Przejdź do treści

Partner serwisu
Saxo Bank

Dlaczego akcje Alphabetu spadają
Kategorie

Dlaczego akcje Alphabetu spadają? Jedna liczba wywołała alarm na Wall Street

Udostępnij

Spadek kursu Alphabetu nie jest przypadkowy. Z najnowszych rekomendacji analityków i komentarzy rynkowych wyłania się jeden dominujący powód - rosnące koszty sztucznej inteligencji zaczynają wyprzedzać zdolność spółki do generowania gotówki.


Ujemne przepływy pieniężne w wysokości 5,9 mld USD w drugim kwartale wystarczyły, by zachwiać wiarą inwestorów w bezkosztowy boom na sztuczną inteligencję. Kurs Alphabetu spadł o 7,1%, a z wyceny spółki wyparowało niemal 294 mld USD w jeden dzień. To sygnał, że rynek zaczyna liczyć nie tylko potencjał, ale i rachunek za AI.

Sprawa wykracza poza jedną publikację wyników. To test dla całego modelu „hyperscalerów”, czyli największych firm technologicznych, które równolegle rozwijają chmurę i infrastrukturę AI. Pytanie brzmi już nie czy AI zwiększy przychody, lecz czy tempo inwestycji nie zaczyna przewyższać zdolności do generowania gotówki.

Alphabet i Tesla spadają po wynikach. Co wystraszyło inwestorów?

Ujemne przepływy i rosnące nakłady

Alphabet po raz pierwszy w swojej historii zanotował ujemny wolny przepływ pieniężny - 5,9 mld USD w drugim kwartale. Jednocześnie spółka zwiększyła prognozy wydatków na sztuczną inteligencję na 2026 rok o 15 mld USD, do poziomu 195-205 mld USD, sygnalizując dalszy wzrost nakładów w 2027 roku. Skala inwestycji zaczyna więc wyprzedzać bieżące przepływy operacyjne.

To tylko korekta, opinie o końcu hossy AI są przesadzone - uważają analitycy JPMorgan

Gwałtowna reakcja rynku i spór na Wall Street

Reakcja rynku była natychmiastowa. 

Akcje spółki spadły do 317,69 USD, a Alphabet stał się najsłabszym komponentem indeksu Dow Jones w tym dniu. Kapitalizacja obniżyła się do 3,89 bln USD - po raz pierwszy od kwietnia poniżej poziomu 4 bln USD. Jednodniowy ubytek wartości, sięgający 293,8 mld USD, był największym w historii spółki i szóstym największym wśród amerykańskich firm.

Na Wall Street narasta napięcie między optymizmem wobec AI a rosnącymi kosztami. 

Ben Reitzes z Melius Research wskazuje, że Alphabet jest dziś przykładem ostrzegawczym dla całego sektora. Nawet przy bardzo silnych wynikach chmury, marże znajdują się pod presją, a firmy technologiczne muszą sięgać po finansowanie dłużne i emisje akcji, zamiast skupów własnych walorów. W jego ocenie problem ujemnych przepływów może powrócić w 2027 roku.

Ropa, diesel i gaz w górę po decyzjach Trumpa. Tym razem kryzys energetyczny może być dłuższy, ostrzega analityk Saxo

Czy to koniec hossy AI? Michael Burry coraz lepiej zarabia na swoich shortach

„Kupuj na spadkach”?

Z drugiej strony nie brakuje głosów, że przecena to okazja inwestycyjna. 

Doug Anmuth z J.P. Morgan obniżył co prawda cenę docelową akcji z 460 do 420 USD, ale utrzymał rekomendację „Overweight” i wskazał, że spadek kursu zachęca do zakupów. Argumentem jest rosnący popyt na moc obliczeniową i przyspieszona rozbudowa infrastruktury - serwerów i centrów danych - która ma napędzać przychody w wielu segmentach, od chmury po reklamy i subskrypcje.

Podobnie Rohit Kulkarni z Roth Capital Partners widzi w obecnej słabości okazję, choć jednocześnie przyznaje, że rosną wymagania kapitałowe, by utrzymać przewagę w wyścigu AI. To właśnie ten element zaczyna dominować w dyskusji - czy przewaga technologiczna będzie wymagała permanentnie wyższych nakładów.

Finansowanie boomu AI

W czerwcu Alphabet ogłosił ofertę o wartości 85 mld USD, która ma pomóc sfinansować wydatki na AI w latach 2026-2027. To kolejny dowód, że Big Tech coraz śmielej sięga po rynki kapitałowe, aby utrzymać tempo inwestycji. Optymiści zakładają, że będzie to ruch jednorazowy, ale przy obecnej dynamice wydatków trudno o pewność.

Co dalej z AI i gotówką

Brian Nowak z Morgan Stanley zwraca uwagę, że zarząd Alphabetu pozostaje bardziej optymistyczny niż rok temu, jeśli chodzi o potencjał generatywnej AI. Firma widzi możliwości monetyzacji zarówno w segmencie korporacyjnym, jak i konsumenckim, a jej zintegrowany model - od infrastruktury po aplikacje - ma sprzyjać wzrostowi przychodów.

Rynki zaczynają jednak wyceniać nie tylko przyszłe zyski, ale i koszt dojścia do tego punktu. Ujemne przepływy pieniężne w spółce tej skali to sygnał, że nawet technologiczni giganci nie są odporni na ograniczenia finansowe. Dla inwestorów w Europie to czytelne przypomnienie, że boom na AI nie jest darmowy - a jego finansowanie może jeszcze długo pozostawać kluczowym czynnikiem ryzyka.
 

Udostępnij

Tagi