Spółki militarne na fali szczytu NATO. Kto najbardziej zyska na europejskich miliardach na zbrojenia?
Szczyt NATO w Ankarze to nie tylko polityka i dyplomacja, ale także wyraźny sygnał dla rynków: państwa sojuszu mają dojść do wydatków obronnych rzędu 5% PKB rocznie na kluczowe potrzeby militarne. Dla spółek zbrojeniowych z koszyka Saxo - od Safranu i Rheinmetalla po Lockheeda Martina i BAE Systems - oznacza to długą, wieloletnią falę nowych zamówień, ale niekoniecznie prostą drogę do dalszych zwyżek kursów.
Materiał partnerski, przygotowany w ramach płatnej współpracy z Saxo Bank, partnerem serwisu Strefa Global Market.
Ankara: polityka na scenie, kontrakty w kuluarach
Szczyt NATO w stolicy Turcji odbywa się w momencie, gdy bezpieczeństwo ponownie stało się jednym z głównych tematów polityki i ekonomii na obu brzegach Atlantyku.
Liderzy 32 państw, z prezydentem USA Donaldem Trumpem, próbują zasypać podziały po sporach o wojnę z Iranem, przyszłość sojuszu i rolę Europy w systemie bezpieczeństwa. W tle rozmów o sankcjach, odstraszaniu i obecności wojskowej toczy się dyskusja o konkretnych kontraktach - od myśliwców piątej generacji po silniki odrzutowe - które mogą w kolejnych latach kształtować wyniki giełdowych gigantów.
Kluczowy wątek to finansowanie.
Państwa członkowskie zadeklarowały dążenie do tego, by wydatki na obronność sięgnęły w perspektywie kilku lat ok. 5% PKB, z wyraźnym naciskiem na twarde zakupy sprzętu i modernizację infrastruktury wojskowej. W praktyce oznacza to, że europejskie budżety obronne mają rosnąć z obecnych poziomów do kwot zbliżonych do obecnego rocznego budżetu obronnego USA, podczas gdy Waszyngton rozważa dodatkowe zwiększenie własnych nakładów. Dla inwestorów to sygnał, że popyt na technologie zbrojeniowe może pozostać podwyższony przez całą nadchodzącą dekadę.
Europejski zwrot ku zbrojeniom
Już dane za 2025 r. pokazały, jak szybko zmienia się nastawienie europejskich rządów do armii.
Wydatki na obronność na kontynencie sięgnęły około 381 mld EUR, czyli około 434 mld USD, co oznacza wzrost o 11% rok do roku. To największy nominalny skok od czasu zakończenia zimnej wojny i jednocześnie punkt wyjścia do kolejnych zwiększeń budżetów, których domaga się Waszyngton.
Na tym tle wyraźnie wyróżniają się europejskie spółki zbrojeniowe.
W ciągu ostatnich dwóch lat akcje takich firm jak Rheinmetall, BAE Systems czy Thales potrafiły urosnąć średnio o ponad 80%, napędzane oczekiwaniami silnej fali zamówień po 2024 r. Większość tego ruchu wydarzyła się jednak wcześniej, kiedy rynek dopiero zaczynał wyceniać nową rzeczywistość geopolityczną. Od kilku kwartałów kursy są bardziej płaskie, a inwestorzy wyraźnie czekają na twarde dowody, że polityczne deklaracje przełożą się na opiewające na miliardy kontrakty i rosnące przepływy pieniężne.
Koszyk Saxo: kto stoi w pierwszym rzędzie
To właśnie pod tę falę rosnących budżetów zbudowano obronny koszyk inwestycyjny Saxo. Tworzą go zarówno europejscy, jak i amerykańscy gracze: Safran, Saab, RTX, Rolls‑Royce, Rheinmetall, Leonardo i BAE Systems oraz Palantir Technologies, Northrop Grumman i Lockheed Martin. Każda z tych spółek gra w innym segmencie rynku, ale wszystkie są w mniej lub bardziej bezpośredni sposób związane z priorytetami NATO: lotnictwem, artylerią, obroną przeciwlotniczą, systemami morskimi, cyfrowym polem walki.
Koszyk obronny Saxo jest dostępny po zarejestrowaniu na platformie SaxoTraderGo pod tym linkiem
| Instrument | Waluta | % 1 miesiąc | % 1 rok | Cena docelowa |
|---|---|---|---|---|
| Safran | EUR | 13,17% | 21,20% | 344,11 |
| Saab AB Ser. B | SEK | 9,21% | 19,38% | 597,13 |
| RTX Corp. | USD | 10,39% | 36,10% | 219,71 |
| Rolls-Royce Holdings PLC | GBp | 11,14% | 44,78% | 1 444,94 |
| Rheinmetall AG | EUR | -11,72% | -42,12% | 1 734,25 |
| Palantir Technologies Inc. | USD | -6,18% | -8,36% | 190,30 |
| Northrop Grumman Corp. | USD | 0,55% | 7,72% | 694,00 |
| Lockheed Martin Corp. | USD | 1,51% | 14,02% | 617,37 |
| Leonardo SpA | EUR | 2,90% | 12,56% | 67,89 |
| BAE Systems PLC | GBp | -1,74% | 2,10% | 2 318,75 |
Safran oraz Rolls‑Royce odpowiadają za serce wielu samolotów i śmigłowców sojuszu: silniki odrzutowe, systemy napędowe, komponenty awioniki.
W środowisku, w którym państwa NATO rozbudowują flotę maszyn bojowych, transportowych i rozpoznawczych, ich moce produkcyjne stają się krytycznym elementem całego łańcucha dostaw. Saab korzysta z kolei na rosnących obawach państw nordyckich, oferując systemy obrony powietrznej, rozwiązania morskie oraz własne konstrukcje samolotów bojowych, będące alternatywą lub uzupełnieniem dla amerykańskich platform.
Rheinmetall i BAE Systems są kluczowe w najbardziej zużywalnym segmencie obecnej wojny: amunicji, artylerii lufowej i rakietowej, a także wozów bojowych. Doświadczenia Ukrainy pokazały, że bez odpowiedniej produkcji pocisków i systemów wsparcia ogniowego nawet najlepiej wyposażona armia szybko trafia na twarde ograniczenia. Dla tych spółek oznacza to szansę na długie serie zamówień - od odtwarzania zapasów po pełną modernizację systemów artyleryjskich.
Po stronie amerykańskiej w centrum uwagi pozostają Northrop Grumman i przede wszystkim Lockheed Martin. Pierwsza spółka dostarcza m.in. systemy rakietowe i satelitarne, które wpisują się w debatę o obronie przeciwrakietowej Europy oraz odporności infrastruktury kosmicznej NATO. Druga jest nieformalnym symbolem lotniczego skrzydła sojuszu: jej F‑35 to dziś jedna z najważniejszych platform bojowych, a sam program generuje około jednej czwartej przychodów koncernu.
Nie można pominąć także Palantir Technologies, który reprezentuje w koszyku Saxo zupełnie inny wymiar modernizacji armii. To dostawca oprogramowania analitycznego i systemów przetwarzania danych, wykorzystywanych przez kilka państw NATO do pracy na danych wywiadowczych, planowania logistyki i analizy pola walki niemal w czasie rzeczywistym. W sytuacji, w której wojna staje się coraz bardziej „cyfrowa”, rola takich rozwiązań będzie rosła, nawet jeśli ich wpływ na wyniki finansowe jest trudniejszy do uchwycenia niż w przypadku klasycznych kontraktów sprzętowych.
Prognozy dla dolara na 2026. Rynek widzi słabszy USD, ale ostrzega przed mocnym odbiciem
Turcja, F‑35 i Kaan: polityka spotyka bilans
Gospodarzem obecnego szczytu jest Turcja, która od lat znajduje się w centrum dyskusji o tym, jak daleko może sięgać samodzielność państwa NATO w kontaktach z Rosją. Ankara została praktycznie wykluczona z programu myśliwca F‑35 po decyzji o zakupie rosyjskiego systemu radarowego, co na kilka lat zamroziło jej dostęp do najnowocześniejszej zachodniej technologii lotniczej. Teraz wraca do gry, starając się o zakup F‑35 od Lockheed Martina oraz silników F110 od GE Aerospace do własnego myśliwca piątej generacji Kaan.
Z czysto biznesowego punktu widzenia każdy taki zwrot ma znaczenie dla bilansu Lockheeda.
Program F‑35 jest kluczowym filarem przychodów spółki, a dodatkowe zamówienia ze strony dużego, regionalnego gracza jak Turcja mogą zapewnić jej kolejne lata stabilnych przepływów. Jednocześnie pokazuje to, jak bardzo rynek zbrojeniowy stał się jednym z głównych pól przetargowych wewnątrz samego NATO: kontrakty lotnicze są kartą w rozmowach o bazach, obecności wojskowej czy sankcjach wobec Rosji i Iranu.
Ukraina i drony: nowy front dla branży
Równolegle z dyskusją o budżetach w Ankarze toczy się rozmowa o dalszym wsparciu dla Ukrainy. Kijów, który w ciągu ponad czterech lat wojny z Rosją wyrósł na „dronowe mocarstwo”, produkuje rocznie miliony bezzałogowców, zmuszając zarówno Kreml, jak i sojuszników do przyspieszenia prac nad obroną przed tanimi, masowo wykorzystywanymi platformami latającymi. W tej przestrzeni pojawiają się kolejne nazwy amerykańskich producentów technologii dronowych, takich jak AeroVironment, AEVEX czy Red Cat, które mogą zyskać na dodatkowych pakietach wsparcia dla Ukrainy.
Dla spółek z koszyka Saxo jest to czytelny sygnał, że przyszłe budżety będą coraz bardziej przesuwać się w stronę segmentów bezzałogowych, rozpoznania, oprogramowania i integracji systemów. Oznacza to dodatkowe pole wzrostu zarówno dla firm dostarczających platformy lotnicze i rakietowe, jak i dla dostawców rozwiązań data‑driven, takich jak Palantir. Jednocześnie Europejczycy, widząc doświadczenia frontu, starają się budować własne kompetencje w obszarze dronów, co może w kolejnych latach wzmocnić pozycję takich grup jak Saab czy Leonardo, jeśli uda im się dostarczyć konkurencyjne technologie.
Kulisy debiutu SpaceX i nadchodzace IPO Anthropic i OpenAI – Biedrzycki&Machalica
Hossa już zdyskontowana? Rynek przechodzi do fazy „sprawdzam”
Mimo sprzyjającego otoczenia geopolitycznego na rynku zbrojeniowym nie ma miejsca na bezrefleksyjne kupowanie akcji. Część spółek z koszyka Saxo - zwłaszcza europejskie - ma za sobą bardzo mocne dwie ostatnie lata i wyceny w dużej mierze uwzględniają już oczekiwane zwiększenie zamówień. Inwestorzy coraz uważniej śledzą raporty kwartalne, marże na nowych kontraktach, harmonogramy dostaw i przepływy pieniężne, zamiast reagować wyłącznie na deklaracje polityków.
Przykład Lockheed Martina pokazuje, jak wymagający potrafi być rynek. Od początku konfliktu z Iranem kurs spółki potrafił spadać nawet o około 18%, mimo że branża jako całość korzysta na rosnących nakładach. Inwestorzy wzięli pod uwagę m.in. obawy, że niepopularna wojna może doprowadzić do politycznego zwrotu w USA i presji na tempo wzrostu wydatków wojskowych. To przypomnienie, że nawet w sektorze, który wydaje się skazany na wzrost, polityka i cykle wyborcze nadal potrafią brutalnie korygować oczekiwania.
Co dalej dla inwestorów
W momencie, gdy czytelnik będzie miał ten tekst w ręku, przywódcy NATO w Ankarze wciąż będą dopracowywać szczegóły deklaracji dotyczącej wydatków obronnych i wsparcia dla Ukrainy. Niezależnie od ostatecznego brzmienia komunikatu końcowego kierunek jest jednak jasny: sojusz wchodzi w długą fazę podwyższonych nakładów na obronność, a gros tych pieniędzy trafi do kilku dużych grup zbrojeniowych notowanych na światowych giełdach.
Dla inwestorów oznacza to, że spółki zbrojeniowe z koszyka Saxo pozostaną przez lata w centrum uwagi.
Prawdziwe pytanie nie dotyczy już tego, czy strumień pieniędzy popłynie, ale jak szybko polityczne deklaracje zamienią się w podpisane kontrakty i który segment rynku - ciężkie uzbrojenie, lotnictwo, drony czy oprogramowanie - okaże się jego największym beneficjentem. Od odpowiedzi na to pytanie zależy, czy najbliższe lata będą dla akcjonariuszy tych firm kontynuacją hossy, czy raczej czasem selektywnego wybierania zwycięzców w branży, która na dobre stała się jednym z filarów współczesnej gospodarki.

