wszystkich zobowiązań względem nich. Myślę, że duża grupa prędzej czy później zdecyduje się na naszą nową usługę i myśląc długoterminowo o takiej inwestycji wybierze sprawdzonego partnera.
 

Avia Solar

Kibicuje Pan fuzji Orlenu I Lotosu?

Kibicuję wszystkim polskim firmom, ale oczywiście rozumiem do czego Pan zmierza. Myślę, że my jako Unimot na tym skorzystamy. Na pewno połączenie zmusi spółki do sprzedaży części stacji paliw. Minusem jest natomiast to, że teraz konkurujemy na rynku z dwoma podmiotami, a później będziemy musieli konkurować z jednym bardzo dużym. Rynek oleju napędowego jest wciąż jednak rynkiem, na którym występuje deficyt i fuzja tego nie zmieni. Na całym świecie funkcjonują tacy traderzy jak Unimot i wszędzie sobie radzą, pomimo obecności korporacji jak Shell czy BP.

Zobacz także: Akcjonariusze Lotos bardziej skorzystają na fuzji z Orlenem, a przejęcie Energi to nieporozumienie - oceniają analitycy DM BOŚ

Jak ważna jest potencjalna transakcja przejęcia przez Unimot stacji paliw, które pozostaną po fuzji Orlenu z Lotosem. Taki zakup wyniósłby spółkę na nowe poziomy?

To jest bardzo ważna transakcja, ale dzisiaj po epidemii COVID-19 wiąże się ona z większym ryzykiem. Pojawiła się nowa trudność z wyceną takich stacji. Jak mamy liczyć potencjalne przepływy finansowe z lokalizacji? Jesteśmy tuż po lock-downie, który znacząco ograniczył ruch na stacjach i ograniczył też sprzedaż chociażby produktów spożywczych. Czy w ewentualnej wycenie mamy pominąć to ryzyko i stwierdzić, że to już jest przeszłość czy wprost przeciwnie. To są pytania, które sobie codziennie zadajemy i nie możemy położyć na zakup stacji kilkuset milionów złotych, bo o takich pieniądzach mówimy, nie mając pewności, że takie ryzyka są uwzględnione. Dlatego owszem ten potencjalny zakup jest dla nas ważny, ale nic na siłę. Zrobimy ten ruch jak będziemy pewni, że na nim zarobimy. Będą okazje inwestycyjne, jak nie ta to inna, a płynność i bezpieczeństwo jest dla nas najważniejsze.

Co z rozwojem zagranicą? Zbudowaliście przyczółek na Ukrainie i w Chinach. Jak bardzo istotny jest rozwój zagraniczny dla przyszłości Unimotu?

Ekspansja zagraniczna jest bardzo ważna — jak nie dla tego to kolejnego pokolenia spółki. Prawo do wykorzystania marki AVIA czy to na Ukrainie czy przede wszystkim na Chinach są wielką wartością. Na razie mamy na obydwu rynkach przyczółki i je obserwujemy. Nasz nowy projekt — 3 Seas Energy — wpisuje się natomiast w globalne trendy polityczne. Mamy możliwość importowania paliwa do Europy Centralnej zarówno z kierunków wschodniego jak i zachodniego. Nasi koledzy z USA będą przygotowywać specjalną mieszankę ropy, odpowiednią dla naszych rafinerii, co pozwoli utrzymać energetyczną niezależność regionu, I my mamy w tym swój udział.

Jak to się stało, że Unimot specjalnie nie ucierpiał na epidemii?

To wypadkowa kilku elementów. Po pierwsze nasze stacje są zlokalizowane w mniejszych miejscowościach, a nie na głównych szlakach komunikacyjnych i tam sprzedaż w trakcie lock-downu tak mocno nie spadła. Odbiorcami hurtowymi importowanego przez nas oleju napędowego są firmy transportowe, które w trakcie epidemii miały bardzo gorący biznesowo okres. Trzecim elementem były bardzo dobre marże do osiągnięcia w tym okresie. Faktycznie przez kryzys, jak dotąd, przeszliśmy suchą nogą głównie dzięki temu, że jesteśmy lekką i zwinną organizacją. I taką też zamierzamy pozostać.

Zobacz także: „Rok 2019 oraz I kw. 2020 r. to okres naszych najlepszych wyników” - relacja z czatu z zarządem Grupy UNIMOT

Jak będzie wyglądał Unimot za 5 lat?

Myślę, że podstawowy biznes, czyli handel olejem napędowym dla branży logistycznej, wciąż będzie istniał i wciąż będziemy na nim zarabiać. Nie ma na razie żadnego zagrożenia dla diesela w transporcie towarów i myślę, że szybko się ono nie pojawi. Bardzo liczę na to, że te nasze nowe biznesy będą dokładać coraz więcej do wyników, zwłaszcza Avia Solar. My myślimy o Unimocie bardzo długoterminowo i mamy świadomość wyzwań, jakie są przed nami, i już teraz podejmujemy kroki, aby przenieść spółkę w nową erę.

Dziękuję za rozmowę.

-----------------------------------

Adam Sikorski od 1992 r. współtworzy Grupę Kapitałową UNIMOT, która jest jedną z największych prywatnych firm na rynku energetycznym w Polsce.  W 2012 r. został Przewodniczącym Rady Nadzorczej i głównym udziałowcem PZL Sędziszów S.A. – wiodącego, krajowego producenta filtrów dla motoryzacji, gdzie w okresie 2015-18 zajmował stanowisko Prezesa Zarządu Spółki.

Od sierpnia 2018 r. Adam Sikorski jest Prezesem Zarządu UNIMOT S.A.

Jest absolwentem kierunku Międzynarodowe Stosunki Gospodarcze na Akademii Polonijnej w Częstochowie. Ukończył studia podyplomowe Executive MBA, a w 2013 r. otrzymał dyplom Executive Doctor of Business Administration – EDBA w Instytucie Nauk Ekonomicznych Polskiej Akademii Nauk w Warszawie.

Sprawdź więcej artykułów i analiz

Więcej praktycznej wiedzy o inwestowaniu na giełdzie, takiej jak analizy, artykuły, czy portfele edukacyjne, znajdziesz w części premium serwisu StrefaInwestorow.pl. Kliknij tutaj, aby dowiedzieć się więcej.